czwartek, 29 sierpnia 2013

001 - ROZDZIAŁ 1



WCIĄŻ NIE UMIEM


*1 października 2013*

~`LOUIS~`

- Do zobaczenia chłopaki! – krzyknąłem wychodząc z uczelni. Przy moim boku został tylko Liam. Wciąż mieszkaliśmy razem, poszliśmy razem na studia. Szczerze mówiąc – nie wyobrażałem sobie życia bez niego.

Li był osobą, z którą mogłem przesiedzieć cały dzień w mieszkaniu nie robiąc kompletnie nic. Mogłem mu powiedzieć o wszystkich i być pewnym, że zawsze znajdę w nim oparcie. Razem śmialiśmy się i wykręcaliśmy różne numery. Był moim bratem. Bratem którego chciałem mieć od zawsze. Rodzice nie dali rady, znalazłem go sobie więc sam.

- Ten Niall, całkiem sympatyczny chłopak, nie sądzisz? – zagadnął Liam gdy delektując się orzeźwiającym powietrzem szliśmy na przystanek.

- Umm, tak, całkiem zabawny jest – przytaknąłem. – Ale trochę dziwne, widzieliśmy go praktycznie codziennie w tamtym roku i nie odezwał się ani słowem, a teraz tak nagle podszedł?

- Och przecież chciał po prostu zapytać o jednego z profesorów, a rozmowa później sama się rozkręciła!
 Zawsze musisz snuć jakieś domysły i rozmyślać? Fajny koleś i tyle – westchnął Liam kręcąc głową z niedowierzaniem.

- Dobra, już! – krzyknąłem cofając ręce. – Tak, fajny jest, nawet bardzo.

- No i tak ma być – uśmiechnął się szeroko i objął mnie ramieniem. – Idziemy na kawę?

- A czy nasz ubogi, studencki budżet na to pozwala? – zapytałem drapiąc się po głowie.

- Dan na pewno wymyśli coś, co go za bardzo nie nadszarpie – Liam puścił do mnie oczko.

- Okej – przytaknąłem - Myślę że po tak wyczerpującym tygodniu możemy odpocząć przy dobrej kawie – odparłem z uśmiechem.

- O patrz! Nasz autobus! – krzyknął Liam i złapał mnie za rękę, po czym oboje pobiegliśmy w stronę przystanku.

Zdyszani wpadliśmy do czerwonego pojazdu.

- Matko, chyba musimy iść na siłownię, czy coś – wysapałem, podpierając się rękoma na kolanach.

- No, chyba taak – Liam wcale nie był w lepszej formie.

- Proszę naszykować bilety do kontroli! – usłyszeliśmy tuż za swoimi plecami.

- No, jeszcze tego nam brakowało – mruknąłem i wciąż łapiąc oddech zacząłem szukać po kieszeniach portfela.

- Nie słyszeli panowie? – przed nami stanął gruby, siwiejący mężczyzna. Spojrzeliśmy na niego kręcąc z niedowierzaniem głową.

- Niech pan im pozwoli odpocząć! – odezwała się stojąca za nami staruszka. Uśmiechnąłem się w podziękowaniu.

- Nie twoja sprawa – odburknął facet.

- Może trochę grzeczniej, do starszej osoby, hmm? – wyprostowałem się i stanąłem tuż przed fotelem uroczej siedemdziesięciolatki.

- Dawaj bilet i spieprzaj – krzyknął. Tego już było za dużo. Szybko złapałem jego identyfikator i odpiąłem go, szukając numeru identyfikacyjnego.

- No proszę. Liam zapisz gdzieś! – poleciłem przyjacielowi. – 15473 …- i nie zdążyłem powiedzieć więcej bo poczułem ogromną pięść odciskającą się na mojej twarzy.

Upadłem oszołomiony. Słyszałem krzyczących dookoła ludzi. Ktoś uklęknął nade mną, pytając czy nic mi nie jest.

- Umm, nie… tylko policzek – wypaplałem, kładąc rękę w bolącym miejscu. To ten sam policzek. Kurwa Louis!

Ktoś podał mi rękę, abym usiadł. Gdy jednak tylko spróbowałem to zrobić, moje plecy przeszedł przeszywający ból.

- Louis! – Liam był już przy mnie.

- Kurwa moje plecy – przekląłem mocno zaciskając powieki.

- Coś poważnego się stało? – zapytał ktoś stojący za mną.

- Ma tylko zraniony policzek – odparł Li. – Mój przyjaciel ma od dawna problemy z kręgosłupem – wyjaśnił widząc nadal szepczących ludzi. Przez tamtą noc.– Pomogę ci, tak? – nachylił się nade mną.

Pokiwałem twierdząco głową. Dobrze, że miałem go przy sobie.

Liam stanął nade mną i włożył swoje ręce pod moje biodra, podnosząc je do góry.

- Aaa! – krzyknąłem. Każdy upadek od tamtego dnia wymagał takiej interwencji, ale dzisiaj była ona wyjątkowo bolesna.

- No już – uspokoił mnie brunet. – Dasz radę teraz? – zapytał wyciągając dłoń. Pokiwałem głowę i zaciskając zęby złapałem się go i usiadłem. Ból wciąż był, ale znacznie zelżał.

- Gdzie ten skurwysyn? – warknąłem ze złością przykładając dłoń do palącego policzka.

- Inni pasażerowie się nim zajęli, zaraz przyjedzie policja – powiedział Liam i położył mi rękę na ramieniu. – Wstajesz?

Ponownie skorzystałem z jego pomocy i uniosłem się, na wciąż galaretowatych nogach. Świat zawirował mi na chwilę.

- Ej, ej! – krzyknął Li w porę łapiąc mnie w pasie. – Usiądź sobie – skierował na jedno z siedzeń. Oparłem głowę o chłodną szybę.

- Może wody? – zapytał ktoś stojący dalej. Pokiwałem głową i wyciągnąłem rękę. Liam odkręcił korek i podał mi butelkę.

- Już lepiej? – Liam znowu nachylił się, aby obejrzeć mój policzek.

- Tak, po prostu zakręciło mi się w głowie. Miał ciężką łapę – wysyczałem upijając łyk wody. Zamknąłem oczy, uspakajając się na chwilę. Nie można przecież przejmować się takimi idiotami.

Nagle, w całym tym zgiełku usłyszałem znajomy głos. Głos, którego za cholerę nie mogłem sobie przypomnieć

- Gdzie on jest? - chwila pauzy. Otworzyłem oczy. O tu jesteś!  Tu jesteś kochaneczku! – przecisnęła się i stanęła przede mną staruszka. No tak, to jej głos. – Nic ci nie jest? – zapytała troskliwie i trąciła Liama przysuwając się bliżej.

- Wszystko dobrze – odparłem i uśmiechnąłem się lekko. Szybko tego pożałowałem. Mój policzek nie był do tego gotowy.

- Ech, żeby wszyscy młodzi byli tacy jak ty – westchnęła i ucałowała czule moje czoło. – Do wesela się zagoi! – uśmiechnęła się i z pomocą innych pasażerów opuściła autobus.

- Kochaneczku! – krzyknął do mnie Liam i uśmiechnął się szeroko. Odpłaciłem się lekkim uderzeniem w brzuch. – Noo, tej pani nie uderzyłeś – zaśmiał się ponownie. Usłyszałem też pomrukiwania innych pasażerów.

- Dzięki Liam, teraz będę znany już w całym Londynie – wysyczałem i wstałem z siedzenia. – Może pójdziemy pieszo, hmm?

- Okej, dla takiego młodego człowieka wszystko – uśmiechnął się szeroko, tym razem jednak uciekając od ciosu i powoli opuściliśmy autobus.

Spacer do kawiarni w której pracowała Danielle zajął nam około piętnastu minut. Byliśmy całkiem pochłonięci rozmową o zbliżającym się sezonie piłki nożnej, gdy zobaczyliśmy przed oczami znajomy szyld.

- Zapraszam bohatera – powiedział Liam otwierając drzwi i gestem zapraszając do środka.

- Idiota – mruknąłem z uśmiechem.

- Chłopcy! – od razu usłyszeliśmy znajomy głos. Piękna brunetka zbliżała się do nas z gracją, niosąc w dłoni czarną tacę z równo ustawionymi filiżankami. – Zaniosę zamówienie i zaraz do was przyjdę – szepnęła tylko i z szerokim uśmiechem podeszła  do siedzącej przy oknie parze.

- Jaka piękna – westchnął Liam, przyglądając się jej zgrabnemu ciału.

- Uspokój się, nie jesteś jeszcze w sypialni! – zganiłem go i dałem kuksańca w bok. Zaśmiał się i podszedł bliżej dziewczyny. – Cześć kochanie – szepnął i złożył na jej ustach delikatny pocałunek.
Stwierdziłem że stanie tam i przyglądanie się im jest trochę nie na miejscu, więc usiadłem przy wolnym stoliku, obserwując poruszających się za oknem przechodniów.

- Danielle zaraz przyniesie coś do picia – przysiadł się po chwili Liam. – I ma piętnaście minut przerwy, więc spokojnie z nami porozmawia.

- Już chyba nawet wiem, czego ta rozmowa będzie się tyczyła – odparłem z udawaną, obrażoną miną.

- A ja myślę, że dobrze myślisz – Li uśmiechnął się szeroko i wygodnie rozsiadł się w fotelu.

- Już jestem – Dan przysiadła się do nas, stawiając na stoliku trzy filiżanki kawy. Podziękowałem skinieniem głowy i szybko zaczęliśmy interesującą rozmowę.

Oczywiście Liam nie omieszkał opowiedzieć sytuacji, która zdarzyła się w czasie drogi tutaj. I wcale nie przejmował się tym, że na moich polikach przez cały czas gościły płomienne rumieńce. A na tym w który zostałem uderzony to już w ogóle.

Później rozmowa zeszła na mniej krępujące dla mnie tematy. Bardziej jakieś błahostki, dowcipy, śmieszne sytuacje. Po kilkunastu minutach Liam zaproponował:

- Może wyjdźmy dzisiaj do klubu?

Spojrzałem na niego niechętnie. Od tamtej wizyty w klubie po prostu nie lubiłem nigdzie wychodzić. 

Uwielbiałem spędzone weekendy w domu, przed telewizorem i z puszką piwa w ręku. W klubie byłem kilka razy, zazwyczaj kurczowo trzymając się ramienia Liama. Bałem się.

- Ja nie mam ochoty, idźcie sami a ja obejrzę po prostu jakiś film – uśmiechnąłem się krzywo.

- Louis, nie wychodziliśmy nigdzie już dawno – westchnął Liam. - A obiecałeś, że postarasz się zapomnieć i znaleźć kogoś! – powiedział stanowczo. -  Louis, zacznij wreszcie żyć jak każdy człowiek w twoim wieku!.
Nie musiał mi przypominać tego, jak bardzo nie mogłem zapomnieć. I bez tej uwagi miałem tę sytuację przed oczami codziennie. Nie musiał przypominać, naprawdę.

Poczułem zbierającą się we mnie falę złości.

- To nie takie łatwe jak myślisz – warknąłem i łapiąc leżącą obok torbę zerwałem się z fotela.

- Louis! – usłyszałem za sobą wołanie. Nie zatrzymałem się jednak. – Louis przepraszam! – poczułem na swoim ramieniu znajomą dłoń.

Przystanąłem, zamykając powieki. Nie powiedział przecież nic złego. Powiedział tylko prawdę.

- Nie przepraszaj, masz rację – szepnąłem, czując piekące już oczy.

- Nie, Louis nie powinienem. Przepraszam – stanął przede mną.

- To ja przepraszam – uśmiechnąłem się lekko. – Powiedziałeś po prostu prawdę.

- Nie powinienem. Wiem, że to dla ciebie trudne – powiedział cicho i mocno mnie uścisnął.

- Nie ma sprawy – odparłem w jego szyję. – Rzeczywiście przydałoby mi się jakieś wyjście.

- Ale jeśli nie chcesz, możemy zostać w domu – zapewnił, odsuwając się na chwilę i spoglądając w moje tęczówki.

- No przestań, Danielle bardzo chciała wyjść. A ja pójdę z wami.

- Jesteś pewien?

- Tak – uśmiechnąłem się ponownie. Przytuliliśmy się jeszcze raz i weszliśmy do kawiarni z powrotem.

- Louis! – Dan stała w drzwiach, pewnie przyglądając się całej sytuacji.

- W porządku – zapewniłem ściskając ją lekko. – O dziewiątej będziemy pod twoim domem.
- Naprawdę? – zapytała z lekkim niedowierzaniem.

- Naprawdę – odpowiedzieliśmy oboje w jednym czasie, co wywołało krótki wybuch śmiechu.

*5 godzin później*

Barczysty bramkarz wpuścił nas do klubu bez żadnego problemu, nawet nie sprawdzając dowodów osobistych.

Od razu doszedł do mnie okropny zapach papierosów i mocnego alkoholu. Nienawidziłem tego. Tak bardzo przypominał mi jego zapach.

- W porządku, Louis? – zapytał Liam, kładąc mi na ramieniu rękę.

- Tak, okej – kiwnąłem głową i uśmiechnąłem się lekko.

Szybko przeszliśmy do głównej sali. Głośna muzyka sprawiła, że nie słyszałem ani słowa z tego, co próbował powiedzieć mi Liam. Dopiero po gestach zorientowałem się, że idą z Dan potańczyć. Kiwnąłem głową i uśmiechem odprowadziłem ich na parkiet. Tak dobrze do siebie pasowali.

- Podać coś? – ktoś wydarł mi się do ucha. Chyba, bo ja usłyszałem raptem szept, ale w tym zgiełku to chyba oznaczało iż ktoś musiał krzyczeć.

Odwróciłem się szybko i ujrzałem przesympatycznie uśmiechniętą twarz ubranego na czarno chłopaka.

- A co proponujesz? – odkrzyknąłem wygodnie usadzając się na  stojącym przy barze stołku.

- Może Kamikadze?

- Kamikadze? – zapytałem zainteresowany, kładąc ręce na blacie.

- Wódka, Blue Curacao i sok z cytryny. Cztery kieliszki na raz i możesz iść podrywać dziewczyny – puścił do mnie oczko.

- Raczej chłopaków – uśmiechnąłem się lekko. Spojrzał na mnie z błyskiem w oku. Nie dało się przeoczyć, jak jego usta wykrzywiły się w olbrzymim uśmiechu.

- Za pięć minut kończę zmianę. Mogę zapłacić ci za te shoty? – zapytał niepewnie.

- Jasne,  przyszedłem sam – odparłem pokazując rządek białych zębów.

- To poczekasz na mnie?

- Oczywiście.

- Idealnie. Idę obsłużyć jeszcze kilku gości i za pięć minut jestem.

- Wspaniale – odparłem serdecznie i odwróciłem się w kierunku parkietu. Liam i Danielle tańczyli świetnie, wokół nich stworzyło się nawet kółko przyglądających się z zazdrością par. Popatrzyłem na nich chwilę i nawet nie zorientowałem się, gdy uroczy brunet stojący przed chwilą za barem usiadł już obok mnie.

- Josh – wyciągnął na powitanie rękę.

- Louis – uśmiechnąłem się szeroko.

Chłopak był naprawdę przystojny. Włosy miał przystrzyżone krótko, lekko zaczesane do góry. Na twarzy miał delikatny zarost, niemal takiej samej długości jak ja. Zamiast czarnej koszuli włożył teraz białą, szeroko wyciętą bokserkę. Rurki idealnie opinały szczupłe nogi a na nogach zauważyłem białe conversy.

- No i jak? – zapytał śmiejąc się cicho.

- Um, przepraszam – zawstydziłem się lekko. To chyba przez ten brak wyjść zapomniałem, że nieładnie tak lustrować kogoś od góry do dołu.

- Nie ma sprawy – wyszczerzył zęby. – Więc, Louis, jesteś sam?

- Tak wyszło. A ty?

- U mnie też tak wyszło – odparł, wciąż z tym samym uśmiechem. Zauważyłem w jego policzkach delikatne dołeczki.

- Długo tu pracujesz? – zapytałem sięgając po jeden z czterech niebiesko zabarwionych kieliszków, które ustawił przede mną. Taki sam rządek stał kilkanaście centymetrów obok. Josh również złapał jeden w dłoń.

- Przeszło pięć lat – odpowiedział. – To co, za nową znajomość?

- Za nową znajomość – wyszczerzyłem zęby i szybko wlałem całą zawartość do gardła.

Rozmowa z Joshem układała się idealnie. Okazało się, że tak samo jak ja interesuje się sportem, kibicujemy nawet tej samej drużynie. Powiedział mi także, że uwielbia śpiewać tylko niezbyt mu to wychodzi. Ja odparłem więc, że mi wychodziło całkiem nieźle bo zarabiałem kiedyś na tym. Pokiwał głową z aprobatą.
Sączyliśmy kolejne drinki, a czas upływał niesłychanie szybko. Josh był po prostu moją bratnią duszą.

- Niemożliwe! – uśmiechnąłem się w pewnym momencie, niedowierzając kolejnego wybryku, o którym przeuroczy chłopak mi opowiadał. Spuściłem głowę, kręcąc nią z niedowierzaniem.

- Louis – poczułem nagle jego palce na moim podbródku. – chyba się ubrudziłeś – powiedział przybliżając do mnie swoją twarz. Otworzyłem szeroko oczy. Chciałem krzyknąć ‘nie’, ale było za późno. Złączył nasze wargi natychmiastowo.

-Kurwa jesteś dziwką! Masz mnie całować jak dziwka! Rozumiesz? Jak dziwka! – Harry krzyczał szarpiąc mnie za włosy.

- Przestań, proszę, przestań! – błagałem. Jednak on nie miał litości. Cieknące ciurkiem łzy nie robiły dla niego żadnej różnicy.

- Zamknij się! – i po raz kolejny uderzył mnie w policzek. Zaraz po tym znowu wbił się w moje wargi, rękoma wodząc po spiętym, pokaleczonym ciele.

- Nie! – odsunąłem się od niego raptownie. Spojrzał na mnie z przerażeniem i wyciągnął rękę aby mnie złapać. Szybko jednak wstałem i patrząc się prosto przed siebie, jak najszybciej wybiegłem z klubu, słysząc za sobą „LOUIS! LOUIS!”.

Pobiegłem jeszcze ulicę dalej. Zatrzymałem się, mocno zaciskając powieki.

Louis zapomnij. Louis zapomnij. Louis zapomnij.

Nie udało się jednak.

Usiadłem bezradnie na chodniku, zatopiłem twarz w dłoniach i wybuchłem głośnym płaczem.
__________________________________________________________________________________________________________________________

Obudziłam się wcześnie (hmm. 4.50) i nie mogłam usnąć już, no więc postanowiłam zrobić niespodziankę :)
Mam nadzieję, że tak jak prosiłam zwracacie uwagę na daty i już przywykłyście do wplatanych bez zapowiedzi retrospekcji ( zawsze pisane interlinią ;))
Dziękuję Wam bardzo za te 37 komentarzy pod prologiem, postanowiłam trochę się reklamować w katalogach opowiadań, więc liczę że komentarzy będzie coraz więcej ;)
I jest mi niezmiernie miło, że gdy ktoś na twitterze pisze, że poszukuje dobrego opowiadania o Larry'm, polecacie mojego bloga. Dziękuję bardzo <33
Zaczyna się rok szkolny. Wstępnie rozdziały będą dodawane co tydzień, w każdą sobotę. Jednak wiecie jak to jest. Czasami po prostu nie można się wyrobić i tyle. Zaczynam klasę maturalną, dlatego proszę o szczególną wyrozumiałość.
No właśnie, chcę Wam jeszcze o czymś powiedzieć.
Tak dla własnej motywacji stworzyłam bloga. Będę tam pisać w zależności od tego, czy będę miała co napisać. Ogólnie blog o moich przygotowaniach do matury, o moim życiu właśnie w ostatniej klasie. Zapraszam do krótkiej, mam nadzieję przyjemnej lektury wszystkie maturzystki i nie tylko, bo prowadzę tam takie... hmm... porady dotyczące lepszego życia, tak to nazwę ;)
zyciematurzystki.blogspot.com
Kolejny rozdział za tydzień w sobotę :)
Chcesz być informowana/-y? Pisz w zakładce lub w komentarzu ;)
Jeszcze raz powiem dziękuję, za ponad 35000 wyświetleń i ponad 550 komentarzy :)
Kocham Was Misie, bez Was to nie miałoby sensu ;*
No i jak Wam się podoba nowy rozdział? Jakieś przypuszczenia, jak to wszystko się skończy?

@lifetastegreat


25 komentarzy :

  1. ciekawy maturzystko :P przeraża mnie ta myśl :/ jednak trzeba wkońcu zaliczyć ten okres w życiu. Czekam na nexta :*

    @ania95_official
    lovehatefriendshipfame.blogspot.com
    xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo akcji w rozdziale. Nie moge sie doczekać kiedy będzie, o ile będzie motyw Larry'ego. Takie pierwsze spotkanie po tym zdarzeniu. Zrozumiałe, że jak będzie szkoła to nie zawsze sie uda co tydzień coś wyskrobać. Czekam na następny

    @kevinomania

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo akcji w rozdziale. Nie moge sie doczekać kiedy będzie, o ile będzie motyw Larry'ego. Takie pierwsze spotkanie po tym zdarzeniu. Zrozumiałe, że jak będzie szkoła to nie zawsze sie uda co tydzień coś wyskrobać. Czekam na następny

    @kevinomania

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział moja maturzystko :) nie mogę się doczekać kolejnego <3
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  5. Czeeść. x
    Boże. Strasznie mnie zaciekawiłaś tym opowiadaniem. Po prostu mogłabym to czytać, i czytać. Nie moge się doczekać spotkania Louis'ego z Harrym o ile takowe będzie. *-*
    Lou mój bohater. <3 stawił się za starszą panią, mmm.
    Mam nadzieję, że nie będziesz mnie długo przytrzymywała i szybko dodasz następny rozdział, maturzystko. :) x
    Rozdział jest swietny, z resztą jak zawsze.
    Czekam i życzę weny. c;

    @Horan_Shawty

    OdpowiedzUsuń
  6. OMG TO JEST PRZEGENIALNE ! *-*
    Wspaniale rozwinięta akcja i Lou my hero...wstawił się za tą panią...
    Biedny Tommo...wszystko tak jakby od nowa :( Na prawdę świetnie piszesz i gratuluję ci twórczości :)))
    Życzę weny.
    @SWAG_BITCHES

    OdpowiedzUsuń
  7. No nie, szkoła :((
    Po tym zdaniu: ''Nagle, w całym tym zgiełku usłyszałem znajomy głos. Głos, którego za cholerę nie mogłem sobie przypomnieć'' jestem pewna, że wiele osób myślało, że Lou usłyszał Harry'ego. Normalnie, aż mi serce zaczęło walić xD Rozdział jest cudowny. Strasznie podoba mi się ta historia i nie mogę się doczekać, jak Hazz znów pojawi się w życiu Lou. Nie wiem jak wytrzymam do następnej soboty na nowy rozdział xD Masz talent :)
    @_1D_Polska_

    OdpowiedzUsuń
  8. No jak zwykle świetnie ;)
    Aww odważny Lou broił staruszki, to takie miłe..
    Fajnie, że dalej przyjaźni się z Liamem
    Jestem mega ciekawa co będzie dalej. Jak Harry pojawi się w życiu Louisa...
    Pewnie to będzie dla niego niezły szok. Widać, że trudno mu poradzić sobie z tą sytuacją mimo upływającego czasu.
    Cóż życzę ci dużo weny i czekam na nexta ;)
    PS. Serio jesteś w klasie maturalnej? o.O Myślałam, że jesteś młodsza xd To nic tak tylko... i twojego drugiego bloga również będę czytać xd
    http://larrystylinson-stories.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Dużo się dzieję :) Co do ''Nagle, w całym tym zgiełku usłyszałem znajomy głos. Głos, którego za cholerę nie mogłem sobie przypomnieć'' byłam na 100% przekonana, że to Harry :). Dziękuję za tak miłą niespodziankę i pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. O nie, Harry wychodzi z więzienia? :(( Tak szkoda mi Louis'a, szczególnie po tym pocałunku.. Ale Haz nie zgwałci ponownie Lou (?) ;//
    Bardzo, bardzo oczekuję kolejnego rozdziału, od teraz sobota będzie dla mnie święta :)) ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam to jak piszesz, poważnie.
    Nie zmieniaj stylu, kocham Twoje opowiadania. <3
    Jestem ciekawa jak akcja się dalej rozwinie. *o*
    Pisz szybko nn. Kocham Cię. <34=

    @love_my_gay

    OdpowiedzUsuń
  12. Ta historia coraz bardziej mnie wciąga! Ten rozdział jest cudowny czekam na nexta z niecirpliwością! Nasza maturzystko ŚWIETNIE piszesz!
    Marzena ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurde, to jest przecudowne!! <33 jak ja wytrzymam do następnego rozdziału?! Boże, zamęczę się chyba xD Rozdział jest perfect ;) nic dodać nic ująć ;) Jak większość osób komentujących nie mogę doczekać się spotkania Hazzy i Lou. Jestem ciekawa w jakich oni okolicznościach się spotkają i wgl wszystkiego ;) Szkoda mi Louisa ;_; biedaczek tak cierpi po tym, co się stało. Oby Harry się zmienił..na lepsze oczywiście :D To ja z "wielką niecierpliwością" czekam na kolejny rozdział. Pozdrawiam i życzę weny :*

    PS. Co do twojego pytania: "Jakieś przypuszczenia, jak to wszystko się skończy?" Powiem szczerze, że nie mam pojęcia. Ja tam bym chciała, żeby skończyło się dobrze. Klasycznym happy endem ^^ hehe.. nie mogę się już doczekać następnej soboty! Pisz dalej!! :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajny, supcio, daj kolejny!!! <3
    Pisz Maturzystko.. :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny rozdział :) Czekam na kolejny. I powodzenia z przygotowaniami do matury <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudowne! Na prawdę kolejne super fanfiction o się zapowiada. Przy końcówce się poplakalam :c to jest po prostu piękne a zarazem smutne :c no ale cóż nie mogę doczekać się następnego rozdziału, który na 100% będzie tak samo dobry albo jeszcze lepszy niż ten! A no i oczywiście również życzę ci powiedzenia z maturą i przygotowaniami do niej c:. Much love <3

    @imnothappyoops < dawniej @/DirectionerX69, zmieniłam ostatnio username c: >

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem bardzo ciekawa jak sobie wymysliłaś całe to opowiadanie :D Nie mam pojęcia jak to się potoczy dalej, zwłaszcza, że mówiłaś, że to będzie fanfiction trochę różniący się od pozostałych :) Zostaje nam czekac do soboty... Oczywiście życzę Ci powodzenia w przygotowaniach do matury :). Własnie wyobraziłam sobie Ciebie jako panią doktor tworzącą opowiadania o Larrym. Hahaha, oby stało się to prawdą, bo najlepiej byłoby, gdybyś nigdy nie przestała pisac :) Mowię Ci, jeszcze wydasz swoją książkę :D (haha, zapędziłam się w wymyslaniu Twojej przyszłości :D) Pozdrawiam Cię ciepło nasza maturzystko ;) - Tuńczyk

    OdpowiedzUsuń
  19. Ojej^^ Śliczny blog i szablon. Jestem tu pierwszy raz więc nie dziw się moim zafascynowaniem. Hahaha;P Co do rozdziału, to wywarł na mnie całkiem miłe pierwsze wrażenie^^ Fajnei, ż episzesz rozdziały w sam raz. Nieza długie, nieza krótkie iwg.^^

    Zaobserwujemy?? Napisz do mnie, jeśli zaobserwujesz, a ja z pewnością sie odwdzięczę (tylko mi napisz, bo nie mapiętam, komu wysyłam zaproszenia do obserwacji^^)
    miss-hanuss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Hej. Nareszcie sie doczekałam nowego rozdziału, wiedziałam kiedy go dodasz ale z niecierpliwością czekałam na sobote dlatego tak piszę. Dobry jest naprawdę, podobała mi sie i to nawet bardzo. Fajnie się czyta, sporo się dzieje, dużo róznych emocji i to jest bardzo fajne. Świetnie piszesz ale to już wcześniej pisałam ale co tam powtórzę sie niesamowita jesteś. Jestem bardzo ciekawa jak napiszesz pierwsze spotkanie Harrego i Lou. Prosze niech Harrry już więcej nie skrzywdzi Lou, mam takie przeczucie że coś będzie między Larrym, coś pozytywnego / jeśli się mylę to trudno i tak będe dalej czytać/ A zakończenie to musowo kochana ma być z ze szczęśliwym zakończeniem.... proszę !!! Pozdrawiam Cię i życzę powodzenia na maturze chociaż to jeszcze praktycznie rok ale zobaczysz jak zleci ani się obejrzysz znam ten ból. Przeszlam przez to. Starsza młodzież.

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny jak zwykle *.* kurde no fjmfdfhjmffvfd zastanawiam się co będzie dalej :D Czekam na następny! xx

    @Emily_Thoompson

    OdpowiedzUsuń
  22. Przepraszam za opoznienie w komentarzu, ale tak jakos wyszlo, ze nie bardzo mialama kiedy :c
    Rozdzial oczywiscie wspanialy, to chyba zadna nowosc :P ciekawe co bedzie daalej ;3 mysle, ze Lou nie bedzie z Joshem, znwou bedzie miam chwilowa traume, ale po jakims czasie mu przejdzie dzieki Liamowi :p szkoda tylko, ze teraz tak cierpi :c ale mam tez nadzieje, ze w kolejnym rozdziale pojawi sie moze Harry? ;> tam malo go tu jest xd teskni mi sie zanim nawet jesli jest czarnym charakterem (do czasu) xd
    Pozdrawiam i zycze weny, kocham Cie <3
    // @ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja to sobie wyobrażam tak: Osobą, która pomoże Louisowi stanąć na nogi będzie Harry, lepszy Harry. Harry rozumiejący, że zrobił źle i starający się ze wszystkich sił naprawić swoje błędy. A co do bolących pleców Louisa - może codzienny masaż od Harry'ego mu pomoże. Opowiadanie bardzo mi się podoba. Pozdrawiam. Ellie x

    OdpowiedzUsuń
  24. Zabić i ukrzyżować Josha!
    Jak on mógł tak bez zgody... No dobra. Też bym tak zrobiła ;)
    Rozdział super i aż rochę mi się smutno zrobiło po ogarnoęciu retrospekcji...

    OdpowiedzUsuń