środa, 22 maja 2013

ROZDZIAŁ 8


YOU MUST BE READY, TO TAKE THIS PAIN

**************************
- Pięć minut! – usłyszałem głos dyrektora koncertu. Głośno wypuściłem powietrze z ust i jeszcze raz spojrzałem w lustro. Jest ok. Puściłem do siebie oczko i wyszedłem z toalety.
Chłopcy byli jeszcze poprawiani przez makijażystki i fryzjerów. Ja się wycwaniłem i poszedłem pierwszy, żeby mieć więcej czasu dla siebie i nie przejmować się tym, że mogę z czymś nie zdążyć.
- Louis! – krzyknął ktoś z drugiego końca pomieszczenia. Ledwo co usłyszałem w całym tym zgiełku. Odwróciłem się odruchowo, aby sprawdzić kto to. Poczułem bliżej nieokreślony kształt zatykający moje gardło.
Richardson zbliżał się szybko, niemal biegł w moją stronę. Zestresowany zacząłem szukać wzrokiem Harry’ego. Stał tyłem do mnie a jakaś kobieta układała mu włosy. Nie ma szans, żeby mnie zauważył.
Gdy menedżer był już około metr ode mnie, schyliłem się natychmiastowo aby zawiązać buty. Poczułem kilka kropelek potu, pojawiających się na moim czole.
- Słucham – bąknąłem cicho, rękoma gmerając coś przy sznurówkach. Dlaczego ten drań aż tak na mnie działał?
- Mógłbyś wstać, jak z tobą rozmawiam – warknął zdenerwowany. Podniosłem się posłusznie, ale wzrok utkwiłem w panelach podłogi.
- O co chodzi? – ponowiłem pytanie, nerwowo bawiąc się dłońmi.
- Podobno ktoś zauważył was całujących się w busie. Nie wiem czy to prawda czy nie i nie za bardzo mnie to obchodzi, ale musimy natychmiast ujarzmić te plotki – powiedział, krzyżując ręce na piersi. –Dzisiaj na koncercie masz powiedzieć, że What makes you beautiful śpiewasz specjalnie dla Eleanor.
Znieruchomiałem na chwilę i spojrzałem na niego. Przyglądał mi się podejrzliwie, oczekując odpowiedzi.
- Dobrze – bąknąłem. Bardzo nie lubię kłamać, szczególnie jeszcze przed tyloma ludźmi ale wiedziałem, że nie mam wyjścia.
Nagle poczułem czyjeś palce zaciskające się na moim ramieniu. Odwróciłem się szybko i ujrzałem wkurwioną twarz Harry’ego.
- Jakiś problem? – warknął groźnie patrząc na Richardsona. Ten uśmiechnął się ironicznie, cofnął ręce i mówiąc „ Już odsuwam się od twojej laleczki” odszedł gdzieś w głąb pomieszczenia.
- Wszystko okej? – Hazza spojrzał na mnie troskliwie, ujmując moją twarz w dłonie.
- Uhmm, tak – wyjąknąłem cicho.
- Boo, co jest? – pytał dalej, nieusatysfakcjonowany moją odpowiedzią.
- Na dzisiejszym koncercie muszę powiedzieć że śpiewam WMYB specjalnie dla El – wyszeptałem, i odważyłem się spojrzeć w jego zielone oczy.
Widziałem, jak bardzo spięły się mięśnie na jego twarzy. Stanął w bezruchu i bacznie mi się przyglądał. Po chwili jednak rozluźnił się, pogładził kciukiem moje policzki i cicho powiedział :
- Okej, powiesz i będzie dobrze.
- Ale ja tak kiepsko kłamię – jęknąłem.
- Dasz radę – wyszeptał, całując moje czoło. – Powiesz jedno zdanie i na jakiś tydzień będziemy mieć spokój z Richardsonem – dodał, uśmiechając się lekko. Również odpowiedziałem uniesieniem kącików ust i wtuliłem się w niego mocno.
- Tylko przygotuj się, żeby aż tak bardzo cie nie zabolało – powiedziałem, całując wystającą spod  koszulki część jego ramienia.
- Okej, uśmiechnę się pod nosem, bo sobie wyobrażę że powiedziałeś to do mnie. Może być? – zaśmiał się cicho, gładząc moje włosy.
- Może być – szepnąłem, odchyliłem głowę i złączyłem nasze usta w kolejnym pocałunku.

**
Nadszedł ten właśnie moment. Serce biło mi w zatrważająco szybkim tempie i tylko modliłem się w duchu, żeby nie było tego słychać.
- Więc – zacząłem drżącym głosem. Uspokój się Louis! – naszą kolejną piosenkę, chciałbym zadedykować mojej wspaniałej Eleanor. Kocham cię i dziękuję że jesteś ze mną! – krzyknąłem nieco pewniej, machając ręką w jej stronę. – Nadszedł czas na What makes you beautiful!
I zaczęliśmy śpiewać. No. Chyba nie było aż tak źle, nie usłyszałem zbytnich pomruków niezadowolenia bądź niedowierzania. Jest ok.

**
-Dobra robota panowie! – krzyknął Paul i przybił piątki z każdym po kolei. Opadliśmy bezsilnie na kanapie.
-Po takiej przerwie jest zawsze większa frajda, no nie? – zagadnął Liam. Odpowiedzieliśmy wszyscy twierdzącym pomrukiem.
Byłem naprawdę zmęczony. Ostatnie dni polegały raczej na leżeniu w łóżku, dlatego dzisiaj moja kondycja nie była najlepsza. Muszę trochę nad nią poćwiczyć.
-Posłuchajcie uważnie, plan na następne dni! – krzyknął zbliżając się do nas Richardson. Wszyscy jęknęliśmy z niezadowolenia, ale posłusznie zaczęliśmy słuchać. – Harry, za jakieś pół godziny będziesz miał wywiad w jednej z popularnych stacji radiowych. Louis wychodzi na krótkie zakupy z Eleanor a reszta jedzie do hotelu i na dzisiaj ma wolne. Jutro natomiast budzicie się o siódmej i idziecie na lekcje śpiewu, a Harry z Lou mają spokój do południa. Wieczorem oczywiście koncert. Jakieś pytania?
Mruknęliśmy przecząco. Uśmiechnął się krzywo i oddalił się szybko.
- Ja pierdole, dzisiaj wywiad – warknął Harry ze złością, kopiąc leżącą przed nim butelkę po czym opadał na oparcie kanapy.
- To tylko radio, pół godzinki i po sprawie – powiedziałem, delikatnie łapiąc go za kolano. – Ja akurat zdąże wrócić z zakupów, zapraszam więc do siebie – dodałem i puściłem mu oczko. Zaśmiał się pod nosem i wręcz rzucił się na mnie, łapczywie wpijając się w moje usta.
- Haloo! Nie jesteście jeszcze w pokoju! – krzyknął Liam prosto do ucha Harry’ego. Z szerokim uśmiechem na twarzy odsunął się ode mnie i usiadł, tak jak przedtem, oblizując językiem swoje wargi.
W tym momencie do pomieszczenia w którym się znajdowaliśmy weszła Eleanor. Hazza aż syknął z niezadowolenia. Zganiłem go ostrym wzrokiem.
- Co tam? – zapytałem uprzejmie. Uśmiechnęła się lekko i odpowiedziała nieśmiało :
- Mamy już wyjść.
- Okej, już się zbieram – zapewniłem i spojrzałem na Harry’ego.- Jak tylko wrócimy, w moim pokoju – wyszeptałem puszczając mu oczko, złożyłem szybki pocałunek na jego ustach i wstałem, aby podążyć za „moją dziewczyną”.

***********************
Wywiad rzeczywiście był bardzo krótki. Raptem dwadzieścia minut i po sprawie, w dodatku w przemiłej atmosferze dwudziestokilkuletniej dziewczyny. Pogawędziliśmy trochę, zadzwoniłem do jednej z fanek, robiąc jej niesamowitą niespodziankę no i byłem wolny.
Paul odwiózł mnie pod same drzwi hotelu i wyprowadził z samochodu, nie pozwalając nawet pomachać fanom. Stali za blisko i za bardzo bał się, że mogą zrobić mi coś złego. I tak wyrwali mi z głowy kilka włosów, no ale mogło skończyć się dużo gorzej.
Hotel był bardzo ładny, urządzony w nowoczesnym stylu. Miła pani z recepcji przywitała mnie z uśmiechem i dała kartę do odpowiedniego pokoju.
- A gdzie mieszkają moi przyjaciele? – zapytałem wesoło, obdarzając recepcjonistkę szerokim uśmiechem.
- Tuż obok, w pokojach 301-304 – odparła również uśmiechnięta.
- A pan Tomlinson? – zapytałem dokładniej.
- Pan Tomlinson z panną Calder tuż obok pana, pokój 301.
Stanąłem jak wmurowany. Co? Louis z Eleanor w jednym pokoju? Co do cholery znowu ten Richardson wymyślił?
Uśmiech natychmiastowo zniknął z mojej twarzy. Kobieta przyglądała mi się podejrzliwie i już miała chyba zapytać o co chodzi, gdy rzuciłem jej szybkie „Dziękuję” i nie czekając na windę pobiegłem schodami na górę.
Byłem bardzo wkurzony. Szybko podbiegłem do drzwi, ale nie tych od swojego pokoju. Od pokoju numer 300.
Kilka razy walnąłem mocno pięścią. Żadnej odpowiedzi. Jedynie Zayn wynurzył się ze znajdującego się obok pokoju.
-Co ci odwaliło? Przecież jest na zakupach! – krzyknął, przeżuwając w ustach jakieś jedzenie. Spojrzałem na niego ze złością i wysyczałem:
- Na pewno nie wrócili?
- Na pewno – odparł. Chodź do mnie, siedzimy wszyscy i jemy pizze.
Machnąłem ręką zrezygnowany i wszedłem do pokoju obok.
- Harry! – krzyknął od razu rozluźniony Niall. – Mamy jeszcze parę kawałków, specjalnie dla Ciebie.
- Jak wy możecie mówić o jedzeniu w takiej sytuacji? – wybuchnąłem głośno, z hukiem kładąc się na łóżko.
- W jakiej sytuacji? – zapytał natychmiastowo Liam. Zrobiło się bardzo cicho i pomimo tego że miałem zamknięte oczy, czułem że wszyscy wpatrują się we mnie zdziwieni.
- Lou i Eleanor dostali jeden pokój w hotelu -  mruknąłem, zakrywając twarz poduszką.
- Co? – wykrzyknęli niemal wszyscy w jednym momencie.  Czułem, że do moich oczu zaczęły napływać łzy.
- Już pewnie się boi że sprzątaczki zaczęły by coś gadać – prychnął Zayn.
- No ale przecież i tak Louis nie będzie z nią spał! – krzyknął Niall i położył się obok mnie na łóżku. – Louis na pewno przyjdzie do ciebie i zostanie na noc, to tylko tak dla pozorów – powiedział cicho i zabrał z moich rąk poduszkę. – Nie ma się czym przejmować – wyszeptał i mocno przytulił się do mnie, gdy tylko ujrzał szklące się oczy.
- Dzięki – wyszeptałem i wtuliłem się w niego mocniej. Naprawdę takie słowa i gesty od przyjaciół znaczą dużo. Bardzo się uspokoiłem.
- No, a teraz zjedzmy to, co zostało – Niall oderwał się ode mnie i wziął stojące na stole opakowanie z pizzą, podsuwając je pod mój nos. Wziąłem kawałek i już uśmiechając się, powiedziałem:
- Ty nigdy się niczym nie przejmujesz, bo zawsze masz jedzenie na pocieszenie.
I wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Posiedziałem tam jeszcze z godzinę, co chwila zerkając na zegarek.  Biorąc pod uwagę czas, który minął mi na dojechanie i powrót ze studia, i przesiedzianą tutaj godzine, Louis zdecydowanie powinien już być. Od końca koncertu minęły już z trzy godziny, to ile do cholery można być na zakupach?
- Będę się zbierał – bąknąłem i wstałem z łożka. – Na razie! – pomachałem ręką i wyszedłem z pokoju.
Z nadzieją zapukałem do znajdujących się obok drzwi, jednak bez skutku. Wciąż zero odpowiedzi.
I już miałem iść do siebie, gdy moim oczom ukazał się duży szyld z napisem „Bar” i strzałka na górę. A co mi tam. Louisa nie ma, a na rozmowę z chłopakami nie mam już ochoty. Pójdę się czegoś napić.
**
- Whisky z lodem poproszę – powiedziałem wdrapując się na krzesło i wyciągając z tylniej kieszeni portfel.
- Już się robi – odparł z uśmiechem stojący za barem kelner. – Nie sądziłem że miejsce w którym pracuję odwiedzi kiedyś sam Harry Styles – dodał, wlewając napój do szklanki. Uśmiechnąłem się pod nosem i mruknąłem :
- A jednak.
- Proszę – powiedział, stawiając przede mną rudawą ciecz. – Mieszkacie w tym hotelu? – zagadnął.
- Tak – odparłem, upijając łyk. – Bardzo ładnie tutaj – dodałem, starając się podtrzymać rozmowę. Całkiem przyjazny ten chłopak.
- No niedawno ten budynek wybudowano, wyłożyli mnóstwo kasy. A co ty tak sam? Bez kolegów? – zapytał.
Skrzywiłem się trochę, opróżniając szklankę do dna.
- Koledzy śpią, chłopak na randce. Jeszcze raz to samo.
- Już się robi – wybąknął i poszedł po butelkę.
Oparłem głowę na dłoni, ręką sięgając po telefon. Żadnej wiadomości, więc pewnie jeszcze nie wrócił.
- Chłopak na randce? – usłyszałem głos barmana, który wrócił z butelką w ręku.
- Co? – uniosłem głowę, patrząc na niego ze zdziwieniem.
- No tak powiedziałeś, chłopak na randce – zaśmiał się, wycierając jakieś szklanki. Matko, ja naprawdę to powiedziałem?
- Tak sobie żartuję, że Louis to mój chłopak – zaśmiałem się nerwowo, modląc się w duchu, aby mi uwierzył. – Niektórzy nasi fani próbują zrobić z nas gejów – dodałem i wyszczerzyłem zęby. Barman z niedowierzaniem pokręcił głową.
- Czego to nie wymyślą teraz.
Odetchnąłem z ulgą, biorąc kolejny łyk whisky. Po moim ciele rozlała się kolejna fala gorącego, przyjemnego ciepła.
I już nie pamiętam, ile razy powtórzyłem później „Jeszcze raz to samo”. W pewnym momencie jednak stwierdziłem, że chce mi się bardzo spać i próbowałem wstać z krzesła. Dobrze że złapałem się baru, bo upadłbym z głośnym hukiem.
„Oj Harry, dawno tak nie zabalowałeś” – pomyślałem i rękoma łapiąc się wszystkiego co było w pobliżu, chciałem dojść do drzwi wyjściowych. Pech jednak chciał, że przy ścianie stała jakaś dziewczyna i przez przypadek, złapałem ją za rękę.
- Harry, trochę niedysponowany – zaśmiała się cicho i zagrodziła mi drogę. Uśmiechnąłem się jakoś krzywo i zrobiłem krok do przodu. Nie odsunęła się jednak, co spowodowało że zbliżyłem się do niej na bardzo małą odległość. – Nie puszczę cię tak szybko – dodała i uśmiechnęła się kokietująco.
Bez chwili namysłu zbliżyłem do niej swoją twarz i pocałowałem ją w usta. Zadziałało. Gdy tylko się od niej oderwałem, obszedłem ją z boku bez najmniejszego problemu. Gdy ja doczłapywałem się do windy, ona stała jak wryta, dotykając dłonią swoich ust.
Wcisnąłem guzik na którym napisana była trójka, i stanąłem przodem do lustra. Wyglądałem fatalnie, ale niezbyt chciało mi się tym przejmować. Spać, tylko spać.
Słysząc charakterystyczny dźwięk, wyszedłem z winy i idąc blisko ściany, dotarłem do swojego pokoju. Szarpnąłem za klamkę, ale drzwi były zamknięte. Oparłem się o nie i zacząłem szukać po kieszeni karty, lecz nigdzie nie mogłem jej znaleźć. Nawet nie wiem kiedy moje oczy zamknęły się, a ja osuwając się po drzwiach, zatopiłem się w głębokim śnie.

**

Straszny ból rozsadzał od wewnątrz moją głowę, a gardło było tak suche że nawet przełknięcie śliny przysporzyło mi niemiłych doznań. Syknąłem cicho i przekręciłem się na drugi bok, rękoma przecierając swoją twarz.
Próbowałem sobie przypomnieć wczorajszy wieczór. Byłem w barze, rozmawiałem z pracującym tam chłopakiem, piłem whisky. Film urywał się przed drzwiami pokoju. Od tamtego momentu nie miałem pojęcia co się ze mną działo.
- Wody? – do moich uszu doszedł znajomy głos. Uniosłem lekko głowę, jednak natychmiast tego pożałowałem, gdy pulsujący ból ogarnął moje skronie.
- Poproszę – wychrypiałem cicho.
Louis napełnił szklankę i podszedł do łóżka.
- Co ty wczoraj zrobiłeś? – zapytał, stając nade mną.
- Lou, nie teraz – powiedziałem cicho, łapczywie opróżniając szklankę z wodą. – Wlej mi jeszcze proszę.
Wykonał moją prośbę bez słowa, jednak wciąż stał nade mną. Skrzyżował ręce na piersi i wpatrywał się we mnie z niedowierzaniem.
- Porozmawiamy później – mruknąłem i nakrywając się na głowę kołdrą, próbowałem zasnąć.
**
- Harry wstawaj do cholery! – doszedł do mnie krzyk.
- Przecież ci mówiłem, że porozmawiamy później! – jęknąłem łapiąc się rękoma za pulsującą głowę.
- Mówiłeś to dwie godziny temu – warknął Louis i ze złością zerwał ze mnie kołdrę. Spojrzałem na zegarek. Trzynasta.
- Dobrze, już wstaję – mruknąłem i powoli usiadłem na łóżku. Złapałem stojącą obok butelkę i jednym duszkiem opróżniłem ją do końca.
- Powiesz mi wreszcie, dlaczego wczoraj upiłeś się do nieprzytomności? – Louis wyraźnie zdenerwowany chodził w kółko po malutkim pokoju. Po moim pokoju.
- Daj spokój – wychrypiałem szybko.
- Daj spokój? Znalazłem cię śpiącego pod drzwiami! Masz szczęście, że mamy wynajęte całe piętro i nikt inny cie nie widział! – krzyknął wymachując rękoma.
- Nie przesadzaj, po prostu nie mogłem znaleźć karty – odparłem, spuszczając wzrok w białą pościel. Było mi trochę głupio, ale nie czułem się jedynym winnym tej sytuacji.
- Harry zachowałeś się jak dziecko – powiedział z wyrzutem.
- Za to ty zachowałeś się świetnie – warknąłem.
- A co ja niby zrobiłem? – zapytał zdziwiony. – Poszedłem po dodatkową kartę, zaniosłem cię do pokoju, rozebrałem, przyniosłem wodę. Coś nie tak?
- Jakbyś przyszedł wcześniej, to bym się nie upił.
Louis prychnął z niedowierzaniem i machnął ręką.
- Przecież doskonale wiesz, że mi kazali.
- Ale miałeś wrócić wcześniej – powiedziałem cicho. Louis stał i wciąż wpatrywał się we mnie, wyraźnie zły.
- Bo nie wiedziałem, że każą mi też iść do klubu – wysyczał. – Zresztą wysłałem ci smsa, że będę dopiero po północy.
- Po co kłamiesz – zaśmiałem się pod nosem. – Sprawdzałem telefon co chwilę i nie było żadnej wiadomości.
- A o której sprawdzałeś ostatni raz, idioto?
- Wystarczająco późno – warknąłem zdenerwowany i wstałem z łóżka. Nie pozwolę, żeby ktoś mnie wyzywał więc skierowałem się w stronę łazienki. Louis złapał mnie jednak za ramię i wziął w rękę leżący na szafce telefon.
- Dwudziesta druga trzydzieści to za późno na smsa, że będę po północy? – rzucił nim we mnie ze złością. – Trochę szybko odleciałeś – puścił mnie szybko i wyszedł z pokoju głośno trzaskając drzwiami.


*******************************************************************************************************
No i jest ósmy rozdział ;)
Po raz kolejny dziękuję za wszystkie komentarze, dziękuję osobą które gdy nie mogły komentować, specjalnie pisały na twitterze a później i tak dodawały komentarz. Miłee <3
Pojawiło się ich trochę mniej niż pod poprzednim rozdziałem, dlatego postaram się może popracować trochę nad tym +18 ;pp
Jak widzicie, z lewej strony pojawiła się lista informowanych osób. Jeżeli o kimś zapomniałam to naprawdę przepraszam, mam nadzieję że nie będziecie mi mieli tego za złe ;***
Tak więc jeżeli ktoś chciałby być dopisany do tej listy, bądź też z różnych powodów - być z niej usunięty, proszę piszcie do mnie tutaj, w komentarzach albo na twitterze ;)
I jeszcze, opowiadając na pytanie, zamieszczone pod poprzednim rozdziałem, czytelniczki Marty ;*
Według mnie oni są rzeczywiście rozdzielani, ale na koncertach często widać takie małe, Larry'owe momenty, zachęcam do przeglądania Tumblra, tam niczego nie przegapią ;)
A najnowsze ich momenty - to jak dla mnie ta konferencja prasowa o trasie "Where we are". Siedzieli tam razem, i parę momentów można wychwycić :))
Nowy rozdział pojawi się pewnie jakoś za tydzień, może trochę wcześniej, zależy jak z moją weną.
KOCHAM WAS <3<3
No i na koniec kolejny filmik, długi, ale warty obejrzenia ;) 
ENJOY!




23 komentarze :

  1. Pierwsza! Ha!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakby co, to ja byłam pierwsza, ale resztę komentarza dodaję teraz, bo nie chciałam, żeby ktoś mnie wyprzedził:p. To bez sensu pisac w kółko, jaki twój blog jest super, ale jest i nic innego o nim powiedziec nie można. Masz talent i wszystko dobracowujesz, poza tym wymyśliłaś ciekawą historię. Oby tak dalej. Love you, Tuńczyk:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, za to że tak się starałaś być pierwszą osobą ;D
      jesteś na twitterze? bo chciałam się domyśleć kim jest Tuńczyk, ale nie wiem nadal;D
      jeżeli powinnam znać to przepraszam bardzo ;)))

      Usuń
    2. Sorki, że ciagle podpisuję sie inaczej, ale Tuńczyk to Marta, której udzieliłaś odpowiedzi co do Larrego i bardzo ci za to dziękuję:* Niestety nie mam twittera, ale jak założę to dam znac:D

      Usuń
  3. WoW... jednym słowem. Nie do końca wiem co mam napisać więc idę na spontana. To było zajebiste już nie mogę doczekać się następnego rozdziału więc pisz szybko! xx
    @fanservis

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie masz pojęcia jak uwielbiam twojego bloga <3 świetnie piszesz i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  5. dexskmnmmmsas <3 ty chyba chcesz mnie zabić tym opowiadaniem co ? XD nie no po prostu Z A J E B I S T E <33 . + też tak sądzę że są rozdzielani itd. a dzięki komu ? naszemu kochanemu Modest&Management -.- // @DirectionerX69 :))

    OdpowiedzUsuń
  6. to ja już chcę kolejny :DD @kentuucky

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciągle coś dodaje, ale nie mogę się powstrzymac. GENIALNY filmik, bo jest w nim dużo świeżych sytuacji i oto mi chodziło. Tuńczyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prooszę <3
      i dziękuję za te komentarze, heh, im więcej tym lepiej dla bloga ; D

      Usuń
  8. CO TY ZE MNĄ ROBISZ? O MATKO, KOCHAM CIEBIE I TO OPOWIADANIE. JEST TAKIE ASDJGHAKSHASGKASGB <3<3<3<3<3<3<3<3<3<3

    @besocoollike

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniałe. *o* Mam nadzieję, że Lou z Hazzą się pogodzą. :c
    Ale... jestem pierwsza na liście informowanych! Awww. <3
    Czekam na kolejny, jak zawsze boski rozdział. :3

    @love_my_gay

    OdpowiedzUsuń
  10. jak jak zawsze to samo : pięknie, cudownie, magicznie, oryginalnie! :3 po prostu idealnie ♥ nie wiem czemu, ale chciało mi się płakać pod koniec, gdy kłócili się przez ten alkohol ... być może za bardzo się z nimi zżywam, ale taka już jestem ;p no i jak chyba większość - czekam z niecierpliwością na więcej momentów +18 ;3 (zboczenie zawsze spoko xd)
    // @ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  11. Śliczny rozdział, jak zawsze,... czekam na kolejny <3 uwielbiam twoje opowiadania :D

    OdpowiedzUsuń
  12. jak zwykle pisze kilka dni po przeczytaniu... o dziwo tym razem tylko jeden dzień. Nie mam czasu :/ Wspaniały rozdział i nie mogę doczekać się na kolejny :P
    Zapraszam do mnie ---- > http://lovehatefriendshipfame.blogspot.com/

    @ania95_official
    xx

    OdpowiedzUsuń
  13. Boże brak mi słów ja chce następny :)

    OdpowiedzUsuń
  14. OMG siedzę przed laptopem z otwartą paszczą i nie mogę zrozumieć jak to możliwe, że masz taki dar do pisania *.* normalnie...jhdahskjsj ♥
    Czekam niecierpliwie na następny rozdział i mam nadzieje, że pomiędzy Harrym i Lou będzie okej ♥
    @_1D_Polska_

    OdpowiedzUsuń
  15. Haha tak tak myślałam komentarz się nie dodał c; Więc napiszę jeszcze raz. Rozdział jest po prostu... Chyba jedyne słowo pasujące do określenia tego jest afhcxsfhbcdeujbd c; Chociaż nie lubię pijanego Harryego to i tak jest cudowny xx

    OdpowiedzUsuń
  16. W końcu piątek, w końcu mogę przeczytać! Naprawdę musiałam starać się, aby nie usiąść i nie zacząć czytać, zamiast robienia projektów... A teraz w końcu. Ach, jak miło :)
    No to co do rozdziału: jak zawsze cudny, cudny, cudny! Po prostu Cię kocham, rzeczywistość, którą opisujesz jest tak realistyczna, że można się w niej rozpuścić. Tylko szkoda, że ta mała kłótnia :C Ale mam nadzieję, że to nic poważnego... O tak, więcej +18, prosimy! :)
    życzę weny <3
    Larry Stylinson Opowiadanie
    @kurwaNieWymysle

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie ma to jak w sobotę rano przeczytać kolejnyy meeega rozdział ;3
    Jakbyś mogła to poinformuj mnie o kolejnych rozdziałach na TT - Tommo69_69
    Życzę weny i czekam na następne ;]

    OdpowiedzUsuń
  18. EEEE cześć. Wlaśnie dotarłam na twego bloga przyznam się że przez przypadek ale sie nie zawiodłam. Kochana jak ty piszesz ryczałam i ryczałam biedni chłopcy. Kurwa jak ja nie nawidze modest. RZeczywistość mam nadzieję że nie jest taka brutalna!!!! Co oni biedni mogą zrobić???!!! Proszę oszczedz ich czasami niech mają swoje chwile radości. Żebym nie musiała ryczeć haha. Kocham cie za to że wstawiasz zdjęcia i filmiki to jest super!! czekam na nstepny rozdział z i wogóle pozdrawiam. Ciut starsza młodzież.

    OdpowiedzUsuń
  19. Cześć rozdział cudowny z resztą tak jak reszta :D jeden z moich ulubionych blogów o Larrym :D informuj mnie na twitter @Sunrium

    OdpowiedzUsuń
  20. Cholera jasna! Co tu się dzieje ;___;

    OdpowiedzUsuń