czwartek, 27 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 13

UWAGA!
Poniższy tekst zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej 18 roku życia. Zawiera opis aktu seksualnego między dwoma mężczyznami i wulgaryzmy. Dlatego jeśli nie masz 18 lat lub nie chcesz tego czytać, opuść tę stronę teraz.


BRIT AWARDS AND… LATER

 **********************
Siedziałem na fotelu, nerwowo zaciskając palce. Czułem, że koszula powoli zaczyna kleić się do moich pleców, a moje serce biło coraz szybciej. To już niedługo.
- A teraz drodzy państwo, kategoria : NAJLEPSZY BRYTYJSKI SINGIEL! – krzyknął prowadzący. To już teraz
Pierwszy raz, gdy usłyszeliśmy że możemy otrzymać tę nagrodę, po prostu nie uwierzyliśmy. Myśleliśmy, że pewnie się przejęzyczyli na stronie internetowej, czy coś takiego. Jednak gdy dostaliśmy już imienne zaproszenia, wszystko stało się realne. Nasze sny, zaczęły się spełniać. A teraz mogły spełnić się w stu procentach. O niczym innym w tym momencie nie marzyłem.
Na ekranie zaczęły pojawiać się nominacje, ujrzeliśmy więc też kawałek naszego teledysku do „What makes you beautiful”. Nerwowo uśmiechnąłem się, spoglądając po chłopakach. Wyglądali chyba jeszcze gorzej niż ja.
Niall nerwowo obgryzał paznokcie. Zayn zamknął oczy i pewnie się modlił, Liam miał przyklejony do twarzy okropny, sztuczny uśmiech. Harry próbował być rozluźniony, ale jego ramiona uniosły się do góry. To oznaczało denerwowanie się.
- Panie i panowie! – zaczął wręczający nagrodę Tinie Tempah. Nie mogłem zbytnio się skupić na tym co mówił, wszystko docierało jak przez mgłę.
Tak bardzo nie chciałem przeżywać rozczarowania, ale z drugiej strony wiedziałem że możemy wygrać tę nagrodę. Oczekiwanie było ogromne, i nic nie mogło tego zniwelować.
- Zwycięzcą jest … - usłyszałem już nieco wyraźniej. Krótka przerwa w jego głosie a moje serce zaczęło bić w niesamowicie szybkim tempie – ONE DIRECTION!
Chłopcy podnieśli się z miejsc, ja razem z nimi. Nie wiedziałem co się dzieje. Otworzyłem szeroko oczy i po prostu… Nie mogłem uwierzyć.
- Wygraliśmy! – krzyknął Liam i wszyscy złapaliśmy się za ramiona.
Więc to jednak nie sen.
Głośno wypuściłem z ust powietrze. Tak. Wygraliśmy.
Wszyscy zaczęli nas odpychać od stołu. No tak, wypadałoby wyjść na tę scenę i coś powiedzieć. Oczywiście Harry oddał mi mikrofon, który przekazał mu ktoś z obsługi technicznej. O tak, tego było mi trzeba.
- To jest po prostu niesamowite. Dziękujemy wszystkim którzy na nas głosowali, wszystkim naszym fanom. Bez fanów bylibyśmy niczym. Dziękujemy jeszcze raz! – sam nie wiem, w jaki sposób udało mi się to tak płynnie powiedzieć. Aż tak się zmieniłem? Jeszcze rok temu zacząłbym się sam z siebie jąkać, a nie wypowiedzieć takie słowa w miarę spokojnym głosem.
Później zaczęli mówić chłopcy. Wszyscy w sumie mówiliśmy to samo, wszyscy z takim samym niedowierzaniem. Po prostu patrzyłem na tych wszystkich ludzi, te wszystkie gwiazdy siedzące naprzeciw nas. To było fascynujące. I myślałem, że dzisiaj już nic nie może mnie zaskoczyć, gdy usłyszałem głos Liama :
- Dziękujemy Simonowi, dziękujemy Syco i wszystkim w Modest…- że co?
Z ogromnie zszokowaną twarzą odwróciłem się w jego kierunku.
Serio Liam?
Dziękujesz tym dupkom za to co nam zrobili?
Za to jak nas zaszufladkowali?
Za to jak mnie pobili?
Za to, że ja i Harry musimy się ukrywać?
Z trudem uśmiechnąłem się, nie chcąc mieć przez to nieprzyjemności. Ale byłem wkurzony, że powiedział coś takiego. Takim ludziom bym w życiu nie podziękował.
Kilkoro ludzi pokazało nam gestem, abyśmy zeszli ze sceny. Udaliśmy się więc z powrotem na swoje miejsca, chłopcy wciąż rozentuzjazmowani, ja już nieco mniej. To nie tak, że się nie cieszyłem, po prostu byłem nieco zły. Ale uśmiechnąłem się szeroko.
Tuż przy stole, stali nasi przyjaciele. Wszyscy byli bardzo zadowoleni, uściskali nas po kolei. Po kilku sekundach ujrzałem także siwego faceta.
Bezczelnie wyciągnął rękę, aby przybić z nami piątkę.
- Ja raczej pozostanę przeciwko Modest – mruknąłem i minąłem go, kompletnie ignorując jego gest. Nie będę go dotykał, już nigdy.

**
Harry pojechał na wywiad, ja z chłopakami wróciłem do hotelu. Odprowadziłem ich do pokoi i otwierałem już swój, gdy usłyszałem za sobą chłodny, niski głos.
- Coś się za bardzo rozbrykałeś ostatnio.
Odruchowo spiąłem się natychmiast, jednak na szczęście mój wzrok opadł na tatuaże. Tatuaże symbolizujące moją więź z Harry’m. Wyciągnąłem z kieszeni telefon.
- Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. I radziłbym ci odejść, bo zaraz wezwę ochronę – powiedziałem uśmiechając się szeroko i machając mu przed twarzą komórką.
- I co im powiesz? Że atakuje cię własny menager? – zapytał, jednak nieco zbity z tropu.
- Powiem, że ktoś zakłóca mój spokój. Kto to jest, sprawdzą już sami – odparłem, a uśmiech wciąż nie znikał z mojej twarzy.
- Kiedyś tego pożałujesz – wysyczał i … odszedł. Kolejna wygrana, brawo Louis!
Zadowolony z siebie wszedłem do pokoju. No kurwa Styles jak się kiedyś nie weźmiesz za sprzątanie to chyba wepchnę te rzeczy do twojej dupy!
Nawet bałagan jednak nie popsuł mi humoru. Byłem po prostu dumny i wiedziałem, że będziemy to musieli jakoś uczcić z Harry’m. Nawet wiedziałem jak. Zawsze robiliśmy przecież to samo.
Bez wahania zabrałem się za sprzątanie. Gdy skończyłem, wyszedłem na chwilę do baru i kupiłem butelkę dobrego, czerwonego wina i poprosiłem o dwa kieliszki. Miły barman dał mi je bez problemu.
Szybko wróciłem do pokoju. Poprawiłem na łóżku pościel, wino i kieliszki postawiłem na uprzątniętym wcześniej stoliku. Wszystko było gotowe.
Na szczęście Harry nie kazał czekać na siebie długo.
- Wróciłem! – krzyknął otwierając drzwi. Gdy wszedłem do malutkiego przedpokoju, właśnie zdejmował buty.
- Cześć kochanie – uśmiechnąłem się, stojąc z lampką wina i opierając się bokiem o ścianę. Jeszcze kucał rozwiązując sznurówki, gdy na mnie spojrzał. Jego twarz od razu rozświetliła się promiennym uśmiechem. Wiedział o co chodzi.
- Hej misiu – odparł i natychmiast do mnie podszedł. Ułożył swoje ręce na moich biodrach i czule mnie pocałował.
- Mmm, jakieś dobre wino – wymruczał po chwili. – Świętujemy wygranie Brit, czy coś jeszcze?
- Jakbyś czytał w moich myślach – uśmiechnąłem się szeroko, szybko musnąłem jego usta i zaciągnąłem za rękę do pokoju.
- No więc co więcej wydarzyło się dzisiaj? – zapytał siadając na łóżku, gdy ja nalewałem wino. Widziałem, jak obserwował każdy mój ruch, skupiając się jednak na pośladkach a nie rękach czy twarzy. Specjalnie potrząsnąłem więc tyłkiem kilka razy, wywołując nagły wybuch śmiechu.
- Świętujemy – zacząłem podając mu kieliszek i wygodnie usadzając się na jego kolanach – kolejne moje zwycięstwo w starciu z Richardsonem – dokończyłem uśmiechając się szeroko.
- Mmm – spojrzał na mnie z uznaniem, upijając łyk wina. – A co dokładnie?
- Dokładnie to podszedł do mnie, zarzucając że ostatnio się za bardzo rozbrykałem. Na co ja mu powiedziałem że nie mam ochoty z nim rozmawiać i radzę mu żeby odszedł bo wezwę ochronę.
- Podziałało? – zapytał z niedowierzaniem.
- Ano – odparłem zadowolony. – Jesteś ze mnie dumny? – mruknąłem zbliżając nasze twarze.
- Nawet nie wiesz jak bardzo – odmruknął i złapał zębami moją wargę. Przygryzł ją kilka razy, po czym przejechał po niej językiem. – Dzisiaj delikatnie czy dziko? – zapytał szeptem, po czym zabrał się do tworzenia ścieżki od kącika ust aż do ucha.
- Wyglądamy tak seksownie w tych garniturach, że chyba nie da się delikatnie – mruknąłem, odchylając głowę i robiąc mu lepsze dostęp do mojej szyi.
- Więc tak bardzo dziko? – spojrzał na mnie przygryzając wargę.
- Może być tak pośrednio – odpowiedziałem, kusząco unosząc brwi.
- Nie wiem czy będę umiał – przyznał i szybko mnie popchnął na łóżko, zapominając o tym, że trzymałem w ręku kieliszek wina.
- Aaa! – krzyknąłem, gdy schłodzony napój wylał się na moją koszulę i przesiąknięty materiał dotknął mojej skóry.
- Idealnie – mruknął tylko Harry i nie przejmując się moim krzykiem wyrzucił swój kieliszek na podłogę. Wyrwał z ręki też mój i zrobił z nim to samo.
- Harry! Kto to posprząta?! – wrzasnąłem, słysząc dźwięk kolejnego, rozbijającego się kieliszka.
- Na pewno nie my – szepnął, wdrapując się na mnie i siadając okrakiem na moim brzuchu. – Chyba od dzisiaj będę Cię zawsze oblewał winem, bo wyglądasz niesamowicie – dodał, wprost do mojego ucha, przygryzając jego płatek.
- No ty jak coś wymyślisz, to naprawdę strach się bać – zaśmiałem się , poddając ogromnej przyjemności, jaką było czuć jego miękkie wargi na swoim ciele.
- Mówię tylko prawdę. Jesteś najseksowniejszą osobą jaką kiedykolwiek widziałem – odparł przesuwając ustami po mojej twarzy. – I w dodatku pięknie pachniesz. Chcę cię bardziej niż kiedykolwiek, Lou – wychrypiał, po czym wrócił do moich warg. Przywarł do mnie mocniej, jego język sięgał coraz głębiej. Dodatkowo zataczał kółka biodrami, powodując że nasze krocza ocierały się o siebie. Włożyliśmy ręce w swoje włosy, ugniatając je co chwile. Uwielbiałem, gdy jego loki delikatnie łaskotały moją twarz.
Po chwili Harry wsunął swoje ręce pod moja koszulę, aby dotknąć torsu. Jego miękkie i ciepłe palce przesuwały się po nim wolno i zgrabnie. Jęknąłem, gdy dotknęły sutków.
- Mmm – mruknąłem, gdy zaczął językiem masować moje podniebienie.
- Aż tak dobrze? – zapytał odsuwając się na chwilę i spoglądając na mnie błyszczącymi oczami. Pokiwałem lekko głową i szybkim ruchem przewróciłem go na plecy. Teraz to ja byłem na górze.
Wygodnie położyłem się na nim i łapczywie wpiłem się w jego usta. Wyglądały jeszcze lepiej niż zazwyczaj, już nieco spuchnięte od wcześniejszych pocałunków i zaróżowione od kilku łyków czerwonego wina. Naprawdę miałem dzisiaj na niego ogromną ochotę.
Położyłem dłonie na jego ramionach, czując pod palcami coraz potężniejsze, naprężone mięśnie. Ciało Harry’ego za każdym razem wyglądało coraz lepiej.
- Louis! – wymruczał gdy przygryzłem jego wargę. Uśmiechnąłem się lekko, słysząc swoje imię wypowiedziane w tak piękny sposób i rozłączyłem nasze usta, przyglądając mu się dokładnie.
Ręce trzymał na moich biodrach. Usta były wykrzywione w delikatnym uśmiechu i lekko rozchylone, jakby czekały już na kolejny pocałunek. Jego twarz zdobiły potężne już rumieńce, a na lekko spocone czoło opadało kilka loków. Patrzył na mnie swoimi pięknymi, cieszącymi się, szmaragdowymi oczami.
- Jesteś piękny – mruknąłem. Zaśmiał się lekko, ukazując rządek białych zębów i złapał mnie za koszule, ponownie przyciągając do siebie.
- Ty jesteś nieziemsko piękny – szepnął, zanim ponownie złączył nasze usta.
Ten pocałunek nie był już przez nikogo zdominowany. Co chwila oddawaliśmy sobie nawzajem pole do popisu, czekając na jakieś nowe ruchy. Było ich całkiem sporo.
Po pewnym czasie stwierdziłem jednak, że pora zabrać się za coś większego. Powoli zsunąłem swoje usta na jego szyję i zatracając dłonie w jego miękkich włosach, zacząłem składać na niej długie pocałunki. Zostawiłem kilka widocznych śladów i uśmiechnąwszy się szeroko, zacząłem rozpinać jego koszulę.
Robiłem to powoli, całując dokładnie każdy odsunięty skrawek ciała. Harry odpowiadał długimi pomrukiwaniami, delikatnie masując moje włosy.
W końcu udało mi się rozpiąć ją całą. Hazz uniósł się na chwilę, pozwalając zdjąć ją z siebie i przyglądał mi się uważnie, gdy rozpinałem swoją. Gdy ujrzał mój nagi tors oblizał się przeciągle i przygryzł wargę, już czekając na to co zdarzy się za chwilę.
- Chyba jesteśmy już nimfomanami – zaśmiałem się widząc jego minę i powoli zsunąłem się z jego ciała. Zatrzymałem się gdy ujrzałem przed swoimi oczami gumkę od jego bokserek.
Cały czas bacznie obserwując Harry’ego, zębami zacząłem rozsuwać rozporek od jego spodni. Położył swoje dłonie na tyle mojej głowy i wciąż przygryzając wargę uśmiechał się, widząc moje zwinne, szybkie ruchy. Gdy wsunąłem ręce pod jego tyłek, podniósł się posłusznie, tak że mogłem bez problemu ściągnąć z niego czarne rurki. Rzuciłem je w kąt, wraz ze skarpetkami i przybliżyłem twarz do jego krocza.
Od razu doszedł do mnie zapach mojego ulubionego żelu pod prysznic, który zawsze zostawał po kąpieli w tamtym właśnie miejscu. Delektując się przyjemną wonią przysunąłem nos jeszcze bliżej, zahaczając nim o potężnie nabrzmiałego już członka. Harry wydał z siebie zduszone „okurwalouis”.
Musiałem jeszcze jakoś się z nim pobawić, dlatego zsunąłem twarz jeszcze niżej i zacząłem muskać ustami wewnętrzną stronę jego ud. W tym samym czasie wsunąłem ręce w jego bokserki i z każdym pocałunkiem ściskałem jego penisa, doprowadzając go do frustracji. Ułożył swoje ręce na moim karku i na siłę chciał podnieść moją głowę nieco wyżej.
W końcu uległem. Patrząc wprost w jego lekko rozchylone powieki złapałem zębami gumkę od bokserek i ściągnąłem je, rzucając za plecy. I ujrzałem pięknego członka.
Wziąłem go w dłoń, obdarzając pocałunkami jego otoczenie. Harry jęczał z każdym moim ruchem, nie chcąc więc by męczył się jeszcze dłużej liznąłem jego główkę i szybko wziąłem go do ust.
Poruszałem głową w coraz szybszym tempie, wciąż patrząc na twarz Hazzy. Uwielbiałem, gdy była okraszona tak potężną rozkoszą.
Czułem, że penis Harry’ego uderza już w ścianę gardła. Delektowałem się jękami i sapaniem partnera, zaciskając usta coraz mocniej. W końcu członek zaczął bardzo mocno pulsować. Ciało Hazzy zaczęło się wiercić na pościeli a  jego paznokcie już boleśnie wbijały się w skórę mojej głowy. W końcu uniósł biodra do góry dociskając się jeszcze mocniej do moich ust i wykrzyknął moje imię, po czym ciepła ciecz wpłynęła mi do gardła.
Obserwując falującą klatkę piersiową Harry’ego przełknąłem głośno to co miałem w ustach i uklęknąłem, chcąc zdjąć z siebie strasznie uciskające mnie spodnie.
- Ja… Kurwa… Louis… poczekaj. Ja… ja to zrobię – wysapał wciąż z przymkniętymi powiekami, próbując złapać oddech.
- Spokojnie Harreh – zaśmiałem się i pochyliłem się na chwilę, całując jego drżące usta. Potem znowu uklęknąłem, jednak zdążyłem tylko odpiąć pasek, gdy ujrzałem dłonie Harry’ego tuż przy moich.
- Powiedziałem, że ja to zrobię – mruknął już nieco spokojniejszy.
- Okej – zaśmiałem się cofając ręce.
Hazza pocałował moje krocze jeszcze przez szare spodnie. Dopiero później szybko odpiął rozporek i ściągnął je do kolan. Wstałem szybko i zdjąłem je w całości, jednak gdy chciałem się położyć, Harry mnie zatrzymał.
- Na stojąco – mruknął i schował twarz w moich udach.
Jęknąłem, gdy poczułem jego ciepły oddech na moich nogach. Zaczął odsuwać materiał bokserek i delikatnie wsuwać tam język. Momentalnie zrobiło mi się gorąco, a podbrzusze opanowało stado motyli.
- Tego jeszcze nie próbowaaaałeś! – krzyknąłem, gdy dotknął językiem mojego członka. Zaśmiał się, wpuszczając przez majtki kolejną falę gorącego powietrza. Doprowadzał mnie tym do szaleństwa.
Pobawił się tak, odpłacając za to co ja robiłem wcześniej i w końcu zsunął ze mnie obcisły materiał.
- Nareszcie – jęknąłem szybko. Zacisnąłem ręce na jego ramionach, on wbił się swoimi paznokciami w moją pupę. Pisnąłem, gdy musnął ustami główkę mojego penisa.
- Już się tobą zajmuję, Lou – szepnął Harry, składając kolejne pocałunki, ciągnące się aż do mojego podbrzusza. Jęczałem z każdym kolejnym.
Nie musiałem długo czekać, aby wziął mnie w usta. Już po kilkunastu sekundach poczułem przyjemne ciepło i miękkie, wilgotne usta Harry’ego. Zaczął bardzo powoli, pewnie wsłuchując się w moje piski. Brał go do ust po czym wyciągał, składając na nim długi pocałunek i oblizując swoje usta. Cały czas patrzył na mnie tym przepełnionym pożądaniem, sprośnym wzrokiem.
Po pewnej chwili zaprzestał tych ruchów i zaczął przybliżać i odsuwać swoją twarz szybciej. Moje nogi zaczęły już  się uginać. Całe ciało przebiegały przyjemne dreszcze. Czułem że nie wytrzymam już długo.
- Haary – krzyknąłem. – Ja muszę się kurwa położyOOOCH! –wydarłem się, gdy jednym szybkim ruchem dotknąłem jego gardła. Złapał mnie za ręce i ustami wciąż robiąc to co wcześniej delikatnie poprowadził mnie na łóżko. Uspokoiłem się wiedząc, że nie padnę jak rażony piorunem.
Mocno zacisnąłem palce na prześcieradle i zacząłem krzyczeć „Harry!”. Jego usta były tak perfekcyjne a ich wnętrze dopasowane wręcz do mojego członka. Zaciskałem usta tak mocno, że zaczęła z nich chyba wypływać krew. Nie ważne. Było mi tak cholernie dobrze.
Po kolejnych, szybkich ruchach poczułem jak wszystko kumuluje się w moim członku. Byłem spocony a moje serce wirowało tak jakbym przebiegł maraton. Nie wytrzymałbym ani sekundy dłużej. Po prostu krzyknąłem :
- HARRYYY!!! – i spuściłem się w jego usta.
Potrzebowałem trochę czasu aby się uspokoić. Moje serce nie chciało zbyt szybko wrócić do normalnej pracy. Wciąż czarne mroczki nie pozwalały mi nic dokładnie zobaczyć.
Poczułem na swojej wciąż szybko unoszącej się klatce piersiowej znajome usta.
- Wygląda na to że obaj jesteśmy niesamowici – zaśmiał się i przybliżył swoją twarz do mojej. – Idziemy się umyć?
- Taaak – sapnąłem. Wreszcie ujrzałem jego twarz. Uwielbiałem jej wygląd po seksie. Usta wciąż były nabrzmiałe a włosy lepiły się do czoła. Był niesamowicie seksowny.
Widząc, że nie dam rady jeszcze wstać, podniósł się i stanął obok łóżka. Zarzucił moje ręce na swoją szyję i podniósł mnie.
- Dzisiaj ja cię umyję – wymruczał i pocałował moje włosy.
- Nie jesteś jeszcze zmęczony? – zapytałem leniwie, przyglądając się jego ponętnym ustom.
- Lou, takie coś trzeba świętować całą noc – i zaśmialiśmy się oboje, zamykając za sobą drzwi od łazienki.


*******************************************************************************************************************
Punktualnie jestem z trzynastką, oby nie była pechowa ;D
Na początku przepraszam, mam nadzieję że nie macie mi za złę tego, że 70% tego rozdziału to +18. Obiecuję, że w następnych rozdziałach będzie działo się coraz więcej, no i powolutku zbliżamy się do końca. Ale czeka jeszcze kilka bardzo mocnych, ważnych wydarzeń.
Jest mi troszkę smutno, że liczba komentarzy od ostatnych 3 rozdziałów się zmniejsza, aczkolwiek mam nadzieję że jest to powód Waszego lenistwa, a nie zmniejszenia liczby czytelników ;DD
Jeśli ktoś nie wiedział, chcę zaznaczyć że to co opisałam na początku tego rozdziału - mianowicie galę Brit Awards, zdarzyło się naprawdę, dołączam filmik który kiedyś pojawił się już na blogu, ale nie mogłam znaleźć lepszego ;D także w 1:35 - mina Louisa na podziękowanie modest 1:39 - Louis nie przybija piątki z prawdopodobnie dyrektorem Modest  :

Mam jeszcze do Was prośbę ;) a mianowicie w zakładce "One Shoty" opisałam swój pomysł na właśnie jedno-party. Chciałabym dowiedzieć się co o nim sądzicie, dlatego wejdźcie i zostawcie opinię, proszę ;** 
Kochani, na koniec chcę Wam przypomnieć, że chcę być z Wami jak najbliżej, dlatego piszcie do mnie na twitterze, jestem bardzo chętna do rozmowy ;DD - @lifetastegreat, jakieś pytania - ask.fm/lifetastegreat
Ostatnio też wpisałam w wyszukiwarce na tt adres bloga, i okazało się że czasami polecacie go innym i za to bardzo, z całego serca dziękuję ;***
Kocham Was <333
No i dodaję jeszcze jeden filmik, bo tamten już był, więc się nie liczy ;p Tym razem krótki, ale doskonale opisujący sytuację Larry'ego.
ENJOY! ;*


16 komentarzy :

  1. to jest takie ashdghagj <3 i w najmniejszym stopniu nie przeszkadza mi, że 70% to +18 hahaha nie nic c: no więc rozdział cudowny <3 nie mogę się doczekać kolejnego
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  2. NO NARESZCIE!
    huhu ;> szczerze mówiąc scenę +18 przeczytałam przelotnie, ale ogólnie rozdział bardzo mi się podobał, czekam na następny ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. huhu po raz kolejny psujesz mi psychę <3 ajssdnsajmfsd czekam na następny rozdział mojego ulubionego opowiadania *o*

    @DirectionerX69

    OdpowiedzUsuń
  4. wow zajejebisty rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  5. wystarczy, jak powiem cudowne, zajebiste i masz dziewczyno talent? Kocham twój styl pisania :P Jeszcze przepraszasz, że 70% rozdziału to +18? Kotku to jest najlepsze :)
    Czekam na następny ☺

    Zapraszam do mnie ---> http://lovehatefriendshipfame.blogspot.com/

    @ania95_official
    xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudownie piszesz to jest coś, a 70% rozdziału +18 to nawet dobrze bo w takich opowiadaniach nawet może być jak dla mnie 80-90% +18 wiesz? Niemoge sie doczekać następnego rozdziału, a na dodatek dzisiaj miałam straszny stres przed jutrem i tak naprawde wyluzowałam sie dziąki twoim opowiadaniom i za to ci stokrotne dzięki bo twoje opowiadania po prostu relaksują hahaha... co ja gadam po prostu uwielbiam je czytać i one mnie odstresowują i za każdym razem wiem że będą wspaniałe i że będę je polecać wszystkim :)

    pozdrawiam @gaba540

    OdpowiedzUsuń
  7. 1. Kurczę, za każdym razem ja chcę napisać pierwsza komentarz - jest już za późno. Twój blog jest strasznie popularny :D
    2. Rozdział świetny, choć +18 było z 80% xD To na pewno nie jest ''pechowa trzynastka''.
    3. Na pewno liczba czytelników nie spadła, ja siedzę jak na szpilkach, by poczytać jakiś Twój nowy rozdział :)
    4. Świetne, emocjonalne filmiki - przez nie płaczę :/
    5. CZEKAM NA WIĘCEJ ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Xfjbvdtikbcseyolnbgi nie wiem co napisać. Jest zajebisty. Zresztą jak zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Pięknie <3 yaaay, filmiki wspaniałe ! <3 ale ja tu nie o filmikach chcę pisać ; p
    cudowny rozdział i w ani jednym procencie pechowy ! <3 cudowny!!<3 idealny!! <3 hehe aż jestem ciekawa co się działo dalej w łazience , nawet wymyśliłam sobie jedną wersję :DDD zboczuch ze mnie, ale co ja poradzę? xd świetnie mi się to czytało <3 czekam na więcej <3
    // @ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdział świetny - jak zwykle :). Bardzo się cieszę, że można się z Tobą kontaktowac na twitterze. To daje dużo wsparcia osobom takim jak ja, które nie mają przyjaciół LarryShippers. Pozdrawiam i życzę weny :) - Tuńczyk

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz rację nie chciało mi się zostawiać komentarza leń jestem ale sie poprawiam. Ciekawe na jak długo?!! Wcale a wcale nie przeszkadzja mi długie sceny + 18 więc piszi piszi. To co piszesz czyta sie naprawde super uwielbiam tu wchodzić zaglądam często nawet jak nic nie ma uzalezniłam sie. Uwielbiam Larrego w twoim wydaniu taki słodki, boski, seksowny. Co tam w tej łazience sie może dziac ho ho, dreszcz mnie przechodzi... czekam na cd. Jak to skonczysz to bedziesz pisac coś innego bo napisałac ze niedługo koniec!!?? Starsza mlodzież

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bój się, już zaczęłam pisać kolejne opowiadanie. Mam też już gotowego one-shota, którego opublikuję po skończeniu The Sharp Knife Of a Short Life. Spokojne ;***
      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  12. Rozdział wspaniały. Jedyna rzecz która mnie martwi, to to, że tak jak napisałaś zbliżamy się do końca ;c Mam nadzieje, że jeśli zakończysz to opowiadanie, napiszesz kiedyś coś jeszcze ;]

    @Mysia_69

    OdpowiedzUsuń
  13. Już kolejny wspaniały rozdział za mną. :<
    Zawsze jak widzę nową notkę to piszczę i skaczę jak głupia, ale czasami mam też tak, że nie chcę jej czytać, bo zdaję sobie sprawę, że powoli to opowiadanie się kończy... A ja nie chcę końca! <3333333

    Oczywiście przy tym rozdziale towarzyszyły mi również dobrze znane dreszcze i nagłe wybuchy śmiechu, płaczu i współczucia. Jeszcze ten filmik na końcu... Chyba nikt się nie zdziwi, że się poryczałam. :PP

    A więc życzę Ci niekończącej się weny, bo nie wyobrażam sobie wejść tu kiedyś i zamiast ,,Rozdział 12638213741" ujrzeć ,,Epilog". xDDDD

    Kocham Cię,
    -Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
  14. Hyhyhyhy a to niegrzeczne chłlpaczki ;3

    OdpowiedzUsuń