środa, 2 października 2013

006 - ROZDZIAŁ 6



Obserwowany

*14 października 2013*

~`LOUIS~`

Pierwszą myślą po przebudzeniu, było dzisiaj pytanie „Jaki mamy dzień tygodnia?”. Nieco zdezorientowany przez wczorajszy, wolny od zajęć dzień potrzebowałem trochę czasu, aby uświadomić sobie, że mamy sobotę.

Leniwie sięgnąłem po telefon. No proszę. Dzisiaj trochę pospałem. Dawno nie zdarzyło się, abym spał aż do dziesiątej. Wytężyłem słuch doszukując się jakichkolwiek odgłosów z głębi mieszkania. Dopiero po chwili przypomniałem sobie, że przecież Liam miał wyjść na zakupy.

Usiadłem na łóżku dłonią przeczesując włosy. Miałem tak dużo do zrobienia! Sesja zbliżała się nieubłagalnie a ja w każdej możliwej okazji robiłem sobie wolne od nauki w domu. Najwyższy czas z tym skończyć.
Zdeterminowany aby zabrać się za książki wstałem z łóżka i udałem się w stronę łazienki. Krótki prysznic przed nauką na pewno się przyda. Otwierałem już drzwi gdy kątem oka ujrzałem leżący na podłodze skrawek papieru. Identyczny jak wczoraj.

I nawet nie wiem dlaczego, ale mój wzrok mimowolnie się na niego skierował. Ogromny napis : „TYM RAZEM PRZECZYTAJ CAŁOŚĆ, PROSZĘ” raził wręcz moje oczy.

Nie potrafiłem myśleć racjonalnie. Straciłem kontrolę nad ciałem osuwając się na podłogę.
„Tym razem…” Co? Skąd on wie, że wczoraj przeczytałem raptem kilka linijek? SKĄD ON TO DO CHOLERY WIE?

Szybko wstałem z podłogi i podbiegłem do drzwi wejściowych. Zamknięte. Odwróciłem się więc na pięcie i nerwowo zacząłem krążyć od pokoju do pokoju, zasłaniając roletami wszystkie okna. A co, jeśli Niall podczas którejś z wizyt zamontował w mieszkaniu jakieś kamery?

Biegałem jak opętany. W mojej głowie krążyła tylko jedna myśl – „On mnie obserwuje”. I byłem bardzo zdeterminowany aby dowiedzieć się w jaki sposób.

Sprawdzałem każdy możliwy kąt. Odsuwałem meble i zdejmowałem ze ścian obrazy.

- No gdzie to ukryłeś?! GDZIE TO UKRYŁEŚ DO CHOLERY! – wrzasnąłem po chwili, kopiąc ze złością w kanapę. – Gdzie to kurwa ukryłeś – powiedziałem ponownie, leczy tym razem już bezsilnym głosem.

Opadłem na podłogę chowając twarz w dłoniach.

Zaczynam wariować. I to poważnie.

Ale on mnie obserwuje.

On wie co robię.

On pewnie wie, że teraz siedzę bezsilnie oparty o kanapę i nie mam pojęcia co robić. On to wszystko wie.

Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk przekręcanego w drzwiach zamka. Liam.

A co jeśli nie?

Moim ciałem zaczęły targać kolejne drgawki. Przyciągnąłem kolana do klatki piersiowej i łkałem cicho, czekając na to co wydarzy się za chwilę.

- Louis! Louis! O matko, Lou, co znowu się stało? – zapytał Liam słabym głosem i po chwili już czułem jak obejmuje mnie ramionami. – Boo, proszę, nie możesz tak reagować na sam fakt, że on wyszedł z więzienia. Mieliśmy walczyć, tak? – szeptał, głaskając mnie po plecach.

- Ale… Kolejny list. Liam, on wie, że nie przeczytałem tamtego. Skąd? Tu są na pewno jakieś kamery, czy cos. Li, on mnie obserwuje. Boje się.

- Już, shhh, spokojnie – Liam pocałował mnie w czoło. – Pewnie Niall powiedział mu, że nie chciałeś z nim rozmawiać i po tym zorientował się, że nie przeczytałeś listu w całości. W tym mieszkaniu na sto procent nie ma ani jednej kamery. Obiecuję.

- Ale… Liam, on może tu przyjść w każdej chwili. Ma tyle okazji, żeby mnie dopaść i znowu skrzywdzić. Ja… ja już tego nie wytrzymuje, zaczynam wariować. Niedługo, jak to wszystko się nie skończy wyląduję w szpitalu psychiatrycznym!

- No to zacznij cos z tym robić! – powiedział Liam nieco ostrzejszym tonem. – Musisz przestać o tym myśleć, zacznij robić coś pożytecznego, ucz się albo znajdź jakieś hobby. Jak będziesz cały czas o nim myślał, cały czas się go bał to nigdy twoje życie nie wróci do normalności! Weź się w garść! Minęło już sześć lat!

- Ale…

- Żadnego ale. Wychodzimy zaraz na kręgle. Okej?

- Nigdzie się nie ruszam.

- Louis!

- Nie ma mowy.

- Okej. To siedź w domu i popadaj w coraz większe szaleństwo. Ja za wszelką cenę chcę ci pomóc. Ale znudziło mi się już to ciągłe pocieszanie i szeptanie uspakajających słów. Teraz będę starał ci pomóc wrócić do normalnego życia w inny sposób. Jeśli go nie zaakceptujesz – to będzie tylko i wyłącznie twoja wina.

- Skończyłeś? – wychrypiałem. Liam tylko przytaknął i zerwał się z podłogi.

- Rozpakuj zakupy i ugotuj sobie jakiś obiad. Wrócę wieczorem. Na razie. – I jak gdyby nigdy nic – wyszedł.

Siedziałem, wpatrując się w miejsce w którym przed chwilą go widziałem. On jeszcze nigdy się tak nie zachował. Zawsze był wyrozumiały i oferował pomoc, a nie wrzeszczał, że nie umiem sobie z tym poradzić. A co, jak stracę też jego?

Dobrze wiedziałem, że Liam miał racje. Jak jeszcze posiedzę w domu z rok to doszczętnie oszaleje - wiem o tym zarówno ja jak i on. Popadnę w schizofrenię albo inne gówno. Albo popełnię samobójstwo, i tak się skończy życie bezproduktywnego, przeszkadzającemu wszystkim dookoła Louisa Tomlinsona.

Jednak ja po prostu nie umiałem. Nie umiałem zapomnieć o tamtej nocy. Wracała do mojej głowy nieustannie, mimo pomocy kilkunastu różnych terapeutów. Jestem po prostu słabym człowiekiem i tyle. I mimo tego że dobrze wiem, co się stanie ze mną za kilkanaście miesięcy jeśli nie przezwyciężę tego strachu, nie ma we mnie wystarczająco woli i siły aby to zrobić. W końcu przegram tę walkę o życie. Przestanę myśleć o tym, że umierając popełnię jakiś haniebny czyn. Przestanę zaprzątać sobie głowę tym co pomyśli moja mama i jak będą histeryzować moje siostry i Liam. Będę tchórzem, ale wreszcie ulżę swoim cierpieniom.

Ta myśl nieco mnie ukoiła. Doszło do mojej głowy, że w każdej chwili jest wyjście aby uciec od tej sytuacji. Że nie jestem bezradny.

Spojrzałem na telefon. Jedenasta? Dopiero co była dziesiąta…

*Otrzymałeś nową wiadomość* - sieć, Liam, mama albo siostry. Po szybkiej wyliczance w głowie wyszedł mi Liam. Czy mam rację?

Proszę porozmawiaj ze mną, wszystko Ci wytłumaczę. Przepraszam. – H.

Moje ręce natychmiast zaczęły dygotać. Ostatkiem sił rzuciłem telefonem o ścianę, na tyle mocno, że rozpadł się na kilka części. Łzy napłynęły do oczu w niesamowitym tempie i już po kilkunastu sekundach, miałem mokre całą twarz i ręce, oraz górną część koszulki.

Zna mój numer telefonu.

Wie gdzie mieszkam.

Zaraz pewnie tu wejdzie, zgwałci mnie, ale tym razem zabije. W sumie to dobrze. Nie będę musiał popełniać samobójstwa.

A może już tu wszedł?

Może już stoi nade mną i patrzy, jaki jestem słaby?

Może upaja się tym widokiem, tak jak upajał się wtedy?

- Jesteś tak bezradny, Tomlinson – wysapał wprost do mojego ucha, błądząc rękoma po moim ciele. – I na co były ci te wszystkie treningi? Kapitan drużyny – prychnął. – Ale wiesz? Trochę szkoda że już nie walczysz. Byłaby większa jazda, lepsze doznania. No nie?

- No dalej Styles. Zgwałć mnie już – powiedziałem, otwierając oczy. Wstałem z podłogi i zacząłem przechadzać się po pomieszczeniach. – Nie ukrywaj się już! – krzyknąłem. – Przyjdź, zgwałć mnie i zabij. Tylko muszę cię zasmucić. Dzisiaj też nie będę walczył. Nie mam siły!

Dopiero gdy sprawdziłem wszystkie pokoje, doszło do mnie co robię. Gadam sam do siebie? Czy już doszczętnie oszalałem?

Tego bałem się jednak chyba jeszcze bardziej niż ponownego gwałtu. Bałem się ześwirować i zostać umieszczonym w zakładzie psychiatrycznym. Bałem się zostać uznanym za wariata. Nie pozwolę, aby on  mi to zrobił.

Mam walczyć?

Szybko pobiegłem do łazienki i zacząłem wywalać wszystko z szafki. Jakieś zapasowe pasty do zębów, stare kremy po goleniu, ale w końcu znalazłem to, czego szukałem.

Już nawet nie wiem dlaczego kupiłem te żyletki. To było chyba kilka miesięcy temu, w kolejną rocznicę tamtej nocy. Też przechodziłem straszny okres i chyba po prostu kupiłem je, aby znaleźć jakieś wyjście. Czy pomoże mi teraz?

Zamknąłem drzwi łazienki i usiadłem na krawędzi wanny. Rozerwałem opakowanie zębami i wyjąłem jedną. Srebrny metal zabłyszczał od światła.

Poczułem coraz szybsze bicie serca. Moje ciało ogarnęła ogromna ekscytacja, adrenalina rozrywała wręcz żyły. Głośno przełknąłem ślinę i wziąłem głęboki oddech, po czym jednym, szybkim ruchem zrobiłem kreskę na swoim nadgarstku.

Spodziewałem się ogromnej fali bólu, jednak ku mojemu zdziwieniu, poczułem tylko przyjemne pieczenie. Nawet nie syknąłem. Delektowałem się widokiem krwi, powoli spływającej wzdłuż dłoni. Obserwowałem ją milimetr po milimetrze, dokładnie widziałem jak powoli zmienia swoją barwę na coraz ciemniejszą.
I zapomniałem, kompletnie zapomniałem o Harry’m.

To działa.

Poczekałem jeszcze chwilę, aż mój nadgarstek zaczął zdobić podłużny, cienki skrzep. Uśmiechnąłem się szeroko i bez wahania wyjąłem z opakowania drugą żyletkę. Jako że nie miałem w tym żadnego doświadczenia, nie wiedziałem czy można tym samym żelastwem wykonać kilka cięć. Wolałem nie ryzykować.

Fala ekscytacji znów opanowała moje ciało. Metal znów zabłyszczał odbijając światło z jednej z lamp łazienkowych i ponownie zrobiłem cienką kreskę, tym razem na drugim nadgarstku.
Jednak to cięcie było inne.

Już trzymając żyletkę w dłoni, poczułem nieprzyjemne mrowienie. Dopiero co zraniony nadgarstek nie działał tak jakbym tego chciał, dlatego zamiast prostej kreski, na prawej dłoni miałem jakąś łamaną. Bolało dużo bardziej niż to pierwsze. Chyba głębiej wbiłem się w skórę, bo krew leciała dużo szybciej i w większych ilościach. Czułem, że do moich i tak już czerwonych oczu napłynęły łzy.

Czyli jednak umiem płakać z jakiegoś innego powodu niż Harry.

Palce prawej dłoni stały się nagle bezwładne. Nieco bojąc się straty kontroli nad sytuacją podbiegłem do zlewu i włożyłem nadgarstek pod strumień zimnej wody, drugą ręką szukając po omacku apteczki. W końcu jednak wyczułem pod wciąż nie w pełni sprawnymi palcami bandaż. Odwinąłem go za pomocą zębów i sycząc z bólu, spowodowanym ruchem okaleczonej dłoni jakoś opatrzyłem nieudane cięcie. A przez ten cały czas, w mojej głowie kłębiły się ekscytujące myśli – „A co, jeśli nie zdołam się uratować?”

Było to z jednej strony fascynujące, z drugiej jednak przerażające. Uświadomiłem sobie, że jednak jest we mnie jakaś chęć życia. Chociaż tyle wiedziałem.

Wiedziałem też, że od tej chwili żyletka będzie moim sposobem na osaczającego mnie Harry’ego.

No nie wierzę.

Tak swobodnie myślę o tym imieniu.

 _________________________________________________________________________________________________________________

Misie! Przepraszam że tak późno, ale naprawdę miałam zawalony dzień. Mam nadzieję, że docenicie to, iż mimo wszystko rozdział pojawił się w planowanym dniu :)
Wiem, że znowu krótki, ale obiecuję - w następnym, dojdzie do czegoś, czego wszyscy oczekują :)
Zostawiajcie komentarze.
Następny rozdział w czwartek, za tydzień (10.10)
:)
Miłego wieczoru ;*


30 komentarzy :

  1. cudowne ♥ i nie, wcale nie płakałam czytając. no skąd ten pomysł.... nie no troszkę, ale to przez to, że tak bardzo jest mi żal Lou :c ily

    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  2. wow... cudne i przyznam Lou zachowuje sie jak histeryk... ja bym porozmawiała z stylesem lecz w sposób drastyczny ahahha nie no żartuję.... popłakałam się nie wiem z czego... to jest sweet! tak bardzo że aż chce mi się iść do cb i przytulic! więc hug me! i dodałaś to w TEN DZIEŃ ahahah jeszcze bardziej sweet! czekam na nexta @gaba540 ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. O Boże, tak strasznie szkoda mi Louis'ego :(( Rozdzial cudowny <3 jej, nakrecilas mnie na następny! Zawsze to robisz Ughh xdd
    Koocham :*** i czekam na następny xx
    @_1D_Polska_

    OdpowiedzUsuń
  4. To robi się nudne. Ile razy mam ci mówić "Swietnie"?
    Zawsze jest świetnie, dlaczego zawsze tak świetnie piszesz? xd
    Szkoda mi Lou, że się tnie. No i Liam- myślę, że miał prawo poczuć się zły.. Mam jednak nadzieję, że chłopcy wszystko sobie wybaczą i znów będą się wspierać :)
    OMG Czy to jest to o czym myślę? Wreszcie się spotkają?? Nie mogę się doczekać, to będzie niesamowite :D
    Życzę weny i czekam na następny <3
    http://larrystylinson-stories.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to szybko minęło *0* jisowbqidjsixnsosbahdiw <3
    ździwiłam sie zachowaniem Li no ale moze Lou się ogarnie ;P
    Teraz byle do czwartku ^^

    xoxo

    @luvmyylouehh

    OdpowiedzUsuń
  6. Boże jak zawsze świetnie dbbnhfjd <3 Jesteś zajebista *.* normalnie czytam każdy kolejny rozdział z zapartym tchem ;) Nie dam rady nic więcej z siebie wydusić więc napiszę tylko że czekam na następny <3

    /@Emily_Thoompson

    OdpowiedzUsuń
  7. matko kocie, jak my dawno nie gadałyśmy :( rozdział smuuutny :'( ale ma w sobie tą twoją magie :) do następnego :P

    @ania95_official
    lovehatefriendshipfame.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. jej kolejny! Fantastyczny ten rozdział, piszesz cudownie! Boże już nie mogę doczekać się następnego. Tylko proszę aby był choć trochę dłuższy od tego :) Życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nieee. Biedny Louis! :C
    To tylko opowiadanie a ja przeżywam jakby to było naprawdę o.O No ale w tym cały urok <3
    "dojdzie do czegoś, czego wszyscy oczekują" mam nadzieję, że mówisz o spotkaniu/rozmowie Harry'ego z Louis'em bo ja tego wyczekuje!
    @Mysia_69

    OdpowiedzUsuń
  10. Bomba! Genialny rozdział!
    Sorki, dzisiaj nie dodam długiego i mądrego komentarza, bo zrobiłam sobie maseczke i twarz mnie szczypię. x;
    Weny kochana. ♥ x

    @Horan_Shawty

    OdpowiedzUsuń
  11. Ty jesteś złaaa! Okaleczasz mi Louis'ego ! :C jak możesz się tak znęcać! :C czytałam to i ciągle miałam dziwne drgawki oraz prawie płakałam :C jak możesz :C ale z drugiej strony to się nie dziwię, że wybrałaś dla niego ten sposób, bo z autopsji wiem, że na takie sytuacje faktycznie jest najlepszy... no cóż, czekam z niecierpliwością na następny wspaniały rozdział, bo mam nadzieję, że wreszcie pojawi się Hazzuś ! *.* a i niech może Lou wreszcie przeczyta ten list w całości, co? miło by było, bo ciekawi mnie, co ten Harry tam nabazgrolił ;p no nic, to czekam, bo co innego mi pozostało? xd do następnego ;) życzę weny na kolejne oczywiście :3
    Kocham Cię <3
    // @ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  12. Powinnam się uczyć tak jak Ci pisałam, ale chęć przeczytanie rozdziału zwyciężyła xd
    Rozdział genialny, ale to jest zawsze, więc bez nowości <3
    Tak się bałam tej końcówki, w myślach mówiłam sobie "Lou nie! Lou błagam nie!" ;c
    Hmm..... Liam, tu nie wiem co napisać, mam nadzieję, że się pogodzą jakoś ;c
    @Little_Agnes1D

    OdpowiedzUsuń
  13. Te opowiadanie jest genialne. Inne, co czyni je ciekawszym. Liam ma racje, ale nie powinien zostawiać Lou sama w domu.
    Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  14. Przeczytałam, melduję się :D Genialne jak zawsze :) - Tuńczyk

    OdpowiedzUsuń
  15. *wyobraz sobie tutaj moj typowy komentarz pod rozdzialami*
    spotkaja sie. Na sto. :D
    Geniussss\^o^/

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie no co ty wyprawiasz, Lou zaczął się ciąć ja nie chcę proszę niech przestanie, Niech sie nie okalecza do niczego dobrego to nie prowadzi, o matko ale się zdenerwowałam, serducho mi wali, mało już wycierpiał, bez serca jesteś!!!! Tak strasznie mi żal Lou to już 6 lat a on nie może dojśc do siebie jaki on musi być kruchy, zagubiony. Myśle ze jak dalej tak będzie to rzeczywiście trafi do psychiatryka, niech mu wreszcie ktoś pomoże bo ja sama czytając wariuję i będziemy razem z Lou siedzieć w domu bez klamek! Po głębszym zastanowieniu nie było by to takie złe Z Louuuuuuu wow nawet i tam moge być!!!! haha. Zaskoczyło mnie bardzo zachowanie Liama ale może on ma rację może trzeba by nim potrząsnąć, może by to coś dał sama już nie wiem na razie to idzie ku gorszemu ku samo okaleczaniu się ale może to tylko chwilowe. Nie moge się doczekać ich spotkania tak bardzo. Wiesz nie chce mi się wciąż i wciąż powtarzać że świetny rozdział, podobał mi sie i takie tam duperele/ taka wredna jestem nie widać???/ ale co mi tam.......... świetnie napisany rozdział, świetnie uwypuklone emocje, cudowny Lou, kochany Liam, i wreszcie nasz niegrzeczny Harry aniołek z różkami, a na koniec Kocham Cię za to jak piszesz ile dostarczasz nam wrażeń i za to że z niecierpliwościa czekam na dalczą część _ zawsze!!! Starsza młodzież.

    OdpowiedzUsuń
  17. Zadziwiasz mnie xD Nie wiem nawet co powiedzieć. To jest naprawdę coś pięknego. *.* Liam miał prawo się zezłościć. Trochę go rozumiem, bo on też ma już wszystkiego dosyć więc nic do niego nie mam. Postąpił tak jak postąpił i myślę, że prędzej czy później to by się stało. Bo ile można tak w kółko tłumaczyć komuś że już jest dobrze? To też staje się powoli męczące. I jestem trochę smutna bo Lou się pociął ;cc Arr.. niech on już tego nie robi. To naprawdę straszne. :< Niech Hazza jakoś wkroczy do akcji xD Czekam na to jak na zbawienie ;> Tylko zastanawiam się jak to będzie gdy Hazz i Lou się spotkają... ;o pewnie Louis zemdleje albo ucieknie albo nie wiem co jeszcze może zrobić, ale wiem że między nimi nie będzie tak łatwo. Dobra, szczerze mówiąc za bardzo nie wiem jak to będzie ;D o prostu czekam na next i już! Życzę dużo weny :*

    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  18. Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału ! :D

    OdpowiedzUsuń
  19. świetny rozdział skarbie! nie mogę się doczekać następnego

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudy rozdział! Ty nawet nie wiesz jaki masz talent!
    Moim zadnie Lou źle robi okaleczając się, ale widocznie inaczej nie umie sobie z tym wszystkim poradzić. Zachowanie Liam nie totalnie zaskoczyło. Tego się obawiałam, że Liam będzie zostawiać Lou samego, a on coś sobie zrobi, okaleczy się na przykład! Strasznie jestem ciekawa następnego rozdziału, a za razem się boje co może się w nim stać! Czekam z niecierpliwością!
    Marzena ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
  21. Matko! To jest świetne, pisz szybko następny , bo juz sie doczekać nie moge! :***

    OdpowiedzUsuń
  22. ''...w następnym, dojdzie do czegoś, czego wszyscy oczekują :)'' - ooch, nie mogę się doczekać ^^

    OdpowiedzUsuń
  23. Piękne.. Wiem, zawsze piszę to samo, ale nie umiem komentować i chyba nigdy się nie nauczę. Nie pod emocjami, jakie wywołuje u mnie Twój blog. Skończyłam jeden blog o Larrym, szukałam drugiego, ale trafiłam na niego przypadkiem. I chyba zostanę do końca
    http://komorkowe-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Odpowiedzi
    1. O matko, Skarbie... Chcesz porozmawiać? Masz twittera czy coś? Mogę jakoś pomóc?

      Usuń
  25. Co prawda samookaleczanie wygląda inaczej (tnę się) ale rozdzial bajeczny :) ~ Zuza

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękne *.*
    Zaczęłam czytać twojego bloga i chyba szybko nie skończe. Przepraszam że nie dawałam komentarzy wcześniej ale po co jak i to było bardzo dawno xd teraz pewnie będę. Życze weny <3

    OdpowiedzUsuń
  27. Blleh! Nie mogę czytać końcówki... wiem co to znaczy, a opisałaś to bardzo realistycznoe, także przeżywanie tego kolejny raz nie jest dla mnie wskazane...

    OdpowiedzUsuń