środa, 15 maja 2013

ROZDZIAŁ 7

********************************************************************************************************
UWAGA!
Poniższy tekst zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej 18 roku życia, opisujące homoseksualny stosunek. Jeśli nie masz ukończonych 18 lat bądź nie chcesz tego czytać, zamknij stronę.
Czytasz na własną odpowiedzialność!

*********************************************************************************************************



OUR TIME, OUR PLACE

****************************
- Harreh – powoli dochodził do mnie cichy szept. – Harreh musimy wstawać.
Przykryłem się mocniej kołdrą i podciągnąłem do brody kolana. Tak bardzo nie chciałem tego dnia.
- Kochanie, proszę! – poczułem nagie ramię Louisa obejmujące mnie w pasie.
- Tak bardzo nie chcę tam jechać – odparłem przekręcając się na plecy i otwierając oczy. Lou leżał wsparty na łokciu i patrzył na mnie troskliwie. Nachylił się nade mną i delikatnie musnął moje usta.
- Przecież wiesz, ilu ludzi na nas czeka – wymruczał i zaczął gładzić mnie po policzku. – Poradzimy sobie.
W mojej głowie zaczęła się walka myśli. Z jednej strony naprawdę chciałem zostać tutaj, tylko z Louisem i po prostu cieszyć się jego obecnością. Patrząc jednak inaczej, występowanie na scenie to był mój żywioł i nie umiałem bez tego żyć. Zacząłem się zastanawiać, co bym wybrał gdybym musiał. Odpowiedź znalazłem jednak szybko. Lou.
- Harry ?
- Mhmh? – mruknąłem, spoglądając w jego oczy.
- Musisz mi tylko coś obiecać – zaczął niepewnie Louis. Zachęciłem go ręką do kontynuowania, czując ścisk w gardle. Już dawno Lou nie powiedział czegoś takiego, coś musiało go trapić. – Obiecaj mi, że ani na chwilę nie zostawisz mnie samego w towarzystwie Richardsona – dokończył, głośno wypuszczając z ust powietrze i spuszczając wzrok. Dojrzałem jednak, że jego powieki zaczęły się szklić.
Szybko wsparłem się na łokciu, a drugą dłonią złapałem dłoń Louisa. To było dla niego ciężkie. Zawsze radosny, roześmiany, pewny siebie. Teraz wyznał mi, że jest coś czego się boi. Wiedziałem, że czuł się w pewnym stopniu zawstydzony tym, że Richarson aż tak go przeraża. Może spodziewał się nawet, że wybuchnę śmiechem, czy coś takiego?
- Obiecuję ci, że o ile będzie to możliwe, będę chodził za tobą jak cień – odpowiedziałem cicho i przysunąłem się do niego, aby go przytulić. Nawet nie pocałować, tylko przytulić. Tego potrzebował teraz bardziej.
- Dziękuję – szepnął, mocniej wtulając się w moją szyję. – Tak bardzo boję się tego dupka, od tamtej chwili nie wiem co się ze mną dzieje! – dodał jeszcze, wyraźnie roztrzęsiony. Pogładziłem ręką jego włosy i wyszeptałem w odpowiedzi:
- Nie pozwolę by jeszcze kiedykolwiek cię dotknął.
Podziękował mi jeszcze mocniejszym uściskiem.
- Chyba musimy się szykować – powiedział jednak po chwili, powoli wysuwając się z moich objęć. Westchnąłem cicho, obserwując jak Lou wstaje z łóżka. Bokserki seksownie opięły się na jego pośladkach, uwidaczniając wszystkie ich walory.
- Louis? – zapytałem wstając i podbiegając do niego.
- Co tam? – odparł patrząc na mnie pytająco.
- Czy ja już ci mówiłem, jaki masz seksowny tyłek? – wymruczałem stając przed nim i ściskając jego jędrną pupę. Uśmiechnął się odchylając głowę do tyłu. Wykorzystałem ten moment, aby pocałować go w szyję.
- Harreh, musimy dokończyć pakowanie – szeptał, ale czułem jak jego ciało wiotczeje przy każdym moim dotyku. Również złapał mnie za pośladki i przyciągnął do siebie bliżej.
- Ale to ostatni moment, aby zrobić to tutaj – powiedziałem mu cicho wprost do ucha, przy okazji muskając je kilka razy.
-Eeh… To działaj – jęknął cicho. Spojrzałem na niego, niedowierzając takiej odpowiedzi.
Uśmiechnął się mrużąc oczy i złapał mnie za szyję, po czym zagłębił nasze usta w gorącym pocałunku. Nie musiał długo czekać na moją reakcję.
Popchnąłem go na ścianę. Oczywiście w miarę delikatnie, pamiętając o wciąż lekko bolących plecach. Nasze języki świetnie się bawiły ze sobą, ale stwierdziłem że mamy mało czasu i muszę działać szybciej, więc zabrałem swoje usta i zacząłem schodzić nimi coraz niżej. Kilka sekund przy szyi, później tors. Czułem dokładnie jak przy każdym pocałunku, ciało Louisa przechodził dreszcz przyjemności.
- Harreh, tęskniłem za tym – jęknął, wkładając ręce w moje włosy. Zaczął je delikatnie przygniatać, a co kilka sekund przyciskał moją twarz mocniej do swojego ciała. Zaśmiałem się pod nosem, czym spowodowałem falę gorącego powietrza ogarniającą jego podbrzusze.
- Wypuść go na wolność, proszę – wymruczał, lekko uginając kolana. Jednak nie poddałem się tak szybko. Przez bokserki zacząłem całować jego coraz bardziej twardego członka.
- Harry ! – chciał krzyknąć, ale w tym momencie ścisnąłem jego krocze, co spowodowało że zamiast krzyku wydobył z siebie jedynie ciche piśnięcie.
Spojrzałem w górę. Louis opierał się głową o ścianę, miał lekko rozchylone usta i przymrużone oczy. Promienie słoneczne wkradające się przez okna naszego pokoju podkreśliły każdy malutki włos jakże lubianego przeze mnie zarostu. Wyglądał nieziemsko.
Czując, że zaprzestałem na chwilę swoja „pracę” spojrzał na mnie zniecierpliwiony. Napotykając mój wzrok uśmiechnął się szerzej i szepnął:
- Harry, proszę – po czym mocniej przycisnął moją twarz do swojego krocze. Oj nie tak szybko, LouLou.
Uklęknąłem przed nim, aby było mi wygodniej. Wciąż jednak nie zdejmowałem jego majtek. Zacząłem składać delikatne pocałunki po wewnętrznej stronie jego ud. Znowu jęknął cicho, masując mi włosy, a po jego ciele przeszła kolejna fala dreszczy.
- Styles do cholery – powiedział już z wyraźną irytacją. Znowu uśmiechnąłem się i patrząc wprost w jego oczy, zębami ścisnąłem gumkę od jego bokserek i powolnym ruchem ściągnąłem je z jego bioder.
- Dawno cię nie widziałem, kolego  - wymruczałem z uśmiechem, gdy moim oczom ukazał się niemały przyjaciel Lou. Musnąłem delikatnie jego główkę, łapiąc przy tym rękoma pośladki Louisa. Kolejny jęk.
Zacząłem całować go powoli, aby Lou mógł delektować się każdym dotykiem. Po pewnej chwili wziąłem go w usta.
- Harry, kocham cię – wykrzyczał, gdy coraz bardziej zwiększałem tempo. Czułem, jak powoli z rozkoszy uginają mu się kolana. Wciąż stymulując jego członka spojrzałem na górę. Oparł się już rękoma o ścianę, jakby bał się że straci równowagę.
Wtedy jego ciało wygięło się w moją stronę, powodując że jego członek jeszcze głębiej zanurzył się w moich ustach. Usłyszałem wykrzyczane swoje imię i po chwili poczułem lepką ciecz na moim podniebieniu.
Zamroczony rozkoszą Louis zsunął się po ścianie. Oddychał bardzo szybko, niemal nie mógł złapać powietrza. Zaśmiałem się na myśl, że chyba jestem w tym dobry.
- I… co… się… śmiejesz – wysapał słysząc śmiech. Wciąż siedząc z zamkniętymi oczami próbując złapać oddech.
- Chyba niezły jestem, co? – zapytałem prowokująco, przybliżając się do niego bliżej i muskając jego usta.
- Ja nie wiem, ale musimy sobie częściej robić takie dłuższe przerwy, bo dzisiaj byłeś kurwa niesamowity –niemal wykrzyczał. Czułem doskonale jego wciąż wariujące serce.
- Daj mi poczuć to samo – wyszeptałem.
- Niewyżyty seksualnie Styles – zaśmiał się otwierając oczy. – Już się robi – dodał, po czym zachłannie wpił się w moje usta. Wyczułem z jego gestów, że chce abym wstał. Wciąż więc czując błądzący po moim podniebieniu jego język, podniosłem się z kolan.
- Złap mnie za szyję – wymruczał prosto w moje usta. Uwielbiałem jak mną rządził. Posłusznie oplotłem rękoma jego kark.
Poczułem jak łapie mnie za pośladki. Jęknąłem i oplotłem go w biodrach swoimi nogami. Chyba o to mu chodziło, bo gdy to zrobiłem, poczułem unoszące się w górę kąciki jego ust.
Rzucił mnie na łóżko. Uśmiechnąłem się pod nosem. Dobrze wiedział, że lubiłem go w takiej ‘agresywnej’ wersji.
- Patrz jak to się robi – wymruczał, wchodząc na łóżko na czworaka i uśmiechając się prowokująco.
- Czekam – wyszeptałem i nasze usta znów złączyły się.
Louis znajdował się nade mną. Językiem wariował w moich ustach, natomiast opuszkami palców wodził po moich udach, czasami ‘przez przypadek’ zahaczając o ‘małego Harry’ego’. Moje ciało raz po raz przechodziły dreszcze rozkoszy.
W pewnym momencie położył się na mnie i umiejętnie poruszając biodrami, swoim członkiem przez materiał bokserek bardzo drażnił mojego. Po którymś kolejnym razie jęknąłem wprost w jego usta po czym mruknąłem:
-Podobno nie mamy czasu.
Uśmiechnął się pod nosem i spojrzał na mnie iskrzącymi oczami, po czym włożył rękę w moje bokserki.
- Uhh – krzyknąłem cicho, gdy tylko poczułem dotyk jego subtelnych palców. Zaczął delikatnie masować mojego penisa, w tym samym czasie błądząc drugą ręką po moim torsie i językiem drażniąc wnętrze moich ust.
- Louis do cholery – krzyknąłem nieco głośniej, czując że mój członek za chwilę rozerwie majtki. Moje serce zaczęło przyspieszać, a na moim czole pojawiły się już pierwsze kropelki potu.
Lou uśmiechnął się chytrze i wymruczał:
- To ja tutaj rządzę – po czym ręką którą drażnił mojego małego, przejechał do tyłka i mocno go ścisnął. Widząc, że aż wygiąłem szyję z rozkoszy, zaczął wreszcie powoli schodzić niżej. Językiem drażnił się z moimi sutkami, powodując kolejną falę przyjemnego uczucia, napływającą do mojej głowy.
Po chwili zaczął schodzić jeszcze niżej, opuszkami palców rysując różne kształty po moim brzuchu. Wypiął się tak, że miałem świetny widok na jego emanujące boskością pośladki.
- Jeszcze one – jęknąłem, czując już oddech Louisa tuż nad gumą od majtek. Uśmiechnął się i zaczął delikatnie wypuszczać powietrze z ust, rękoma powoli ściągając ze mnie majtki.
Nie mogłem już wytrzymać. Zacisnąłem palce na prześcieradle i z każdym kolejnym dmuchnięciem, wierciłem się coraz bardziej. Nigdy wcześniej tego nie robił, a to było takie wspaniałe.
- Louis, kochanie, gdzie ty się tego nauczyłeś – mruknąłem zaciskając powieki i unosząc do góry biodra, czując kolejną porcję ciepłego powietrza tuż nad moim członkiem.
- Mówiłem ci, że jestem najlepszy – odparł szeptem i nareszcie, powoli wyjął z bokserek mojego koleżkę.- Witaj kochany – i obdarzył go lekkim pocałunkiem. Włożyłem ręce w jego włosy, poganiając go do wzięcia mojego penisa w swoje usta. On jednak najpierw przejechał wzdłuż niego językiem i oblizał usta. Spojrzał na mnie, a widząc przygryzaną wargę zrobił to jeszcze raz.
Wciąż nie spuszczając ze mnie swojego wzroku, zaczął składać na nim delikatne pocałunki. Czułem się nieco zawstydzony, wiedziałem że moje policzki przyjmą zaraz czerwonego koloru. Ale nie przejmowałem się tym. Wsadziłem swoje ręce głębiej w jego włosy i wręcz zmusiłem go do tego, żeby mój mały znalazł się wreszcie w jego ustach. Zacisnąłem powieki i jęknąłem, gdy poczułem jak dotykam tylniej ścianki jego gardła.
Louis zaczął powoli, wykonując dokładne ruchy. Wyjmował mojego penisa, składał na nim krótki pocałunek po czym znowu czułem bijące ciepło z jego ust. Wręcz wiłem się z przyjemności. On naprawdę był w tym najlepszy.
Będąc już nieco zirytowany tą zabawą, zacząłem nadawać mu własne tempo kierując jego głową. On, aby jeszcze bardziej zwiększyć dawkę dawanej mi rozkoszy złapał moje pośladki i co chwila podnosił je do góry, potęgując ją do niewiarygodnych rozmiarów. Poczułem że moje serce zaczyna wariować.
Moje włosy były już mokre od potu, tak samo jak włosy Louiego, które czułem pod swoimi palcami. Wykonywał ruchy już naprawdę bardzo szybko. Wiedziałem, że koniec jest blisko.
- LOUIS ! – krzyknąłem w końcu głośno i wystrzeliłem wprost w jego usta. Zobaczyłem mroczki przed oczami, a moje ciało wygięło się w charakterystyczny łuk, powodując że pewna ilość spermy wydobyła się z warg Louiego.
- Przepraaaszam – wysapałem, wciąż czując fale rozkoszy rozpływające się po moim ciele.
Usłyszałem delikatny śmiech. Próbując opanować swoje ciało, spojrzałem na Louisa. Otarł właśnie ręką swoją twarz i – widząc mój wzrok – dokładnie oblizał palce, robiąc kokietujące miny.
- Jesteś najlepszy – wymruczałem.
- Ty też jesteś niezły – odparł z uśmiechem i wdrapał się dalej na łóżko. Położył się na mnie i znowu mnie pocałował.
- To teraz idziemy się pakować? – zapytał, znów drażniąc mnie ciepłym oddechem.
- Po czymś takim to nie ruszę się jeszcze z godzinę – odparłem, uśmiechając się szeroko. Zaśmiał się cicho i wyszeptał – Kocham cię, debilu.
Odpowiedziałem namiętnym pocałunkiem.

*********************
- Louis zostaw to! – usłyszałem krzyk Harry’ego myjącego zęby.
- O co ci chodzi? – zapytałem zdezorientowany.
- Ja zaniosę te walizki! – krzyknął ponownie.
Zaśmiałem się pod nosem i grzecznie postawiłem walizki.
- Okej! – odparłem cofając ręce. Widziałem dokładnie, że kąciki jego ust uniosły się w triumfalnym uśmiechu. –Idę robić śniadanie! – krzyknąłem i radośnie zbiegłem na dół.
Wczoraj Harry poszedł wieczorem na zakupy, więc tym razem miałem spore pole do manewru. Postanowiłem zrehabilitować się za wczorajsze ‘jajka’ i dzisiaj zrobić jajecznicę z prawdziwego zdarzenia.
- Jej, znowu gotujesz? – jęknął Harry schodząc na dół z dwoma potężnymi walizkami. – Chciałbym zjeść wreszcie coś porządnego! – powiedział wchodząc do kuchni. Zajrzał do lodówki i wyjął dzbanek z sokiem.
Nie mogłem tak tego zostawić. Zawsze umiałem odpowiedzieć jakąś ciętą ripostą, tym razem nie mogło być inaczej.
Gdy Harry zajęty był nalewaniem soku, zacząłem rozglądać się dookoła siebie. Najbliżej mnie leżały jajka więc … bez chwili zawahania wziąłem jedno i z całej siły rzuciłem nim w nic nie spodziewającego się Hazzę.
Rozprysnęło się na wszystkie strony, przede wszystkim jednak, zostało na jego koszulce. Spojrzał na nią zdziwiony, następnie na mnie i … wybuchnął śmiechem.
- O niee, ja ci tego nie wybacze, moja ulubiona koszulka! – i rzucił się na mnie z udawaną groźną miną. Nie miałem szans. Był wyższy i zdecydowanie silniejszy. Złapał mnie w pasie i przewiesił przez ramię.
- Harry co ty robisz! – krzyczałem przez śmiech, klepiąc go po tyłku. Niósł mnie do salonu. Po chwili położył mnie na kanapie.
- No i co zamierzasz teraz zrobić? – zapytałem, krzyżując ręce na piersi. Harry usiadł na mnie okrakiem i przyglądał się mi z chytrym uśmieszkiem.
- Teraz spotka cię zasłużona kara – wymruczał i… rzucił się, atakując moją szyję.
- Hazza! Będę wyglądał jak po spotkaniu z wampirem! Przestań! – krzyczałem, przypominając sobie że przecież wczoraj też zrobił mi malinkę.
- No i wszyscy będą wiedzieli, że jesteś tylko mój – szepnął, na chwilę odrywając się ode mnie. Kilka razy podmuchał na miejsce, w którym czułem już charakterystyczne pieczenie.
- Ale Harreh, to przecież boli – jęknąłem, zmieniając taktykę. No cóż, będę brał go na litość.
- Aż tak ? –zapytał, podnosząc głowę. W jego oczach zauważyłem nutkę przerażenia. Mój plan był tak bliski wypalenia ale ja… … wybuchnąłem śmiechem.
- No, teraz to będzie już podwójna kara, za oszukiwanie – spojrzał na mnie groźnym wzrokiem, ale jego usta wykrzywiły się w charakterystycznym uśmiechu. – Dużo gorsza od poprzedniej – dodał i znowu położył się na mnie, tym razem dopadając moich usta.
W tym momencie jednak, usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi.
- Harry! – syknąłem, bo wcale nie miał zamiaru się ode mnie oderwać. Spojrzał na mnie bezbronnym wzrokiem i bezradnie wzruszył ramionami, oczywiście wywołując na moje twarzy szeroki uśmiech.
- O, tu są nasze gołąbeczki! – krzyknął Liam, chyba zaglądając do salonu bo Hazza wychylił się nad oparcie kanapy i pomachał.
- MÓGŁBYŚ ZE MNIE ZEJŚĆ?! – wykrzyczałem mu do ucha. Usiadł natychmiast, dając mi trochę swobody.
- Hej Liam ! – powiedziałem wynurzając się podobnie jak Harry i szczerząc zęby. Li zaśmiał się cicho i machnął ręką jakby chciał nam powiedzieć, że chyba nigdy nas nie zrozumie.
- Matko, co tu tak strasznie śmierdzi? – doszedł do nas głos Nialla z przedpokoju. O matko. Razem z Harry’m spojrzeliśmy po sobie tym samym, przerażonym wzrokiem i krzyknęliśmy w jednej chwili : - Jajecznica! – i czym prędzej pobiegliśmy do kuchni.
Zastaliśmy tam… no cóż. Mnóstwo dymu, czarną patelnię i coś niezidentyfikowane na niej leżące.
Kaszlnąłem kilka razy i podbiegłem otworzyć okno. Jak do cholery mogliśmy tego nie czuć?
- No, widzę że nieźle musieliście być sobą zajęci – powiedział Zayn, z szerokim uśmiechem na twarzy.
- To Harry był zajęty mną – wytłumaczyłem szczerząc zęby. Hazza uderzył mnie łokciem w bok. Spojrzałem na niego, ale wiedziałem że nie będzie zły. W końcu powiedziałem prawdę, nie?
Pootwieraliśmy wszystkie okna w domu i wrzuciliśmy patelnię do zlewu. Ja pierdziele.
Staliśmy w salonie i przyglądaliśmy się, jak kuchnia powoli zaczyna wynurzać się z szarości.
- Chłopaki, naprawdę musimy już lecieć, Paul się niecierpliwi – powiedział w pewnej chwili Liam, łapiąc walizki stojące w przedpokoju. – Już więcej nie mogliście tego zabrać?
- Daj spokój, przecież to najwięksi strojnisi w Londynie! – odparł Zayn i szybko uciekł ode mnie, obawiając się nagłego uderzenia. Przejrzał mnie, skubany.
Założyłem buty rozglądając się jeszcze po domu. Był zadymiony, ale nie mogliśmy tutaj czekać aż się wywietrzy, nie mieliśmy czasu.
Chciałem już wyjść, gdy poczułem jak czyjeś palce zaciskają mi się na ramieniu. Odwróciłem się szybko. To Harry.
- Będę tęsknił – wyszeptał, zbliżając do mnie swoją twarz.
- Przecież jedziemy razem, głuptasie – odparłem cicho, splatając nasze dłonie.
- Niby, razem – powiedział, spuszczając wzrok w ziemię.
- Harry, proszę. Zrobimy wszystko, aby ten miesiąc był jak najlepszy, tak? – zapytałem, łapiąc go za podbródek i skierowując na mnie jego spojrzenie. Pokwiał twierdząco głową. – No więc nie przejmuj się, przygotuj się już teraz na moje wyjścia z Eleanor i później delektuj się tylko chwilami które spędzamy razem, okej?
- Okej – mruknął, akąciki jego ust delikatnie podniosły się do góry. Musnąłem je delikatnie, po czym uścisnąłem mocniej jego rękę, wkładając do swojej kieszeni.
- Idziemy – westchnęliśmy w tym samym momencie i zamykając drzwi, opuściliśmy nasze miejsce.
Z żalem zostawiałem za sobą ten budynek. Tyle rzeczy zdarzyło się w nim w ciągu ostatnich miesięcy, że nie wyobrażałem sobie teraz mieszkać gdziekolwiek indziej. Ale będę musiał.
Uśmiechnąłem się pod nosem, widząc że chłopcy zostawili nam dwa wolne miejsca z tyłu busa.

GODZINĘŹNIEJ

Przed halą znajdywało się już około tysiąca fanów.
- Paul, możemy do nich wyjść? – zapytał od razu Harry.
- Poczekajcie, zadzwonię do szefa – odparł i wyciągnął telefon.
- Oni są niesamowici –  dodał Hazza i z niedowierzaniem pokręcił głową.
- No, a ty nie chciałeś jechać – szepnąłem cicho, kładąc głowę na jego ramieniu. Spojrzał na mnie i całując moje włosy, również szeptem odpowiedział :
- Za możliwość bycia z tobą 24 godziny na dobę, oddałbym wszystko.
- Nawet to? – zapytałem ze zdziwieniem.
- Nawet to – odparł bez wahania, łapiąc mnie za rękę.
- Możecie wyjść!  - doszedł do nas głos Paula. Wszyscy krzyknęliśmy z entuzjazmem i już mieliśmy otwierać drzwi, gdy dodał – Tylko Louis, nie zapomnij przywitać się z Eleanor.
Chłopcy odwrócili się, obserwując moją reakcję. Westchnąłem cicho i natychmiast spojrzałem na Harry’ego. Ten odchylił głowę i głośno wypuścił powietrze z ust. Przyciągnąłem go do siebie i ujmując w dłonie jego twarz, obdarzyłem emanującym miłością pocałunkiem.
- Wieczorem będzie już normalnie, tak? – zapytałem, patrząc się wprost w jego piękne oczy. Złapał moje ręce, pocałował dostępną część dłoni i pokiwał twierdząco, szepcząc :
- Kocham Cię.
- Ja ciebie też – odparłem i nasze usta ponownie się złączyły.
- Wysiadamy! – krzyknął po chwili Liam. Spojrzałem jeszcze raz na Harry’ego i mrugnąłem, chcąc powiedzieć że wszystko będzie dobrze. Odpowiedział tym samym i zaczęliśmy wydobywać się z samochodu.
Do naszych uszu od razu dobiegł niewiarygodnie głośny trzask. Odruchowo wyciągnęliśmy ręce  i zaczęliśmy im machać. Zrobiło się jeszcze głośniej.
- Louis! – usłyszałem krzyk, dochodzący z drugiej strony. No to zaczynamy grać.
- Cześć kochanie! – krzyknąłem, obejmując Eleanor w pasie i uśmiechając się szeroko. Stanęła specjalnie tak, aby fani dokładnie widzieli moją twarz, więc musiałem się naprawdę postarać. Spojrzałem jej prosto w oczy. Chciała mi coś przekazać, jednak kompletnie nie wiedziałem o co chodzi. Dopiero gdy zbliżyła do mnie swoją twarz, zorientowałem się co jest grane. Wiedziałem, że muszę to zrobić. Zacisnąłem powieki i pocałowałem ją.
Jedyne na czym mi zależało to to, aby ten całus wyglądał naturalnie. W ogóle się w niego nie angażowałem, ona zresztą też nie. Po chwili odsunąłem się, mówiąc cicho, że chyba wystarczy. Kiwnęła twierdząco głową, uśmiechnęła się i złapała mnie za rękę, ciągnąc ku rzeszy fanek stojących przy barierce.
Zanim jednak, w całości się nimi zajmę, musiałem coś sprawdzić. Wiedziałem, że spojrzenie na Harry’ego jest obarczone ryzykiem, ale nie mogłem wytrzymać. Musiałem sprawdzić, jak on sobie z tym poradził.
Znalazłem go dość szybko, około dwadzieścia metrów ode mnie. Przez kraty robił sobie zdjęcia z jakąś fanką. Uśmiechnięty od ucha do ucha, całkowicie pochłonięty rozmową.
Zadowolony odetchnąłem z ulgą i zagadnąłem stojącą obok mnie trzynastoletnią dziewczynkę:
- Co słychać, kochana?


********************************************************************************************************
No i jest siódemka ;)
Jeśli chodzi o +18 to sami oceńcie, starałam się wczuć jak najbardziej, czy wyszło to nie wiem ;d
Dziękuję za wszystkie przemiłe komentarze, cieszę się że wielu z Was pisze do mnie na twitterze, zapraszam serdecznie - @lifetastegreat ;D
Kolejnego rozdziału spodziewajcie się w następnym tygodniu, chyba że udałoby mi się naskrobać coś przez weekend ;D
Mam nadzieję, że liczba komentarzy nie będzie mniejsza niż przy poprzednim rozdziale, no i dobijamy do 4000 wyświetleń, dziękuję :****
Kocham Was !!!
I na koniec filmik, krótki, ale pasujący do sytuacji ;D

ENJOY! 
<3




17 komentarzy :

  1. Miła niespodzianka i odprężenie przed konkursem :)
    W końcu jest +18! *.* No normalnie nie mogłam się doczekać. Oczywiście rozdział piękny, długi i aw.. Wspaniały.
    "Mały Harry"! Normalnie padłam xD Haha. Hazzaconda.
    I jeszcze ta jajecznica. Szczerze to poczułam zawód, bo myślałam, ze Lou uda się zrobić "prawdziwą" jajecznicę. Nie ma to jak rozwodzić się nad jajkami xd
    DObra, to ja trzymam kciuki za Twoją wenę i pozdrawiam!
    ~MGreyback ( @kurwaNieWymysle )
    Larry Stylinson Opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  2. @besocoollike15 maja 2013 12:22

    O matkooooo *__* TO. JEST. ŚWIETNE. Niesamowite. :3 Uwielbiam to, jak piszesz, w jaki sposób przedstawiasz ich miłość. Piękne <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ok, jest siódmy rozdział jest moc!! Na to czekałam całe życie! Idealnie opisujesz odczucia bohaterów i ciekawie przedstawiasz to jakie życie potrafi być okrutne. Ten rozdział strasznie mi się podobał, wreszcie rozwija się akcja. Z niecierpliwością czekam na ósmy rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczny i czekam na kolejny :) <3 *,*

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! Dalej nie mogę dojść do siebie! (w sensie, że wspaniały rozdział). Scena +18 według mnie idealna. A ten pocałunek Elki i Lou... Mam nadzieję, że Harry nie będzie smutny, gdy się o tym dowie :( Muszą być silni! ♥ Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy ♥
    @_1D_Polska_

    OdpowiedzUsuń
  6. Super świetny! :D tak trzymaj :) @kentuucky

    OdpowiedzUsuń
  7. Awww kocham twoje opowiadanie <3 co do +18 hmmm moja psycha jest już tak zryta że nic jej nie zaszkodzi. Nie mogę się doczekać kolejnego
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  8. jeej te sceny erotyczne są takie oilabfoboibwsbfwib ♥.♥ pisz takich więcej! ♥ jesteś cudowna, Kocham Cię ! <3 nie będę się rozpisywać, bo to nie ma sensu, dobrze wiesz, co o tym wszystkim myślę, pisałam wcześniej, moje zdanie się nie zmieniło, więc nie będę się powtarzać ;p po prostu IDELANALNIE! ♥
    // @ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  9. awww.... zgorszyłaś mnie jeszcze bardziej! :P Ja chce jeszcze! Przepraszam, że dopiero teraz ten komentarz, ale wcześniej nie miałam za bardzo czasu. Ledwo co wczoraj wstawiłam nowy rozdział na moim blogu :/. Ta szkoła... Życzę weny i mam nadzieję, że Lou i Hazza w końcu będą mogli pokazywać swoją wielką i prawdziwą miłość publicznie oraz dzielić się swoim szczęściem z fanami, którzy będą ich wspierać do końca.
    Zapraszam do mnie ----> http://lovehatefriendshipfame.blogspot.com/

    @ania95_official
    xx

    OdpowiedzUsuń
  10. TO JEST CHYBA NAJLEPSZY ROZDZIAŁ JAKI MOGŁAŚ NAPISAĆ! *-* PRZEPRASZAM ZA DUŻE LITERY ALE TO JEST TAKIE IUBHCDUIHCD. BARDZIEJ NIŻ SDNJISFN! TO JEST GENIALNE. SCENA +18 JEST CUDOWNA I JESZCZE TE ŚMIESZNE SCENY MNIE TAK STRASZNIE WZRUSZAJĄ. JAK NIE PŁACZĘ ZE SMUTKU NA TWOICH ROZDZIAŁACH TO ZE ŚMIECHU. NO, KOBIETA CHCE MNIE PO PROTU ZABIĆ. :3

    @love_my_gay

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolejny świetny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Te +18 ci wyszło, trzeba przyznać.
    Kocham to opowiadanie *.*

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej, jak zwykle chciałam powiedziec, że świetnie piszesz, ale oprócz tego mam pytanie do wszystkich Larry Shippers. Czy ostatnio zauważono jakieś sytuacje pomiędzy Harrym i Louisem. Oddalili sie od siebie, rzadko siędzą obok siebie. Mam wrażenie, że jak spedzaja razem czas to nie mogą tego wszystkiego ukrywac i kazano im się oddalic. Marta

    OdpowiedzUsuń
  14. Oooo w końcu mogę dodać komentarz c;. Ale moją opinie już znasz :) Ja tu w innej sprawie. A mianowicie, czy mogłabyś informować mnie o nowych rozdziałach na nowym koncie? Byłabym wdzięczna c: @LoveHoranek

    OdpowiedzUsuń
  15. Wooow jaka akcja ;]
    Nigdy wcześniej nie czytałam "takich" rzeczy, ale musze przyznać, że ci wyszło. Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwieniem
    @Mysia_69

    OdpowiedzUsuń
  16. ajkdchfjdefdjwewjelerejw *.* daleeeej.. hahaha twój 18+ O.O <33 . kocham kocham i jeszcze raz kocham XD // @DirectionerX69

    OdpowiedzUsuń