czwartek, 12 września 2013

003 - ROZDZIAŁ 3



HALUCYNACJE ?

*10 października 2013*

~`LOUIS~`

- Chodźmy na kawę, bo czuję się okropnie – jęknął Liam, gdy wysiedliśmy z autobusu. – Mamy jeszcze pół godziny, proszę.

- Okej – westchnąłem bezradnie i leniwym krokiem skierowałem się w stronę McDonalda.

- Dzięki Lou – Liam wyszczerzył zęby i objął mnie ramieniem, niemal ciągnąc do środka.

Przekraczając próg, od razu dobiegły do mnie tak znane zapachy. Uwielbiałem tutejsze jedzenie, mógłbym wchłonąć chyba z dwadzieścia cheeseburgerów, ale dzisiaj to wszystko mnie odpychało. Już na samą myśl o tym, co miało stać się za pół godziny chciało mi się wymiotować.

- Poproszę dwa duże Latte – powiedział Liam do uśmiechającej się za kasą dziewczyny. O tej porze nie było tu zbyt dużo ludzi i pewnie tylko dlatego, wciąż emanowała radością. Później zapewne ten piękny uśmiech zniknie z jej twarzy.

Brunet bardzo uprzejmie podziękował, wziął resztę i wepchnął mi gorący kubek w dłoń.

- Li, jak tylko cokolwiek wypiję to mogę się założyć że tuż przed wejściem do… tuż przed wejściem tam, zwymiotuję – jęknąłem, patrząc niepewnie na plastik trzymany w ręku.

- Nie przesadzaj, jakoś do zdechniętych zwierząt nie miałeś takich oporów – odparł, wsypując do swojego kubka dwie torebeczki cukru. – Wziąłem też dla ciebie, wyciągnij sobie z tylniej kieszeni spodni.

- Liam! – skarciłem go szybko. – Po pierwsze, nie będę wkładał ci swoich dłoni do tylniej kieszeni na środku ulicy, a po drugie jak możesz być tak bezduszny!

- Louis przesadzasz – odparł tylko, chuchając w celu ostudzenia gorącego napoju. Już nawet nie miałem siły się z nim kłócić. Pokiwałem z niedowierzaniem głową i – mimo wszystko pijąc kawę – skierowałem się w stronę Uniwersytetu.

Większość osób z naszego roku czekała razem, w zwartej grupce tuż obok drzwi wejściowych. Gdy tylko dojrzeli mnie i Liama od razu zaczęli krzyczeć „cześć” i wymachiwać rękoma. Byliśmy dość lubiani.

- Cześć wszystkim – uśmiechnąłem się szeroko, wymieniając  spojrzenie z większością osób. Nie chciałem, żeby wiedzieli jak bardzo się denerwowałem.

- Zdecydowaliście się na kawę? Ja nie przełknąłem nic – powiedział z uznaniem jeden z naszych kolegów.

- My z Louis’em się niczego nie boimy – Liam wyszczerzył zęby, ponownie obejmując mnie ramieniem. Nie chcąc robić z siebie pośmiewiska, zdecydowałem się przytaknąć.

Kolejne minut upływały w dość nerwowej atmosferze, wszyscy czuli się mocno spięci. Staraliśmy się pożartować dla rozluźnienia atmosfery, ale na niewiele to pomagało.

W końcu dojrzeliśmy chudą sylwetkę jednego z doktorów. Poczułem ogarniające mnie ciepło. To już teraz.

- Gotowi? – zapytał stając przed nami i darząc nas promiennym uśmiechem. Jak można się uśmiechać przed czymś takim? Wszyscy odmruczeli coś niezrozumiałego i w grobowej wręcz ciszy podążyliśmy za nim.

Prosektorium było nieco oddalone od szpitala i sal wykładowych. Prowadziła do niego wyłożona kostką droga z osobnym pasem dla idących pieszo i osobnym dla samochodów. Otaczające ją zielone drzewa na pewno nie wskazywały jak paskudne miejsce kryje się na jej końcu.

Po około minucie marszu przed moimi oczami ujrzałem duży, pomalowany na grafitowo budynek. Jak wytłumaczył nam mający prowadzić zajęcia lekarz, został on zbudowany przed kilkudziesięcioma laty, dlatego nie znajdywał się wewnątrz szpitala – jak to jest robione teraz. Rzeczywiście – obskrobane ściany sugerowały, że mogła to być jeszcze przedwojenna konstrukcja.

- Nadal taki pewny siebie? – szepnąłem do Liama, gdy moim oczom ukazał się duży, czerwony napis :„Nieupoważnionym wstęp wzbroniony”.

- Chyba… nie – wyjąkał, a jego jabłko Adama gwałtownie podskoczyło gdy przełykał ślinę. No, chociaż nie byłem sam w tym strachu. Wykładowca otworzył drzwi i nakazał nam wejść do środka. Oczywiście wszyscy cofnęli się do tyłu, tylko ja i Liam staliśmy jak wryci, tuż przy nim. Nie pozostało nam nic innego jak wejść pierwszym.

Oczywiście pierwsze co do mnie doszło, to zapach. A może nie zapach, tylko okropny smród formaliny. Łapczywie otworzyłem usta i odwróciłem się do tyłu aby złapać jeszcze chociaż trochę świeżego powietrza. Nosem na pewno nie będę już oddychał.

Na polecenie profesora ubraliśmy się w stroje ochronne i podążyliśmy dalej, do dobrze oświetlonej Sali z olbrzymim stołem sekcyjnym pośrodku.

Niepewnie spojrzałem na Liama. Cały entuzjazm który towarzyszył mu jeszcze kilkanaście minut temu, już dawno z niego uszedł. Jego twarzy była przeraźliwie blada, a na czole dostrzegłem kropelki potu. Mogłem się założyć, że wyglądałem ponownie.

- Ostatnia osoba niech zamknie drzwi! – polecił profesor. Po sekundzie usłyszeliśmy dźwięk zamykanego zamka i gdy wszyscy stanęliśmy już wokół stołu, szybkim ruchem odwinął białe prześcieradło.

Od razu poczułem, jak mój żołądek skręca się i zaczyna niebezpiecznie przewracać się w środku. Dziewczyna stojąca naprzeciw mnie zemdlała, co wcale nie ułatwiało mi wytrzymania tam. Szybko zacisnąłem oczy i starałem się odgonić mdłości tłumacząc sobie, po co tu jestem.

Louis, chcesz być lekarzem. A żebyś skończył studia zajęcia tutaj są niezbędne. Dlatego skup się na słuchaniu wykładowcy a nie na tym co masz przed oczami.

I ciągle powtarzając tę myśl, nie zważając na otaczające mnie blade – albo nawet zielone twarze, wsłuchałem się w to, o czym opowiadał doktor, zerkając na ciało tylko wtedy, gdy było to konieczne.

Pomogło. Przetrwałem. Całkowite skupienie spowodowało, że godzinne zajęcia minęły bez mrugnięcia okiem. Usłyszeliśmy „Do zobaczenia jutro” i szybko skierowaliśmy się do wyjścia.

- Ja pierdziele, najgorszy dzień w moim życiu! – ten komentarz był słyszany ze wszystkich stron. No jeśli chodzi o mnie – nie najgorszy, ale jeden z tych gorszych, zdecydowanie.

Powiew świeżego powietrza i zapach znanej wody kolońskiej Liama, pozwoliły moim zmysłom dojść do siebie. Zamknąłem oczy i po prostu delektowałem się przyjemną wonią docierającą do nosa. Starałem się całkowicie wymazać obraz kilkudziesięcioletniej kobiety, leżącej przede mną na tym stole. Udało się to dopiero, gdy zacząłem myśleć o prysznicu i spokojnym wieczorze w domu.

- No i jak, Li? – zapytałem, otwierając oczy.

- Bywało lepiej – odmruknął. Siedział na krawężniku, pomiędzy innymi osobami z naszego roku, z głową schowaną między kolanami. Nawet w tej pozycji mogłem dostrzec, że jego twarz przybrała bardzo  blady odcień i w bardzo powolnym tempie wracała do normalnych kolorów. – A ty?

- Myślę, że już jest okej – odparłem zadowolony. Jako jedyny z grupy nie potrzebowałem usiąść. Stałem, ciesząc się jednym z niewielu słonecznych dni w Londynie.

- Myślałem, że to ja jestem tym bardziej odpornym fizycznie – powiedział, wstając z chodnika. Wziął kilka głębszych oddechów i uśmiechnął się krzywo.

- Też tak myślałem – wyszczerzyłem zęby. – To co, idziemy na obiad?

- Porąbało cię? – spojrzał na mnie z przerażeniem. – Zwróciłbym wszystko nim jeszcze zdążyłbym połknąć, nie tknę niczego do wieczora!

- No jak chcesz, ja tam mam ochotę na McDonalda…

- Tomlinson! – krzyknął wkurzony.

- Okej, okej, żartowałem – zaśmiałem się, obejmując go ramieniem. Pokręcił głową z dezaprobatą, ale po chwili jego usta też wykrzywiły się w charakterystyczny łuk i skierowaliśmy się w stronę głównego wyjścia.
Jako że profesorowie doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że pierwsza wizyta w prosektorium będzie dla nas udręką, były to jedyne zajęcia dzisiaj. Byłem z tego naprawdę bardzo zadowolony. Stwierdziłem że pojadę do domu, wezmę prysznic a później wybiorę się na jakiś spacer z Liamem – o ile nie będzie umówiony z Danielle.

- Liam? – postanowiłem się podzielić moimi planami.

- Hmm?

- Czy jesteś umówiony dzisiaj z Dan?

- Tak, jedziemy do kina.

- Ech, no to nic. Miałem taki plan aby wrócić do domu, wziąć prysznic i… -  podniosłem akurat wzrok, aby obserwować jego reakcję. Jednak to co zobaczyłem kilkanaście metrów przede mną, uniemożliwiło jakikolwiek ruch.

Usłyszałem właśnie pierwsze wersy ulubionej piosenki The Fray, gdy ujrzałem stojącą przy kolejnym drzewie znajomą sylwetkę. Wysoki, szczupły ale jednocześnie umięśniony chłopak z burzą loków wystających spod kapelusza. Przekląłem cicho a mój policzek zaczął jakby na zawołanie mocniej piec. Nienawidziłem go całym sercem.

- I co?

Jego błyszczące, zielone tęczówki przepełnione były grozą i pożądaniem. Patrzył na moje ciało z obłędem, chciał nad nim zawładnąć. Nie zwracał uwagi na krzyki, piski i jęki. Dopiero po kilku minutach wyciągnął nóż tłumacząc mi, że poderżnie mi gardło jak się nie zamknę. Podziałało. Przestałem.

- Lou, wszystko okej?

Siedział naprzeciwko mnie w TYM SAMYM kapeluszu. Kuliłem się, siedząc tuż obok mojego adwokata. Ten chciał mi dodać otuchy, ale nie umiałem zachowywać się spokojnie gdy ON znajdował się w tej samej Sali co ja. Najchętniej uciekłbym gdzieś na drugi koniec świata. Ale musiałem tu siedzieć – bo inaczej puściliby go wolno.

- Louis!

Sześć lat? Niby wzdrygnął się na siedzeniu słysząc te słowa, ale co to jest sześć lat? Miną jak jeden dzień, a w końcu on wyjdzie i dopadnie mnie, mszcząc się za to, że zgłosiłem to na policję. I wtedy nie odejdzie. Wtedy mnie zabije, pewnie udusi gołymi rękoma. Udusi, bo – jak czytałem – uduszenie to najbardziej intymny sposób zabójstwa. Czując większą bliskość już się nie da. Więc na pewno nie skorzysta z noża. Będzie chciał widzieć to przerażenie w moich oczach, będzie chciał śmiać mi się prosto w twarz. Sześć pieprzonych lat.

Te sześć lat już minęło.

Nie trzeba było nic więcej.

Moje nogi zwiotczały i ostatnią rzeczą którą pamiętam, była zdezorientowana twarz Liama przede mną.

**

- Louis! Louis! – usłyszałem dochodzący z oddali, jednak coraz głośniejszy głos. Chciałem otworzyć oczy, ale powieki były tak ociężałe…

- Louis budzimy się! – teraz usłyszałem już wszystko wyraźnie. Zebrałem w sobie siły i zmusiłem się, aby rozszerzyć powieki.

- Noo, nareszcie, nasza śpiaca księżniczka – Liam uśmiechnął się szeroko. Moje ciało zaczęło powracać do normalnego stanu. Rozejrzałem się szybko i zorientowałem się, że siedzę na ziemii, tuż przed wejściem do głównego budynku uczelni. Przyjaciel klęczał obok mnie, a na plecach poczułem jego rękę. Dookoła było jeszcze z trzydzieści znajomych osób, w tym jeden profesor, który właśnie przedarł się do „pierwszego rzędu” tego widowiska.

- Co się stało? – zapytał.

No właśnie. Co się stało? Dlaczego zemdlałem?

Pamiętałem wszystko jak przez mgłę.  Myślałem o tym jak spędzę dzisiejsze popołudnie. Zapytałem Liama czy ma jakieś plany z Danielle. Powiedział, że idą gdzieś dopiero wieczorem, więc ucieszyłem się i zacząłem mu mówić o moich zamiarach i wtedy…

Zobaczyłem jego. Te cholerne loczki, wystające spod granatowej Beenie. Obcisłe rurki i wpuszczona w nie czerwona koszula w kratkę. Na oczach miał okulary, ale i to nie pozwoliło mi mieć jakichkolwiek wątpliwości. To był on.

Później przypomniałem sobie dzisiejszą datę. Sześć lat minęło kilka miesięcy temu.

Przed oczami znowu dojrzałem czarne plamki, szum w moich uszach był nie do zniesienia. Siłą woli powstrzymałem się od kolejnego zemdlenia i powoli zaczynałem znowu słyszeć głos Liama.

- Mieliśmy zajęcia w prosektorium, to pewnie dlatego – wytłumaczył, wciąż przytrzymując mnie ręką.

- To wcale nie dlatego – powiedziałem słabo. Otworzyłem oczy ponownie. Liam patrzył na mnie jak na wariata.

- To niby dlaczego? – zapytał, uśmiechając się ironicznie. – Po prostu nie jesteś taki twardy jak myślałeś! – i usłyszałem masę śmiechów dookoła. Nie mogłem mu o niczym powiedzieć. Nie przy tylu osobach.

Po kilkunastu sekundach ujrzałem przed sobą kolejną, znajomą twarz. Wysoka blond czupryna 
zdecydowanie wyróżniała się wśród tłumu. Przybiegł zdyszany, z plecakiem w ręku.

- Co się stało? – zapytał od razu.

- Zajęcia w prosektorium – wymruczał Liam. Spojrzałem na niego groźnie, jednak nie przejął się tym zbytnio. – Wstajesz?

Mocno wkurzony skinąłem głową. Od razu zacząłem się rozglądać dookoła. Nie było go.

- Już, nic mi nie jest, możecie odejść – odparłem mocnym tonem. Usłyszałem jakiś kilka niezadowolonych pomruków, ale wszyscy zgodnie zostawili mnie samego z Niall’em i Liamem.

- Kurcze ja muszę iść bo umówiłem się z Danielle. Niall odprowadzisz Louisa do mieszkania? – Li podrapał się po głowie.

- Nie jest to konieczne! – krzyknąłem, otrzepując ubrania. – Czuję się dobrze!

- Ta, mhmh – Liam odmruknął. – Porozmawiamy jak wrócę. To jak Niall?

- Nie ma sprawy – tamten odpowiedział uśmiechem. – Mam jeszcze wykład, ale akurat ten najnudniejszy i ze szczerą chęcią go opuszczę.

- Ale to naprawdę nie jest potrzebne – jęknąłem.

- To stwierdźmy po prostu, że chcę się urwać z zajęć i idę do was, okej?

- Mhmh – mruknąłem i widząc że nie mam szans machnąłem ręką po czym skierowałem się w stronę domu.
Bez słowa wsiedliśmy do autobusu. W środku był taki tłok że również nie zamieniliśmy ani zdania i wyszło tak, że pierwsza frazą która została wypowiedziana podczas tej podróży było moje pytanie:

- Wejdziesz do środka?

Niall uśmiechnął się nieśmiało i odparł :

- Jeśli tylko mnie wpuścisz.

- Daj spokój. Przepraszam, po prostu… myślę że powinienem ci o czymś opowiedzieć – westchnąłem niepewnie.

- Zamienię się w słuch, obiecuję. – Uśmiechnąłem się lekko i otworzyłem przed nim drzwi. Po kilkudziesięciu sekundach znaleźliśmy się w salonie.

- Kawy, herbaty, soku? – zapytałem, rzucając klucze na szafkę.

- Może być sok – odparł siadając w fotelu.

- Pomarańczowy  czy jabłkowy?

- Pomarańcza zdecydowanie.

- Proszę – ustawiłem na ławie szklankę i usiadłem naprzeciwko niego.

- No więc o czym chciałeś pogadać? – zagadnął Irlandczyk, upijając łyk.

- Um… To jest dla mnie trudne, dlatego nie zdziw się gdy w pewnym momencie zacznę płakać czy coś.

- Aż tak trudne? – zapytał, patrząc na mnie przeniklwie. Przytaknąłem. Wziąłem głęboki oddech i zacząłem opowieść :

- Sześć lat temu, gdy chodziłem jeszcze do liceum… Do tej samej szkoły chodził taki chłopak. Nazywał się Harry Styles - krew w moich żyłach natychmiastowo przyspieszyła swój obieg. Starałem się zapanować nad emocjami więc zamknąłem oczy, odetchnąłem znowu kilka razy i kontynuowałem – cały czas prześladował mnie za to, że jestem gejem. Zazwyczaj były to jakieś głupie wyzwiska, czasami wraz ze swoją paczką mnie pobił ale nigdy jakoś bardzo dotkliwie. Jednak pewnego dnia on… To było po jednym z naszych koncertów, on… zgwałciłmnie.

- CO?! – Niall krzyknął zdenerwowany. Spod moich oczu zaczęły sączyć się łzy. Czułem że mój głos drżał już od pewnego czasu, jednak musiałem dokończyć to, co zacząłem.

- Zgwałcił mnie. Dostał wyrok 6 lat więzienia. Te 6 lat właśnie minęło. Zemdlałem pod tym prosektorium, bo wydawało mi się, że go zobaczyłem. Ale możliwe że miałem halucynacje. To mnie prześladuje.

- O matko – Niall pokręcił z niedowierzaniem głową. – Nie… Nie mogę w to uwierzyć. Boże, Louis – szepnął po czym jak najszybciej podbiegł do mojego fotela i przytulił mnie, najmocniej jak tylko umiał.

 ___________________________________________________________________________________________________________________

Taką mam  dla Was niespodziankę. Jutro nie nocuję w domu, od razu po szkole wybieram się na 'babski wieczór", wiec postanowiłam że dodam rozdział dzisiaj :)
Dziękuję Kochani za 40 000 wyświetleń, naprawdę, jesteście niesamowici <3
No i jak Wam się podoba? Komentujcie, proszę ;*
Następny rozdział w następny piątek/sobotę :)
Zapraszam na twittera mojego, zawsze follow back, zawsze mogę pogadać :)
Ewentualnie, problemy z chemii lub matmy - też się odezwijcie, mi powtórka się przyda, a przy okazji pomogę Wam :D
Kocham Was :*


25 komentarzy :

  1. OMG! Masz wielki talent! Ten rozdział jest C U D O W N Y!
    Biedny Lou! Ciekawe czy to tylko halucynacje czy na prawde go zobaczył? Jesem po wrażeniem tego że Lou się przełamał i powiedział o tym Niallowi. Nie moge się doczekać kiedy Lou spotka się w końcu z Harrym.
    Marzena ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko!!! O.O Harry! O mój Boże... Widzę, ze akcja sie rozkręca. Masz niesamowity talent, którego ci zazdroszcze ;D Milego babskiego wieczorku :**
    @_1D_Polska_

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow super ;)
    Halucynacje, czy Harry Styles we własnej osobie?
    Ciekawa jestem kiedy się spotkają Lou chyba znowu zemdleje jak go zobaczy, pomyśli, że ześwirował totalnie...
    Serio? To mają być uroki studiowania medycyny? -.- Byłam lekko przerażona jak to czytałam xd
    Czekam na następny i życzę dużo weny :D
    http://larrystylinson-stories.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostałaś nominowana do The Versatile Blogger Award :D
      Więcej na moim blogu http://larrystylinson-stories.blogspot.com/

      Usuń
  4. kobito ja płaczę, telepię się i umieram... po prostu dziwię się że moje nerwy jeszcze wytrwały...mam dopiero 12lat! co ja czytam... nie no... kocham to opowiadanie... ciekawe jak to możliwe że jeszcze żyję.... hahaha... to co ty piszesz mnie powala... jestem tak młoda że rozumiem wszystko... ty to masz wzięcie.... gdyby starzy się wdowiedzieli co ja czytam to bym miała kare na komputer do 18 roku życia... matko boska leże i nie wstaje z tych moich głupot... rozdział jest sexi-paraliżująco-straszno-umarło-dobry.... kocham ten blog!
    całuski/pozdrowionka @gaba540

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne *.* nie mogę doczekać się piątku <3
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  6. O boze , kocham Cię <3
    myślałam ze juz nic mi humoru nie poprawi a tu taka niespodzianka ^^
    Rozdział zajebiscie mega zajebisty *0*
    Czekaam na nastepny <33 :33

    \\ @emkaa_bitch

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobra! Zawiodłam się. :( Obstawiałam, że w tym rozdziale będzie spotkanie Larry'ego. Chodzi mi o bardziej bezpośrednią konfrontacje. Jednak twój styl wymiata i rozdział mimo moich złudnych przypuszczeń wyszedł bardzo fajnie. Czeeeeeekam na nexta. Kocham Cię :* <3

    @ania95_official
    lovehatefriendshipfame.blogspot.com
    xox

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie muszę powtarzać ze swietnie piszesz, prawda?
    Rozdział - wow. Nie sądziłam ze tak będzie *-*
    + Jeżeli masz już wszystko napisane to możesz ustawic automatyczne dodawanie postów na dana datę i godzinę. Nie będziesz musiała sie martwić o to ze np. nie będziesz mogła wejść na bloga z jakis powodów. ;>

    OdpowiedzUsuń
  9. No wow... Nie spodziewalam sie takiej akcji o.O jak szybko minelo te 6 lat... Xd nie no troche szkoda... Boje sie o Lou, ale chyba bedzie juz dobrze, co? Znaczy Harry na pewno bedzie mial poczatkowo jakies problemy, ale moze jakims cudem sie zmieni i przeprosi Louis'ego? ;3 jezuu w co ja wierze xd no ale warto miec marzenia :p
    Coz, nie moge doczekac sie nastepnego rozdzialu! ;3 milego babskiego wieczoru! :3 kocham Cie <3
    // @ShipperMonte

    Ps. Przepraszam, ze nie podziekowalam na tt, ale mam chwilowy zakaz tweetowania, bo robie pewien eksperyment :p wiec bardzo bardzo dziekuje tutaj :3 <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Doskonałe.
    To jest takie piękne, nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów, fabuła jest strasznie wciągająca. Szkoda mi Lou. Harry nie chce go chyba znowu zgwałcić? :o Kocham tą Twoją nieprzewidywalność, bo nie mam pojęcia, co się wydarzy... ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. CHOLERA, SERIO?!?!?!

    W TAKIM MOMEMCIE PRZERYWASZ?!?!?! JEZU NO:(
    PRZECUDNIE PISZESZ, KOCHAM TWOJE ""WYPOCINY"" O LARRYM<3

    /@heheszka

    OdpowiedzUsuń
  12. Znowu będę się powtarzać ale jak ZAWSZE świetnie <3 W połowie byłam już przerażona co się stanie haha :D Mam nadzieje że wymyślisz jakąś scenę do płakania (nie raz Mi się to zdarzało na opowiadaniach) haha :D Troszkem taki krótki :( albo Mi się zdaje.. :D kurde jak Ja bym chciała żebyś dodawała częściej lub pisała dłuższe <3 Tak wiem że masz obowiązki itd. :) Dziękuje że poświęcasz Nam czas i piszesz dla Nas :) Absolutnie i niepodważalnie kocham to opowiadanie <3 Czekam na kolejny z niecierpliwością xx

    /@Emily_Thoompson

    OdpowiedzUsuń
  13. Rozdział świetny (jak zwykle)!

    OdpowiedzUsuń
  14. hejka.
    dodaj jak najszybciej następny rozdział. plis. chyba że chcesz żebym umarła z niecierpliwości. twoje opowiadanie jest nadzwyczaj nieprzewidywalne. ubóstwiam je.

    czekam na next, kochana. x ♥
    @Horan_Shawty

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej. Starsza młodzież. To opowiadanie naprawdę niezle sie rozkręca, będzie świetne, rozdział dobry, najbardziej mi żal oczywiście LOu tyle lat a to wciąz tak boli! Pewnie to był Harry a Lou taki strasznie wrażliwy, omdlenia .... to muszą być straszne emocje ze doprowadzają do takiego stanu! Jestem pełna podziwu do tego jak piszesz i jak tworzysz najpierw w twojej głowie. Dobry temat. Bardzo spodobał mi sie Horanek na końcu troszkę sie uspokoiłam że jednak on nie chce skrzywdzić Lou, że mu wsółczuje. Podziwiam Lou za odwagę trudno mówić o takich rzeczach, ale mownienie o nich pomaga- ponoć.Nie mogę się doczekac spotkania chłopaków oj będzie się działo.

    OdpowiedzUsuń
  16. Hej! O ile dobrze pamiętam, nie skomentowałam ostatniego rozdziału. Czasami czytam je bardzo późno albo nie mam siły nic pisac. Nie chcę, żebyś pomyślała, że Twoje opowiadanie przestało mi się podobac :D Jeżeli nie będę miała nic specjalnego do powiedzenia, po prostu będę pisac buźkę czy coś w tym stylu, żebyś wiedziała, że przeczytałam :) Ten rozdział wyjątkowo mi się spodobał, ponieważ interesuję się patologią (to zabrzmiało strasznie *o*), lubię oglądac "Doktor G: Lekarz Sądowy" i ogólnie ten temat trochę mnie fascynuje (dziwne jak na mój wiek :D ). Czekam z niecierpliwością na następny rozdział :* - Tuńczyk

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny rozdział, z niecierpliwością czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  18. świetny rozdział.
    Zapraszam http://www.followyouonly.blogspot.com : )

    OdpowiedzUsuń
  19. Boże, to było po prostu piękne *.*
    http://komorkowe-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. To jest boskie *o* Jaa chce następny :D Nie mogę się doczekać jak Hazza i Lou się spotkają. Na pewno będzie ciekawie ;> Nadal szkoda mi Louisa po tym, co mu się stało i że tak dalej to wspomina ale mam nadzieje że w końcu jakoś o tym zapomni, czy coś w tym sensie xD Najlepiej by było gdyby Harry go jakoś przeprosił za to wszystko, ale przecież zwykłe "przepraszam" sprawy nie załatwi. ;/ Więc nw jak on uzyska to wybaczenie od Lou. A może w ogóle go nie uzyska? ;o xD Dobra, bo ja tu już zaraz będę wymyślać dalszy scenariusz :D Życzę weny i czekam na next! xx
    I przepraszam, że komentuję tak późno, ale jakoś wcześniej nie miałam czasu tego zrobić. Lepiej późno niż wcale ;>

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedy następny ? *-*

    OdpowiedzUsuń
  22. Reakcja Nialla była podejrzana i słodka. Nie jeden zostawił by rozchwianego psychicznie człowieka, którego mógłby nazwać przyjacielem... Piękne i tak bardzo emocjonalne... <3

    OdpowiedzUsuń
  23. ;_________; Lou to nie były halucynacje..

    OdpowiedzUsuń