sobota, 7 września 2013

002 - ROZDZIAŁ 2



ZWYKŁY ZBIEG OKOLICZNOŚCI


*5 października 2013*

~`LOUIS~`

- Louis! – usłyszałem za sobą znajomy głos. Moje wargi natychmiastowo wykrzywiły się w szerokim uśmiechu. Irlandczyk emanował wręcz radością.

- Hej Niall – odpowiedziałem, ściskając go na przywitanie. – Jak zajęcia?

- Nie najgorzej, aczkolwiek Zdrowie Publiczne to chyba najnudniejszy temat na świecie – westchnął, jednak mimo tego uśmiech nie znikał z jego twarzy.

- Też tego nie lubię – zgodziłem się od razu.

- A gdzie zgubiłeś Liama?

- Trochę się przeziębił ostatnio, rano miał gorączkę więc został w mieszkaniu - wyjaśniłem, nieco smutnym głosem.

- Chory student medycyny brzmi nieco ironicznie – zauważył.

- Troche tak – przytaknąłem. – Może wpadłbyś do nas po zajęciach, co? Li jest chyba już nieco znudzony wyłącznie moją obecnością, Danielle ma strasznie napięte terminy i nie może się z nim na razie spotykać. Ucieszyłby się na pewno.

- Pewnie! – jego oczy rozświetliły się jeszcze bardziej. – O której kończysz?

- Za dwie godziny.

- Idealnie. Będę czekał przy wyjściu – uśmiechnął się, ukazując błyszczący aparat i zniknął, za rogiem jednego z korytarzy.

Niall był naprawdę miłym facetem. Wpasował się do nas od razu, zawsze poprawiał wszystkim humor. Rozmawialiśmy z nim już codziennie, a ja cieszyłem się, że może znajdę jeszcze jedną osobę przed którą otworzę się tak samo, jak przed Liamem.

Zajęcia minęły nadspodziewanie szybko. Ani się obejrzałem, a już profesor szybkim „ Do zobaczenia jutro” zakończył ostatni wykład z anatomii. Z uśmiechem schowałem do torby zeszyt z notatkami i głośno krzycząc „Na razie” do kolegów, opuściłem salę.

Otworzyłem drzwi wejściowe, z nadzieję że uderzą we mnie gorące promienie słońca. Zawiodłem się. Przywitał mnie jedynie ulewny deszcz.

Westchnąłem i szybko zagłębiłem ręce w torbie. Znając angielską pogodę parasolka zawsze powinna znajdować się w zasięgu ręki jednak tak jak myślałem, dzisiaj, mając na uwadze słoneczny poranek zwyczajnie zapomniałem jej schować. Przekląłem głośno, orientując się przy okazji że nie mam nawet bluzy z kapturem.

- Lou, tutaj! – zmrużyłem oczy, pragnąc odszukać Irlandczyka. Stał kilkanaście metrów ode mnie, kończąc cienkiego papierosa.

- Nie wiedziałem, że palisz – mruknąłem, krzywiąc się na zapach dymu. Nie chciałem dać niczego po sobie poznać, myślałem że Niall stwierdzi po prostu że nie lubię papierosów. On jednak od razu go zgasił i szybko zapytał : - Coś się stało?

Mimo, że znałem się z nim już dość dobrze, na pewno nie był to czas aby powiedzieć mu już całą prawdę. Nie mogłem wyznać mu, że nienawidzę zapachu papierosów i whisky od tamtego dnia. Zdecydowanie za wcześnie.

Byłem na siebie bardzo zły. Zbyt dużo rzeczy kojarzyło mi się z tamtą sytuacją, a ja nie mogłem temu zapobiec. Czasem nawet zdawało mi się, że im bardziej próbowałem zapomnieć, z tym większą siłą to wszystko do mnie wracało.

Tak samo było teraz.

- Kurwa! Weź się przyłóż do tego całowania – wybełkotał, ponownie chuchając na mnie cuchnącym oddechem. Czując jego suche, nabrzmiałe usta zbierało mi się na wymioty. Ale nie miałem siły protestować. Rozsunąłem wargi, pozwalając przenikniętemu alkoholem językowi wepchnąć się niemalże do mojego gardła.

- Lou, coś się dzieje? – usłyszałem zaniepokojony głos Nialla. Szybko potrząsnąłem głową i zaprzeczyłem, zdecydowanym tonem : - Po prostu nienawidzę papierosów, źle mi się kojarzą.

- Ou, przepraszam stary – powiedział, nieco zmieszany.

- Nie no, daj spokój – uśmiechnąłem się lekko. – Przecież nie mogłeś wiedzieć – i poklepałem go przyjaźnie po ramieniu, starając się uśmiechnąć szerzej. Niall widocznie się odprężył. - Masz parasolkę? – zapytałem z nadzieją w głosie.

- Aa, to już wiem dlaczego tak zapraszałeś mnie do siebie! Wykorzystujesz mnie! – krzyknął, udając obrażonego.

Okej, słowo „wykorzystujesz” nie kojarzyło mi się dobrze. Ale zebrałem się w sobie i nie pozwalając na kolejną, powracającą retrospekcję odparłem, wybuchając niepohamowanym śmiechem : - IDIOOOTA!

Niall – jak to Niall. Zaśmiał się jeszcze głośniej niż ja, wyciągnął z plecaka parasol i obejmując mnie ramieniem, rozłożył go nad nami. Nie zważając na olbrzymie kałuże pod stopami, udaliśmy się w podróż do mojego mieszkania.

Pogoda była paskudna, jednak gdy dowiedzieliśmy się z rozkładu, że na autobus musielibyśmy czekać piętnaście minut zdecydowaliśmy się iść pieszo. Zdawaliśmy sobie sprawę, że mimo parasolki przemokniemy dość mocno, jednak nie baliśmy się deszczu na tyle aby pięciominutowy spacer zamienić na kilkunastominutowe oczekiwanie na przystanku.

Dzięki Bogu, Niall miał tylko nieco słabszą kondycję ode mnie, więc gdy deszcz stał się jeszcze większy, zaczęliśmy po prostu biec. Biedny Irlandczyk aż wyrzucił za siebie parasolkę, gdy ta wygięła się w przeciwną stronę. Może to była jakaś ulubiona jego mamy? Może babci? Bo przejął się, jakby zniszczył jakiegoś nowego Mercedesa.

- Uff – odetchnąłem, chowając się pod małym zadaszeniem nad drzwiami do naszej kamienicy. Niall stanął obok, ciężko łapiąc oddech i opierając ręce na kolanach. Mimo wszystko, odezwał się we mnie głosik, mówiący „Dobra robota Tomlinson, mimo że nie jest tak jak kiedyś, twoja forma nie jest najgorsza”.

- Co ty, kurde, biegasz, w, maratonach? – wysapał, patrząc na mnie zmęczony.

- No bez przesady, lubię sport po prostu – odparłem, uśmiechając się lekko. Moje serce wróciło już do normalnego rytmu.

- No ja też lubię, lubię pobiegać, lubię pograć w piłkę nożną. Ale przy tobie wyglądam teraz jak sześćdziesięciolatek z nadwagą!

Wybuchnąłem śmiechem. Niall, biorąc coraz głębsze oddechy również uśmiechnął się szeroko. – Otwierasz te drzwi, czy chcesz się przebiec jeszcze raz? – zapytał, spokojniejszym tonem.

- Ach tak, przepraszam – wyszczerzyłem zęby i szybko wyjąłem klucze. Po kilkunastosekundowej jeździe windą, byliśmy już w przedpokoju mojego mieszkania.

- Louis! – krzyknął z salonu Liam. – Podaj mi wodę z kuchni!

- Jest trochę hipochondrykiem – wyjaśniłem Niall’owi szeptem.

- Z kim ty rozmawiasz? – Li próbował odwrócić wzrok, jednak owinięty wkoło szyi szal zdecydowanie ograniczał jego ruchy. To ja go tak „ubrałem” przed wyjściem, żeby biedak nie przeziębił się jeszcze bardziej.

- Przyprowadziłem kogoś! – krzyknąłem zdejmując przemoknięte Tomsy po czym złapałem Niall’a za rękę i zaciągnąłem go do pokoju.

- Niall! – Brunet wyraźnie ucieszył się na jego widok. Zaróżowione policzki jednak chyba nie były objawem reakcji na Irlandczyka, tylko mówiły o dość wysokiej temperaturze. Podszedłem do niego i ułożyłem dłoń na czole. Z trzydzieści osiem stopni jak nic.

- Mierzyłeś gorączkę? – zapytałem troskliwie. Liam znakomicie dbał o innych, ale gdy chodziło o jego własne zdrowie zawsze wszystko bagatelizował.

- Lou, przestań zachowywać się jak moja mama – jęknął. – Jak chorowałem w dzieciństwie zawsze zadawała to samo pytanie po powrocie z pracy.

- Twój przyjaciel po prostu się o ciebie troszczy! – powiedział Niall, stojąc tuż obok mnie. – I jest to strasznie słodkie – wyszczerzył zęby, doprowadzając zarówno mnie jak i Liama do ogromnego uśmiechu.

- No widzisz! – klepnąłem go po ramieniu. – Dlatego grzecznie zmierz temperaturę, a ja zrobię ci jakąś herbatkę.

- Dobrze – westchnął i wziął w dłoń podany przez Niall’a termometr, po czym włożył go pod pachę.

- Grzeczny chłopiec – pogłaskałem go po głowie.

- Niall napijesz się czegoś? – zapytałem, zmierzając już w stronę kuchni.

- Może też herbaty – odparł. – Szczerze to jestem trochę przemoknięty – dodał niepewnie.

- Kompletnie zapomniałem! – palnąłem się w czoło. Tak byłem zajęty Liamem, że zapomniałem jak bardzo zmoczył nas deszcz. Mokre koszulki niemal prześwitywały, opinając się na naszych ciałach, to samo było ze spodniami. Jak mogłem tego nie poczuć? Może naprawdę jestem zbyt opiekuńczy i powinienem zająć się sobą? – Dobra, zaraz naszykuję ci jakąś koszulkę i spodnie… bieliznę w sumie też. Idź do łazienki się wykąpać, wyjmij sobie czysty ręcznik z szafki.

- Już myślałem że będę tak tutaj siedział, pływając w fotelu – zaśmiał się i szybko zniknął za drzwiami łazienki.

Mi również przydałby się prysznic, jednak zimno zaczęło tak dokuczać że zdjąłem ubrania w salonie i nie zważając na pojękiwania Liama w stylu „Nie lubię oglądać twojego tyłka, Tomlinson, mógłbyś chociaż iść do swojej sypialni” wytarłem się leżącym na kanapie wczorajszym t-shirtem i wciągnąłem na siebie czyste bokserki, prosto z małej suszarki do bielizny. Dopiero później, już nieco suchszy udałem się do swojego pokoju w poszukiwaniu czystych ubrań dla siebie i Irlandczyka.

Wywaliłem wszystko z szafy. Zdecydowanie przydałoby się zrobić tam mały porządek, ale jako student medycyny mogę być nieco usprawiedliwiony, prawda? Wyciągnąłem szare dresy i białą koszulkę dla siebie, oraz ten sam zestaw, tylko z czarnymi spodniami dla Niall’a, po czym wrzuciłem pozostałe ubrania do szafy.
Kiedyś posprzątam.

Chciałem właśnie zapukać w drzwi łazienki, gdy do moich uszu dotarł dźwięk dzwoniącego telefonu. Zza tych właśnie drzwi. Niall odebrał i powiedział szybkie „co tam?”.

Nie byłem na tyle wredny, żeby przerywać rozmowę więc oparłem się o ścianę w przedpokoju, cierpliwie czekając aż Irlandczyk skończy. Nie przysłuchiwałem się zbytnio o czym rozmawia, jednak jedno zdanie dotarło do mnie bardzo wyraźnie.

- Jestem u nich w domu, Harry i nie mogę teraz rozmawiać – powiedział dość dosadnie i usłyszałem dźwięk telefonu rzucanego na pralkę.

Nie. To musi być jakiś cholerny zbieg okoliczności. Harry’ch jest w Londynie tysiące, mógł rozmawiać z każdym innym. To na pewno jakiś przypadek.
Ale „jestem u nich w domu” ? Czy ja znałem jakiegokolwiek Harry’ego, który mógłby wiedzieć gdzie mieszkam i z kim mieszkam?

- Louis! – nagle krzyknął Niall, przekręcając w drzwiach zamek. Ocknąłem się natychmiast i odsunąłem się od ściany podając mu ubrania.

- Właśnie chciałem zapukać, ale rozmawiałeś przez telefon – uśmiechnąłem się lekko.

Albo mi się wydawało, albo twarz blondyna na chwilę pobladła. Ale nie zaprzątałem sobie tym głowy. Teraz miałem w niej tylko to imię.

Harry, Harry, Harry, Harry…

- Przepraszam – bąknął Niall i natychmiast wszedł z powrotem do łazienki.

Harry, Harry, Harry, herbata, Harry, Harry herbata dla Liama, Harry, zrób herbatę dla Liama i Niall’a.
To imię wciąż szumiało mi w głowie. I nic, nawet dobiegający z salonu śmiech chłopaków, nie mogło go zagłuszyć. Poczułem na twarzy kropelki potu. Gdy wlewałem wrzątek do kubków zauważyłem też trzęsące się dłonie.

Oparłem ręce na blacie i wziąłem kilka głębokich oddechów. Harry to zwyczajne imię, które nosi niejeden Anglik. Nie ma w tym nic dziwnego ani niepokojącego.

Wziąłem kubki w nadal drżące dłonie i starając się zachować spokój na twarzy, podszedłem do kanapy.

- No nareszcie Lou, już myślałem że zacząłeś hodować tę herbatę – powiedział nieco zachrypnięty Liam, a
Niall wybuchnął śmiechem. Uśmiechnąłem się jedynie krzywo i postawiłem kubki na stoliku. – Coś się stało? – a jednak nie zamaskowałem się dość dobrze – Louis jesteś blady.

- Niezbyt dobrze się czuję, może mnie zaraziłeś – odparłem cicho. – Pójdę do siebie.

- Nie, Lou zostań – Liam wpatrywał się na mnie przenikliwie. Po chwili przytaknął sobie i odwrócił się w kierunku Niall’a. Przejrzał mnie. Na sto procent. – Usiądź z nami, najwyżej zarazimy jeszcze naszego blondasa – zaśmiał się i wskazał ręką fotel. Usiadłem zrezygnowany, nie chcąc odgrywać jakiś scen przed Irlandczykiem. Ale w głębi serca miałem ochotę wybuchnąć płaczem.

Przez pierwsze minuty myślami krążyłem naprawdę daleko. W ogóle nie włączałem się do rozmowy, a w mojej głowie wciąż siedziało to imię. Jednak gdy po jakiejś chwili doszedł do mnie niemal histeryczny śmiech Niall’a i nie mniej drastyczny Liama, postanowiłem posłuchać o czym mówią.

Zaciekle oglądali cos w laptopie. Nie mogąc już dłużej znieść tej samotności, zebrałem się w sobie i stanąłem za nimi, wpatrując się w ekran.

- LIAM! – wydarłem się na niego i chciałem wyrwać mu laptopa z rąk, ten jednak szybko przekazał go Niall’owi a ja skończyłem przerzucony przez kanapę, z głową na brzuchu bruneta.

-Ahaaaaahahaahaaaha! – myślałem że Irlandczyk dostał jakiegoś ataku, czy coś. Okazało się jednak, że to tylko kolejna wersja jego zabójczego śmiechu. Jak tak można?

- Nie mogę uwierzyć! Dlaczego pokazywałeś mu moje zdjęcia z dzieciństwa? – spojrzałem na Liama z wyrzutem, jednak szczerze nie potrafiłem się złościć. Moje usta same wykrzywiały się do góry, a ja nie mogłem tego pohamować.

- Ale byłeś taki słodki, Boo Bear – i uszczypnął moje policzki, na co niezbyt mogłem zareagować w tej pozycji.

- No byłeś słodziutki – powtórzył Niall i ponownie zaczął skręcać się ze śmiechu na podłodze.

I kolejne godziny upłynęły w takiej właśnie atmosferze. Niezwykle radosnej, beztroskiej. Dopiero około dwudziestej Irlandczyk poinformował nas, że powinien już wracać do siebie.

- To ja oddam ci te ubrania jakoś na uczelni, okej? – zapytał stojąc w przedpokoju i zakładając buty.

- Nie ma sprawy – uśmiechnąłem się opierając plecami o ścianę. Miałem nieodpartą chęć aby go o coś spytać, jednak zanim się zdecydowałem pożegnał mnie krótkim uściskiem.

Westchnąłem, zamknąłem drzwi i wróciłem do salonu.

- Czujesz się trochę lepiej? – zapytałem, ponownie dotykając czoła bruneta. Tabletki pomogły, bo teraz było już chłodne.

- Tak, zdecydowanie – uśmiechnął się lekko, biorąc kolejny łyk chyba już z piątego kubka herbaty. – A ty?

- Co ja?

- Jak się czujesz? Co znowu spowodowało powrót wspomnień? Niall?

- Nie, broń Boże! – zaprzeczyłem od razu, siadając obok niego i kładąc głowę na jego ramieniu. Włożył swoją dłoń w moje włosy i zaczął delikatnie masować skórę głowy, pozwalając mi się zrelaksować i powiedzieć prawdę. – To znaczy w pewnym sensie tak. Niall rozmawiał z przez telefon z jakimś przyjacielem, który miał na imię…

- Nie musisz kończyć – przerwał natychmiast. – I tak jestem z ciebie dumny, wiesz?

- Dlaczego?

- Bo tak szybko pozbierałeś się po tym, co było kilka dni temu w klubie. I dzisiaj też się nie poddałeś, tylko uspokoiłeś się sam po czym dołączyłeś do rozmowy. To cholernie dużo i ty sam o tym wiesz.

- Ech, Li, chciałbym żeby było tak jak kiedyś – westchnąłem, wtulając się w niego nieco mocniej.

- Jest coraz lepiej Louis. Zacząłeś traktować Nialla prawie jak mnie! – uśmiechnął się, nie zaprzestając
grzebania w moich włosach.

- Tak, jest naprawdę świetnym facetem – przytaknąłem i nawet nie wiem kiedy moje powieki zrobiły się tak ciężkie, że bez oporów udałem się do krainy Morfeusza.

_____________________________________________________________________________________________________________________________
No hej, dwójeczka punktualnie jak zwykle ;))
Dziękuję za komentarze, mam nadzieję jednak że osoby które skomentowaly prolog, a pierwszego rozdziału już nie - nadal czytają, nie zniechęciły sie jakoś ;]
Następny rozdział pojawi się albo w piątek wieczorem/po południu albo w sobotę, to zależy jak tam z moimi planami ;p
Prosiłabym Was, o odwiedzenie mojego bloga - zyciematurzystki.blogspot.com, mam bowiem pewien problem i chciałabym żebyście mi coś poradzili. Mogę na Was liczyć? Proszę :*
No i tak. Mam nadzieję że ta historia Was jakoś wciąga :P
Do następnego :*
Lifetastesgreat

26 komentarzy :

  1. Jaki miły początek weekendu c: świetny rozdział <3
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny rozdział! czekam na następny no i nie mogę się doczekać Larry'ego. interesuje mnie reakcja Louis'ego i wgl.. wiesz o co mi chodzi. mam nadzieje że w następnym rozdziale już Harry się pojawi. :) x
    i wiesz co? chyba czytasz mi w myślach, bo tak wstałam sobie w sobotni poranek i myślałam o twoim opowiadaniu... i się zastanawiałam kiedy dodasz następny rozdział... wchodze na tt i patrzę: twój tweet o nowym rozdziale. niespodzianka. : D dzięki, za to że to piszesz itd.

    @Horan_Shawty

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze kochałam soboty, ale teraz kocham je jeszcze bardziej <33 O MOJ BOŻE. Nie wytrzymam do nastepnej soboty :( Harry, Harry, Harry... Boje sie normalnie xd Strasznie mnie ciekawi co wymyślisz w związku z Larrym. Genialny rozdział.
    @_1D_Polska_

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny. Po prostu zajebisty. Jestem tak bardzo ciekawa co będzie dalej, że ciężko mi się wręcz myśli!!! Z całego opowiadania interesuje mnie reakcja Louisa kiedy spotka Harrego. No i oczywiście jak Harry wytłumaczy się z tego wszystkiego.
    Dziekuje za poprawienie mi weekendu.
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże.. jestem w szoku. Niall zna Harry'ego?? Kurdee.. musi być coś na rzeczy. ale nie wiem co xD I wgl zastanawiam się skąd go zna. Mam miliony pytań w głowie i jestem cholernie ciekawa co będzie dalej. I chce żeby Hazza i Lou w końcu się spotkali *.* czekam na to od samego początku ;) I teraz interesuje mnie to jak się spotkają, co będą mówić i wgl wszystko. Tak, jestem bardzo niecierpliwa, ale poczekam. jakoś się wytrzyma :D Życzę weny i duuużo pomysłów na dalsze rozdziały ;>

    OdpowiedzUsuń
  6. wróciłam z Kielc i od razu wzięłam się za czytanie twojego opowiadania. Przeczuwam, że w następnym rozdziale będzie Larry. Zgadłam? Oby. Rozdział jest jak na razie wprowadzający - przynajmniej mam takie wrażenie. Jednak napisany jest świetnie jak zwykle zresztą. Czekam na nexta. :P

    @ania95_official
    lovehatefriendshipfame.blogspot.com
    xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Kurcze, chyba się nie doczekam następnej soboty lub piątku. Pszyszłam przed chwilą z udanych zakupów i wchodze na Twojego bloga i jest nowy rozdzał! Cudny! Jestem strasznie ciekawa jak zareaguje Lou gdy spotka Harrego. Skąd Niall zna Harrego? Ciekawość mnie zżera chyba nie wytrzymam do następnego!
    Pozdrawiam Marzena ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież Liam, Louis, Niall, Zayn i Harry chodzą razem do szkoły:) w prologu było o nich

      /@heheszka

      Usuń
    2. gwoli wyjaśnienia, Louis, Liam, Zayn i Harry chodzili razem do szkoły, o Niall'u nie było mowy
      :**

      Usuń
  8. TO jest super, TY jesteś super ;)
    Rozdział udany, jestem w szoku, ze Niall zna Harrego...Bo chyba go zna nie?
    Lou coraz lepiej radzi sobie z tą sytuacją, ale przypuszczam, że będzie miał załamkę psychiczną, jak spotka Harrego... Co mam nadzieję stanie się już niedługo. Jetsem strasznie ciekawa jak będzie wyglądać ich relacja...
    Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć ci weny i czekać na następny ;)
    http://larrystylinson-stories.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Co mogę powiedzieć? Hmmm Rozdział bardzo fajny, chociaż czekam z niecierpliwością na spotkanie Larrego. Ale wyczekiwanie pozytywnie mnie frustruje, więc ciągnij to jak najdłużej:) Nie dość, że masz świetny styl, to fabuła tego opowiadania bardzo, ale to bardzo, bardzo mi się podoba:P I chyba się nie obrazisz, jeśli powiem, że ta historia przypadła mi do gustu bardziej niż poprzednia (co nie znaczy, że tamta nie była zajebista, bo była):D
    I cóż więcej mogę dodać? Weny życzę!!!:)

    Jak zwykle sfrustrowana oczekiwaniem @aga161

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście że się nie obrażę, cieszę się że to opowiadanie przypadło Ci do gustu :**

      Usuń
  10. Kobieto. Napisałas już jakaś książkę? Jak tak to mów pójdę i kupię xD Poważnie swietnie piszesz. Moje oczekiwanie na następny mnie sama denerwuje xD ale pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolejna zajefajna sobota dzięki tobie ;* Nie wiem czemu ale puściłam sobie podczas czytania śmiech Nialla :D hahahah
    Teraz byle do piątku/soboty :D
    Życzę weny ;*

    @emkaa_bitch

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow super ten rozdzial *.* niespodziewalam sie czegos takiego *,* tylko ciekawe, czy Niall cos ukrywa, hmm? Ta akcja z telefonem od Harrego mnie zdzwila, serio... Boje sie co bedzie dalej... Co jesli Niall ich wychuja? Jesli udaje takiego wspanialego, a w rzeczywistosci Harry go wykorzystuje? Moze Niall jest z nim w zmowie? Ej no i'm afraid ._. Pisz jak najszybciej, bo nie wytrzymam o.O
    Kocham Cie <3
    // @ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak zwykle świetnie <3 dshsbfd kocham Ciebie i to opowiadanie *.* Zastanawiam się co będzie dalej i ile będzie mieć rozdziałów to opowiadanie :D Oby dużo ^^ haha. Ej przerażasz Mnie trochę hahahha może Nialler zgrywa tylko takiego potulnego miśka? :O lool boje się co będzie dalej :D haha i pisz szybciej bo dłużej już nie wytrzymam! haha <3 ily

    @Emily_Thoompson

    OdpowiedzUsuń
  14. przez to napięcie ciągle myślę o kolejnym rozdziale... i w głowie tak jak Lou mam ciągle "Harry" haha<3 z niecierpliwością czekam na spotkanie Larry'ego! *.*

    /@heheszka

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej. Przeczytałam wczoraj ale dziś dopiero komentuję bo jakoś wczoraj miałam chujowy dzień/ sorki/ ale czasem tak bywa. Normalnie strasznie mi żal Lou że ciągle i wciąż każda nawet mała sytuacja przypomina mu o tym cholernym zdarzeniu. Wiem że to będzie dla niego naprawdę trudne zapomnieć - pewnie nigdy nie zapomni ale kochana daj mu potem troszkę radości niech go ktoś pokocha i w jego ramionach zapomni o całym tym gównie. Cos mi się wydaje że Harry odegra tu dużą role najlepiej jakby to on się nawrócił i pokochał Lou chociaż było by to strasznie skomplikowane i jakieś dziwne no ale miłość jak wiadomo rządzi się swoimi prawami. Ciągle nie mogę przyzwyczaić się do brutalnego Henryczka przepraszam ha ha ha . Napisz jakąś fajną scenę spotkania Lou i Harrego ale tak zeby Lou jakoś to przyjął albo ktoś z nim był. Niepokoi mnie Niall czy naprawde jest ich przyjacielem i czy mozna mu ufać. Zobaczymy potem. Pisz! bo widze ze dla ciebie to nic trudnego i dalej na pewno będzie jeszcze ciekawiej. O rany ale wypociny cała sie spociłam. Starsza mlodzież.

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana, do 8 rozdziału mam już wszystko napisane, mam nadzieję że to co sobie wymyśliłam spełni Twoje i innych czytelnikó oczekiwania :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Rozdział boski, ale czekam na spotkanie Larry'ego. Nie mam pojęcia jak to się skończy, ale na pewno mnie zaskoczysz ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Dopiero dzisiaj znalazłam chwilkę na przeczytanie rozdziału. Piszesz naprawdę świetnie, każdy rozdział mnie wciąga :) A jeśli chodzi o Niall'a to mam przeczucie, że to nie jest zbieg okoliczności, że zna się z Harry'm. Kurczę już bym chciała kolejny xd

    OdpowiedzUsuń
  19. o boże! zapomniałam skomentować!przepraszam! super rozdział! kocham cię <3

    OdpowiedzUsuń
  20. komentuję komentuję o boże to jest na prawdę zajebiste tylko pogoda do czytania mi nie sprzyja .Powinno być jak opowiadaniu zimno,mokro,ciemno a tu proszę prawdziwe lato :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Awww! Niall i jego 'histeryczny śmiech'. Znam to... Cała sytuacja ze zdjęciamy Louisa musiała byś przekomiczna... i ten cały Harry. Tajemnicze.

    <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Harry wrócił .. matko kochana, chyba Niall nie kumpluje się z nimi tylko po to żeby Harry miał dostęp do Lou.. prawda?

    OdpowiedzUsuń