piątek, 20 września 2013

004 - ROZDZIAŁ 4



MARIONETKA

*12 października 2013*
~`LOUIS~` 

- Wiesz, od zawsze wiedziałem że studiowanie medycyny będzie ciężkie. Ale nie spodziewałem się że aż tak! – jęknął Liam, przeciągając się tuż przed wyjściem z ogromnego budynku.

- Powiem ci, że sądzę dokładnie to samo – wymamrotałem, mocniej opatulając się płaszczem. Zrobiło się nieprzyjemnie chłodno.

- Zimno, co? - spytał Liam, rozgrzewając dłonie.

- No żebyś wiedział – odparłem dokuczliwie. – O cholera, nie… - jęknąłem, przypominając sobie o tym, co musimy zrobić.

- Co jest?

- Musimy iść na zakupy – powiedziałem ze złością.

- Racja – przytaknął. – To chodź, wskoczymy do tego Tesco za rogiem, hmm?

- A wziąłeś pieniądze?

- Nie za dużo, ale powinno wystarczyć. Rozliczymy się później.

- Okej. – I skierowaliśmy się w stronę  dużego logo, które jakby spoglądało na nas zachęcająco.

Mimo, że sklep widzieliśmy niemal z okien uczelni, droga do niego wcale nie była taka krótka. Gdy już skręciliśmy we właściwą uliczkę, okazało się że został nam do przejścia jeszcze jakiś kilometr. Przekląłem pod nosem.

Mimo całego niezadowolenia które siedziało we mnie, zacząłem przyglądać się witrynom sklepowym. Gdy w jednej z nich zauważyłem mnóstwo par tomsów, mimowolnie zatrzymałem się i zacząłem spoglądać na nie z aprobatą. Białe, granatowe, czerwone, czarne…

- Louis chodź, im szybciej tam dojdziemy tym wcześniej będziemy w domu.

- No już – mruknąłem niezadowolony i przyspieszyłem kilka kroków aby znowu zrównać się z Liamem.

Gdy do sklepu brakowało nam już raptem ze 100 metrów, ujrzałem przyjemnie wyglądający szyld kawiarenki. Było mi tak zimno, że postanowiłem spojrzeć czy jest duża kolejka przy kasie i – jeśli by jej nie było – wstąpić po kubek gorącej herbaty. Tylko tego potrzebowałem. Zatrzymałem się więc i zmrużyłem oczy, aby dojrzeć cokolwiek z środka. Przy barze nie było nikogo. Uśmiechnąłem się więc szeroko i już miałem zawołać Liama, gdy w kącie pomieszczenia dojrzałem…

Nie, to jakieś pieprzone halucynacje. Znowu. Ja pierdole.

- Louis chodź już! – usłyszałem ponaglający mnie krzyk Liama. Jednak nie poruszyłem się ani odrobinę. Moje nogi zostały jakby wmurowane do chodnika. Momentalnie zrobiło mi się tak gorąco, że miałem ochotę zdjąć płaszcz.

- Liam – pisnąłem cicho. Widziałem kątem oka jak się zatrzymał i pokręcił głową z wyraźnym niezadowoleniem.

- Louis proszę.

- Liam! – krzyknąłem głośniej. Zaczął się zbliżać.

- Co jest do cholery? – zapytał zirytowany, stając tuż obok mnie.

- Spójrz – wyszeptałem, i wskazałem palcem. Liam nie widział w tym najmniejszego sensu ale mimo to pochylił się i spojrzał w wyznaczone miejsce. Widziałem, jak jego ciało natychmiastowo się spięło.

- Ja pierdole. To on – powiedział tylko, nie przestając się wpatrywać. – A najgorsze jest to, że z nim siedzi… Niall?

Więcej nie było mi trzeba. Moje nogi wreszcie zaczęły się mnie słuchać. Czując napływające do oczu łzy i będąc na tyle zmotywowanym, aby nie wybuchnąć płaczem lub nie zemdleć na środku ulicy, zacząłem biec. Przed siebie, aczkolwiek wiedziałem że z każdym krokiem zbliżam się do domu.

Łzy płynęły po mojej twarzy już ciurkiem, czułem jak biegły po szyi i wpadały za kołnierz płaszcza. Ludzie patrzyli się na mnie z jakimś dziwnym obrzydzeniem – a może tylko mi się wydawało? Nie, naprawdę patrzyli. Widziałem, jak w myślach powtarzali sobie „Płaczący chłopak, na pewno jakiś pedał. Albo złodziej, bo ucieka”. Jednak nawet myślenie o nich, nie odganiało ode mnie tamtego obrazu. To znowu był  on. Siedział na tej kanapie widocznie zły - widziałem jak zaciskał palce na tej filiżance. Dokładnie tak samo, jak zaciskał je na moich ramionach.

Jego paznokcie boleśnie wbijały się w moją skórę. Czułem jego ciężar każdym kawałkiem swojego ciała. Czekałem, na kolejne upokorzenie. Czy ostatnie? Nie miałem pojęcia.
- Rozsuń te nogi – rozkazał, przysuwając pod moje oczy nóż. A może nie zrobię tego? Niech mnie zabije? Nie. To by było chyba tchórzostwo. Moja mama mnie potrzebuje. Moje siostry mnie potrzebują. Muszę przeżyć, za wszelką cenę.
Posłusznie rozsunąłem nogi. Jednym ruchem zsunął ze mnie spodnie i przybliżył się jeszcze bliżej. Ponownie zacisnął palce na moich ramionach i jednym, szybkim ruchem wszedł we mnie, rozrywając moje ciało od środka.

 -Louis! – Liam dogonił mnie i złapał za ramię. Potrząsnąłem nim gwałtownie, ale nie udało mi się zrzucić z siebie jego ręki. Nie miałem wyjścia. Zatrzymałem się, wybuchając płaczem. A tak bardzo tego nie chciałem. Uklęknąłem, zaciskając dłonie w pięści i zacząłem krzyczeć.

- Dlaczego?! Czemu on znowu chce zniszczyć moje życie. Czy tamto mu nie wystarczyło? Liam – zaszlochałem głośno, zaciskając oczy. Czułem na sobie pełne pogardy spojrzenia innych. Nie mogłem sobie z tym poradzić.

- Już, cichutko Lou, cichutko, wszystko będzie dobrze – Liam uklęknął przede mną i przyciągnął do siebie, układając moja głowę na swoim ramieniu i głaskając ją czule. – Będzie dobrze, nie pozwolę aby skrzywdził cię jeszcze raz. – Ucałował moje włosy. Objąłem go i wtuliłem się w jego szyję, wciąż nie przestając płakać. On za bardzo mnie skrzywdził, abym mógł spokojnie reagować na jego obecność w pobliżu. To cały czas bolało tak samo, po tych wszystkich latach. Pamiętałem tę sytuację z każdym szczegółem, tak jakby wydarzyła się wczoraj.

- Cii, Boo, jestem tutaj – Liam ciągle próbował mnie uspokoić.

- Ja… Li… chodźmy do domu – zaszlochałem, próbując jakoś zapanować nad trzęsącym się ciałem.

- Tak, chodźmy – Liam jeszcze raz pocałował moje włosy po czym wstał, trzymając mnie za ręce. 

Podniosłem się razem z nim, chcąc jakoś otrzeć łzy ale moje dłonie za bardzo drżały. Nie mogłem nawet trafić na wysokość policzków. – To niepotrzebne – szepnął Liam pocierając na otuchę moje plecy. Objął mnie ciasno i dość szybkim krokiem skierowaliśmy się w stronę naszego bloku.

- Wchodź kochanie – wyszeptał otwierając mi drzwi. Nie chciałem uwalniać się z tego uścisku, ale wiedziałem że muszę to zrobić. Wciąż strasznie przybity zdjąłem buty i wpatrując się po prostu przed siebie, usiadłem na kanapie.

- Gorący prysznic dobrze ci zrobi, hmm? – Liam uśmiechnął się lekko i wskazał na drzwi od łazienki. – Idź, zrobię ci herbatę i porozmawiamy. A jak nie będziesz chciał, to po prostu posiedzimy, okej?

- Dobrze – odparłem pustym tonem i powłóczyłem nogami do łazienki. Zamknąłem się, rozebrałem i wszedłem do kabiny szczelnie zasuwając drzwiczki. Puściłem wodę, nieco namydliłem swoje ciało po czym… zacząłem płakać.

Już chyba nigdy nie zmyje z siebie tego, co pozostało po tamtej nocy. Usiadłem w kącie przyciągając do siebie kolana i zacząłem szlochać. Czym sobie zasłużyłem na tak spieprzone życie?

- Lou, wszystko w porządku? – usłyszałem po kilku minutach dochodzący z oddali głos Liama.

- Tak – odparłem, jednak chyba niezbyt przekonującym, bo wciąż drżącym tonem.

- Pospiesz się, herbata już czeka.

Nie chcąc doprowadzić do tego aby Liam zaczął się znowu zamartwiać wstałem i szybko spłukałem zalegającą pianę. Wytarłem się czystym ręcznikiem i już miałem poprosić Liama aby przyniósł mi jakieś ubrania, gdy ten krzyknął :

- Ubrania masz na szafce!

Mimo wszystko zdobyłem się na uśmiech. Co ja bym zrobił bez niego?

Przepasałem biodra ręcznikiem i otworzyłem drzwi od łazienki. Na blacie czekały na mnie ulubione dresy  i para czystych bokserek. Wcisnąłem się w nie szybko i znowu udałem się do salonu, bez żadnego entuzjazmu łapiąc w ręce kubek i siadając tuż obok Liama.

- Z mlekiem? Dziękuję – uśmiechnąłem się upijając łyk herbaty.

- Dla ciebie wszystko – odparł obejmując mnie ramieniem. Oparłem na nim swoją głowę i powoli sączyłem herbatę, delektując się poczuciem bezpieczeństwa które Li mi zapewniał.

W naszym mieszkaniu panowała teraz absolutna cisza. Telewizor był wyłączony a jedynymi odgłosami były chyba dźwięki przełykania gorącego napoju. Żaden z nas nie odzywał się aż do chwili, gdy skończyliśmy pić.

- Liam – zacząłem, niepewnie. Złapałem głęboki oddech i zmusiłem się aby to powiedzieć : - Czemu on znowu chce mi popsuć życie? I czemu wykorzystuje do tego Niall’a?

- Louis, wiem tyle ile ty – westchnął, całując moje czoło. – Naprawdę nie mam pojęcia co on znowu sobie wymyślił ale obiecuję ci, że choćbym miał chodzić za tobą krok w krok, nie pozwolę aby skrzywdził cię ponownie.

- Dziękuję – wyszeptałem. – No i przeze mnie znowu nie mamy nic do jedzenia – próbowałem zmienić temat i zapomnieć o tym co zobaczyłem niedawno, jednak wciąż nie oswobodziłem się z uścisku Liama.

- Może zadzwonię do Danielle, żeby kupiła nam coś gdy będzie tu szła, hmm?

- O Boże, zapomniałem że masz z nią dzisiaj wyjść.

- Nie przejmuj się, posiedzimy tutaj.

- Nie Li – zaprotestowałem. – Nie możesz cały czas podporządkowywać się mnie. Masz swoje życie.

- A ty jesteś bardzo ważną jego częścią, wiesz? Jesteś moim najlepszym przyjacielem i moim zadaniem jest opieka nad tobą. Obiecałem to twojej mamie.

- Ale za bardzo cię ograniczam. Musisz zacząć żyć dla siebie, a nie dla mnie.

- Louis! – Liam złapał mój podbródek. – Nigdy nie zostawię cię gdy będziesz mnie potrzebował. I gdy kiedykolwiek jakaś dziewczyna powie mi, że powinienem spędzać więcej czasu z nią niż z tobą – odprawię ją z kwitkiem. Zrozumiałeś?

-Ech… -westchnąłem. – Kiedy ja ci się za to wszystko odwdzięcze?

- Kiedy już wydobrzejesz. Okej?

- Okej.

Siedzieliśmy jeszcze tak dłuższy czas, lecz w końcu Liam złapał telefon i zadecydował się zadzwonić do Danielle aby przyniosła coś do jedzenia. Wyszedł na chwilę do swojego pokoju. W tej chwili zdałem sobie sprawę, jak bardzo jego obecność mi pomagała.

- Dan będzie za kilkanaście minut, bo właśnie skończyła pracę – Liam przybiegł i przeskoczył przez kanapę, siadając obok mnie. – Myślisz, że przyniesie nam jakieś pyszne ciasto ze swojej kawiarni?

- Oby – uśmiechnąłem się. Li również się zaśmiał, po czym złapał w rękę pilota i leniwymi ruchami zaczął skakać po kanałach. Zatrzymał się na MTV, gdzie zaczynała się właśnie jedna z moich ulubionych piosenek „Wonderwall”, śpiewane przez Oasis.

- Today, it’s gonna be the day… - zaczął Liam i ręka zachęcił mnie do śpiewania. Gdy byliśmy w szkole średniej, śpiewaliśmy to niemal każdego wieczora.

Na szczęście nie w tamtym dniu.

Zamknąłem oczy i całkowicie oddałem się muzyce. Nasze głosy odbijały się po pustych ścianach. Tak bardzo mi tego brakowało – tych zadowolonych twarzy śpiewających razem z nami. Adrenaliny towarzyszącej każdemu występowi.

Ale wiedziałem, że nie dałbym rady zaśpiewać jeszcze raz. Pewnie uciekłbym ze sceny obawiając się, że zaraz ujrzę tę cholerną czuprynę czarnych loków.

Sekundę po usłyszeniu ostatniego szarpnięcia gitary, do naszych uszu dobiegł dzwonek do drzwi.

- Ja otworzę – zaoferował Liam. No tak, w sumie to głupio gdybym ja miał powitać jego dziewczynę. 

Wsłuchiwałem się, pragnąc dowiedzieć się co też Dan kupiła nam na obiad. Mój żołądek skręcał się już od dłuższej chwili, a jedyne co mieliśmy w domu to herbata i dokładnie dwa ciastka które zostały od wczoraj. A to tylko spotęgowało nasze apetyty.

Jednak nie słyszałem żadnych czułych słówek, miłego powitania. Może mi się przesłyszało, ale chyba było to coś jak… krzyk?

Zerwałem się z kanapy i wbiegłem do pokoju. Na początku sylwetkę stojącą za progiem zasłonił mi Liam, jednak po chwili, ujrzałem już tę blond czuprynę. To Niall.

- Wynoś się stąd – krzyknął Liam i chciał zamknąć drzwi, jednak Irlandczyk przytrzymał je ręką.

- O co wam chodzi? Wczoraj było wszystko dobrze! Louis! – zwrócił się do mnie, prosząc o pomoc. Liam dopiero teraz zauważył że stałem tuż za nim.

Moje ciało natychmiast ogarnęła fala złości. Jak ten dupek miał czelność przychodzić do naszego domu?

- Wynoś się stąd, kurwa – syknąłem, wysuwając się przed Liama. – Nie chcę cię więcej znać.

- Ale Lou, co się stało? – zapytał zdenerwowany.

- Co się stało? Jesteś pieprzoną marionetką w ręku gwałciciela! Co on ci kazał, zaprosić mnie kiedyś do siebie żeby znowu mógł mnie zgwałcić? Zaufałem ci skurwielu! Opowiedziałem wszystko!

- Ale Lou, to nie tak … - w jego oczach ujrzałem wyraźne zawstydzenie. Patrzył na mnie niemal błagalnie.

- To mi kurwa wytłumacz bo nie rozumiem! – krzyknąłem mocno gestykulując.

- Ja… Ja nie wiedziałem że on cię zgwałcił. Ja myślałem że tylko pobił, czy cos… Louis uwierz mi, naprawdę chcę być twoim przyjacielem.

- Nie kłam do cholery – wysyczałem, podchodząc do niego bliżej. Złapałem dłońmi kołnierzyk jego polo i patrząc mu prosto w oczy zapytałem, groźnym tonem :

- Czy to on kazał ci się do mnie zbliżyć?

Blondyn przełknął głośno ślinę.

- Ja… Tak, ale ja nie wiedziałem… - Tyle mi wystarczyło. Przerwałem jąkaninę wymierzonym prosto w nos ciosem, który wypchnął go za drzwi. Zamknąłem je szybko i oparłem się o nie plecami, po kilku sekundach zjeżdżając po nich w dół i wybuchając głośnym płaczem.

- Louis, nie płacz – Li już klęczał przy mnie.

- Dlaczego to wszystko spotyka akurat mnie– wyszeptałem tylko cicho i ponownie drżąc i szlochając, schowałem się w jego ramionach.

~`HARRY~`

- Styles! Gdzie jesteś, Styles! Gdzie się do cholery ukryłeś! Kurwa!

- Niall zamknij się do cholery, jestem w salonie! – krzyknąłem, nie podnosząc się z kanapy.

- Zabije cie. No kurwa po prostu cie zabije – Niall wparował do pokoju. Zerwałem się z miejsca widząc jego zakrwawioną twarz i od razu rzuciłem :

- Pobiegnę po lód!

- Nie! – wydarł się głośno. Przystawił palec wskazujący do mojej klatki piersiowej i nakazał z powrotem usiąść na kanapie. – Po pierwsze – zaczął groźnym tonem – czemu przez cały dzień nie odbierasz telefonów?

- Byłem cały dzień na uczelni, a mój telefon się rozładował. Gdzie miałem sobie do cholery podłączyć kontakt? Do tyłka? – prychnałem.

- Bardzo śmieszne Styles, bardzo kurwa śmieszne. Dobrze, przejdźmy teraz do sedna sprawy. Dlaczego nie powiedziałes mi prawdy o Tomlinsonie?

- Prawdy? To znaczy? – zapytałem niepewnie.

- To znaczy dlaczego mi do jasnej cholery nie powiedziałeś, że go zgwałciłeś! – Po moim ciele przebiegły dreszcze.

- Przecież ci mówiłem, że go skrzywdziłem i siedziałem za to 6 lat w więzieniu – odparłem cicho, zawstydzony bawiąc się palcami.

- No tak. A ja nie dopytywałem. Ale no kurwa gwałt to chyba coś poważnego, nie? To prawie jak zabójstwo do cholery! – Niall był naprawdę wkurzony. W sumie to nie dziwię mu się. Pewnie Louis mu to wszystko opowiedział. Ale dlaczego ktoś go uderzył?

- Niall, wiedziałem że jak ci powiem prawdę, to – po pierwsze nie będziesz chciał ze mną mieszkać, a po drugie za nic nie będziesz chciał mi pomóc!

- No i kurwa masz rację! Mieszkam z gwałcicielem! I to w dodatku męskim! – krzyknął, kopiac w stół.

- Niall… Przecież wiesz, że się zmieniłem – szepnąłem, czując jak do moich oczu napłynęły łzy. – Przepraszam cię, naprawdę cię przepraszam ale potrzebowałem twojej pomocy. Przysiegam, że nie mam żadnych nieczystych intencji. Proszę, uwierz mi. – Spojrzałem na niego przez zamglone oczy. Uspokoił się nieco, już nie chodził nerwowo po pokoju ale nic się nie odezwał. – Mówiłem ci już tysiące razy, że chciałbym aby tamten dzień się nie wydarzył. Że żałuje go najbardziej w życiu. Że ciagle mnie męczy i uświadamia mi, jak okropnym człowiekiem byłem. No właśnie. Byłem. Niall, więzienie naprawdę mnie zmieniło. Chcę po prostu sprawdzić jak Louis sobie z tym radzi i być może z nim porozmawiać, prosić o wybaczenie. Proszę. Uwierz mi – chlipnąłem, ocierając kilka łez spływających po policzkach i schowałem twarz w dłoniach. Głośno wypuściłem zalegające w płucach powietrze i czekałem, jak na tę wypowiedź zareaguje mój przyjaciel.

- Harry… Dobrze, okej, nie ma sprawy. Rozumiem cię. Wszystko między nami okej? – zapytał podchodząc do mnie. Uniosłem do góry głowę i uśmiechając się przez łzy kiwnąłem głową. – Chodź tu – szepnął podciągając mnie do góry i otworzył ramiona, oferując przyjacielski uścisk.

- Przepraszam stary.

______________________________________________________________________________________________________________

No i jest czwóreczka :) Jak sie podoba?
Dziękuję za te wszystkie komentarze, mam jeszcze trzy napisane rozdziały, także o regularność przynajmniej do drugiego tygodnia listopada się nie martwcie. Później może być gorzej, ale nie zamartwiajmy się na przyszłość :)
Kocham Was, naprawdę ponad 45 000 wyświetleń przechodzi moje oczekiwania O.o
Mam do Was taką prośbę :) Jeśli już komentujecie, zostawcie tam chociaż swoje imię, co? Bo tak lepiej się je czyta, mam wtedy świadomość że napisał to Ktoś a nie komputer :) Proszę :*
No i przepraszam kogoś anonimowego kto się zapytał kiedy następny rozdział, nie odpowiedziałam, no bo już jest dzisiaj :)
Jeszcze raz powtórzę że Was kocham :*
Do następnego piątku ;))
@lifetastegreat



31 komentarzy :

  1. A ja dalej jestem pod wrażeniem twojego talentu <3 ten rozdział jest cudowny :*
    @girl_lovesdraco albo po prostu Ania :) xx

    OdpowiedzUsuń
  2. O MATKO. O BOŻE. O JEZU. O KURWA. O JA PIERDOLE.
    NIE MOGE WYJŚĆ Z SZOKU PO TYM ROZDZIALE XD
    Genialny, po prostu G-E-N-I-A-L-N-Y. Szkoda mi Louis'a... I szkoda mi też odrobineczkę Harry'ego.
    A teraz...
    BŁAGAM, BŁAGAM, BŁAGAM DODAJ JUTRO, ALBO NAWET TERAZ NASTĘPNY ROZDZIAŁ, SKORO MASZ 2 NAPISANE TO MOŻESZ DODAĆ CHOCIAŻ 1 TERAZ. BŁAGAM
    Przepraszam za ten caps lock i wgl, ale BŁAGAM NA KOLANACH BŁAGAM BŁAGAM PROSZE CIE TAK BARDZO CIE KOCHAM, UWIELBIAM, JESTEŚ WSPANIAŁA. PROSZĘ, PROSZĘ, PROSZĘ DODAJ TERAZ, ALBO JUTRO ROZDZIAŁ.
    MOGŁAŚ NIE PISAĆ, ŻE 2 MASZ NAPISANE, BO NIE BĘDĘ MOGŁA ZASNĄĆ... ALE MI SMAKA ZROBIŁAŚ.
    PROSZE
    PROSZE
    BŁAGAM
    BŁAGAM
    BŁAGAM NA KOLANACH!!
    @_1D_Polska_
    -Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  3. A już się bałam, że Niall jest w jakiejś zmowie z Harrym xd
    Nie dziwię się, ze był wkurzony..
    Szkoda mi strasznie Lou... on dalej to tak przeżywa. Na szczęście jest jeszcze kochany Liam :)
    Pogadać i przeprosić? Louis pewnie zemdleje ze strachu jak go zobaczy xd
    Mimo to nie mogę się doczekać ich spotkania.
    Świetnie piszesz, czekam na następny i życzę ci duużo weny :**
    Zapraszam do siebie
    http://larrystylinson-stories.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham to opowiadanie. Tyle wystarczy co? Nie no muszę coś jeszcze. Uwielbiam je bo jest inne, i tak naprawdę każdy je może czytać bo może sobie wyobrazić że to nieznani ludzie a nie akurat chłopcy z 1D. Kiedy wydasz tą pierdoloną książkę, co? xD

    OdpowiedzUsuń
  5. O MATKO!! ;O Tego się nie spodziewałam. Harry żałuje!? ON NA SERIO ŻAŁUJE???? WoW :O Czyli nie jest aż tak źle xD Myślałam że on raczej nie będzie żałował, czy coś a tu takie bum!! :D Właśnie dobrze, że głupio mu z powodu tego co się stało. To znaczy, że nie wszystko jeszcze stracone. ;> W tym rozdziale szkoda mi ich obu. Lou za to, że to wszystko tak przeżywa i wgl, a Harry'ego to nie wiem właściwie za co. xD Po prostu widzę, że żałuje swoich czynów no bo powinien i naprawdę trochę sobie zasłużył na skopanie tej jego dupy, ale ten kawałek mnie przekonał, że może on nie jest taki niemiły i wredny jak mi się na początku wydawało: "Mówiłem ci już tysiące razy, że chciałbym aby tamten dzień się nie wydarzył. Że żałuje go najbardziej w życiu. Że ciagle mnie męczy i uświadamia mi, jak okropnym człowiekiem byłem. No właśnie. Byłem. Niall, więzienie naprawdę mnie zmieniło. Chcę po prostu sprawdzić jak Louis sobie z tym radzi i być może z nim porozmawiać, prosić o wybaczenie. Proszę. Uwierz mi".. No i jak tu mu nie uwierzyć no? ;__; Odpuszczam, już mu uwierzyłam xD Tylko teraz Hazza musi się ogarnąć i błagać Lou na kolanach o wybaczenie. Choć to raczej nic nie da. Nie wiem, co powinien zrobić aby Louis mu przebaczył, bo po tym wszystkim bardzo bardzo trudno będzie mu to zrobić. Ale naprawdę nie ma się, co dziwić. No to niech Harry po prostu coś wykombinuje żeby wszystko się jakoś ułożyło no. Więc niech ruszy te swoje cztery litery i coś wymyśli no!! Zepsuł wszystko więc teraz musi to koniecznie naprawić!!! ;> Kurde, już się strasznie wczuwam w to całe opowiadanie, ale co ja poradzę?? jest strasznie cudowne *.* BŁAGAM CIĘ DODAJ ROZDZIAŁ JAK NAJSZYBCIEJ BO JA TU JUŻ ZDYCHAM Z NIECIERPLIWOŚCI!! MÓWIĘ POWAŻNIE!! NIE WIEM JAK JA WYTRZYMAM DO NASTĘPNEGO PIĄTKU??! ;O SKRUĆ NASZE MĘKI xD Dobra to pozostaje mi życzyć ci weny i cóż czekam na next!! Mam nadzieje że wytrzymam jakoś. xx


    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudny :) czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ha ha /starsza młodzież/ dziś tak krótko ponieważ zaraz jadę do Budapesztu na wycieczkę. Następny postaram sie ciut dłuższy komentarz napisać!!!!! Cudo kochana. Harry sie zmienił coś podejrzewałam haha taki loczek nie może być wiecznie zły. Lece pa

    OdpowiedzUsuń
  8. C-U-D-O-W-N-Y rozdział:-) ! Strasznie mi szkoda Louisa! On ciągle to tak strasznie przerzywa choć mineło już 6 lat! Szczerze nie moge uwierzyć że Harry żałuje ale może jednak, w każdym bąć razie nie jest mi go żal. Lou troche poniosło z tym uderzeniem Nialla, ale nie dziwie się mu dowiedział się że jego przyjaciel przyjaźni się z jego gwałcicielem, którego nie nawidzi. Nie wyobrażam sobie jak Harry chce go przeprosić i powiedzić że żałuje tego co zrobił, przecierz jak Liam go zostawi żeby Harry miał taką szanse( jak w ogule go zostawi) to Louis ucieknie a jak nie to po prostu zemdleje a jak już z nim porozmawia (pokrzyczy) to tam w sercu będzie się go bał i może nie będzie umiał tego strachu ukryć i na pewno mu nie wybaczy i nie uwierzy. Dodaj prosze szybko następny rozdział (bo skoro masz gotowyto czemu nie). Nie ukrywam że po tum mam nie dosyt tego twojego wspaniałego opowiadania!
    Pozdrawiam Marzena ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
  9. Boski, czytałam ze łzami w oczach. Nie wiem jeszcze co mam napisać, kocham cię *.* <333 Piekne, piękne, piękne <333
    http://komorkowe-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Jesteś wspaniała. nie czytałam lepszych imaginów niż Twoje. Jezu. <3

    /@heheszka (moja nazwa z tt haha)

    OdpowiedzUsuń
  11. uuu...lala :P znalazłam czas :) w sumie tak nie mogłam sie doczekać, że musiałam go znaleźć i o to jestem. Wyczekuje niemiłosiernie konfrontacji Harry'ego i Lou :D nie moge sie doczekać :P no nic to do następnego <3 rozdział cudowny :)

    @ania95_official
    lovehatefriendshipfame.blogspot.com
    xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Swietny!
    Dominika

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem strasznie ciekawa jak będzie wyglądało spotkanie H & L :D Pisz szybko następne rozdziały! Nie mogę się doczekac! - Tuńczyk
    PS Jak nazywa się Twój fandom? haha :D

    OdpowiedzUsuń
  14. zgadzam się z poprzednikami i też nie mogę się doczekać następnego. no bo czytam, czytam przesuwam w dół a tu koniec a ja : co kurwa?! <3 świetny rozdział.
    @nowakarta
    Aly

    OdpowiedzUsuń
  15. O cholera.
    Musisz pisać tak idealnie, bym uzależniła się od Twojego bloga?! Musisz? ^^
    Co do rozdziału..
    Harry jest... dziwny. Ludzie, przecież Louis mu nie zaufa.. Jestem tak strasznie ciekawa dalszego ciągu, proszę, dodawaj szybciej te rozdziały :'))
    Zakochana w tym opowiadaniu ♥
    Anita

    OdpowiedzUsuń
  16. ola boga.. ja płacze, śmieję się, krzyczę, milczę i jszcze ze sto innych rzeczy robię... kocham to opowiadanie! prosze cię to jest ekstra... Nasz Harold i płacz... Niall.. ach aż załkałam o tym nosie... i biedny Boo Bear z Li... omg po prostu to jest takie piękne... pozdro @gaba540

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny rozdział, przeczytałam o prolou do tego rozdziału i jest ekstra. Masz talent,nie marnuj go *.*

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny rozdział, przeczytałam o prolou do tego rozdziału i jest ekstra. Masz talent,nie marnuj go *.*

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetny rozdział, przeczytałam o prolou do tego rozdziału i jest ekstra. Masz talent,nie marnuj go *.*

    OdpowiedzUsuń
  20. hej kotek!
    cieszę się że już moge przeczytać ten rozdział no i kurwa...........
    LKM;SDKLSDKKAS
    FDMLLLFDL;FD
    SD
    SDPDFSSDDSSDSDFSDSDFGKJHOYH
    EWSLODK'FGR
    YTEIUTDYRTETUOOTYUI;F
    *przepraszam za ten wybuch*
    to jest cudowne. boże kocham. dzięki Ci że w końcu dałaś nam fragment o Harrym *-* biedny Lou, a Harry.. hm, należy mu sie bo w końcu każdy musi ponieść karę za swoje błędy ale mam nadzieję że wszystko się ułoży. CHCĘ JUŻ LARRY'EGO! (nie zwracaj na to uwagi)
    no chyba na tyle.
    a i jeszcze raz chciałabym ci podziękować za dodanie mojego bloga do rekomendacji. kochana. ♥

    czekam na następny rozdział i życzę weny, @Horan_Shawty

    OdpowiedzUsuń
  21. Rozdział świetny! Tylko obawiam się że Harry'emu raczej łatwo nie będzie zbliżyć do Lou. Co jest całkowicie zrozumiałe, bo ja raczej nie byłabym w stanie uwierzyć w jego dobre intencje.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jaa chce daleeeeej!!!! Jak najszybciej. :*

    OdpowiedzUsuń
  23. Boże jaki świetny rozdział! asnusgbfudjf omg Moje feels *o* Oby Harry się zmienił na prawdę x Jesteś zajebista! Czekam niecierpliwie na kolejny <3

    /@Emily_Thoompson

    OdpowiedzUsuń
  24. Jezuuuu to jest po prostu tak zajebiste że nie mam słów jak to opisać !! *.* I Harry się zmienił to takie Awww <333 Czekam z niecierpliwością na nexta @FuckMeStyles2

    OdpowiedzUsuń
  25. Nominowałam cię do Liebster Award :D :D
    więcej na :

    one-direction-change.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. O.o co za zajebisty rozdzial *.* i z POV Hazzy *.* yaay, az nie wiem od czego zaczac o.o
    Moze na poczatek od tego, ze przepraszam za tak pozna reakcje, ale ostatnio jestem zalatana i ciezko mi znalezc chwile na blogi, przez co mam troche zaleglosci ;c
    A dalej to tak: bdjdksjwidjdjdbdjdnd woohoo Hazz sie zmienil ;3 znaczy prawdopodobnie :p nigdy nie wiadomo co on tam sobie naprawde mysli i planuje xd ale chyba ma dobre intencje, co? ;) wgl caly czas mi zal Lou, bo strasznie to wszystko przezywa mimo uplywu czasu :c juz prawie bylo dobrze, a tu nagle jeb i wyskakuje Harry nie wiadomo skad kuzwa... No ale bez niego w sumie byloby nudno :p a i ten, chcialam jeszcze podziekowac, ze caly czas piszesz o Dani :* bardzo tesknie za Lanielle i nadal nie moge pogodzic sie z faktem, ze oni juz nie sa razem... Sophia jakos mnie na razie do siebie nie przekonuje... Dlatego milo jest chociaz poczytac o Dan, bo to pozwala na wspomnienia ;3 takze wielkie dzieki za wszystko <3
    Kocham Cie <3
    // @ShipperMonte

    Ps. Specjalnie na Twoja prosbe ;3 /Monika :p

    OdpowiedzUsuń
  27. Śliczny rozdział, poprostu uwielbiam twojego bloga ♥♥♥ i jak zawsze głupieję czekając na nexta XD @EFlegiel choć jak wolisz to może być Ewelina :3

    OdpowiedzUsuń
  28. Hej. Siedziałam sobie chora w domku i stwierdziłam - ok, dość tego obijania się, znajdź sobie przynajmniej jakiegoś fajnego bloga. Całkiem przez przypadek trafiłam na Twojego bloga i nie byłam w stanie się oderwać. To opowiadanie jest naprawdę niezwykłe. Przeczytałam już naprawdę bardzo dużo opowiadań tego typu, ale nie spotkałam się jeszcze z czymś takim. Naprawdę podziwiam za tak oryginalny i nie ukrywajmy - kontrowersyjny pomysł. Mimo że tematyka nie jest łatwa, to piszesz naprawdę lekko. Dziś rzadko się to zdarza i często gdy coś czytam co chwila sprawdzam jak dużo mi jeszcze zostało. W tym wypadku było inaczej - czytałam pierwsze zdanie, mijało 5 sekund i zastanawiałam się dlaczego już się skończyło. To musi być prawdziwy talent. Jestem bardzo ciekawa co będzie dalej i jak to wszystko przedstawisz. Czy Harry naprawdę się tak diametralnie zmienił? Czy Lou mu wybaczy? Jak rozwinie się relacja między nimi? I czy w ogóle po czymś takim Louisowi uda się zamienić choć słowo z Hazzą, bo przecież jak na razie nie jest w stanie nawet na niego patrzeć z oddali? Ale ja już nie gdybam, tylko czekam na kolejny, genialny rozdział. Coś czuję, że to będzie jedno z moich ulubionych opowiadań.
    Ps. Ja po roku właśnie wróciłam do blogosfery i zaczynam od nowa, więc może nie obrazisz się jak zostawię linka do siebie - http://www.lying-inside-our-quiet-drama.blogspot.com/#

    OdpowiedzUsuń
  29. No tego się nie spodziewałam..

    OdpowiedzUsuń
  30. Fajny rozdział. Nie spodziewałam sie takiego zwrotu akcji :-).
    Magda

    OdpowiedzUsuń