poniedziałek, 15 lipca 2013

ROZDZIAŁ 16


I’M SORRY I COULDN’T PROTECT YOU

*****************************
- Proszę Lou, zjedz tę kanapkę – uklęknąłem przy łóżku i już od kilkunastu minut prosiłem go, aby cokolwiek przełknął.
- Harry mówię ci, że nie jestem głodny – powtórzył to samo zdanie, chyba po raz setny.
W ostatnim tygodniu schudł cztery kilogramy. I zapewne gdyby nie obowiązkowe ćwiczenia na siłowni i wiążący się z nimi przyrost mięśni, jego waga byłaby jeszcze niższa.
Jak do cholery nikt tego nie zauważył?
Bezsilnie opadłem na podłogę, stawiając talerzyk obok. Ułożyłem głowę na skraju łóżka i spod moich powiek, wypłynęło kilka łez.
- Harreh nie płacz, proszę – Louis włożył swoją dłoń w moje włosy i zaczął je delikatnie ugniatać.
- Martwię się o ciebie, Lou – szepnąłem w odpowiedzi, lekko pociągając nosem.
- Przecież wszystko jest dobrze – powiedział cicho. – Wejdź na łóżko.
Bez słowa wykonałem jego prośbę i ułożyłem się tuż obok niego. Louis natychmiast zsunął się nieco i położył głowę na moim torsie, rękoma mocno go obejmując.
- Musisz coś jeść – wyszeptałem, składając delikatny pocałunek na jego włosach.
- Przecież jadłem obiad – westchnął.
- Sześć godzin temu. I zjadłeś dokładnie jednego ziemniaka i pół filetu z kurczaka. Louis twój organizm potrzebuje zdecydowanie więcej! – powiedziałem stanowczo, jednak wciąż delikatnym tonem. W sumie już cały czas tak mówiłem. Nie mogłem inaczej.
- Jak pojedziemy do domu, będę jadł normalnie – odparł cicho i zaczął gładzić kciukiem mój brzuch. – Tutaj, gdy on jest w pobliżu nic nie chce przejść mi przez gardło.
- Cii, nie myśl o tym skarbie – wyszeptałem ponownie całując jego rozwichrzone włosy. – A może chociaż jakiegoś batona? Cukierka? Lou, cokolwiek.
- Harry nie. Skończmy ten temat – odparł stanowczo.
- Okej – westchnąłem zrezygnowany.
- Jeszcze tylko dwa dni i wszystko będzie normalnie.
- Aż dwa dni – jęknąłem.
– Wychodzisz dzisiaj gdzieś? – zapytał, zmieniając temat.
- Tak, ja i Liam mamy wywiad w BBC One.
- Nie, Harry tylko nie to – jęknął po raz kolejny. Ścisnął mocno moje żebra, zaczynając lekko się trząść.
- Spokojnie Boo, posiedzisz z Niall’em i Zayn’em – potarłem jego plecy, dodając nieco otuchy. Nienawidziłem go zostawiać, wiedziałem jak strasznie bał się w tych momentach Richardsona. Ale tamten robił wszystko, abyśmy jak najdłużej byli od siebie oddzieleni. Ciągle jakieś wywiady, wyjścia. Knuł to wszystko aż za dobrze.
- A jak oni będą chcieli wcześniej iść spać? Harry ja nie dam rady siedzieć tutaj sam – załkał, nerwowo łapiąc rąbek mojej koszulki.
- Nikt nie pójdzie spać, kochanie będzie dobrze – złożyłem delikatny pocałunek na jego czole i zacząłem kciukiem zataczać kółka na jego karku. Widocznie się odprężył.  – Wrócę jak najszybciej się da.
- Wiem – odparł cicho.
- Kocham cię Lou.
- Ja ciebie też Harreh.
Następne pół godziny leżeliśmy, nic się nie odzywając. Ja gładziłem jego włosy, od czasu do czasu składając na nich delikatny pocałunek, on uspakajał się, dotykając moich bioder. W końcu jednak, spojrzawszy na zegarek, musiałem przerwać ten jakże piękny czas.
- Muszę się zbierać skarbie – powiedziałem cicho. Louis zacisnął paznokcie na moim ciele. - Chodź, wstajemy – i wysunąłem się delikatnie, unosząc jego głowę. Usiedliśmy na łóżku, łapiąc się za ręce i po krótkiej chwili wstaliśmy, wciąż nie zrywając kontaktu. Poszliśmy razem do łazienki. Louis stanął w rogu i przyglądał mi się gdy myłem zęby. Potem trochę potargał mi włosy – tak abym prezentował się dobrze na zdjęciach z fanami. Byłem gotowy.
Gdy zabierałem z szafki telefon, usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
Louis pisnął. Zachowywał się tak zawsze, od tamtego dnia. Cholernie bał się, że za drzwiami zobaczymy Richardsona. A że nie było wizjera – niepewność towarzyszyła nam do ostatniej chwili.
Złapałem go za rękę, chowając za sobą i niepewnie uchyliłem drzwi.
- Gotowy? – Liam uśmiechnął się szeroko. Również odpowiedziałem uśmiechem i skinąłem głową. Lou wynurzył się zza mnie, stając obok mojego boku. – Zayn już poszedł do Nialla, bo słyszałem jakąś kłótnię, pewnie dołączysz do nich?
- No przecież nie będę siedział sam – Lou uśmiechnął się przekonywująco. Był naprawdę dobrym aktorem. Przez ten cały czas chłopcom pewnie ani razu nie przeszło przez myśl, że coś się stało. Zastanowił ich tylko siniak pod policzkiem, jednak szybko nabrali się na ‘mały wypadek podczas… no wiecie o co chodzi”. Zresztą Louis pudrował go każdego ranka, aby był jak najmniej widoczny. Teraz, gdy zniknął, nie mieli już żadnej podstawy do jakichkolwiek podejrzeń.
- No to chodźmy, Paul się pewnie niecierpliwi – odparł Liam i wyszliśmy z pokoju, zatrzaskując drzwi. Zatrzymaliśmy się przed pokojem Nialla, skąd rzeczywiście dochodzily jakieś krzyki.
- Na razie Boo – powiedziałem cicho stając naprzeciwko. Nasze czoła stykały się ze sobą. Lou przymknął powieki, a spod nich wypłynęła pojedyncza łza. – Wrócę niedługo – szepnąłem, szybkim całusem zmywając ją z policzka.
- Żegnacie się, jakbyś wyjeżdżał na rok – westchnął Liam, kręcąc z niedowierzaniem głową. – Chodź my już, no!
- Już idę – mruknąłem. Musnąłem delikatnie wargi Louisa i słysząc krótkie „ Do zobaczenia” z jego ust podążyłem za Liamem.
- Przyjdę po ciebie do Nialla!  - krzyknąłem jeszcze głośno i uspokojony, że Lou wszedł do pokoju i zamknął drzwi, wszedłem z Liamem do windy.

*********************
- Louis! – krzyknął Niall, gdy tylko ujrzał mnie w drzwiach. Nie miałem pojęcia czemu krzyczeli wcześniej, bo teraz siedzieli na łóżku i oglądali telewizję.
- Ahoj! – odparłem również donośnym głosem i uprzednio zdejmując buty – wskoczyłem na łóżko.
- Mam rozumieć że Harry i Liam już poszli? – zapytał Niall.
- A co się pytasz! – Zayn nie pozwolił  mi odpowiedzieć. -  Gdyby Harry nie musiał jeszcze iść, pewnie nadal siedzieliby w swoim pokoju i ... – przerwałem mu, szybkim ciosem w brzuch. Niall wybuchnął głośnym śmiechem.
- Przecież mówię tylko prawdę, idioto! -  Zayn złapał się za brzuch, ale też zaczął się śmiać. –Nimfomani – wymruczał jeszcze pod nosem i odsunął się, abym mógł położyć się obok nich.
- To co oglądamy? – zapytałem, łapiąc w rękę pilota i zaczynając przeskakiwać po kanałach.
- Ja bym najpierw coś zjadł – mruknął Niall, gładząc  się ręką po brzuchu. Zayn rzucił w niego poduszką.
- Ja pierdole czy ty możesz przestać ciągle gadać o tym jedzeniu? – wrzasnął, siadając na łóżku.
- To o to się kłóciliście wcześniej? – spojrzałem na nich pytająco. Niall wykrzywił usta, robiąc smutną minę.
- Malik zjadł ostatnią paczkę żelek która leżała w mojej torbie i stwierdził, że nie ma zamiaru iść po następną do sklepu.
- Powtórzyłeś to chyba po raz setny! Ile można żreć? – Zayn był wyraźnie zirytowany.
- Panowie! Nie kłóćcie się o takie głupstwa! – starałem się załagodzić sytuacje. – Zawsze możemy iść do Tesco czy gdzieś i kupić jedzenie – uśmiechnąłem się do Nialla. Przez jego oczy przemknęła iskierka zadowolenia.
- Najpierw chcę obejrzeć ten odcinek „How I Met Your Mother” – Malik stawiał na swoim.
- Ale jestem głodny! – pisnał Niall.
- Jakiś kompromis musi być – bezradnie rozłożyłem ręce. – Oglądamy do końca ten odcinek, a później idziemy na zakupy, tak?
- Okej – westchnęli, obaj niezadowoleni. Z naburmuszonymi minami opadli na łóżko. Zayn ciągle pod nosem powtarzał, że nie chce mu się iść do marketu a Niall nerwowo gładził się po brzuchu i chyba wręczy wywoływał te dźwięki z niego wychodzące. Były naprawdę irytujące.
Na szczęście serial nie trwał długo. Po czterdziestu minutach byliśmy już w windzie i razem z jednym z ochroniarzy, jechaliśmy na dół.
Przed hotelem nie było dużo ludzi. Raptem kilka fanek z którymi zrobiliśmy sobie zdjęcia i mogliśmy spokojnie wyjść do sklepu.
Od tamtego dnia, praktycznie wcale nie wychodziłem na zewnątrz. Tylko w sytuacjach w których musiałem – na wywiad, na koncert, z Eleonor. W sumie sam się sobie dziwiłem, że to ja zaproponowałem ten wypad do sklepu, ale z chłopakami czułem się jakoś pewnie. No i ten ochroniarz, nie był jednym z tych którzy wszystko widzieli.
- Mógłbym tu zamieszkać – krzyknął Niall, porywając wózek i niemal biegiem rzucił się do półek ze słodyczami. Nawet Zayn’owi przeszedł zły humor. Uśmiechnął się widząc zadowolonego Irlandczyka i kręcąc z niedowierzaniem głową wziął koszyk na zakupy.
- Pospieszcie się chłopcy, bo przed wejściem robi się coraz większe zbiegowisko! – krzyknął nasz bodyguard. Unieśliśmy w górę kciuki na znak że zrozumieliśmy i skierowaliśmy się w stronę owoców. Spakowałem Harry’emu kilka bananów, jakiegoś granata. Zayn w tym czasie poszedł już na nabiał i wrzucił do koszyka kilkanaście jogurtów, pamiętając o wszystkich. Były ulubione do picia – moje i Liama, a także desery dla Horana. Złapał też kilka serków owocowych które uwielbiał on sam i Harry.
Miło, że tak troszczyliśmy się o siebie.
- Louis? – zaczął Zayn, gdy stanęliśmy przed pułką z sokami.
- Hmm? – mruknąłem, czytając skład na pewnym kartonie. Zabraniano nam picia rzeczy z dużą ilością konserwantów.
- Schudłeś ostatnio – stwierdził, wpatrując się we mnie dokładnie. Mierzył mnie wzrokiem od góry do dołu.
- Wydaje ci się – odparłem szybko, mając nadzieje że nie zauważył jak spiąłem się w tamtym momencie.
- Wcale nie – Zayn postawił na swoim. – Ta koszulka zawsze opinała się na tobie podkreślając mięśnie, a teraz wisi jak na wieszaku.
- Och Zayn, może i trochę schudłem. Ciągle te koncerty, przeprowadzki. Sam wiesz, że to jest męczące.
- Nie baw się tak ze mną – warknął i stanął przede mną, spoglądając prosto w oczy. Moje serce zaczęło bić jak oszalałe. Nie mogłem mu o niczym powiedzieć!
- Porozmawiamy w pokoju – mruknąłem spokojnie i odwróciłem się w stronę półki. Zayn jednak złapał mnie za ramię i zmusił do spojrzenia mu w oczy po raz kolejny.
- Nie w pokoju, tylko teraz. Jesteś dobrym aktorem, na Liama i Niall’a wystarczy, ale nie na mnie – powiedział stanowczo. – Mało jesz, nigdzie nie ruszasz się bez Harry’ego. Ciągle chodzisz z tym wymuszonym uśmiechem. Lou co się dzieje?
- Ja po prostu… boje się Richardsona  - wypaliłem szybko i spuściłem głowę. Z takim trudem wypowiadałem jego nazwisko. Nie zamierzałem kłamać. Stwierdziłem, że powiem po prostu uboższą o pewne szczegóły prawdę.
- Znowu coś ci zrobił? – Zayn podniósł mój podbródek. Zauważył na pewno kilka łez, spływających po moich policzkach.
- On cały czas nas prześladuje – powiedziałem cicho. – Pamiętasz tamten mój wypadek? – spojrzałem pytająco. – Siniak na policzku i rozciętą wargę?
- A to skurwiel – wysyczał Zayn i ze złością rzucił koszyk, idąc w kierunku wyjścia. Zdążyłem go jednak złapać za rękę.
- Nie rób nic – powiedziałem słabo. Odwrócił się na pięcie i spojrzał pełnym złości wzrokiem. – Możemy mieć przez to jeszcze większe problemy. A ja tego nie chcę.
- Och Louis – westchnął i podszedł do mnie, po czym mocno do siebie przytulił. – Kiedyś ten drań zapłaci za wszystko – wyszeptał, gładząc mnie po plecach. „Oby” –pomyślałem.
- A co to za przytulanie? – usłyszeliśmy nagle znajomy głos. Powoli odsunęliśmy się od siebie i uśmiechnęliśmy się lekko.
- A co, już nie można przytulić przyjaciela? – zapytał Zayn podnosząc z ziemi koszyk.
- No niby można, ale Harry pewnie byłby zazdrosny – uśmiechnął się szeroko.
- A może to ty jesteś zazdrosny o Zayn’a, co? – odpowiedziałem, również uśmiechem.
- O matko, nawet o tym nie myśl  - Malik spojrzał na niego groźnie i ruszył w kierunku kolejnych półek. Ja i Irlandczyk wybuchnęliśmy śmiechem, po czym podążyliśmy za nim.
Dokończenie zakupów zajęło nam jeszcze z pół godziny. W tym czasie zdążyliśmy zrobić jeszcze kilkanaście zdjęć i podpisać kilka autografów. W końcu kasjerka powiedziała uprzejmie „dziękuję, zapraszamy ponownie” i mogliśmy wrócić do hotelu.
Wraz z przekroczeniem hotelowych drzwi, cały entuzjazm i pewność siebie uszyły ze mnie natychmiastowo. Spiąłem się i już zacząłem modlić się w duchu, aby nigdzie GO nie spotkać.
- Jesteś bezpieczny, Lou – wyszeptał Zayn, uśmiechając się do mnie aby dodać otuchy. Odpowiedziałem również lekkim uniesieniem kącików ust.
- Dzięki Zayn.
Jako że nasze pokoje znajdywały się na pierwszym  piętrze, zdecydowaliśmy się wejść po schodach. Czekanie na znajdującą się na ostatnim poziomie windę, zajęłoby na pewno dużo więcej czasu.
Wchodząc po ostatnich schodkach, do moich uszu dobiegła jakaś wyraźna kłótnia. Po kilku sekundach rozpoznałem w niej głosy Harry’ego i Liama.
- Na pewno po prostu gdzieś wyszli! – krzyczał starszy z nich.
- Skąd wiesz? Kurwa a jak coś im się stało? – Hazza był słyszalnie zdenerwowany. I to mocno zdenerwowany. Jak najszybciej przeskoczyłem ostatnie stopnie. Chłopcy stali przed drzwiami pokoju Niall’a i wymachiwali rękoma.
- Harry! – krzyknąłem głośno. Ten odwrócił się na pięcie i gdy tylko mnie zobaczył zaczął biec. W kilka sekund pokonał dzielącą nas odległość i rzucił się w moje ramiona.
- Louis! – wyszeptał, wtulając się we mnie mocniej. – Ja… Ja już myślałem że znowu coś ci się stało – dodał roztrzęsionym głosem.
- Już dobrze Harry, spokojnie – pogładziłem jego plecy. – Byliśmy tylko na zakupach.
- Następnym razem napisz mi, że gdzieś wychodzisz – wymruczał.
- Przepraszam – odparłem, delikatnie całując go w policzek. Harry odsunął się nieco ode mnie i spojrzał tymi pięknymi oczami mówiąc :
- Nie przepraszaj. Ja po prostu..  boję się o ciebie.
- Ja też się boje Harry – powiedziałem cicho i złączyłem nasze usta w pierwszym od tamtego dnia, prawdziwym pocałunku.
Hazza widocznie bał się, że mnie skrzywdzi. Jego ruchy były bardzo delikatne, nawet nie wsadził ręki w moje włosy, tak jak zazwyczaj. Był ostrożny. To ja przejąłem inicjatywę i z radością stwierdziłem, że na to jestem już gotowy. Przez cały pocałunek ani razu nie wleciały mi do głowy tamte wspomnienia.
- Jest okej? – zapytał Harry po pewnym czasie. Skinąłem głową i uśmiechnąłem się lekko. Przez jego oczy przemknęła radosna iskierka. Cieszył się razem ze mną.
- Echem, może jednak schowajcie się do pokoju, co? – Mruknął otwierający drzwi Liam.
- Chyba tak będzie lepiej – wymamrotał Harry, szybko wyciągnął kartę i weszliśmy do środka.
- Co kupiłeś sobie do jedzenia? – zagadnął Hazza, zdejmując buty. Westchnąłem, opadając na łóżko.
- Kupiłem ci banany.
- Pytałem, co kupiłeś sobie, kochanie – odparł, kładąc się obok mnie.
- Rozmawialiśmy o tym niedawno – westchnąłem po raz kolejny. – Za dwa dni będę jadł tyle, że jeszcze będziesz mówił abym przestał.
- Okej – odparł zrezygnowany i przytulił się do mnie. – Kocham cię – mruknął, delikatnie całując moją szyję.
- Ja też cię kocham, Harreh – odpowiedziałem pocałunkiem w czoło. – I dziękuję.
- Dziękujesz za co?
- Za to jak się o mnie troszczysz. Gdyby nie ty, ja… och Harry, miałem wtedy naprawdę różne myśli.
- Nie mógłbym cię zostawić. Tak jak ty nie mogłeś zostawić mnie. I przepraszam cię  - wychrypiał, przymykając oczy.
- Mówiłem ci z tysiąc razy, że to przecież nie była twoja wina – zacząłem bawić się jego lokami.
- Powinienem cię jakoś ochronić – stawiał na swoim. – Przepraszam, że nie umiałem.
- Harreh – zmusiłem go do spojrzenia w moje oczy. – Ja chcę, aby nasz związek wyglądał tak jak wcześniej. To jest cholernie trudne, zarówno dla mnie jak i dla ciebie. Ale musimy o tym zapomnieć. Dlatego nie miej już żadnych wyrzutów sumienia, okej?
- Ale… Ja nie mogę sobie wybaczyć, że to spotkało ciebie.
- To jest tylko i wyłącznie wina R… jego wina – wypowiedziałem stanowczo. Do moich oczu znowu jednak napłynęły łzy. Myślałem, że nauczyłem się już o tym w miarę spokojnie rozmawiać. Po raz kolejny myliłem się.
- Lou, już spokojnie – Harry uklęknął przy mnie i zaczął obsypywać moją twarz pocałunkami. – Już wszystko dobrze, jestem tutaj – mówił, jednak to nie pomagało.
Znowu miałem przed oczami tę sytuację. Jego spoconą twarz. Obrzydliwe jęki. I ta końcówka… Wybuchnąłem płaczem.
- Louis, skarbie, wszystko jest dobrze. Nikogo tutaj nie ma, tylko ja. Nie płacz kochanie, kocham cię – powtarzał w kółko.
Takie „napady” łapały mnie niestety dość często. Z każdym dniem coraz rzadziej, dzisiaj po raz pierwszy. I doskonale wiedziałem, że właśnie przez nie Harry wciąż miał tak ogromne wyrzuty sumienia. Ale nie umiałem. Chyba po prostu abym zapomniał, to wszystko musiało ze mnie ujść, w taki właśnie sposób.
- Już… Już jest okej – powiedziałem słabo po kilku minutach. Wtuliłem się w niego mocno i pozwoliłem ostatnim łzom wypłynąć z moich oczu.
- Nie powinienem był o tym mówić, przepraszam  - Hazza znowu zaczął się zadręczać.
- Nie Harry. To tak musi być. Muszę popłakać jeszcze kilkanaście razy, aby o tym zapomnieć – wytłumaczyłem cicho.
- W takim razie okej – wyszeptał. – Ale pamiętaj, nie masz się czego bać. Zawsze jestem przy tobie.
- Wiem kochanie, wiem – odparłem również szeptem. Tę jakże emocjonalną chwilę, przerwał jednak dzwonek mojego telefonu.
Szybko otarłem łzy i pociągnąłem nosem, nie chcąc aby ktokolwiek wiedział że płakałem. Gdy jednak spojrzałem na wyświetlacz, świat zatrzymał się w miejscu.
- Kto to skarbie? – Harry nachylił się, aby zobaczyć. Ze złością wyrwał telefon z mojej ręki  i nacisnął zieloną słuchawkę.
- Czego chcesz? – zapytał ostro. - Będziesz rozmawiał ze mną – dodał po sekundzie. Złapał mnie za rękę i patrząc się gdzieś w dal słuchał rozmówcy z groźną miną. – Jadę z nimi – odparł po jakiejś chwili. Zezłościł się jeszcze bardziej, jednak widziałem że brakuje mu argumentów. Mogłem się założyć, ze tamten postawił znowu jakieś okropne ultimatum i Harry nie miał po prostu nic do gadania. Po kilkunastu sekundach wyłączył telefon i cisnął nim w poduszkę.
- Co się stało? – zapytałem słabo. Spojrzał na mnie smutno, przytulił mnie natychmiast i cicho powiedział :
- Musisz jechać na tygodniowe wakacje z Eleonor.
Świat ponownie zawirował mi przed oczami.

*************************************************************************************************************
Bardzo dziękuję, za te komentarze pod poprzednim rekordem. Pobiliście rekord! 30 komentarzy! I pomyśleć, że dwa rozdziały temu było o połowę mniej ;p
Widać, że lubicie takie skrajne emocje, bo najwięcej wyświetleń właśnie mają te najbardziej drastyczne rozdziały. Lubicie płakać chyba po prostu ;D
Jest mi naprawdę bardzo, bardzo miło gdy wchodzę tutaj i widzę coraz więcej nowych, komentujących osób, a także te, które są niemalże od początku. Kocham Was bardzo :*
Nie ubłagalnie zbliżamy się do końca. Zostały tylko dwa rozdziały + epilog i bardzo smutno mi z tego powodu, no ale nic nie może się ciągnąć w nieskończoność ;)
Wciąż proszę o opinię co do mojego pomysłu z One-Shotami :)
I dodałam nowe opowiadania i shoty do rekomendacji :)
Kolejny filmik oczywiście dla Was, następny rozdział we wtorek.
Koocham ;***


23 komentarze :

  1. Ten rozdział jest taki świetny. To jak Harry zaczął się martwić o Louisa, który poszedł do sklepu... To było takie słodkie... :)

    Kocham Cię i to opowiadanie. Z wytęsknieniem czekam na kolejny rozdział :)

    <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Tadam! Dokładnie 9:02! Jak ja sie poświęcam... Hehe :P tak wcześnie, jeszcze nic nie jadłam, a pierwsze co to przeczytałam nowy post na twoim blogu :) rozdział świetny :P Do następnego :*

    Zapraszam do mnie ---> lovehatefriendshipfame.blogspot.com

    @ania95_official
    xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Wstałam i pierwsza rzecz to przeczytanie rozdziału :D
    Boże jak ja będę tęsknić za tym opowiadaniem :( płakać mi się chce :/
    Mam nadzieje ,że to nie koniec twojej przygody z pisaniem i w przyszłości przeczytamy jeszcze jedną z twoich nowych opowiadań :)
    Całuję Kremowa :***

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przyjmuję do informacji że to opowiadanie się już kończy. Co ja bez tego zrobię? Rozdział cudowny chociaż znowu się popłakałam. Kocham cię <3
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział świetny! Jeju to jak Harry się troszczy o Lou jest takie urocze. Kurcze, ale jak on wytrzyma ten tydzień bez Hazzy :/ Mam nadzieję że ten ich koszmar wkrótce się skończy. Będę tęsknić za tym opowiadaniem :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział! Ciekawa jestem co się stanie na tych wakacjach z Eleanor, i jak Hazza to wytrzyma *.* Nie mogę się doczekać następnego rozdziału.. Omg! xD
    Twoja wierna fanka - Lady Bird <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten rozdział jest świetny. Jak każdy oczywiście. :] Jak ja nie znoszę Richardsona czy jak mu tam. Tygodniowe wakacje z Eleanor? Jak wytrzyma to Harry? Myślę, że się nic na nich nie stanie Louis'emu. Z niecierpliwością czekam na kolejny. :]

    OdpowiedzUsuń
  8. ten rozdział jest fantastyko! Och biedny Lou i Haz... aż mi się łezka w oku kręci... dziewczyno ty zmieniasz mój charakter! Boże... zaczynam świrować przez to opowiadanie...kocham cię i twój blog! Grrrrr *cenzura* ten Richardson! Nie mogę się doczekać nexta po prostu rozsadza mnie od środka! Cyba umrę z niecierpliwości na ten rozdział.To jest cudne...<3 :*
    pozdrowionka @gaba540

    OdpowiedzUsuń
  9. JAK ZAWSZE CUDOWNE I ŚWIETNE <3
    UROCZY HARRY TROSZCZY SIĘ O LOUISA <3 AW ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Zastanawiam się jaki masz pomysł na zakończenie opowiadania :D . Jednocześnie nie chcę, żeby się kończyło, ale też jestem ciekawa, co się wydarzy w epilogu :). Bardzo się zżyłam z tym co piszesz i nie wiem jak będzie bez ciągłego czekania na kolejne rozdziały. Wiem, że zrobisz wszystko dobrze i nie zmarnujesz swojej kariery literackiej :P . Pozdrawiam i jak zwykle - weny :* - Tuńczyk

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział! Smutno trochę że to opowiadanie się niedługo skończy. Ja jestem za nowym opowiadaniem i one-shotami, bo nie wiem jak przeżyje bez twojego cudownego talentu do pisania! Czekam na następny rozdział i dziękuje Ci za ten bo to jak Hazza troszczy się o Lou jest przesłodkie, przyjaźń w zespole też jest super bo widać że oni się o siebie martwią(Zayn i Lou i nie tylko),za to te kłótnie są strasznie zabawne(Zayn i Naill).
    Marzena ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahahah, 'kłótnia' Niall'a & Zayn'a była świetnym pomysłem ! :D
    Nie mogę doczekać się następnego rozdziału i *na pewno* mega świetnego zakończenia :*
    Z jednej strony szkoda, że opowiadanie się kończy bo bardzo się z nim związałam ale z drugiej nie mogę doczekać się zakończenia ^^ <3
    Przez to opowiadanie stałam się jakoś tak bardziej uczulona na krzywdę innych i szybciej się wzruszam .. KOCHAM CIĘ ZA TO CO ZE MNĄ ZROBIŁAŚ ! <3333
    @stiicZ

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojej, ale Harry jest kochany, tak opiekując się Louisem... Dobrze, że tym razem nie było Richardsona, bo grrr... Trudno mi uwierzyć w to, że niedługo będzie koniec! Ale z drugiej strony jestem ciekawa, jak to wszystko zakończysz (liczę na happy end). Błagam, tylko nikogo mi nie zabijaj, bo tego bym nie przeżyła :C
    Cudnie piszesz, ale tego chyba nie muszę powtarzać, prawda?
    Życzę weny i czekam
    ~MGreyback
    Larry Stylinson Opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdział jak zawsze zajebisty ;)
    To świetnie, że chłopcy się jakoś trzymają a Harry jest taki opiekuńczy wobec Lou ;)
    Dobrze, że nie stało się nic strasznego, bo bym się chyba załamała nerwowo.Zayn też się o niego troszczy. Ale ku*wa tygodniowe "wakacje" z El? Czego ten Richardson nie wymyśli... W każdym razie mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.
    Naprawdę?!?! Aż nie chcę myśleć o pożegnaniu się z tym wspaniałym opowiadaniem. To będzie straszne ;( Ufam jednak, że będziesz miała mnóstwo innych pomysłów a my znów będziemy mogły gratulować ci talentu do pisania. Jestem bardzo ciekawa jak skończy się to opowiadanie( mam nadzieję na Happy End, bo nie chcę znów płakać ;)). Życzę ci abyś pisała jeszcze duuużo rzeczy, bo masz talent. No i dużo weny, by wspaniale pożegnać się z tym ;)(szkoda, ale oczywiście szanuję decyzje :))
    Magda ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. 1. Rozdział piękny, choć końcówka mocno wkurzająca..
    2. Tylko dwa rozdziały? :< Mam wieelką nadzieję, że napiszesz jeszcze jakieś inne opowiadanie, bo piszesz jak zawodowa pisarka :))
    3. Piękny, chyba najbardziej wzruszający filmik, jaki widziałam o Larry'm : //
    4. Czekam na wtorek ^^ ♥
    (Przepraszam, że usunęłam poprzedni komentarz, ale miałam błąd XD)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jesteś cudowna, cholera, uzależniłam się od twojego opowiadania! Bo kto normalny siedzi do 3 w nocy i czyta wszystko? :o Jejku, tak strasznie mi szkoda Louisa... no, ale mam nadzieję, że będzie dobrze! Czekam niecierpliwie na kolejny rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
  18. przepraszam, że komentuję tak późno, ale nie bardzo miałam niestety czas :C
    rozdział jak każdy inny - cudowny! <3 żałuję, że to już końcówka :C szybko zleciało :C i liczę na jakieś pozytywne zakończenie :3
    jestem jak najbardziej za oneshot'ami :D czytałabym ;3 a szczególnie takie +18 hahah jestem zboczona, przepraszam, ale to nie z mojej winy xd
    pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :3 Kocham Cię <3

    // @ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  19. witam! no to masz nową czytelniczkę, miło mi, Dantalian. na początku powiem, że wspaniale oddajesz to co się tam może dziać. nie mogę się przyczepić do twojego opowiadania w żadnym stopniu. a jeśli chodzi o rozdział to cudeńko! na prawdę podziwiam, że po czymś takim lou tak się pozbierał i bardzo podziwiam harrego, że nie czuje tego wstrętu, bo każdy wie jak to zazwyczaj z gwałtami bywa. nazwijmy rzeczy po imieniu. opiekuńczość harrego wskazuje na to jak bardzo kocha lou, a prawdziwa miłość przetrwa najgorsze < 3

    życzę weny i pozdrawiam,
    Dantalian.

    OdpowiedzUsuń
  20. Kobieto! To co tu stworzyłaś to nie jest kolejny blog typu "Oh! Harry zerżnę Cię, będziemy się pierdolić cały dzień" i inne takie tam gówna. To wyciskacz łez, który mnie oczarował. To co stało się z Louisem... Ja bym tego nie wytrzymała... Nie żebym nie jadła, od razu bym popełniła samobójstwo, bo nie mogłabym patrzeć na swoje odbicie w lustrze. A on tak dzielnie walczy, walczy dla Hazzy. Piękna historia o zakazanej miłości. Podziwiam Cię. Sama prowadzę bloga o Larrym, kocham ich, i chcę przełamać ten stareotyp, że Larry to świńska para gejów, który tylko się pieprzy, a prawda jest taka, że to dwójka młodzieńców walcząca o swoje uczucia. Wspaniałe uczucia, które przetrwają wieki.

    Jeszcze raz: Kocham twoje opowiadanie. ♥ Czekam na nowy rozdział. Jeśli to przeczytasz ( a masz dużo komentarzy tego typu, więc sądzę, że po prostu to ominiesz ), dziękuję. Olejesz to pewnie, ale zapraszam do siebie. x
    @Horan_Shawty z sayhimhello.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Cześć. Może ten rozdział ze skrajnymi emocjami był dobry co ja piszę na pewno był dobry ale ja ledwo co go wytrzymałam długo nie wychodził mi z głowy i co chwilę miałam łzy w oczach. Prosze Cię jakoś tamto przetrzymałam ale więcej nie pisz tak drastycznie niech oni dojdą do siebie, niech przynajmniej starają sie zapomnieć, niech nie przestają sie kochać i niech ten dupek co im to zrobił kurwa sie utopi!! Tym razem nie będę płakać! Widze że idzie ku lepszemu, jakiś promyk nadziei jest i dobrze. Ale wakacje z El ha ha co oni tam bedą wyprawiać może ją sprzedadzą do haremu... Czemu już kończysz co?????? pewnie coś napiszez równie ciekawego no nic bede czekać na nowości a teraz czekam na cd. tego / pozytywny cd.!!!!!!/ starsza młodzież

    OdpowiedzUsuń