czwartek, 13 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 11


DRUNK

***********************
- Louis! Louis wstawaj! – krzyknąłem gdy tylko otworzyłem drzwi do pokoju. Mój partner leżał po uszy nakryty kołdrą i nawet nie myślał o tym, żeby podnieść się z łóżka.
- Przecież mamy jeszcze mnóstwo czasu – wymruczał z zamkniętymi oczami.
- Jest już trzynasta śpiochu! – uświadomiłem mu, rzucając się na łóżko i kładąc się obok niego. Lekko rozchylił powieki.
- Chyba sobie żartujesz – spojrzał na mnie leniwie.
- Wcale nie! – potargałem mu już i tak znajdujące się w poważnym nieładzie włosy.
- Przecież ja nigdy nie śpię tak długo – przeciągnął się ospale.
- To na pewno po tej nocy – mruknąłem i puściłem do niego oczko. Uśmiechnął się szeroko na wspomnienie wczorajszego wieczora.
- Było wspaniale – szepnął i delikatnie musnął moje wargi. – Aczkolwiek smakowałbyś lepiej bez tego okropnego zapachu po wypitym piwie – wykrzywił się lekko.
- Och Louis, jedna puszka jeszcze nikomu nie zaszkodziła – wymamrotałem, choć w głębi duszy wiedziałem, że było tego trochę więcej.
Picie alkoholu weszło mi w nawyk, odkąd Lou regularnie zaczął wychodzić z Eleanor. Ostatnio nie było dnia, w którym mielibyśmy całe popołudnie dla siebie. Wracał zawsze późno, zmęczony i czasami widziałem jak wręcz przymuszał się do niezasypiania od razu po przyjściu. Zawsze miał siłę na jakiś numerek, ale wiem, że nie sprawiały mu one przyjemności w tak olbrzymim stopniu jak kiedyś. Wczoraj wyszedł z El rano, więc wieczór mieliśmy wolny. To dlatego aż tak dobrze go wspominamy.
- No dobrze już dobrze, nie denerwuj się – dał mi buziaka w policzek i usiadł na łóżku, gdyż zabrzęczał jego telefon, sygnalizując odebraną wiadomość.
- Co to? – zapytałem od razu.
- Ech, za dwie godziny idę z Eleanor na jakiś mecz – westchnął i zrezygnowany położył się na łóżku, zaciskając powieki.  Spiąłem się lekko. Znowu?
- Przepraszam Harry – szepnął i tak szybko jak się położył, tak szybko ponownie usiadł. Objął mnie w pasie i delikatnie musnął twarde mięśnie na moim karku.
- Przecież to nie twoja wina, kochanie – mruknąłem i pogładziłem jego palce, splecione na moim brzuchu.
- Ale wiesz jak mi głupio  - dodał, skutecznie wargami rozluźniając moją szyję.
- Nie musisz się tak czuć – szepnąłem i odwróciłem się szybko aby złożyć na jego czole czuły pocałunek. - Kupiłem coś – uśmiechnąłem się szeroko. Louis spojrzał na mnie błyszczącymi oczami. Zawsze reagował na zakupy tak samo.
- Co tym razem? – zapytał ochoczo.
- Koszulkę – powiedziałem wstając z łóżka i łapiąc stojącą niedaleko torbę.
- Czyli już wiem, że to nie jakiś zwykły t-shirt – uśmiechnął się i spojrzał na mnie podejrzliwie.
- No … nie – przytaknąłem i wyciągnąłem koszulkę z torebki, prezentując ją w całej okazałości.
Louis przyglądał się jej dłuższą chwilę. Kilka razy chciał chyba coś powiedzieć, ale otworzył tylko usta. Dopiero po jakiejś minucie wydusił z siebie :
- Jest… idealna.
Uśmiechnąłem się szeroko i bez wahania wciągnąłem ją na siebie.
- Myślisz że Modest będą mieli coś przeciwko? – zapytałem.
- Kochanie, oni są za głupi żeby się zorientować – odparł szybko i wstał z łóżka wpadając mi w ramiona. – Uwielbiam gdy zaczynasz kombinować.
- Ja też – uśmiechnąłem się zadziornie obejmując go w pasie. – To za ile wychodzisz? – zapytałem robiąc smutną minkę.
- Za pół godziny. Nie Harreh, nie zdążymy – odpowiedział wyprzedzając moje pytanie i stanął na palcach aby pocałować czubek mojego nosa, po czym szybko zniknął w łazience.
Nie powiem, bo byłem trochę zawiedziony.

*Dziesięć godzin później*

- Nie mogę w to uwierzyć ! – Louis wparował do pokoju jak nawiedzony. Rzucił się pod łóżko wyciągając walizkę i zaczął pakować się w zawrotnie szybkim tempie. No dobra, może pakować się to za dużo powiedziane. Po prostu jedną ręką otworzył szafę, a drugą zgarnął wszystkie ubrania tak, aby wpadły do czarnego kufra. Umiejętnie go zapiał i po minucie był już gotowy.
- Harry pakuj się, jedziemy do domu! – krzyknął rzucając w moją stronę dużą torbę. Uśmiechnąłem  się pod nosem i pokręciłem z niedowierzaniem głową. Jak małe dziecko.
-Już, już! Pozwól mi tylko sprawdzić tumblra! – powiedziałem, nieco go uspakajając. Teraz to był taki nasz rytuał. Po każdym koncercie sprawdzaliśmy czy pojawiło się coś nowego na nasz temat. Tym razem było tak jak zawsze. Kilka pięknych rysunków i to wszystko.
I miałem już go wyłączyć, gdy moim oczom ukazał się wielki napis „Elounor is real bitches”. Z zaciekawieniem przesunąłem palcem po ekranie, chcąc zobaczyć co jest niżej. Żałowałem tego ruchu bardzo długo.
- No i jak? – zapytał Louis zrywając się z krzesła i podbiegając do mnie szybko. Pewnie zauważył po mojej twarzy, że coś jest nie tak.
Pospiesznie jednak wyłączyłem zdjęcie i przesunąłem ekran tak, by pokazać mu kilka rysunków. Odetchnął z ulgą.
- Już myślałem, że ktoś wstawił gifa z dzisiejszego – i zaczął nucić – It’s Gotta be Louuuu… - po czym uśmiechnął się zadziornie. – Nie wiedziałem, że jesteś aż tak sprytny – wymruczał łapiąc się mojej koszuli i całując płatek mojego ucha.
- Umm – przerwałem mu - chyba powinienem zacząć się pakować – powiedziałem nieśmiało, lekko odchylając głowę. Po tym co zobaczyłem, pocałunek z Louisem był ostatnią rzeczą jaką chciałem zrobić.
- No racja! – krzyknął odsuwając się ode mnie. Nieco odetchnąłem. – Nie wierzę, że dali nam tydzień wolnego! – dodał ponownie siadając na łóżku. – Chyba pierwsza wiadomość od Richardsona, z której się ucieszyłem!
- No.. Ja też – murknąłem w odpowiedzi i zacząłem starannie układać rzeczy w torbie, aby jak najszybciej wymazać ten obraz:
z mojej pamięci.

****************************
Tydzień wolnego w domu wyobrażałem sobie kompletnie inaczej. Myślałem że będzie to czas spędzony w ciszy i spokoju z Harry’m. Czas spędzony na oglądaniu głupich filmów, graniu w piłkę, gotowaniu no i  oczywiście w sypialni. Było kompletnie inaczej.
Z Hazzą widziałem się raptem rano i kilka godzin w ciągu dnia. Gdy wracałem do domu, byłem już tak zmęczony że kładłem się w łóżku, natychmiastowo zasypiając. Zresztą – wracałem tak poźno, że Harry zawsze już spał. A liczyłem na coś innego.
Oczywiście była to sprawka Richardsona, który codziennie starannie przygotowywał mi jakieś wyjścia z Eleanor. Jak nie otwarcie jakiegoś sklepu to zakupy. Jak nie zakupy to pokaz mody.
Na takim też właśnie teraz się znajdywałem. Było tak nudno, że zacząłem w głowie liczyć upływające sekundy. No bo ile czasu można oglądać sukienki?
- Louis, mógłbyś się wysilić na jakiś czuły gest – szepnęła Eleanor wprost do mojego ucha. Wzdrygnąłem się lekko, nie będąc przygotowanym na powiew powietrza dotykającego mojego ucha. Do tej pory zawsze robił tak tylko Hazza.
- Umm, jasne – odparłem i uśmiechając się położyłem rękę na jej kolanie i zacząłem udawać jakże ciekawą konwersację. Dla paparazzich wystarczy.

*Dwie godziny później*
- Wróciłem nareszcie!- krzyknąłem wchodząc do przedpokoju. Nie usłyszałem jednak żadnej odpowiedzi, co bardzo mnie zdziwiło, bo było naprawdę wcześnie. Zauważyłem też zapalone światło i włączony telewizor w salonie. Harry musiał tam być.
– Czemu się nie odzywasz? – zapytałem powoli przekraczając próg pomieszczenia. Siedział tyłem i nawet nie raczył się odwrócić. Podszedłem więc bliżej.
Już będąc kilka metrów od kanapy, do moich nozdrzy dotarła woń mocnego alkoholu. Modliłem się w duchu, aby za chwilę moim oczom nie ukazał się ten sam obrazek, który wykreowała moja wyobraźnia. Niestety. Nie podziałało.
- Harry, znowu pijesz – westchnąłem stając przed nim i krzyżując ręce na piersiach. – Czemu to robisz? – zapytałem troskliwie.
- A co ci do tego – burknął pod nosem. No tego się nie spodziewałem
- Harry, przecież wiesz że to niezdrowe. Zresztą rozmawialiśmy o tym niedawno. Obiecałeś że będziesz starał się nie pić za dużo – próbowałem nadal w dyplomatyczny sposób.
- Odczep się ode mnie – syknął biorąc kolejny łyk ze stojącej przed nim litrowej butelki Whisky. Aż zakuło mnie w żołądku, widząc jak robi sobie krzywdę.
- Czemu tak się do mnie odnosisz? – zapytałem, wciąż jeszcze trzymając nerwy na wodzy. A nie było to w tym momencie wcale takie łatwe.
- Mogę się wcale nie odzywać – mruknął pod nosem. Ani razu, od początku tej „rozmowy” nie spojrzał mi w oczy, co zaczynało mnie już powoli irytować. Nie po to zakochałem się w chłopaku, żeby znosić humorki jak u dziewczyny podczas okresu.
- Harry, nie zachowuj się jak dziecko. Pijesz, bo znowu nie możesz sobie poradzić z tą sytuacją. Tak? – zero odpowiedzi. – Nie udawaj proszę obrażonego, bo nawet nie miałbyś powodu aby czuć się urażony.
- Nie ma powodu – prychnął, upijając po raz kolejny trochę alkoholu z butelki.
- No więc o co ci chodzi, proszę mów –odparłem gestykulując. –  I weź odstaw tę butelkę choć na moment – dodałem kręcąc głową z poirytowaniem.
- Mhmh – warknął cicho, oczywiście nie robiąc sobie nic z mojej prośby. – Jak ci się nie podoba to idź do Eleonor.
- Myślałem, że jej sprawę mamy już obgadaną od dawna – odpowiedziałem, a w moim głosie dość słyszalne było już chyba zdenerwowanie.
- Ja też tak myślałem – burknął na mnie ponownie – dopóki nie zacząłeś tak dobrze czuć się w jej otoczeniu, że pocałunki czy łapanie za kolano stały się dla ciebie normalnością.
- Ten pocałunek na meczu był udawany, a za kolano złapałem ją raz, dopiero dzisiaj! Przecież wiesz że muszę! – krzyknąłem. Mówił to takim tonem, jakby myślał że sprawiało mi to przyjemność.
- Mógłbyś tego unikać gdybyś chciał. I mógłbyś jakoś chociaż zawalczyć o to, aby wyjśc gdziekolwiek ze mną, albo coś. Ale po co, skoro możesz wychodzić z Eleanor… - zaakcentował jej imię w widocznie szyderczy sposób.
- Tu akurat się mylisz. Rozmawiałem z Paulem, powiedział że może udałoby mu się załatwić nasze wyjście do jakiejś niewielkiej restauracji – odparłem zadowolony z siebie. Uzgodniłem wcześniej z naszym ochroniarzem, że w naszą rocznice zorganizuje nam romantyczną kolację.
- Heh  - prychnął – szybko wymyślasz historyjki kochanie.
- Sugerujesz że kłamię? – zapytałem z niedowierzaniem. – A może twoje picie pomaga jakoś naszemu związkowi?
- Ty masz swoją dziwkę, ja mam wódkę – warknął.
- Nie mów tak o niej – powiedziałem szybko, zbliżając się do kanapy.
- Dlaczego? No pochwal się, ile razy już ją przeleciałeś? – powiedział wstając z kanapy. – Dobra jest chociaż? Lepsza ode mnie? – zapytał z chytrym uśmieszkiem.
- Przecież wiesz, że nigdy bym ci tego nie zrobił – wysyczałem. – A zresztą – machnąłem ręką - nie będę z tobą rozmawiał w takim stanie – i skierowałem się w stronę schodów.
- A nie rozmawiaj, pieprzony tchórzu! Tylko powiedz mi kiedy w Internecie pojawi się wasza sekstaśma, żebym nie był zaskoczony – wybąknął głośno.
- Nie. To już zaszło za daleko – wysyczałem przez zaciśnięte zęby, zawracając się i podchodząc do niego bardzo blisko. Harry spojrzał na mnie podejrzliwie po czym chciał znowu upić łyk. Wytrąciłem mu jednak butelkę z ręki, powodując wylanie się resztki alkoholu na dywan. - Nie masz prawa się tak do mnie odzywać – powiedziałem, zbliżając się do niego maksymalnie i stając twarzą w twarz. Chuchnął na mnie odrażającym oddechem i spojrzał podejrzliwie.
- Dobrze, nie będę już obrażał ani ciebie, ani twojej kurwy – odparł i wykrzywił usta w triumfalnym uśmiechu. 
Byłem naprawdę wkurzony, ale i zdziwiony jego zachowaniem. Kompletnie nie wiedziałem co robić, co powiedzieć. Po prostu stałem i wpatrywałem się niego z niedowierzaniem, czując szalejące z nerwów serce. Jeszcze chwila, i byłbym w stanie go uderzyć. Chyba. Bo on zrobił to pierwszy.
Gdy schylił się, aby podnieść butelkę po wódce, zatoczył się mocno. Złapałem go za rękę, nie chcąc aby upadł. Ten jednak, chyba spodziewając się że chcę zrobić coś innego, odwrócił się momentalnie, wymierzając siarczysty cios butelką, prosto w mój brzuch. Poczułem kujący ból i łapiąc się za miejsce uderzenia, zsunąłem się na podłogę.
- Nie dotykaj mnie więcej – warknął jeszcze i … chwiejnym krokiem poszedł na górę.
Nie. Nie mogłem uwierzyć w to, jak mnie potraktował! Myślałem że to jakiś cholerny sen!
Najpierw mnie uderzył, a później – bez żadnych przeprosin, tylko jeszcze robiąc mi wyrzuty – po prostu sobie wyszedł.
Przez moment pomyślałem, aby jechać na noc do któregoś z chłopaków, ale nie chciałem się przemęczać. I tak byłem obolały. Zdecydowałem się spać po prostu w drugiej sypialni.

*Dwanaście godzin później*

Przez całą noc, zmrużyłem oko raptem na dwie godziny.
Wstałem wcześniej, aby przypadkiem nie natknąć się na Harry’ego w kuchni. Nie miałem ochoty z nim rozmawiać. Jego wczorajsze zachowanie bardzo mnie zabolało i nawet wypity alkohol nie mógł go w pełni usprawiedliwić.
Wziąłem do poczytania jakąś książkę i założyłem słuchawki, chcąc się jakoś odprężyć. I nawet mi się to udało – ale tylko do pewnego momentu. Wtedy to, gdy akurat skończyła mi się playlista, usłyszałem kroki na korytarzu. Po dosłownie sekundzie ucichły, usłyszałem za to pukanie do drzwi.
Nie odpowiedziałem. Liczyłem, że zniechęci się tym, on jednak powoli otworzył drzwi.
- Wyjdź – powiedziałem natychmiast, a przed moimi oczyma ukazał się bardzo dokładny obraz wczorajszych wydarzeń.
- Louis proszę, porozmawiaj ze mną – wychrypiał, ze słyszalnym załamaniem w głosie.
- Powiedziałem ci, wyjdź – powtórzyłem stanowczo.
- Lou ja cię przepraszam, proszę, daj mi to wszystko wyjaśnić ! – jęknął załamany. Okej, słysząc ten głos zacząłem czuć się podle. W głębi duszy zapragnąłem go teraz przytulić i powiedzieć że wszystko jest już dobrze. A jednak odzywała się we mnie jakaś męska duma i głos, który mówił mi, że nie powinien mieć aż tak miękkiego serca, bo wtedy takie sytuacje będą się powtarzać. Powiedziałem więc najbardziej stanowczo jak tylko umiałem :
- Mówię ci już trzeci raz, wyjdź do cholery z tego pokoju!
Odważyłem się nawet na niego spojrzeć.
Harry musiał płakać tuż przed rozmową, bo jego oczy były czerwone i zapuchnięte. Wiedziałem, że jest mu bardzo przykro, doskonale widziałem to po jego minie i skulonej sylwetce. Coś zakuło mnie w sercu i w duchu zacząłem siebie przeklinać. Czemu po prostu mu nie wybaczę?
Hazza stał tak jeszcze z minutę. Widziałem, że kilka razy chciał coś powiedzieć, jednak kończyło się tylko na otwarciu ust. W końcu – otarłszy policzki z łez – odwrócił się i wyszedł.
Wróciłem do wcześniejszej lektury. Przeczytałem kilka rozdziałów, pozbywając się z głowy wszelkich wyrzutów sumienia. Należało mu się i tyle.
Jednak w pewnym momencie zaczęły do mnie dochodzić dziwne dźwięki.
Najpierw dobiegł do mnie głośne szlochanie i kroki z korytarza. Przygotowałem się więc już na to, że Harry zaraz tutaj wejdzie. Ruchy ustały a płacz stawał się coraz głośniejszy. Musiał stać pod moimi drzwiami.
Ale nie zapukał, Słyszałem jak odchodzi.
Tchórz.
Wróciłem do czytanej książki, jednak aż poderwałem się, gdy usłyszałem ogromny huk dobiegający z łazienki.
Rzuciłem powieść na podłogę i pobiegłem w stronę naszej sypialni.  Po drodze doszedł do mnie jeszcze jeden, równie głośny odgłos.
Z impetem otworzyłem drzwi do łazienki, nie mając pojęcia co mogę zastać za nimi. A ujrzałem - jeden z najbardziej bolesnych widoków w swoim życiu.
Harry siedział na podłodze, zanosząc się płaczem i niemal wyrywając sobie włosy. Dookoła niego leżało rozbite lustro i wywrócona szafka z ręcznikami, a także porozrzucane mydła, żele, szampony. Wszystko co się dało.
- Louis przepraszam! – wykrzyczał zanosząc się płaczem, gdy ujrzał mnie w drzwiach łazienki. Na jego prawej dłoni dojrzałem strużkę krwi. – Proszę, wybacz mi! – wyszlochał.
Teraz miałem już w dupie męską dumę czy inne takie. Po prostu jak najszybciej, mijając wszystkie leżące przedmioty i kawałki szkła, podbiegłem do niego. Uklęknąłem tuż przed nim i uścisnąłem go, najmocniej jak umiałem.
- Już dobrze Harreh, spokojnie – szeptałem całując jego włosy i głaskając po głowie.
- To przez to pieprzone Modest! – mówił wciąż przez płacz. Doskonale czułem jego roztrzęsione ciało i wariujące w środku serce. – Ja specjalnie zapraszałem w trasie chłopaków i piłem teraz w domu żeby nie myśleć o tobie i Eleonor. I czułem się wtedy dobrze. Ale gdy zobaczyłem te zdjęcia, jak się z nią całujesz, i to wczorajsze, z tą ręką, na.. na kolanie… Louis, ja nie myślałem że uzależniłem się do tego stopnia – dokończył i ponownie wybuchnął płaczem.
Ująłem jego twarz w dłonie i skierowałem ją tak, aby znajdowała się naprzeciwko mojej. Doskonale widziałem teraz czerwone, spuchnięte oczy które wpatrywały się we mnie przepraszająco.
- Harry już dobrze. Już nie jestem zły o to, co wczoraj powiedziałeś bo wiem, że to nie była tylko twoja wina. Okej? – zapytałem cicho.
- Dziękuję – powiedział niemal bezgłośnie i wtulił się we mnie mocno. – Jeszcze raz przepraszam – dodał smutno.
- Już spokojnie Harrym, wszystko będzie dobrze – wyszeptałem i odchyliłem jego głowę, aby na znak całkowitego wybaczenia pocałować jego usta.
Hazza poddał się temu biernie. Dopiero po kilkunastu sekundach ułożył swoje ręce na karku i gładząc kciukami moje policzki odwzajemnił pocałunek. Poczułem coś mokrego, spływającego po mojej szyi.
- Harry, trzeba to przemyć – przerwałem pocałunek i złapałem delikatnie jego nadgarstek.
- To nic takiego – pociągnął nosem.
- Ale lepiej to opatrzyć, chodź – i wstałem, pociągając go za sobą. Wstał posłusznie i stanął ze mną przy umywalce. Syknął, gdy woda dotknęła rany.
- Louis, sam widzisz że ta sytuacja mnie przerasta – wyszeptał przyglądając się moim zwinnym ruchom i położył twarz na moim ramieniu.
- Damy radę, rozumiesz? Przetrwaliśmy już tyle, że i twój kryzys pokonamy – odpowiedziałem i wyłączyłem wodę, odwracając się do niego przodem. Spojrzałem w jego piękne oczy i powiedziałem cicho, proszącym tonem :
- Tylko proszę, przestań już pić, okej? – pokiwał lekko głową, przełykając głośno ślinę. – I rozmawiaj ze mną, o każdej sytuacji. O każdym zdjęciu które zobaczysz. Dobrze? Nie ukrywaj tego, że aż tak bardzo cię to boli – jęknąłem błagalnie.
- Przepraszam – wyszeptał tylko i ponownie zatopił głowę w moich ramionach.

*****************************************************************************************************************
Uff, dodawałam ten rozdział z 10 minut przez te wszystkie zdjęcia ;p
No ale tak, jestem z 11 zgodnie z terminem, mam nadzieję że się podoba. Wiem że znowu jest troche łzawo, ale mam nadzieję że nie macie o to pretensji;p No i jest dłuższy od poprzedniego, dla tych którzy się upominali ;**
Witam nowe osoby, które prosiły aby informować je na twitterze, bardzo mi miło ;)
No i mam teraz do Was dwie prośby.
Po pierwsze, jeśli macie jakiś fajne filmiki o Larry'm, to wysyłajcie mi je na twittera. Bo ja tak dodaje co rozdział i kończą mi się te dobre, a wiem że sporo jeszcze takich jest tylko o nich nie wiem. Także jakbyście mogli, to proooszę ;*
No i druga prośba. Czy może ktoś z Was umiałby zrobić jakiś bardziej profesjonalny szablon? Bo ja jestem w tym słaba, a chyba chciałabym na tym blogu umieszczać też kolejne opowiadania, dlatego przydałby się dużo lepszy wygląd. Także jeśli ktoś z Was robi szablony to byłoby miło, bo fajnie gdyby zrobiła go osoba która bloga czyta ;)
Dobra, rozpisałam się baardzo. Liczę na komentarze, których było duużo ostatnio ;) No i prawdopodobnie dobijecie w tym tygodniu do 1000 wyświetleń, jesteście niesamowici, dziękuję :***
Oczywiście zapraszam do mnie na twitterze, zawsze chętna do rozmowy - @lifetastegreat.
Filmik poniżej.
ENJOY

26 komentarzy :

  1. Boże to jest takie piękne :') najcudowniejszy blog o Larry'm jaki kiedykolwiek czytałam :* nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału <3

    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  2. Nonono, rozpisałaś się, dziewczyno! :D Strasznie podoba mi się twoje lekkie pisanie, czuć, że sprawia ci to przyjemność :) Rozdział świetny. Mam nadzieję, że niedługo noowy ^^

    @kentuucky

    OdpowiedzUsuń
  3. jaram się *_* Miałam się uczyć z angielskiego, a czytam twoje opowiadanie! Co ty ze mną robisz?! :) Jak zwykle Larry aww... dobrze,że zażegnali na razie kłótnię... Świetny rozdział i czekam na następny ♥

    Zapraszam do mnie ---> http://lovehatefriendshipfame.blogspot.com/ Chcę tylko uprzedzić, że założyłam "kontrolę rodzicielską" dla niepełnoletnich Filozofie :P a ty się do nich zaliczasz hehe :)

    @ania95_official
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku to jest piękne *.* cały czas płakałam jak to czytałam :') to chyba najlepsze opowiadanie o Larrym jakiekolwiek czytałam ever ! Czekam na kolejną część na pewno będzie tak samo niesamowita jak ta :)) love ya <3

    @DirectionerX69

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli chodzi o szablon to dobre robią dziewczyny z http://zaczarowane-szablony.blogspot.com/ mi zrobiły na bloga : http://myphotowithjustine.blogspot.com/ i naprawdę opłaca się troszkę poczekać :)

    Jeśli chodzi o rozdział to podoba mi się taki Harry :D Raz jak dupek, a potem sam siebie krzywdzi, żeby przeprosić :)

    Wiem, że często nie komentuję, ale przeważnie nie mam czasu... Jestem w 3 gimnazjum + tańczę, a chcę też mieć czas na czytanie fajnych książek. To serio trudno połączyć... Ale mam nadzieję, że nie masz mi za złe :) Jeśli chciałbyś kiedykolwiek ze mną porozmawiać to zapraszam na mojego TT: @Juszaawi . Chyba czasem mogę się przydać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + zapraszam na mojego bloga też o Larry'm ale nie jest takie fajny jak twój :))

      http://my-turning-page-is-your-love.blogspot.com/

      Usuń
  6. OMG, OMG, OMG, do tej pory dzwoni mi w uszach, bo jak zobaczyłam nowy rozdział to zaczęłam piszczeć jak głupia. xDD

    Jeeeeny ale się cieszę! Oczywiście znowu się łezka w oku kręciła podczas ich kłótni, a ten filmik mnie kompletnie dobił. :P
    ****** Modest! ://

    Już się nie mogę doczekać nn, życzę Ci duuuuuuużo weny i wolnego czasu. <33333333333333333333333333
    -Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
  7. OMG! Kocham to opowiadanie! Ja niewiem jak można tak zajebiście pisać. Jesteś jakaś opentana xd To wzajemne wsparcie Larrego w przetrwaniu Modest *-* Awww
    Czekam na kolejny rozdział <3

    @kevinomania

    OdpowiedzUsuń
  8. Baaardzo się podoba. Nie mogłam się już go doczekać i jest cudowny. Ily

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojeju płaczę. Rozdział jeszcze wspanialszy od poprzednich, każdy kolejny rozdział mnie jakoś zaskakuje. Z wszystkich blogów o Larry'm, które czytałam, twój jest najlepszy *.*
    Nie moge się już doczekać następnego rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdział, wzruszyłam się gdy go czytałam. Już nie mogę doczekać się kolejnego :3

    OdpowiedzUsuń
  11. to było coś po prostu super nie mogę się doczekać następnego rozdziału
    @gaba540

    OdpowiedzUsuń
  12. WSPANIAŁE.
    Kurczę, nie wiem, jak wybrniesz z tej całej sytuacji i kontraktu z Modest, ale na pewno dasz sobie radę.
    Piszesz doskonale, świetnie, że ten rozdział był dłuższy :)
    Czekam na kolejną część, nie mogę się doczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Genialne. *_*
    Kocham to na prawdę, nawet nie wiem jak wyrazić tą moją miłość. *O*
    A właśnie miałaś się coś spytać..
    Wyjdziesz za mnie? <696969696969

    @love_my_gay

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow - jeden z najbardziej emocjonalnych rozdziałów dla mnie. Czytałam z zapartym tchem. Mam zamiar załozyc sobie Twittera - dam znac :). Poza tym chciałam powiedziec, że jestem już tydzień w Manchesterze - piękne miasto :D. Aha, i jeszcze: słyszałyście już piosenkę Harry'ego - Don't let me go. Dziwnie pasuje do Larrego... (mam taką propozycję - jak nie będziesz chciała tego zrobic to nie ma problemu - mogłabyś dodac Don't let me go do listy piosenek na tym blogu). Uwielbiam słuchac muzyki z playlisty jak czytam i byłoby fajnie w łatwy sposób odtwarzac ten klimatyczny utwór. Życzę weny <3 - Tuńczyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, o tym samym pomyślałam ( o piosence znaczy się ) a Ty mnie utwierdziłaś w pomyśle ;)
      Dziękuję za wytrwałe komentowanie pod każdym rozdziałem, no i jak założysz twittera to proszę o kontakt ;**

      Usuń
  15. Przepraszam, że tak późno komentuję, ale byłam na wycieczkę ;c
    kurczę, piękny rozdziałam, popłakałam się <3 emocje sięgały zenitu, naprawdę ;')
    kocham twój styl pisania <3 używasz pięknych sformułowań <3 mogłabym Ci wymienić wiele różnych przymiotników opisujących Twój blog, ale po co? ty dobrze wiesz, co ja myślę o tym wszystkim z moich poprzednich komentarzy :3
    much love ♥
    // @ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  16. Strasznie smutny ten rozdział... Ale koniec końców nie skończył się tak źle. Bo się pogodzili. Gdy Harry siedział w łazience miałam ochotę po prostu zacząć płakać :C Nawet jeśli wcześniej było mi przykro z powodu Lou. Ale na pewno sobie poradzą.
    Życzę weny
    ~MGreyback
    Larry Stylinson Opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  17. Niezaprzeczalnie to jedna z najlepszych historii jakie kiedykolwiek czytałam <3
    Jesteś na prawdę niesamowita, masz ogromny talent!!1
    Rozdział jak zwykle cudny. Mam nadzieje że Lou i Harry poradzą sobie ze wszystkimi problemami....
    Weny życzę
    Magda ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. kiedy nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  19. Meeeega ;3 czekam na nexta i życze weny *-*

    Tommo69_69

    OdpowiedzUsuń
  20. Zajedwabisty blog *_________*
    Cudowny rozdział jak wszystkie inne <3
    Mimo tego,że ten był trochę smutny to koniec końców...
    Życzę weny,nie mogę się doczekać kolejnego(っ◕‿◕)っ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Śliczny rozdział szkoda mi hazy ;(

    OdpowiedzUsuń