czwartek, 6 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 10


LION WITH A BEARD
**********************
 Kolejne dni upływały bez jakiś większych, ważniejszych wydarzeń. Czuliśmy się z Harry’m o niebo lepiej, nie musząc już unikać swojego wzroku na koncertach i móc czasami do siebie zagadać, ale i tak musiałem wychodzić z Eleanor niemal codziennie, tak dla „równowagi”. Już niemal każdej nocy wkradałem się do pokoju Hazzy i biorąc za wzór tamtą noc, zbliżaliśmy się do siebie bardzo często, w bardzo różny, inny sposób. Lubiliśmy eksperymentować.
Była tylko jedna rzecz, która mnie niepokoiła. Mianowicie każdego wieczoru, gdy wracałem z wywiadu bądź z kolejnego spotkania z El, zastawałem w koszu na śmieci kilka butelek po piwach. Rozmawiałem o tym z Harry’m, on wytłumaczył mi że po prostu siedzieli sobie z zespołem. Chłopcy to potwierdzili, więc stwierdziłem że zbytnio nie będę się tym już przejmował. W końcu nie upijał się do nieprzytomności. Wiedział co robi.
Dzisiaj obudziłem się nieco wcześniej. Harry jeszcze spał, postanowiłem wziąć więc prysznic. Umyłem się szybko, założyłem czyste ubrania i spokojnie czekałem, aż mój ukochany się obudzi.
- Już nie śpisz? – zapytał po jakiś kilkunastu minutach mojego siedzenia z laptopem na kolanach.
- Tak wyszło – uśmiechnąłem się lekko i gdy tylko zauważyłem że wsparł się na łokciach aby zobaczyć co robię, dałem mu długiego całusa w czoło. – Zbieraj się, bo jedziemy na wywiad – dodałem.
- O matko, całkowicie o tym zapomniałem – westchnął, z powrotem opadając na łóżko.
- No więc teraz, jak już ci przypomniałem to idź się szykować. Za dwadzieścia minut mamy być na dole – powiedziałem, upijając łyk ze zrobionej wcześniej filiżanki kawy.
- Okeej, a zrobisz mi herbatkę? – zapytał i wyszczerzył zęby.
- A co ja jestem, służąca? – odparłem krzyżując ręce na piersi.
- Nie, no ale mógłbyś się jakoś odwdzięczyć za wczoraj, jeśli wiesz co mam na myśli – mruknął i przysunął się bliżej do mnie i kładąc rękę na moim rozporku. Bez namysłu uderzyłem go w dłoń.
- Auuu! Za co to? – krzyknął, szybko ją zabierając.
- Za to że nie mam zamiaru za nic się odwdzięczać. Poza tym, sorry stary ale ostatnio byłeś lepszy – westchnąłem odstawiając laptopa na półkę.
- Zobaczymy w nocy. Jutro nie będziesz czuł swojej dupy, Tomlinson – warknął i z chytrym uśmieszkiem szybko poszedł do łazienki.
Uśmiechnąłem się pod nosem, już nie mogąc się doczekać.

**

- Okej, nasi drodzy słuchacze, witamy w naszym studiu największy boysband wszechczasów, One direction! – wykrzyczał do mikrofonu siedzący kilka metrów obok nas spiker.
- Hello! – wykrzyczał każdy z nas po kolei.
Wolałem wywiady telewizyjne, bo wtedy mogłem przekazać coś gestem, mową ciała. W radiu liczył się tylko i wyłącznie głos, co czasami nieco mnie deprymowało. Miałem wrażenie że nie wszyscy dokładnie mnie rozumieją. Chłopcy powtarzali mi, że jestem w tym dobry, ale wcale dobrze się nie czułem.
- Louis! – z zamyślenia wyrwał mnie głos mężczyzny. Spojrzałem na niego uśmiechając się szeroko i mając na uwadze, że przecież słuchacze tego nie zobaczą, odparłem :
- Słucham cię uważnie.
- Mam dla ciebie pytanie, zadane przez jednego z fanów.
- Mhmh, cóż to jest? – zapytałem ze szczerą ciekawością w głosie.
- Gdybyś mógł być jakimkolwiek zwierzęciem, którym byś był?
- Lwem – palnąłem bez zastanowienia. Chłopcy na początku chyba nie skumali, ale później wybuchnęli głośnym śmiechem.
- Z brodą – krzyknął Liam, wciąż zanosząc się śmiechem.
- Tak. Lwem z brodą – potwierdziłem i wyszczerzyłem zęby.
Ten facet chyba nie do końca wiedział o co nam chodzi. To bardzo dobrze. Wymruczał jakieś szybkie „nieważne” i przeszedł do następnego pytania.

*Godzina później*
- O cholera, zostawiłem w samochodzie telefon! – krzyknął Harry, gdy otwierałem już drzwi do swojego pokoju. Wywiad się skończył, do koncertu mieliśmy około dwóch godzin, postanowiliśmy więc spędzić ten czas razem. Westchnąłem cicho i pocałowałem go w policzek.
- No to leć głuptasie – i obserwowałem jak szybko pobiegł do windy.
Szybko zdjąłem buty i odruchowo włączyłem telewizor. Trafiłem na „What makes you beautiful”, co wywołało ogromny uśmiech na mojej twarzy. Nucąc piosenkę szybko zgarnąłem porozrzucane wczoraj wieczorem ubrania i wrzuciłem je do szafy. Byłem bałaganiarzem, ale gdy mieliśmy siedzieć z Harry’m, zawsze próbowałem co nieco ogarnąć.
Po chwili usłyszałem pukanie do drzwi. No tak, Harry przecież nie miał dodatkowej karty. Westchnąłem, kopiąc jedną z par butów i podbiegłem do drzwi.
- Widać że się spieszyłeś – powiedziałem z uśmiechem pociągając za klamkę ale…
Kurwa.
Twarz Harry’ego mignęła mi jakieś 10 metrów od naszego pokoju. Przede mną stał ktoś inny. Ktoś, kogo nienawidziłem z całego serca.
- Harry! – zdążyłem tylko krzyknąć, zanim poczułem tłustą dłoń popychającą mnie w głąb pokoju. Richardson z premedytacją zatrzasnął drzwi. Wiedział, że Hazz nie będzie miał jak wejść.
- Tak zachciało ci się żartować? – wysyczał, wchodząc za mną. Wycofywałem się szybko, aż mój kręgosłup przeszył delikatny ból, oznaczający zetknięcie się ze ścianą. Kompletnie nie wiedząc co robić, położyłem na niej dłonie i czekałem, wpatrując się w to chytre, diabelskie spojrzenie. Czułem, że moje powieki robią się wilgotne. Byłem przerażony, to chyba najbardziej właściwe słowo.
- Dobrze zrobiłem, celując w ciebie, kochany – wymruczał Richardson zbliżając się powoli. Na moje czoło wstąpiło już kilka kropel potu, moje dłonie szybko stały się mokre. Gardło miałem totalnie zatkane, nie mogłem wydusić z siebie ani słowa. – Wiedziałem że jesteś słabszy, że łatwo cię zastraszyć – kontynuował. Teraz był już raptem z dwa metry ode mnie. Moje serce zaczęło walić w zatrważająco szybkim tempie.h
- Ale myślałem że po tamtym dniu przestaniesz robić takie numery – wysyczał ostrzejszym tonem i zrobił kilka dłuższych, mocniejszych kroków, znajdując się tuż przede mną. Głośno przełknąłem ślinę.
- Lew z brodą powiadasz? – cmoknął, po czym gwałtownie złapał mnie za kołnierzyk koszuli. – Radzę ci, Tomlinson, żeby ci się szybko odechciało takich żartów – warknął, wpatrując się we mnie groźnie. – Jeszcze raz, a przekonasz się że jest coś gorszego od kilku siniaków – dodał.
I w tym momencie usłyszałem głośne otwarcie drzwi, a moim oczom ukazał się Harry.
- Zostaw go – wysyczał, a w jego oczach pojawiły się takie iskry nienawiści, których jeszcze w życiu nie dane było mi zobaczyć. Przemierzył cały pokój w ciągu sekundy i stanął tuż za Richardsonem, szarpiąc go za marynarkę.
Ten nie spodziewał się tego. Gdy odwrócił się, stanął oko w oko z o głowę wyższym Harry’m i dałbym sobie rękę uciąć, że nerwowo przełknął ślinę patrząc w groźne, zielone oczy.
- Nie masz prawa tutaj wchodzić, a tym bardziej go dotykać – Harreh warknął jeszcze ostrzej, zaciskając usta tak, że tworzyły teraz wąską linię. Wyglądał, jakby zaraz miał go uderzyć. Richardson też to zauważył. Poprawił okulary i bez żadnego słowa, czym prędzej go minął, wychodząc z pokoju.
Odetchnąłem głęboko, zwracając tym na siebie uwagę Harry’ego. Spojrzał na mnie natychmiastowo i bez wahania podbiegł i objął mnie bardzo mocno.
- Już dobrze – powiedział słabo gładząc go po plecach. Moje serce wciąż się nie uspokoiło, ciągle byłem roztrzęsiony. Bałem się. Naprawdę się bałem i nawet nie chcę myśleć co mogłoby się wydarzyć, gdyby Harry nie wbiegł w odpowiedniej chwili. Pociągnąłem nosem, starając się jakoś odgonić łzy.
- Już nic ci nie grozi, kochanie – szepnął Harry obejmując dłonią tył mojej głowy i czule całując mnie tuż nad uchem. – Już jestem.
Jednak moje oczy wciąż nie chciały się uspokoić. I teraz już sam nie wiedziałem, czy bardziej z przeżytego strachu, czy bardziej z wdzięczności do Harry’ego.
- Dziękuję – powiedziałem tylko z lekkim załamaniem w głosie i wtuliłem się w niego mocniej, ocierając płynące po policzkach łzy. – Gdybyś nie wszedł w tamtej chwili… Ja… Tak się bałem… –  chciałem powiedzieć coś jeszcze, ale nie zdążyłem. Na moje oczy wstąpiła mgła i po prostu wybuchnąłem płaczem, prosto w jego ramiona.
- Louis, cii – uspakajał mnie, gładząc po plecach. – Ten skurwysyn już wyszedł, już go nie ma, jesteś bezpieczny – powtarzał wciąż do mojego ucha, gdy ja wciąż plamiłem jego t-shirt.
Upłynęło kilka minut, zanim zacząłem wracać do normalnego rytmu. Ale wreszcie moje oddechy stawały się coraz głębsze, ręce przestawały się trząść. Ciepło bijące od ciała Harry’ego, pozwalało mi poczuć się bezpiecznie.
– Połóż się i odpocznij – wyszeptał po chwili, czując że już nieco się uspokoiłem. Delikatnie odsunął się łapiąc mnie za rękę i nakierował na łóżko. Usiadłem przymykając oczy i  wykonując kilkanaście głębokich oddechów, powtarzając sobie w głowie : „Już Louis. Wszystko jest w porządku.”
Gdy otworzyłem oczy, ogarnęła mnie jednak nagła panika. Harry’ego nie było obok.
- Harry! – krzyknąłem od razu, zrywając się z łóżka.
Odetchnąłem jednak z ulgą. Wybiegł z łazienki z pudełkiem chusteczek w ręku i wyraźnym przerażeniu w oczach i zapytał głośno :
- Co się stało?!
Ja jednak nie odpowiedziałem, tylko podszedłem i mocno przytuliłem go do siebie. Natychmiast się rozluźnił, widząc że był to po prostu fałszywy alarm i po chwili razem skierowaliśmy się w stronę łóżka, bezgłośnie się na nim kładąc.
Harry ułożył się jak najbliżej mnie, przekładając rękę przez moją talię. Drugą dłonią sięgnął po chusteczkę i delikatnie otarł pozostałości słonej cieczy z moich polików.
- Nie umiem na to patrzeć, Lou – wychrypiał cicho.
- Na co? – zapytałem słabo.
- Na to jak cierpisz – odparł, odgarniając fragment grzywki z mojego czoła. – Nie umiem patrzeć jak płaczesz i trzęsiesz się za każdym razem, kiedy on jest w pobliżu.
- Przepraszam – powiedziałem cicho, wpatrując się w jego zielone oczy – ale ja nie potrafię inaczej.
- Ależ ja nie mam do ciebie pretensji słońce – szybko zetknął ze sobą nasze czoła. – Jestem zły na niego i na siebie, że nie mogę sprawić byś czuł się bezpiecznie.
- Teraz czuję się bezpiecznie – szepnąłem. Harry uśmiechnął się lekko i musnął delikatnie moje usta.
- Kocham cię – powiedział niemal bezgłośnie.
- Ja ciebie też – odpowiedziałem i nasze wargi złączyły się w delikatnym pocałunku.

******************
*Kilka godzin później*

-Louis? – mruknąłem niepewnie. Leżał odwrócony plecami, dlatego nie chciałem go obudzić w wypadku gdyby zasnął. Poruszył się jednak od razu i chwytając moją rękę, przekręcił się na bok i zaczął mnie obserwować. – Mógłbyś zerknąć na chwilę? – zapytałem nieśmiało spoglądając w jego oczy. Kiwnął twierdząco głową i podciągnął się opierając plecy o ścianę i kładąc głowę na moim ramieniu.
- Tumblr? – usłyszałem nutkę zaskoczenia w jego głosie.
- Mhmh – mruknąłem. – Dokładniej tak Larry Stylinson.
- O Boże – szepnął.
Tak samo zareagowałem kilkanaście sekund temu. Ile tam tego było! Każde spojrzenie, każde słowo, każdy ruch rąk lub warg był tak głęboko analizowany. No cholera, jak Modest przeglądało to codziennie, to teraz mieli powody, aby znowu nas dręczyć. Kilka koncertów, na których nie ograniczaliśmy się aż tak bardzo, i już miliony postów.
- Chyba musimy coś z tym zrobić, nie? – powiedział tak cicho, że chyba tylko dzięki temu że leżał ode mnie raptem kilka centymetrów, zdołałem cokolwiek usłyszeć.
- No musimy – westchnąłem. – Mam nawet pewien pomysł, ale nie jestem przekonany co do jego skuteczności.
- Spróbować nie zaszkodzi.

*Piętnaście minut później*
- Kurwa Harry to działa – Lou z niedowierzaniem pokręcił głową.
Wpatrywaliśmy się w ekran laptopa jak zaczarowani. Za nic w świecie nie przypuszczalibyśmy, że dwoma wiadomościami spowodujemy coś takiego. A jednak.
Posty o nas usuwane były w natychmiastowym tempie. Gdy co kilkanaście sekund odświeżałem stronę główną, za każdym razem było ich coraz mniej, zostawały tylko photoshopy i własne prace. Mrugnąłem kilka razy, aby upewnić się że to nie jest jakaś cholerna halucynacja. Ale wszystko było identycznie jak wcześniej.
- Louis, czy oni naprawdę zastosowali się do dwóch anonimowych wiadomości, czy to jakiś głupi sen? – zapytałem cicho.
- Naprawdę – powiedział niemal bezgłośnie, kładąc rękę na moim torsie. Na chwilę oderwałem się od ekranu i spojrzałem na niego. Siedział z otwartymi ustami, co jakiś czas mrużąc oczy i z zainteresowaniem przyglądając się usuwanym postom. Był zafascynowany.
- To może być dobry początek – powiedziałem nieco głośniej obejmując go ramieniem. Potrząsnął głową i natychmiastowo odwrócił się do mnie, lekko zawstydzony takim „odpłynięciem”.
- Początek czego? – zapytał wpatrując się w moje oczy.
- No patrz – zacząłem, poprawiając się nieco na łóżku. – Musimy wybadać, czy Richardson rzeczywiście odwiedza tumblra. Jeżeli tak, to będziemy mieć jeszcze więcej spokoju! Przecież on nie słucha naszych wywiadów, nie ogląda aż tak dokładnie naszych koncertów. To fani to wszystko wyłapywali i mogę się założyć że o dzisiejszych słowach dowiedział się też stąd. Jeżeli więc na tumblrze będzie tak jak dzisiaj, a Richardson będzie zachowywać się w stosunku do nas lepiej, to będzie znaczyło, że opierał swoje racje właśnie na tej stronie. Dzięki temu możemy zacząć jakoś z tym walczyć, rozumiesz?
Lou pokiwał powoli głową, jakby przyswajając sobie wszystkie słowa po kolei. Na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech, pierwszy od kilku godzin.
- Będziemy mogli zachowywać się swobodniej i na swój sposób pokazać naszą nieakceptację dla dzielenia miłości na dobrą i złą. Louis. Te dwie wiadomości mogą okazać się kluczowe! – niemal krzyknąłem. Teraz twarz Louiego już promieniała radością, a w jego oczach pojawił się tak długo wyczekiwany przeze mnie błysk. Wpadł szybko w moje ramiona, i zagłębił głowę w mojej szyi.
- Myślisz że się uda? – mruknął z nadzieją.
- Mam nadzieję – odparłem, kładąc dłoń na jego plecach i głaskając go delikatnie. – Ale nie nastawiajmy się tak bardzo – dodałem szybko. -  Nawet jeśli nie wszystko pójdzie po naszej myśli, to nie przejmuj się, poczekamy te kilka lat. Nigdzie się nie wybieram.
- Ja też nie – szepnął.

*********************************************************************************
No i jestem po tygodniu z dziesiątym rozdziałem, tak jak obiecałam ;)
Jest trochę krótszy, ale nie było sensu ciągnąć go dalej, bo gdybym zaczęła nowy wątek, byłby pewnie trzy razy dłuższy no a bez przesady, nie mogę aż tak Was rozpieszczać ;D
Haha, zatytułowałam rozdział swoją nazwą z twittera ;D
Teraz chcę bardzo serdecznie wszystkim podziękować. Za komentarze, za ponad 7000 wyświetleń. Za słowa na tt i uwielbiane przeze mnie zniecierpliwienie ;)))
Kocham Was i dzięki Wam chce mi się to pisać, naprawdę ;))
Już nie przedłużam. Kolejny rozdział za tydzień. Macie filmik, trochę emocjonalny, uważajcie ;*
ENJOY!
@lifetastegreat

29 komentarzy :

  1. Za każdym razem mam łzy w oczach jak czytam twoje opowiadanie. Masz niezwykły talent <3 cię

    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgubiłam "kocham" c:

      Usuń
  2. Kurde, druga. :c Ale to nic, kocham to! *o* Tak samo jak komentarz wyżej, (cześć @girl_lovedraco. :3) zawsze mam łzy w oczach jak to czytam.. <3

    @love_my_gay

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny!
    Nie wiem co napisać jakoś wszystko co miałam zamiar powiedzieć wyparowało z głowy... :)
    Już nie mogę się doczekać następnego!
    Richardson mnie wkurzył ile on jeszcze będzie gnębił mojego Louisa?
    Kocham Larrego!!
    I kocham ciebie za to ,że piszesz tak cudownie :*

    OdpowiedzUsuń
  4. yaay, jak zawsze jest cudownie i emocjonująco! <3
    kocham Twój styl pisania i w ogóle Ciebie samą! ♥
    wspaniale wykorzystałaś tą "brodę" ahahaha
    mimo że ten rozdział był raki krótki to i tak spełnił moje oczekiwania ;3
    ale powiem szczerze, że ten tydzień dłużył mi się niesamowicie...
    poza tym czekam na kolejne +18, jesteś w tym cudowna :3
    nie mogę się doczekać kolejnego rozdziały, pewnie znowu będzie mi się dłużyło.. ; c
    ale warto ! ♥
    Lova Ya ! ♥
    //@ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdał jest... Co tu dużo mówić- cudowny. Miałam łzy w oczach. Piszesz tak emocjonalnie... Kocham Kocham Kocham twoje opowiadanie. Uzależniam się *-* ily

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział cudowny, jak zawsze :)) kocham czytać to opowiadanie <33 czekam z niecierpliwością na następny rozdział :* kocham cię <33
    Buziaczki @AnnaHoran99

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba się uzależniłam *o*
    Czekaaam na nexta *-*
    <333

    Tommo69_69

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rozdział - jak zawsze <3 super piszesz masz do tego talent :>

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny, naprawdę świetny ;)
    Lubię jak Harry ratuje Louisa ;>

    OdpowiedzUsuń
  10. Co to były za wiadomości ?? tak bardzo czekałam, aby je przeczytac a nie ma ich tu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, no myślałam że to wyniknie z kontekstu, dlatego nie pisałam ;)
      Chodziło po prostu o to, że poprosili fanów aby usunęli ich zdjęcia i sytuacje pomiędzy nimi z tumblra, bo to może im w jakiś sposób pomóc, oczywiście anonimowo ;)

      Usuń
  11. OMG cudowne! Chyba też się uzależniłam. Już nie moge się doczekać następnego rozdziału. <333333
    Jeśli te filmiki dalej będą wywoływały u mnie takie emocje, to zbankrutuję na chusteczkach, bo ciągle po nich płaczę.
    Do następnego,
    -Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie będę dużo pisać, tylko jednym słowem mogę opisać ten rozdział: IDEALNY ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne *.* no po prostu piękne. Kocham to opowiadanie <3 no i ciebie też oczywiście XD. Czekam na następny rozdział :) no to ten.. weny ! ;)) // @DirectionerX69

    OdpowiedzUsuń
  14. cuuudo! *---* to opowiadanie jest świetne! czekam na następny rozdział. ;3

    OdpowiedzUsuń
  15. wow. Po prostu. Wow. Kobieto, piszesz genialnie! .. Aż brak mi słów :D

    OdpowiedzUsuń
  16. aww... *-* Larrrrrryyyy... :) Jaram się bardziej niż pochodnia :P Jesteś mym mistrzem :) Kocham Cię :*
    Zapraszam do mnie ----> http://lovehatefriendshipfame.blogspot.com/

    @ania95_official
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie chcę się chwalic, ale na innym blogu o Larrym o tym pisałam, to tu tez napiszę - jutro wylatuję na stałe do Anglii do Manchesteru i jeżeli zamiescisz jakieś scenki własnie w tym mieście (nie mówię, że dużo i, że teraz) byłabym bardzo wdzięczna. Jestem bardzo młoda (wolę nie mówic ile mam lat) i rodzice nie powinni się dowiedziec co czytam w internecie. Niektórzy w moim wieku piją i palą, a ja czytam gorącego bloga o Larrym :). Przeciez nikomu nie robię tym krzywdy :D. Uwielbiam to co tworzysz i klimat na tym blogu starsznie mi odpowiada. Do tego filmiki na końcu potegują emocje. Jestem zachwycona i, mimo że mam dużo pracy z pakowaniem - znajduję chwilę, żeby poczytac twoje dzieła. Uwielbiam Cię - Tuńczyk

    OdpowiedzUsuń
  18. Omg, kocham. Po prostu to jest genialne sddwusibedujsi *-*
    Czekam na kolejny :)

    @kevinomania

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak zwykle cudowne i idealne, kocham to opowiadanie *.*
    "Jutro nie będziesz czuł swojej dupy, Tomlinson"- ten tekst mnie rozwalił hahaha ;]
    Chcę już następny rozdział, nie moge się doczekać!

    Zapraszam również do mnie, jeżeli znajdziesz czas:
    http://staywithmeforeverplease.blogspot.com/

    @Mysia_69

    OdpowiedzUsuń
  20. W KOŃCU MAM CZAS, JEZU JAK SIĘ CIESZĘ *.* Rozdział wspaniały (like always). Na początku taki słodki, szkoda, ze Richardson wszystko spieprzył. Ale w sumie to nie zdążył nic zrobić, więc jest dobrze :D Tylko... Muszę to powiedzieć. Krótki! Ot co.
    Plus te wiadomości to świetny pomysł. Dobra, nie mam czasu się rozpisywać (a chciałabym!) bo muszę iść do szkoły :C
    Kocham Cię i Twoje opowiadanie!
    Pozdrawiam
    ~MGreyback
    Larry Stylinson Opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. NIEZIEMSKI ROZDZIAŁ! ♥
    Chciałabym też napisać, że jest to jedno z nielicznych opowiadań, które nie nudzą mnie, gdy Lou i Harry są parą. Nie wiem czy mnie rozumiesz, chodzi mi o to, że czasami w INNYCH fanfiction jest taka monotonność ich związku... A U CIEBIE, JEST WRĘCZ PRZECIWNIE! ♥ Co nowy rozdział, to ciekawszy rozwój akcji i chęć do czytania dalszych części... i dalszych... i dalszych... NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ 11 ROZDZIAŁU :)
    Pozdrawiam! :*
    @_1D_Polska_

    OdpowiedzUsuń
  23. Ostatnio miałam twoje opowiadanie. Zgubiłam linka, szlak. Teraz znowu mam i no czytam i czytam i takie AGGDVMNZALVZMLVX *-*
    Powiadamiaj mnie o nowych rozdziałach @tekturowa c:

    OdpowiedzUsuń
  24. Och to było zarąbiste *____* Moja samoocena gryzie gruz z Cyganami. Naprawdę przepięknie piszesz, jestem pod wrażeniem. Czy mogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach? To mój Twitter ---> @ZouisBear69

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie ogarniam o co chodzi z tym lwem, ale to szczegół bo kocham twoje opowiada <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chodzi o to, że brodą nazywa się fałszywą sympatię osoby homoseksualnej. Dlatego Louis powiedział że gdyby mógł być zwierzęciem byłby lwem - bo ma brodę ;))

      Usuń
  26. Hyhyhy zaczyna się układać ;3

    OdpowiedzUsuń