sobota, 2 listopada 2013

010 - ROZDZIAŁ 10




ŻADNYCH ZMIAN



*LISTOPAD*

Koniec października i listopad były dobrymi miesiącami dla Louisa. Tak by się mogło wydawać.

Profesor widząc, iż Tomlinson przez miesiąc nie opuścił żadnej godziny zajęć i dostawał same piątki z kolokwiów, zdecydował się włączyć go do pracy w laboratorium już teraz. Więc ten siedział nad książkami do późna w nocy, wypijał hektolitry kawy i szedł na uczelnie. I znowu, i znowu. Codziennie to samo.

I Louis wmawiał sobie, że to było to, na co powinien postawić. Nauka.

I według niego nie było nic złego w  tym, że przez półtora miesiąca nie pozwolił sobie na żadne wyjście towarzyskie. Na żadną imprezę bądź kino. No ale robił to dla nauki. To dobrze, prawda?

I gdy Liam zwrócił mu uwagę, że w taki sposób nigdy nie wróci do normalnego życia i nie pokocha nikogo, on stanowczo zaprzeczył i stwierdził, że on właśnie zaczął żyć jak inni. Że Harry zniknął, on wziął się za siebie i wszystko jest w jak najlepszym porządku. Głośno i dobitnie powiedział, że czuje się teraz szczęśliwy i sytuacja sprzed sześciu lat nie zaprząta mu w głowie.

Jednak słyszalna frustracja w odpowiedzi do Liama była chyba najlepszym dowodem na to, iż Louis okłamuje nie tylko otoczenie, ale też samego siebie.

Bo chyba powtarzanie sobie każdego ranka – „Szkoła jest najważniejsza, Harry’ego nie ma, nikt cię nie zgwałci, żyj normalnie” nie jest symptomem szczęścia i beztroski?

W tym samym czasie, gdy Louis żył na powtarzaniu sobie iż nareszcie wrócił do życia, Harry zaczął znikać.

O ile wcześniej starał się być duszą towarzystwa i smakował wolności po sześciu latach cierpień, tak teraz stał się cieniem samego siebie. Jego ulubionym zajęciem od 18-stego października stało się wpatrywanie się w telefon. Zerkał na niego w każdym możliwym czasie, licząc ze może Louis jednak się odezwie.

Ale tak się nie stało.

I Harry sam widząc, że zaczyna trochę wariować, postanowił znaleźć sobie jakieś zajęcie. A że to zajęcie musiało być przynajmniej w małym stopniu powiązane z Louisem, wymyślił sobie sporządzenie portretu psychologicznego. Tak na wszelki wypadek, gdyby tamten zdecydował się jednak poprosić go o pomoc. Wtedy nie może być zielony. Będzie musiał wiedzieć, jak do Louisa się odnosić.

Dlatego codziennie wieczorem wypytywał o Louisa Nialla. Starannie zapisywał wszystkie informacje, od ilości i kształtu uśmiechów, po tematy rozmów między przyjaciółmi.

I największym smutkiem były dla niego dni, w których Niall nie widział Louisa. Nie mogąc zapisać ani słowa w specjalnym notatniku, czuł niesamowitą pustkę.



*GRUDZIEŃ*

W grudniu do Londynu zawitała prawdziwa zima. Taka z temperaturą grubo poniżej zera, oblodzonymi drogami i oszronionymi drzewami. Taka prawdziwa.

I jedyne co można było wyczuć w powietrzu, gdy tylko grudzień zawitał do kalendarzy, było rosnące oczekiwanie na święta. Centra handlowe z dnia na dzień zapełniały się tysiącami mieszkańców miasta, którzy z wypiekami na twarzy i rosnącym podekscytowaniem – a także zdenerwowaniem – odwiedzali kolejne sklepy wypatrując coraz to bardziej oryginalnych prezentów. Dzieci, uśmiechając się od ucha do ucha zatrzymywały się przy każdej witrynie z zabawkami, co róż krzycząc do rodziców „Ja chcie to!” i szarpiąc ich za rękawy. A kto by odmówił tak pięknie wypowiadającym pierwsze słówka dzieciom?

Nie inaczej było w rodzinie Louisa. Młody chłopak spędzał całe dnie na zakupach z młodszym rodzeństwem i pomaganiu rodzicom w świątecznych przygotowaniach.

I myślał że jest szczęśliwy.

Jednak to szczęście uleciało z dniem, w którym mama zapytała go, czemu nie wyszedł nigdzie ze starymi znajomymi. Wszystko skończyło się głośną awanturą, w której Louis dobitnie przekonywał mamę, że wydarzenie sprzed sześciu lat nie ma najmniejszego znaczenia.

A później, uspakajając się w swoim pokoju, do tego samego chciał przekonać siebie.

24-tego grudnia w godzinach południowych, mieszkańcy Londynu przeszli samych siebie. Kolejki do kas ciągnęły się niemal przez całe sklepy, a że na dworze panował ponad dziesięciostopniowy mróz, zapełnione były także wszystkie kawiarnie i restauracje. Ludzie chodzili całymi rodzinami, podziwiając najpiękniejsze ozdoby choinkowe, mamy i babcie kupowały ostatnie potrzebne rzeczy do świątecznych wypieków. A dzieci ustawiały się w kolejce, do opłaconych wcześniej Świętych Mikołajów.

Jednak nie w całym Londynie, okres ten wyglądał tak pięknie. Obrzeża miasta, całkowicie zapomniane przez biegających po sklepach biznesmenów, tętniły życiem w inny sposób.

Każda rodzina walczyła tutaj o chociażby kawałek drewna, który mogliby wrzucić do pieca i zapewnić tym samym chwilę ciepła swoim dzieciom. Te siedziały grzecznie, nieraz okryte kołdrami i wpatrywały się w gwiazdy, nie zadając żadnych pytań. Nie upominały się o prezenty czy lepsze jedzenie. Dla nich czas świąt  był jedynie okresem, w którym mogli spędzić przynajmniej jeden, cały dzień w gronie rodziców, nie ważne czy przy szklance herbaty, czy i bez tego. Ważne że razem.

I choć dzieci były pogodzone z tym losem i nie oczekiwały niczego od rodziców, to tamci nieraz mieli ogromne wyrzuty sumienia, że nie umieją zapewnić potomkom takich świąt, o których mogliby spokojnie powiedzieć w szkole.

Jednak to był właśnie ten okres, w którym nawet najmniej szczęśliwym ludziom jakiś aniołek postanowił dać iskierkę nadziei.

A nadzieją tą, był w niejednym wypadku wysoki, szczupły chłopiec, o kręconych, oszronionych włosach wystających spod czarnej czapki.

Harry zapisał się do wolontariatu tuż po opuszczeniu więzienia. Chcąc naprawić to co popsuł sześć lat temu, wiedział, że musi zacząć robić coś dla dobra świata. A nie mogłoby być lepszego czasu na uszczęśliwianiu innych niż święta.

Więc Harry jechał zaśnieżonymi ulicami i zatrzymywał się w wyznaczonych miejscach. Każda rodzina którą odwiedzał była wcześniej skrupulatnie przebadana, więc nie bał się, że oddaje nowe sprzęty i oferty pracy w miejsca, gdzie mogłyby się zmarnować.

I choć każda z piętnastu wizyt zaczynała się tak samo – od zdezorientowanych i niepewnych spojrzeń, to każda z nich była inna i miała w sobie coś, czego Harry nie zapomni chyba nigdy.

Młody chłopak nie czuł nic innego jak dumy. Czuł, że te święta są chyba najlepszymi w jego życiu. Widząc łzy - nadziei wśród rodziców którzy dostali ofertę dobrej pracy i kilka najpotrzebniejszych w domu rzeczy, i te szczęścia, wśród dzieci dostających drobne upominki, czuł jak jego serce wręcz płonie. Płonie miłością.
I wiedział, że odtąd wszystkie święta, będą zaczynały się w taki właśnie sposób.

Jednak każdy już wie, że to co dobre nie może trwać wiecznie.

 Tak właśnie stało się z Harry’m. Gdy samochód, który dostał od fundacji zrobił się pusty, chłopak poczuł to samo w swoim sercu.

Odstawił go we wcześniej wyznaczone miejsce, zamienił kilka słów z siedzącym już w domu dyrektorem i udał się do swojego mieszkania, czując się z kroku na krok coraz bardziej samotny.

Był wdzięczny za to co miał. Czyste mieszkanie, w którym można było bez obaw siedzieć w krótkim rękawku, laptop, telewizor i regał z książkami. Żadna z wcześniej odwiedzonych rodzin, nie miała nic takiego w swoich pomieszczeniach. A mimo to uśmiechali się szeroko. Te biedne domy były po prostu przepełnione ogromną miłością.

I Harry oddałby wszystko, aby mieć kogoś z kim mógłby teraz gotować kolację. Z kim mógłby później usiąść na kanapie z kubkiem gorącej czekolady i rozmawiać. Kogoś, w którego ramionach mógłby na tej kanapie zasnąć.

Gdy tylko otworzył drzwi, pozapalał wszystkie światła. Jakby to był jakiś sposób, aby mieszkanie stało się bardziej radosne.

Z uśmiechem spojrzał na stojącą w rogu choinkę. Rano ją kupił, przyniósł do domu i przystroił nowo kupionymi bombkami.

Jednak co z tego, skoro nikt jej nie zobaczy?

Siedząc przy kubku kawy, Harry zaczął rozmyślać o przyszłości.

I jedynym wnioskiem do którego doszedł było zdanie :

„Do końca życia będę samotny, przez jedną cholerną noc.”

*STYCZEŃ*

Po świętach i spędzonym w domu sylwestrze, Louis wrócił do szkoły. Znowu czytał dziesiątki książek, czasem nie mając czasu nawet na rozmowy z Liamem.

„Wszystko było w porządku, tylko Payne nie chciał w to uwierzyć” – powtarzał Louis w myślach, po kolejnej kłótni.

Jednak Liam nie był idiotą. On dokładnie wiedział, co się z Louisem dzieje. Tak przynajmniej myślał.
Dlatego chcąc sprawdzić w jakim dokładnie stopniu Louis wrócił do normalności, zdecydował się zaproponować coś, co kilka miesięcy temu w ogóle nie przyszłoby mu do głowy.

Śpiew.

Louis, ciągle szeptem mówiąc do siebie, że da radę – zgodził się. Z pewnym jednak zawahaniem w głosie, co zmusiło Liama do jakiś podejrzeń.

Aczkolwiek, mimo wszystkich jego obaw - w dniu występu wszystko zaczęło się dobrze. Louis uśmiechnięty wrócił z uczelni i zaczął się przygotowywać, poprzez dobranie odpowiednich ubrań i staranne ułożenie włosów. Brunet przyglądał się przyjacielowi z uśmiechem na ustach.

Uśmiech jednak musiał zniknąć, wraz z wyjściem na scenę.

Chłopcy dodali sobie otuchy i wyszli zza kurtyny. Usiedli na stołkach i już mieli zacząć śpiewać pierwszy utwór, gdy natrętne myśli zaczęły nękać głowę. Znalazł na widowni twarze kilkunastu mężczyzn, przyglądających się jemu z uśmiechem.

„Gwałciciele. Na pewno gwałciciele” – pomyślał i uciekł ze sceny, zdając sobie sprawę że tak naprawdę nic w jego marnym życiu się nie zmieniło.

Los chciał, że tego samego wieczora, ten sam klub odwiedził Harry.  Jednak, gdy tylko dowiedział się kto ma występować, opuścił klub, z czystego szacunku dla woli Louisa.

*LUTY*

Luty można opisać łatwo. Zarówno Louis jak i Harry spędzili go albo na nauce, albo na spędzaniu samotnych wieczorów z kubkiem herbaty w ręku, gdy tylko Liam lub Niall opuszczali ich wspólne mieszkania.

A że zdarzało się to coraz częściej, zarówno ofiara jak i napastnik sprzed sześciu lat, mięli mnóstwo czasu na rozmyślania.

I każdy taki wieczór kończył się na płaczu.

Louis płakał, gdy zdawał sobie sprawę, że będzie do końca życia samotny przez swoją psychikę.

Harry płakał, gdy zdawał sobie sprawę że będzie do końca życia samotny przez jeden olbrzymi błąd popełniony kilka lat temu.



*MARZEC*

Marzec mógłby być miesiącem przełomowym dla Louisa.

Pewnego bowiem dnia, spotkał on w kawiarni Josha. Josha, którego poznał na początku roku akademickiego w klubie.

Josha, od którego uciekł gdy tylko tamten chciał się zbliżyć.

Brunet niepewnie przysiadł się, do kartkującego notatki Louisa, pytając czy ten go pamięta. Louis uśmiechnął się i przytaknął, a jego policzki przybrały natychmiast różowego odcienia. Zdecydował się, że Josh będzie idealnym chłopakiem na start. Był naprawdę kochany, przeprosił za to że wtedy chciał się zbliżyć tak szybko.

W tamtym momencie Louis zdecydował się wyznać mu prawdę.

Powiedział o gwałcie, powiedział o tym, że wciąż nie może zapomnieć. Przyznał się do tego, że nie jest pewien czy jest gotowy na poważny związek.

Mimo to, Josh poprosił o szansę.

A Louis zdecydował się mu ją dać.

I wszystko układało się dobrze. Spotykali się często po zajęciach, czasami bywali w swoich domach. W ciągu tygodnia złamali barierę i zaczęli się trzymać za ręce, aczkolwiek Lou wciąż nie pozwolił na pocałunek.

A Josh nie nalegał.

Często się uśmiechali i żartowali, flirtowali na każdym kroku.

Można by powiedzieć – idealny początek związku.

Jednak wszystko skończyło się zanim jeszcze zdążyli się dobrze poznać.

Ostatniego bowiem dnia marca, Louis zapomniał o spotkaniu z Joshem. Zatopił głowę w książce, ucząc się do kolejnego kolokwium a wyjście do kina całkowicie mu umknęło.

Josh zadzwonił. Wkurzony, że ktoś go wystawił. Że nie odbierał telefonów.

Nakrzyczał na Louisa twierdząc, że ten jest niepoważny.

A Louisowi ten krzyk skojarzył się tylko z jednym. Dlatego rzucił telefonem, zamknął się w łazience i wyciągnął z opakowania nowiutką żyletkę, zostawioną „na wszelki wypadek”. Z zamglonymi przez łzy oczami wykonał kilka szybkich cięć i wybuchnął niepohamowanym płaczem.


Marzec mógłby być przełomowy także dla Harry’ego.

Od początku miesiąca spotykał się z dwa lata starszym kolegą z uczelni. Byli na kilkunastu randkach, doszło do kilku pocałunków.

Jednak także i w tym wypadku, związek nie przetrwał nawet miesiąca.

Bo Nick stwierdził, że nie będzie mógł żyć z gwałcicielem.


*KWIECIEŃ *

Na początku kwietnia Louis odrzucił książki. Wciąż zależało mu na studiach i pracy w laboratorium, ale nie starał się być perfekcyjny. Chciał być po prostu na tyle dobry, aby w obu miejscach się utrzymać.

Ale jeśli ktoś pomyślał, że w czasie który na tym zyskał Louis chciał poznać kogoś nowego i oddał się życiu towarzyskiemu, był w ogromnym błędzie.

Czas bowiem ten Louis wykorzystał na rozmyślanie.

Zakończenie znajomości z Joshem po raz kolejny uświadomiło mu to jak beznadziejne jest jego życie.
Więc Lou rozmyślał co jeszcze może zrobić, aby takie nie było.

Jednak nie wymyśli nic nowego. Doszedł jedynie do wniosku, że zrobił wszystko co mógł chodząc na dziesiątki terapii, a nic nie pomogło.

A sam zmienić siebie nie umie.

I to wszystko coraz bardziej go męczyło. Coraz częściej, spędzając samotne wieczory w mieszkaniu, z rozpaczy że już na zawsze zostanie sam i będzie to tylko i wyłącznie jego wina – sięgał po alkohol i żyletki.
Jego życie zaczęło wymykać się mu spod kontroli.

29 kwietnia, gdy Louis był już po dwóch piwach, zdecydował się na ruch, który od czasu do czasu przychodził mu do głowy wcześniej. Ale nigdy nie miał wystarczająco odwagi.
A dzisiaj, ta odwaga przyszła.

Z małą pomocą alkoholu, ale Lou był w pełni świadomy tego co robi.

„Moje życie stacza się na dno. Jesteś ostatnią opcją. Naucz mnie żyć.”

___________________________________________________________________________________________________________

Nie zabijcie mnie, że tak późno, proszę :*
Ciagle coś mam. W poniedziałek na przykład próbna matura z biologii. Klasa maturalna nie jest fajna.
No tak. Rozdział trochę inny niż poprzednie. Prawda?
Podoba Wam się?
Bo mnie się wydaje, że jak piszę coś w trzeciej osobie to tak na siłę to wychodzi, ugh -,-
Także proszę o opinie.
Dziękuję za te wszystkie komentarze, wyświetlenia, jesteście kochani ;*
Uwielbiam Was :*
Następny rozdział w czwartek! :)
Koocham <3
@lifetastegreat 


38 komentarzy :

  1. Ja tu czytam poprzedni poniewarz nie mialam wczesniej czasu a tu niespodzianka koncze i odrazu nastepny *___* rozdzial jak zwykle cudoowny czekam na nastepny weny życzę :*
    Wiki :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział rzeczywiście inny, co nie umniejsza jego świetności :D
    Czułam się trochę jakbym czytała streszczenie xd Ale dobrze zrobiłaś, bo gdybyś pisała tak rozdziały to akcja by się okropnie rozwlekła, a tak było bardzo dobrze ;)
    Nie wiem co mogę Ci napisać. Po pierwsze oboje się bardzo zmienili.
    I tak się uśmiechnęłam jak Harry dawał prezenty biednym, jak starał się być lepszy.
    Smuciłam, bo Louis wcale nie był 'normalny'. Nauka i żyletka na pewno mu nie pomogły.
    Nieco zdziwiłam, że spróbowali stworzyć normalne związki. (które pokazały, że żaden sobie nie radzi)
    I wreszcie cieszyłam, że Lou napisał sms do Hazzy.
    Teraz mam nadzieje, na jak najszybszy rozwój akcji i na tą "naukę życia". Jestem strasznie ciekawa co wymyślisz ;D
    Tak więc życzę weny i czekam na następny i
    zapraszam do siebie http://larrystylinson-stories.blogspot.com/
    P.S. Powodzenia na próbnej maturze :*

    OdpowiedzUsuń
  3. no w końcu dodałaś ile można czekać? ci ludzie :D nie no żartuję ostatnia linijka rozdziału - fenomenalna!!!!!!!!!!!!! już myślałam że się nigdy nie doczekam ah ten nasz Larry jak on szybko rośnie nic to teraz znowu muszę czekać całe dnie w męczarniach i znowu chyba sięgnę po mydło z samotności i jak tu człowieku być normalnym? mam nadzieję że stanie się cud np wielka asteroida uderzy w twój komputer który niespodziewanie doda nowy rozdział jutro heh ta moja wyobraźnia nic to ja lecę ale pamiętaj jak tu wrócę rozdział ma być bo jak nie to nie ręcze za siebie :3 miłego pisania

    OdpowiedzUsuń
  4. awwwwwww hvkl;kphyftvhjnjmknjksnqkdnmrof aaaaaaa!!!!! zajebiste!!!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział zajebisty *.* ciekawe na jaki ruch zdecydował się Louis? Czekam na nexta z niecierpliwością. Boże jak ty bombowi piszesz , ja też tak chcę

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie gadaj głupot! Moim zdaniem świetnie Ci wychodzi pisanie w osobie trzeciej. Oczywiście pozostaje kwestia, jak Ty sama się z tym czujesz, ale jako czytelnik uważam, że absolutnie nie ma się do czego przyczepić:) Bardzo podobał mi się ten odcinek, świetnie pokazałaś zwłaszcza Louisa. Że niby wszystko jest okej, niby chodzi na zajęcia, niby zajmuje się pracą w laboratorium, nawet próbuje umawiać się na randki - ale wewnątrz się sypie. W przypadku Harry'ego najbardziej poruszył mnie fragment, gdzie spędzał samotnie święta.
    Mam tylko jedno pytanie: skąd Harry ma to mieszkanie w Londynie? :P Jeśli gdzieś o tym pisałaś, przepraszam, nie pamiętam. Ale jeśli nie, bardzo frapuje mnie ta kwestia. Pochodzi z patologicznej rodziny, więc raczej nie jest to jego rodzinne mieszkanie i też nikt mu nie pomaga finansowo. Nie kupił, bo niby za co. Nie pracuje, zatem nie ma na wynajem. Wiem, czepiam się, ale taka jestem :D
    Ogólnie opowiadanie jest bardzo dobre, a z odcinka na odcinek robi się lepsze. I niecierpliwie czekam na kolejną część. Nie mogę się doczekać spotkania H & L!
    Pozdrawiam i życzę duuuuużo weny!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ugh, przepraszam, miałam odpowiedziec wcześniej ale skleroza... więc odpowiem teraz. O tym skąd harry ma mieszkanie, będzie opowiedziane :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  7. Piekne, piękne ;p Uwielbiam Twoje opowiadanie i wcale nie mam zamiaru cię zabić, bo gdybym to zrobiła, to już byś nie mogła nic wstawić. Logiczne
    http://komorkowe-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Może i inny, ale cudowny *,* powodzenia na próbnej maturze :*
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  9. jesteś świetna! <3
    /@mymoooment

    OdpowiedzUsuń
  10. aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa nie wytrzymam do następnego piękny poryszyło mnie te momenty ze świętami i koniec "naucz mnie żyć" :') gratuluje talentu, życzę weny no i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. ja nie mogę...gdy przeczytałam 18-nastego października to odpadłam... akurat wtedy mam urodzinki! ale ten rozdział to SZOK po prostu...tak mi się to podobało XD...zdziwiłam się jak szybko podążasz z tokiem wydarzeń...boshe...już myślałam że coś sie stanie i będę miała wonty że jest zbyt dobre a wiesz co ja zrobię? MAM WONTY BO TO JEST AŻ ZBYT DOBRE!!!!!!! dawaj nexta!

    pozdro @gaba540

    OdpowiedzUsuń
  12. Omg placze rycze ;') To jest piekne <3 <3 <3 <3 Zajebisty rozdzial i czekam kochana z niecierpliwoscia na nastepny <3 <3 <3 <3 <3 <3 KOCHAM xxxxx / @only_we_are

    OdpowiedzUsuń
  13. sdhdshdshgdshgdsheuydshgysdutsddshyudsuydhgdsuiysdhjysu świetny rozdział :))
    Czekam na więcej x
    @awmywhatever

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow, wow, wow ! Co się dzieje... Tyle wiadomości do przetworzenia.
    Czy Lou zwrócił się o pomoc do Hazzy ?
    I czy oboje zaczną normalnie żyć ?
    Już nie mogę się doczekać :D
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow, zaskoczyła mnie końcówka! :O Nie przypuszczałam, że to Lou zdecyduje się poprosić o tą pomoc Hazzy, którą on mu zaoferował. Myślałam, że to Harry jakoś na chama wkroczy w jego życie. Wow! Genialny rozdział, zaskakujący. Uwielbiam to opowiadanie. KOCHAM :) xxxx
    @_1D_Polska_

    OdpowiedzUsuń
  16. To jest NIESAMOWITE! Każdą linijkę czytałam z zapartym tchem. Wspaniały pomysł na opowiadanie: ) Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. Masz talent do pisania, naprawdę wciągające.

    OdpowiedzUsuń
  17. oj,oj, oj.... Zbliża się Larry. Jak zaczęłam czytać o Joshu to myślałam, że kuźwa sobie żarty robisz, ale dobrze, że ich "związek" się szybko skończył :P wyszło cudownie, nawet w 3os. Teraz moje opowiadanie będzie tak pisane i boje się, że tobie się nie spodoba :( tsaa... Klasa maturalna jest do bani :/ no ale trudno :/

    @ania95_official
    lovehatefriendshipfame.blogspot.com
    xx

    OdpowiedzUsuń
  18. Hmmm będę szczera ok? :) Nienawidzę po prostu czytać opowiadań w 3 osobie,więc proszę nie rób tego więcej haha :D A tak ogólnie to kocham Ciebie i Twoje opowiadanie i zbliża się Larry djhfdhjg omg już sobie wyobrażam co będzie dyfgdfhdg Dopiero w czwartek? :( Ej no Ja nie dam rady tyle wytrzymać ;__; Hahah jak zaczęłam czytać o Joshu to lekki wkur bo miał być Larry ale na szczęście ta znajomość szybko się skończyła :D I Hick dgfdyfjg boże rozpisałam się :D Napiszę na koniec że uwielbiam to opowiadanie i za każdym razem chce więcej *.* Mam nadzieje że czytasz Nasze komentarze i chociaż w jakimś stopniu dodają Ci one inspiracji i motywacji :) hahah czekam na następny skarbie! <3

    /@Emily_Thoompson

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeeju , rozdział boski *-* powiem Ci, że fajnie to napisałaś, bardzo mi się to podoba, taka mała odskocznia ;3 świetnie Ci to wyszło, naprawdę ! :3 ale prawie płakałam jak to czytałam, wiesz? bardzo się wczułam w ich sytuację... sama mam teraz podobnie w życiu (znaczy nie gwałt tylko taka rozłąka, co nie xd) i dał mi ten rozdział do myślenia.. pomogłaś mi, dziękuję <3 jeszcze wracając do rozdziału, nie mogę doczekać się następnego *.* tak zakończyłaś, że aż kurczę nie wytrzymuję, już chcę wiedzieć co będzie dalej :3 pisz kiedy możesz, czekam *-*
    kocham Cię <3
    // @ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  20. Jezuchryste *___* twoje opowiadanie jest po prostu genialne! Takie inne i właśnie dlatego takie super ;) Dawaj nexta jak najszybciej!

    OdpowiedzUsuń
  21. jeeeej *-* Pisanie wychodzi ci zarówno w pierwszej jak i w trzeciej osobie, ale szczerze mówiąc chyba jednak wole w pierwszej xD Nie wiem dlaczego. Może chodzi o przyzwyczajenie ;> Co do rozdziału.. normalnie ahdfjkfg *.* To było niesamowite. Wszystko tak idealnie opisałaś. I ta wiadomość na końcu. Myślałam, że umrę :D Era Larry'ego powoli nadchodzi. Już się doczekać nie mogę. Nie wiem jak Harry ma zamiar "nauczyć" Lou żyć, ale mam nadzieje, że jakoś mu się uda ;> Nie mogę się już doczekać następnego! Strasznie chce wiedzieć, co się wydarzy. Czekam i życzę mnóstwo weny aby rozdzialik pojawił się jak najszybciej *-*
    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  22. Żartujesz? Rozdział jest piękny! A ja się wreszcie przekonałam do Harry'ego :)) Jestem strasznie ciekawa, o co chodzi z tą ''nauką życia'' :))

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie wiem co napisać, jak zwykle, mnie zatkało. No więc ten tego no ten... nom.

    OdpowiedzUsuń
  24. Rozdział jest cudny! Jest trochę inaczej pisany, ale dzięki temu streściłaś niektóre wątki! Oni po tych wydarzeniach, które ich spotkały, gwałtach, nie mogą się z powrotem nauczyć normalnie żyć! Spadają na dno! Jestem strasznie dumna z Louisa, że doważył się ( z drobną pomocą alkoholu) poprosić Hazze o pomoc! Mam przeczucie, że oni pomogą sobie na wzajem! Z ogromną niecierpliwością czekam na następny rozdział i spotkanie naszego Larrego!
    Marzena ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
  25. W DUPERELA BOSZZZ KOŃCÓWKA WYJEBANA W KOSMOS WYPIERDOLONA W KOMIN *__* MATKO ROZDZIAŁ TEZ OCZYWIŚCIE ♥♥♥ CUDOWNY HARRY BIEDY LOU ALE JUŻ NIE DŁUGO HE HE NO I JAK ZAWSZE CHCE NAPISAĆ JAKĄŚ KONSTRUKTYWNĄ OPINIĘ A TU WYCHODZI JAKAŚ KUPA -,- ŻYCZĘ WENY I CZEKAM NA NEXT ♡♡♡~OLA XXX

    OdpowiedzUsuń
  26. Omg *.* jakie to genialne! Ta końcówka!
    Jesteś moim mistrzem! <3
    Weny życzę i czekam na next :D
    Karolajn x

    OdpowiedzUsuń
  27. Hej. /starsza młodzież/ Strasznie ale to strasznie podobał mi się ten rozdział napisany w trzeciej osobie, taki inny , świetny. Wszystko co ważne co działo sie przez te kilka miesięcy zawarłaś w kilkunastu zdaniach i to było rewelacyjne. Każde watpliwości, każdy żal, smutek, ból ukazane w perfekcyjny sposób, świetnie dobierane słowa i dzieki temu wydają się takie prawdziwe. jesteś mistrzynią w pisaniu, z rozdziału na rozdział sie w tym utwierdzam. Lou wreszcie zrozumiał, przyznał się że sam z tym wszystkim sobie niestety nie poradzi, że nie jest tak dobrze jak wmawiał sobie i innym. Trochę martwie się o niego jest taki kruchy nawet najdrobniejsza sytuacja która jest choć trochę nie taka i on ma nawroty tego co stało się dawniej. Chyba daleka droga przed nim i wiele wiele pracy i wysiłku i oczywiście odpowiednia osoba która mu w tym pomoże. Strasznie spodobał mi sie ten fragment jak Harry pomaga tym biedniejszym, ile radości mu to sprawi, jaki wtedy czuje się potrzebny i szczęśliwy, cieszę sie że się zmnienia. On też potrzebuje kogoś kto go ,,naprawi,, kto mu pokarze jak żyć, nie tylko tyczy sie to Lou. Mam nadzieję że bedą tym właśnie dla siebie! Było by piekne , ale czy to się może udać. Niedługo święta - cuda sie ponoć zdarzają! :) Nie podobaja mi się te nowe ciecia które znowu zaczął Lou. Prosze niech przestanie bo porycze się a chusteczek brak na razie.- biedronka daleko. Niech mu ktoś pomoże bo ja sie wykończę! Piękne zdjęcia a pejzaż zimowy rozwala przynajmniej mnie, ja uwielbiam takie zimy pełne śniegu i lekkiego mrozu. No i oczywiście ostatnie zdanie nic dodac nic ująć piekne i takie pełne nadzieji na lepsze jutro mam nadzieję ze napisał je do Harrego co ja pierdzielę na pewno tak musi być i już. Skoro wykorzystał już wszystko jak sam napisał a Harrego jeszcze nie wykorzystał / jakkolwiek to brzmi/ bez skojarzeń bo ja nie mam żadnych haha powiedzmy.

    OdpowiedzUsuń
  28. Boże, umrę do czwartku !
    btw, powodzenia na egzaminie.
    umree, jezuuu. płakać mi się chce jak słyszę Lou i hazze
    i ich samotność..
    to ich zabija...
    Bożee, nie moge się doczekać czwartku ! omomomo ;D
    ten sms, bedzie przełomowy
    nie moge jak oni się zmienili !
    czekam
    @kika1613

    OdpowiedzUsuń
  29. O mamo! Az zaczelam piszczec! :D nie loge sie doczekac kolejnego rozdzialu! <3 jej kocham! :* powodzenia na egzaminie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Oo Tego mi właśnie brakowało <3 Powodzenia na Egzaminie :D Dodasz punktualnie w czwartek ? Prosze ? :D

    OdpowiedzUsuń
  31. WIESZ CO? TO NAJWSPANIALSZY ROZDZIAŁ! nie no jeśli mam być szczera to ubóstwiam prolog, ale ten jest zaraz na drugim miejscu ale to tylko taki szczegół. :)
    świetnie opisujesz jako trzecie osoba, i gdyby było więcej takich rozdziałów to po prostu bym się rozpłynęła. kdslgdl

    "Marzec mógłby być przełomowy także dla Harry’ego.
    Od początku miesiąca spotykał się z dwa lata starszym kolegą z uczelni. Byli na kilkunastu randkach, doszło do kilku pocałunków.
    Jednak także i w tym wypadku, związek nie przetrwał nawet miesiąca.
    Bo Nick stwierdził, że nie będzie mógł żyć z gwałcicielem."
    Ten fragment łamie serce, idk.
    szkoda mi Harry'ego i bardziej jestem z a nim.


    życzę weny kochana. adzia

    @Horan_Shawty

    OdpowiedzUsuń
  32. Wyszło świetnie jak zawsze :D Twoje opowiadanie czyta się jak dobrą książkę, płynnie, wszystko jest z sensem i ładnie napisane :) Dziękuję Ci za to :) Narobiłaś mi straszną ochotę na Święta :D Nie mogę się ich doczekac tak mocno jak nowego rozdziału :) Przepraszam, że mam teraz tak mało czasu, siły (może to lenistwo), żeby długo komentowac, pisac na tt itd. Mam nadzieję, że od 6 grudnia (kiedy moja babcia przyleci) stanę się znowu bardziej sobą i będę miała więcej energii. DZIĘKUJĘ ZA TO CO ROBISZ - Tuńczyk

    OdpowiedzUsuń
  33. Po prostu brak słów.
    Przez ostatnie 10 minut siedziałam wgapiona w ekran z ogromnym bananem na twarzy : D zresztą do tej chwili mi nie zszedł xd. Najlepszy rozdział ja dotąd, końcówka - kompletne zaskoczenie ale jak najbardziej pozytywne. Nie mogę się doczekać czwartku, już sobie wyobrażam jak będzie wyglądać ich pierwsze spotkanie, to takie ekscytujące! (boże, zachowuję się jak kompletna idiotka).
    Powodzenia przy następnych rozdziałach, jesteś świetna : )

    OdpowiedzUsuń
  34. naprawde ciekawe masz opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  35. Pierwszy raz komentuję. Znalazłam tego bloga dziś i tak mnie wciągnął, że czytam i czytam, ale tego rozdziału nie mogłam zostawić bez komentarza. Piękny wstęp do Grudnia jak i do każdego miesiąca, ale do czasu świąt najbardziej mi się spodobał. Masz wielki talent i mam nadzieję, że wydasz kiedyś super książkę i że to ja będę pierwsza po podpis.
    Jak piszesz w trzeciej osobie to nie wychodzi to na siłę, wręcz przeciwnie- wychodzi tak dobrze a może troszkę lepiej niż jak piszesz w pierwszej osobie.
    Powodzenia i DUUUUŻO weny xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. chciałabym ci życzyć powodzenia i zdania matury ale trafiłam tu tak rok za późno :(

      Usuń