czwartek, 20 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 12


MAYBE… TATTOOS?
************************
- Harry! – krzyknąłem otwierając drzwi. Rzuciłem na podłogę torbę i szybko wszedłem w głąb naszego hotelowego pokoju.
- Zbyt wielu możliwości do ukrycia to nie mam, żebyś po wejściu szukał mnie takim donośnym krzykiem – odparł Hazza zamykając laptopa i obdarzając mnie szerokim uśmiechem. Podszedłem do łóżka i dałem mu powitalnego buziaka.
- Nie, nie piłem – dodał, uprzedzając moje pytanie. Uśmiechnąłem się, siadając obok niego. Od tamtego zdarzenia minęły dwa tygodnie, a on nie tknął alkoholu ani razu. Byłem z niego dumny.
- Albo mi się wydaje, albo Twoje diabelskie oczka świecą się, bo wpadłeś na jakiś genialny pomysł – powiedział Harry wpatrując się we mnie ciekawie i wciąż szczerząc zęby. Naprawdę jestem aż tak przewidywalny?
- No… masz racje – przyznałem, lekko się spinając. Nie byłem przekonany czy mój pomysł był aż tak genialny.
- Więc słucham z zaciekawieniem – mruknął i oparł głowę na dłoni.
- No bo ja… - zacząłem niepewnie. – Harry ja po prostu pomyślałem że moglibyśmy sobie zrobić tatuaże – powiedziałem szybko na jednym wydechu i nerwowo zacząłem oglądać swoje palce. – Tylko nie takie zwykłe. Takie znaczące – wyjaśniłem jeszcze i zacisnąłem powieki, czekając na to, jak Hazza przyjmie ten mój – nieco szalony – pomysł.
Nastała chwila ciszy. Chwila która dłużyła mi się w nieskończoność. I już miałem wypalić, że to głupie i w ogóle jak coś takiego mogło wpaść mi do głowy, gdy poczułem znajomą rękę zaciskającą się na moim pasie i duże usta, dotykające mojego ucha.
- Nie mogę sobie wybaczyć, że to ty wpadłeś na ten pomysł pierwszy – szepnął i delikatnie musnął moją skórę swoimi wargami. Otworzyłem oczy i spojrzałem na niego niepewnie.
- Podoba ci się? – zapytałem z lekkim niedowierzaniem.
- Jest genialny – powiedział dobitnie i złączył nasze usta w pełnym pasji pocałunku.
Poddałem się mu całkowicie. Wręcz czekałem na to, co zrobią jego usta, nie chcąc mu się wtrącać. Raz po raz przygryzał jedną z moich warg, aby później przejechać po niej językiem. Później gwałtownie wepchnął go do moich ust i zaczął igrać z moim podniebieniem
- Harry! – wymruczałem w jego usta odchylając głowę i przerywając pocałunek. Nie żeby mi się nie podobało. Było świetnie, jednak mieliśmy ważniejsze rzeczy do robienia.
- Looou – jęknął i zawiedziony opadł na łóżko. – Czy ty zawsze musisz przerywać gdy się rozkręcam?
- Mamy coś ważniejszego do roboty – uśmiechnałem się nerwowo. – Chyba powinniśmy pomyśleć nad tym, jakie mają być te tatuaże, no nie?
- Akurat teraz?
- Tak, bo… Uhm, Harry, ja się umówiłem na jutro z takim kolegą,  tatuażystą – powiedziałem, ponownie czekając na reakcje Hazzy jak na wyrok. Dobra. Umówienie się z Samem jeszcze bez uzgodnienia tego z Loczkiem było nierozsądne.
- Jutro? – zapytał, jakby czegoś nie rozumiał.
- Tak, ale jeśli chcesz poczekać to oczywiście, nie będę nic narzucał – odparłem szybko.
- Nie, nie. Może być jutro – zapewnił łagodnie i szybko wdrapał się na moje kolana. Splótł swoje ręce na moim karku i dodał :
- Tylko będziemy myśleć całą noc. To w końcu coś, co mamy mieć do końca życia.
- To znaczy… w sumie to już mam kilka pomysłów – uśmiechnąłem się lekko. Oczy Harry’ego przebiegł wyraźny błysk.
- Słucham uważnie – poprawił się na moich kolanach i zaczął wpatrywać się wprost w moje źrenice.
- Po pierwsze to pomyślałem, że chyba najlepiej będzie zacząć na rękach, to takie miejsce mało krępujące a dość widoczne – zacząłem. Harry zgodził się ze mną skinieniem głowy. – No i według mnie, powinny pokazywać że jesteśmy uwięzieni. Bo ja tak się czuję, po prostu więziony.
- Ja też – przerwał mi Hazza. Uśmiechnąłem się lekko, jednak po kilku sekundach znowu zacząłem się denerwować.
- No i pomyślałem… że takim fajnym symbolem tego byłyby ptaki w klatce, też uwięzione, tak jak my –dodałem bacznie obserwując Hazzę. Nienawidziłem znajdywać się w stanie takiej niepewności. Jednak w miarę szybko zauważyłem, jak kąciki ust Harry’ego zaczęły wykrzywiać się do góry.
- Louis to jest genialne! – wykrzyczał i przytulił się do mnie. – Chyba lepszego symbolu nie można znaleźć – wymruczał w moje ramiona.
- Cieszę się, że ci się podoba – powiedziałem z ulgą i zacząłem delikatnie głaskać jego plecy. Po chwili Hazza odsunął się ode mnie, przygryzł wargę i zaproponował jeszcze lepsze rozwiązanie.
- To może zrobimy tak, że ja wytatuuje sobie klatkę, a ty kilka ptaków?
Moją twarz rozjaśnił jeszcze szerszy niż wcześniej uśmiech.
- Co dwie głowy to nie jedna – powiedziałem, i oboje wybuchnęliśmy głośnym śmiechem, aby potem przytulić się do siebie i czule się pocałować.

*Tydzień później**
Nie sądziłem, że pomysł z tatuażami aż tak spodoba się Harry’emu. Skończyło się na tym, że po tygodniu nasze ręce zdobiły po cztery, niezmywalne rysunki.
Lubiłem je. Na początku strasznie ciężko było mi się przyzwyczaić, ale po tym jak spojrzałem na moją rękę po raz tysięczny, uświadomiłem sobie, że to już będzie na zawsze. I od tego czasu czuję się z nimi dobrze. Nawet bardzo dobrze. Stały się częścią mnie.
Skoro nie mogłem wyrazić miłości do Harry’ego słowami, wyrażę ją rysunkami.
Do tej pory tatuaże były przez nas skrzętnie ukrywane przed działaczami Modest. W ich obecności nosiliśmy zazwyczaj długie bluzy, lub po prostu splataliśmy ręce z tyłu. Stwierdziliśmy, że musi być odpowiedni moment, aby Richardson i reszta je ujrzeli. Ten moment nadszedł dzisiaj i nie powiem, bo trochę się nim stresowałem.
Właśnie wysiadaliśmy z auta. Od rana mieliśmy umówione spotkanie z Edem Sheeranem, który podobno miał dla nas niespodziankę. To jedyna wiadomość, która trzymała moje nerwy w miarę na swoich miejscach.
- Są i moi przyjaciele! – Ed przywitał nas z ogromnym uśmiechem na twarzy. Uścisnął każdego po kolei i zaprosił do środka swojego apartamentu.
W jego mieszkaniu byłem po raz pierwszy. Tuż po wejściu, w oczy biła przede wszystkim skromność. Wszystko było tak skromne jak sam rudowłosy chłopak, jak jego skromne piosenki ze skromnym akompaniamentem – tylko gitary. To właśnie chyba kochali w nim fani, a także znajomi – skromność.
- No i jak, domyślacie się o co chodzi?  - zapytał uśmiechając się zadziornie i łapiąc w ręce stojącą nieopodal gitarę.
- Teraz to trudno się nie domyślić – odparł Liam, po czym wszyscy wyszczerzyliśmy swoje krystalicznie białe zęby. Piosenki Eda były jednymi z naszych ulubionych.
- Heh – zaśmiał się lekko. – No ale tym razem nie odwaliłem całej roboty, musicie mi pomóc.
Spojrzeliśmy po sobie z zaciekawieniem i zaczęliśmy przysłuchiwać się dokładnie jego słowom.
- Muzyka jest gotowa. Trochę pracy czeka nas z tekstem, bo napisałem zwrotki ale za cholerę nie mogę wymyślić refrenu. Nic mi tutaj nie pasuje, dlatego liczę na wasze młode i kreatywne umysły – wyszczerzył zęby po raz kolejny. – Siadajcie, zaraz was wtajemniczę.
Usiadłem na pojedynczym fotelu, znajdującym się tuż za moim plecami. Chłopaki porozsadzali się po reszcie wolnych siedzeń i Ed mógł już zacząć grać. Harry siedział centralnie naprzeciw mnie.
- No to mamy coś takiego…

Don't try to make me stay or ask if I'm okay
I don't have the answer
Don't make me stay the night or ask if I'm alright
I don't have the answer

Heartache doesn't last forever
I'll say I'm fine
Midnight ain't no time for laughing
When you say goodbye


- I teraz mamy refren… - przerwał - to znaczy nie mamy. Jakieś pomysły? Melodia mniej więcej taka – i rytmicznie zanucił.
Wszyscy pogrążyli się w myśleniu. Co mogłoby tu pasować?
- A może – zaczął Harry. Wszyscy spojrzeli na niego z nadzieją. Nakazał Ed’owi aby zagrał refren i spojrzał na mnie, widocznie kierując słowa w moim kierunku. 

It makes yout lips so kissable
And your kiss unmissable
Yout fingertips so touchable

I nagle do mojej głowy przyszła genialna myśl. Widząc że Harry nie ma pomysłu na dalszą część zagestykulowałem Ed’owi aby kontynuował i wciąż utrzymując kontakt wzrokowy z moim chłopakiem zaśpiewałem :

And your eyes,
Irresistable 
Usłyszeliśmy brawa od chłopaków I nasze twarze wykrzywiły się w szerokich uśmiechach. Oklaski jednak szybko ucichły, bo Ed śpiewał dalej :

I've tried to ask myself,
Should I see someone else?
I wish I knew the answer

But I know, if I go now
If I leave, and I'm on my own tonight
I'll never know the answer

Midnight doesn't last forever
Dark turns to light
Heartache flips my world around
I'm falling down, down, down that's why

-Refren! - krzyknął i nakazał nam śpiewać. Wszyscy, pamiętając słowa moje i Harry'ego zatopili się w spokojnym dźwięku gitary i zaczęłi włączać swoje głosy :


It makes yout lips so kissable
And your kiss unmissable
Yout fingertips so touchable
And your eyes,
Irresistable 

Teraz to Liam ukazał swoją inwencję twórczą i dość wysokim głosem zaśpiewał:

Irresistable 
Irresistable 
Irresistable 
Irresistable 

-Woow! - krzyknęliśmy wszyscy. Ta piosenka zapowiadała się wspaniale. Na twarz Ed'a również wstąpił uśmiech.
- Okej. Teraz będzie nieco inny fragment, do którego też nie mam jeszcze słów  - I ponownie usłyszeliśmy charakterystyczny dźwięk gitary. Ten moment rzeczywiście będzie inny. Tutaj było więcej rytmu.
Zamknąwszy oczy słuchałem jak Ed gra fragment po raz kolejny, abyśmy lepiej go przyswoili. Po kilkunastu sekundach do gitary dołączył świetnie mi znany, ochrypły głos. Od razu uniosłem głowę. Harry śpiewał, niemal śmiejąc się w moje oczy.

It's in your lips and in your kiss
It's in your touch and your fingertips

Siedzieliśmy jak zahipnotyzowani. Wymyślaliśmy tę piosenkę dla siebie. Kolejne słowa wypłynęły z moich ust same.


And it's in all the things and other things,
That make you who you are
And your eyes irresistable

- I refren ! - nakazał Ed.

It makes yout lips so kissable
And your kiss unmissable
Yout fingertips so touchable
And your eyes,
Irresistable 

Zayn nie pozwolił nam dokończyć. Już wiedzieliśmy, że to będzie jego partia :

your eyes,
your eyes, your eyes, your eyes
your eyes
Irresistable

- Jeee! - natychmiastowo złączyliśmy się w mocnym uścisku. Gestem zaprosiliśmy też Ed'a. Wiedzieliśmy, że stworzyliśmy kolejny, świetny utwór.
- To dla ciebie, Boo - Hazza szepnął mi do ucha. Uśmiechnąłem się i delikatnie go pocałowałem.
Oczywiście po chwili usłyszeliśmy kilka "no weźcie", "takie rzeczy to w sypialni", "nie róbcie nam tego", dlatego oderwaliśmy się od siebie i wybuchnęliśmy śmiechem.



**********************************
Prześpiewaliśmy tę piosenkę kilkanaście razy, udało nam się też rozdzielić solówki. Najbardziej bolało mnie, że Lou dostał tak małą część, ale on sam nie protestował, także postanowiłem nie denerwować się tym aż tak bardzo. Daliśmy też tytuł, który chyba nie mógł być inny – tylko „Irresistible”
- Napijecie się czegoś? – zagadnął Ed kierując się do kuchni.
- Szklankę wody jakbyś miał – odparł Louis, po czym reszta niemal chórem krzyknęła „dla mnie też”. Rudowłosy zaśmiał się pod nosem i zostawił nas samych.
- Naprawdę fajnie to wyszło – zagadnął Zayn.
- No, ten refren jest świetny – zauważył Liam szturchając mnie w ramię i uśmiechając się szeroko.
- To dzięki Louisowi – odparłem, puszczając oczko do swojego chłopaka.
- To dzięki Larry’emu! – krzyknął Niall i wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Ed przyszedł po chwili, częstując nas wodą. Bardzo zadowolony podziękował nam za wykonaną pracę, za pomoc w napisaniu tekstu. Później rozmowa rozkręciła się jeszcze bardziej. Czuliśmy się w jego towarzystwie znakomicie, jakbyśmy znali się od lat. Wspaniały gość.
I kiedy tak żartowaliśmy śmiejąc się niemal do utraty tchu, do moich uszu doszedł dość niewyraźny, aczkolwiek znajomy męski głos. Uśmiech natychmiast zszedł z mojej twarzy i z niepokojem spojrzałem na Louisa. Pewnie jeszcze tego nie usłyszał, bo wtedy jego twarz nie byłaby już taka beztroska.
Powoli wstałem z fotela i stanąłem za Louisem, przekładając swoje ręce przez jego ramiona. Wzdrygnął się lekko, ale szybko odchylił głowę i spojrzał na mnie przyjaźnie. Złapał moje dłonie i zrobił dziubek, zmuszając mnie do krótkiego pocałunku.
- Coś się stało ? – zapytał po chwili, widząc że mój uśmiech jest krzywy i niezbyt szczery. Nachyliłem się tak, aby moja głowa znajdywała się w tym samym poziomie co głowa Lou i opierając się nieco na ramieniu szepnąłem cicho :
- Richardson już idzie, słyszałem jego głos dochodzący z korytarza.
W ciągu sekundy twarz Louisa diametralnie zmieniła oblicze. Z beztroskiego i roześmianego stał się zamyślony i zestresowany.
- Harry, może jednak nie dzisiaj? – zapytał niemal błagalnie patrząc w moje oczy.
- Lou, musimy – odparłem natychmiast. Ścisnąłem mocniej jego dłonie i dodałem – Nie można tego odciągać w nieskończoność. Poza tym, są tu chłopcy i Ed, Richardson nic nam nie zrobi – szepnąłem i wolno mrugnąłem powiekami, aby go uspokoić. Ściągnął brwi, ale pokiwał twierdząco głową i odwrócił się, przyciągając mnie do siebie mocniej. Po prostu czekał na to co się wydarzy.
Ja spojrzałem jeszcze na nasze ręce. Specjalnie założyliśmy koszulki bez rękawów. Wszystkie nasze tatuaże będą widoczne dla każdego, kto wejdzie do pokoju.
Chwila zanim Richardson wszedł do pokoju, dłużyła się w nieskończoność. W końcu jednak ujrzeliśmy tę znienawidzoną, siwą czuprynę. Louis nerwowo poruszył się w fotelu, ale nie schował rąk. Wręcz przeciwnie. Położył je na oparciach, jeszcze bardziej eksponując tatuaże.
- Gdzie są moi chłopcy? – Richardson jeszcze niczego nie świadomy zagadnął wesoło. Przywitał się z Edem, wymienili kilka przyjemnych zdań.
Później wzrokiem przebiegł po naszych sylwetkach, uśmiechając się sztucznie. I gdy myślałem, że po prostu tego nie zauważył, jego twarz zamarła.
Powoli jego oczy wracały się do początku zrobionej przed chwilą rundy, czyli do nas. Krzywy uśmiech został zastąpiony przez nieprzyjazny grymas, a jego brwi ściągnęły się wrogo, tworząc teraz już jedną linię.
Szybko podszedł do mnie i złapał swoją ogromną dłonią za biceps Louisa. Ten próbował się wyrwać, jednak bezskutecznie. Nawet moje reakcje nie pomagały. Ten skurwysyn był po prostu silny. Richardson zlustrował wzrokiem tatuaże, po czym rzucił ręką Louisa ze złością tak, że mocno uderzyła o oparcie. Lou syknął cicho.
- Może zaraz rzucę tak twoją łapą?! – krzyknąłem wychodząc zza fotela. Jak można tak kompletnie nie szanować czyjegoś ciała?
On jednak nawet nie poruszył się na dźwięk mojego pytania. Wciąż patrzył na Louisa i wysyczał :
- Co to ma być do cholery?
Położyłem swoje dłonie na ramionach Lou i mocno wbiłem w nie swoje paznokcie. Jednak nie był spięty, tak jak zawsze. Spojrzałem w jego oczy i ujrzałem w nich coś zupełnie innego. Nie strach, lecz gotowość. Nie bezradność, a walkę.
- Tatuaże – odpowiedział ze stoickim spokojem, patrząc Richardsonowi prosto w tęczówki. Nie był ani trochę zlękniony. Moje ciało zalała fala dumy.
- Kto wam pozwolił? – zapytał tamten, chyba nieco zdziwiony zachowaniem Louisa.
- A kto nam zabronił? – odparł Lou marszcząc czoło i wyczekując odpowiedzi. Nawet nie mrugnął.
Richardson tym czasem zrobił nieco zszokowaną minę. Kompletnie nie wiedział co powiedzieć, brakowało mu argumentów. W kontrakcie nie było nic a nic o tatuażach. Nie miał czego nam zarzucić.
A całej sytuacji z zaciekawieniem przyglądali się chłopcy i Ed. Tuż po przyjściu menagera, gdy zobaczyli że będzie kłótnia stanęli za naszymi plecami, w gotowości aby nas obronić.
- W kontrakcie nie ma ani słowa o tatuażach, ani o żadnych innych aspektach naszego wyglądu – dodał Liam, czytając mi w myślach. Richardson zaskoczony oderwał wzrok od Louisa i umieścił go wpatrując się w wypowiadającego te słowa bruneta, który mówił dalej : - Ja na przykład idę jutro do fryzjera i dość radykalnie obcinam włosy. Denerwuje mnie to, że opadają tak na czoło – po czym uśmiechnął się z zadowolenia i beztrosko oparł plecy o ścianę.
Tak bezradnego menagera nie widziałem jeszcze nigdy. Złapał kilka szybkich oddechów, odwrócił się na pięcie i …. wybiegł z pokoju, trzaskając drzwiami.
- Łohooo! – krzyknął natychmiast Niall i wszyscy zaczęli nam wiwatować.
- Nareszcie daliśmy mu w kość! – dodał równie entuzjastycznie Zayn.
- To się nazywa bunt! – dodał Liam i poklepał mnie i Louisa po plecach. – My się będziemy zbierać, dołączcie do nas za kilka minut. Okej?
- Pewnie – uśmiechnąłem się, dziękując za wyrozumiałość. – Liam? – zapytałem jeszcze szybko.
- Tak? – odwrócił się na chwilę.
- Naprawdę chcesz ściąć te włosy?
- No pewnie. Marzyłem o tym od dawna – wyszczerzył zęby i żegnając się z Edem wyszedł, cicho zatrzaskując drzwi.
- To ja zostawię was na chwilę – wymruczał rudowłosy i zamknął się w swojej sypialni.
- Dzięki! – krzyknąłem za nim, ale nie byłem pewien że usłyszał.
Nie zaprzątając sobie tym zbytnio głowy, natychmiastowo odwróciłem się w stronę Louisa. Już dawno nie widziałem go w takim stanie po rozmowie z Richardsonem. Patrzył na mnie błyszczącymi, zadowolonymi oczami.
- Jestem z ciebie cholernie dumny, Boo – powiedziałem tylko i usiadłem na nim, złączając nasze usta w kolejnym, długim pocałunku.

***********************************************************************************************************
Jestem punktualnie z kolejnym rozdziałem ( na prawdę nie sądziłam, że tak sie będę wyrabiać, muszę sobie jakąś nagrodę sprawić ;p )
Tradycyjnie tych co przeczytali proszę o wyrażenie swojej opinii, która zawsze daje mi baaardzo dużego kopa do pisania dalej.
Jaku już zapewne zauważyliście ;) zmieniłam nieco szablon. Pierwszy raz bawiłam się w coś takiego, ja jestem zadowolona w miarę, ale chciałabym zapytać Was. Czy wolicie ten, czy jest czytelny itp. Piszcie ;)
A za tłumaczenie, jak ten szablon wykonać bardzo dziękuję mojej Anii - @ania95_official, która potrafi wszystko wyjaśnić w smsie. Szaacun ;****
Dzisiaj pojawiła się plotka o zerwaniu Louisa z Eleanor. Nie wiem jak Wy, ale ja czekam na potwierdzenie z całego serca. Nie mam nic do niej, ale chcę po prostu wolności dla Larry'ego!!!
Zapraszam do siebie na twittera, ewentualnie nowo założonego aska ;)
@lifetastegreat lub ask.fm/lifetastegreat ;))
Na koniec oczywiście filmik, za który bardzo dziękuję @Mysia_69. Czekam na kolejne propozycje od Was.
(Tuńczyk - filmik od Ciebie zostawiłam na inny moment, bardziej odpowiedni, nie zapomniałam ;**)
Nowy rozdział za tydzień. 
Kocham Waas :**********
ENJOY



23 komentarze :

  1. Jak zwykle cudowny <3 nie mogę się doczekać kolejnego :*

    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedno wielkie awwww!
    Naprawdę mam ochotę skakać po pokoju i wrzeszczeć 'Larry is real, bitch!'.
    Co do rozdziału:
    Po pierwsze świetnie, że Harry na razie przestał pić. Po drugie zajebiście, że wplotłaś tu te tatuaże, które jednak dla Larry Shippers są kluczowe. Natomiast niezbyt podoba mi się to, że Richardson dziś tak łatwo odpuścił, bo tak to mało się dzieje. Ale mam nadzieję, że już następny rozdział będzie wybuchowy :DD

    Nadal jeśli masz chęć to możesz ze mną pogadać, lub się wyżalić :)))

    Zapraszam też na: save-me-by-juszaawi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. WOW naprawdę świetne ;)
    Kocham to opowiadanie, masz wielki talent!!!
    Fajnie, że Harry nie pije i że wymyślili te tatuaże ;)
    Z niecierpliwością czekam na następny i życzę duuuuużo weny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny pomysł z wykorzystaniem tych tatuaży w opowiadaniu. Za każdym razem ci pisze, że rozdział jest zajebisty i tym razem nie jest inaczej ;)
    Czekam na kolejny

    @kevinomania

    OdpowiedzUsuń
  5. Na razie nie mam czasu czytac rozdziału :((((, ale obiecuję, że zrobię to jeszcze dzisiaj. Spojrzałam na Twoją notkę pod spodem. Jest mi miło, że nie zapomniałaś o filmiku, który Ci przesłałam. Czekam z niecierpliwością na wolną chwilkę. Uwilebiam Cię <3 - Tuńczyk :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Co tu dużo pisać. Dobrze wiesz że jest świetny <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Co tu dużo pisać. Dobrze wiesz że jest świetny <3

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest cudowne *.* i takie prawdziwe :') czekam na następny <3

    @DirectionerX69

    OdpowiedzUsuń
  9. :( Niestety nie zdążyłam tak jak obiecałam, ale mam nadzieję, że mi wybaczysz. Rozdział GENIALNY. Mam wrażenie, że piszesz coraz lepiej. Bardzo podoba mi się wygląd strony, ale biało - czarne tło, aż prosi się o jakieś czerwone dodatki. Wiem, że to może tylko moje zdanie, ale mam obsesję na punkcie tego połączenia kolorów :p. Jestem baaardzo zadowolona i czekam z niecierpliwością na następny rozdział. Do napisania na Twitterze :D
    PS Chciałam sobie puścic Don't let me go, a tu nagle: Youtube Error 0. Nie wiem czy to tylko u mnie, czy piosenka wszystkim nie chce odpalic. Tak tylko mówię, żeby nie było :P. Cieplutko pozdrawiam - Tuńczyk

    OdpowiedzUsuń
  10. AAA i jeszcze - mam wieeelką prośbę. Czy ktoś mógłby mi na Twitterze albo w komentarzu zinterpretowac całą piosenkę Irresistable. Nie wiem czy dobrze myślę co ma przekazac i chciałabym wiedziec jak inni uważają. Tak własnymi słowami. Byłabym straaaasznie wdzięczna <3 - Tuńczyk (nabijam Ci chociaż liczbę komentarzy :P) @Martunczyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *Irresistible - Tuńczyk (literówka :p )

      Usuń
  11. Z piosenką już ok :P

    OdpowiedzUsuń
  12. zapomniałam dodać komentarz wczoraj! Przepraszam :P Cudowny to mało powiedziane. Jaka solidarność wśród 1D ^^ Czekam na następny ♥

    @ania95_official
    xx

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeeeeny! Ale się cieszę. :333
    Oczywiście jak zawsze cudownie i wciągająco- przez pięć minut trzymałam łyżeczkę z jogurtem przed ustami, bo tak się wciągnęłam, że zapomniałam jeść. :D

    Szablon świetny, a tekst też jest całkiem czytelny. ^^

    Świetny filmik i zdjęcia, które regularnie sobie ściągam i ustawiam na tapetę w telefonie. xDDD

    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział, trzymaj się i weny. <3333
    -Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
  14. Szablon świetny, poprzedni też był dobry, ale muszę przyznać, że ten jest lepszy :)

    Wspaniale piszesz, wszystko jest tak czytelne, ciekawe, ogółem - perfekcyjne, że najchętniej kazałabym Ci pisać, pisać i pisać, by jak najszybciej doczekać się kolejnych rozdziałów :D

    Cieszę się, że Larry wychodzi na prostą, a Richardson nie jest już taki pewny siebie.

    Jeśli to wszystko przeczytałaś, dodatkowo musisz wiedzieć, że nie da się już ulepszyć tego bloga, jest FANTASTYCZNY ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. To opowiadanie jest wspaniałe ♥
    Zawsze kiedy czytam twoje opowiadanie przechodzą mnie dreszcze. Kocham Cie. Wspaniale piszesz i masz talent ;*
    Jeśli chodzi o tło, to jest w porządku, wszystko jest czytelne ;]

    @Mysia_69

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo fajny rozdział :> Świetnie piszesz <3

    OdpowiedzUsuń
  17. "- To dzięki Larry’emu! " Kapitan Niall Horan zawsze w akcji! :D Boże, świetnie połączyłaś tą sytuację z tatuażami, piosenką i w ogóle. Do tego świetny sposób pisania i można nie odrywać się od ekranu komputera.
    A co do szablonu, to jest on nieziemski <3 I naprawdę czytelny, więc o to się nie martw !
    ~MGreyback
    Larry Stylinson Opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  18. Kurwaaaa zajebiste chybaaaa pomogę ci książkę wydać . Proszę daj jakiś moment żeby popłakać

    OdpowiedzUsuń
  19. Boże to jest takie ajhjdsxhjdhkdhjsfuzehud!!!!
    Po prostu uzależniam się!
    Kocham to!!!!!!
    Plose zróbcie coś z moimi rękoma, bo całe się trzęsą!!!!

    OdpowiedzUsuń