czwartek, 7 listopada 2013

011 - ROZDZIAŁ 11



PIERWSZY RAZ

*30 kwietnia 2014*

~`HARRY~`


Z ogromną dokładnością przeczytałem kilkanaście razy trzy kartki A4, na których sporządziłem portret psychologiczny Louisa. Nie mogłem przeoczyć ani jednego słowa. Każdy, nawet najmniejszy gest w tej konfrontacji mógł okazać się zaprzepaszczoną szansą na nowe życie. Zarówno jego, jak i moje.

Sms który dostałem był jak gwiazdka z nieba. I przyszedł w najmniej oczekiwanym momencie, gdy oglądałem mecz z butelką piwa w ręku. Gdy już straciłem wszelkie nadzieje i pogodziłem się z myślą, że do końca życia będę samotny a gdy umrę, za moją trumną będzie szło raptem kilku znajomych.

Właśnie wtedy zawibrował telefon.

Pamiętam tę sytuację tak dokładnie. Najpierw znużenie i oczekiwanie wiadomości od operatora, leniwe sięgnięcie po telefon. Mały atak serca gdy ujrzałem  na wyświetlaczu TO imię i łzy cisnące się do oczu po odczytaniu tych kilku krótkich zdań.

Teraz, od tej sytuacji minęły prawie 24 godziny.

I za kilkanaście minut mam się pojawić w jego domu.

- Niall, mógłbyś się pospieszyć? Louis i tak jest pewnie jednym, olbrzymim kłębkiem nerwów i chyba byłoby nieco niestosowne, gdybyśmy zmusili go do jeszcze większego stresu – powiedziałem do blondyna, który w swoim pokoju zmieniał ubranie. Machnął tylko ręką i po kilkunastu sekundach był już u mojego boku.

- Możemy iść – wyszczerzył zęby i otworzył drzwi, puszczając mnie przodem.

- Dzięki – mruknąłem.

- Stary, wszystko będzie w porządku! Głowa do góry! Masz opracowany jakiś plan? – zapytał, pokrzepiająco klepiąc mnie po ramieniu.

- Umm, no w tej teczce jest wszystko – odparłem, jednak nieco niepewnie. Na pewno wszystko? Przecież Niall nie zna go aż tak dobrze. Pewnie podczas opowiadań pominął jakieś szczegóły i wszystko spieprzę.

- No i do jakiś doszedłeś wniosków, analizując jego zachowanie? – zapytał z ciekawością.

- Myślę, że pierwsze wspomnienie o tej sytuacji wywoła u niego atak histerii. Naprawdę nie zdziwię się, jeśli wywali nas za drzwi – odrzekłem spokojnym tonem.

- I to będzie normalne? – Niall wydawał się być nieco zdezorientowany.

- Jak najbardziej. Ale mimo wszystko, będzie chciał się spotkać jutro. Tak mi się wydaje – kontynuowałem.

- Dzisiaj nas wyrzuci, a jutro poprosi o kolejne spotkanie? – mina Nialla mówiła teraz wszystko.

- Dokładnie. O ile nie przeoczyłeś jakiś ważnych momentów w jego zachowaniu – uśmiechnąłem się lekko. – Nasz autobus! Chodź szybko! – krzyknąłem i złapałem go za rękaw biegnąc na przystanek.

Nawet się nie obejrzałem, a już czerwony pojazd zatrzymał się tuż przed blokiem Louisa. Moje serce zaczęło powoli wariować.

Tak strasznie się bałem. Niby miałem przygotowany dokładny plan. Niby wiedziałem czego się spodziewać. Ale jednak zachowania człowieka, tak rozbitego psychicznie człowieka są na tyle nieprzewidywalne, że istnieją tysiące możliwości, miliony zachowań które kompletnie zbiją mnie z tropu a wtedy… a wtedy moje szczęście skończy się tak nagle, jak nagle się zaczęło.

- Wchodzimy? – zapytał Niall, chcący dodać mi otuchy przez mały uśmiech.

Dałem przyzwolenie i Irlandczyk zadzwonił domofonem.

- Niall? – już po drugim sygnale usłyszałem cichy, nieco zachrypnięty głos. Był zestresowany. Tak bardzo, jak myślałem że będzie.

- Tak Lou, to my – odparł blondyn i usłyszałem już tylko charakterystyczny dźwięk otwieranych drzwi.

- Chodźmy. – Niall złapał mnie za rękę i poprowadził na górę.

Blok był dość przyjemny – czysty, świeżo malowany. Naprawdę typowe miejsce do zamieszkania dla średnio zamożnych studentów. W sumie bardzo przypominał budynek w którym mieszkaliśmy z Niall’em.

- Wspominałem ci już, że Liam również będzie obecny? – zagadnął Niall gdy wchodziliśmy po schodach.

- Nie, nie mówiłeś o tym, ale tego się spodziewałem – ponownie się uśmiechnąłem. Jak na razie mój plan i portet psychologiczny Louisa wydawał się być zaskakująco dobry.

- Chyba zacznę brać u ciebie korki, gdy będę miał na medycynie zajęcia z psychologii – mruknął blondyn pod nosem, jakby niedowierzając skąd niby mam wiedzieć takie rzeczy.

- Nie wiem czy będzie cię na nie stać – wyszczerzyłem zęby i Niall również wybuchnął śmiechem.

Gdy dotarliśmy na bodajże przedostatnie piętro, blondyn zatrzymał się i z westchnięciem powiedział :

- To tutaj.

Nie dość że tak bardzo denerwowałem się spotkaniem z Louisem, to jeszcze moje serce zaczęło wariować z powodu wzmożonego wysiłku fizycznego.

Przydałaby się siłownia.

- Wchodzimy – powiedziałem stanowczym głosem i nacisnąłem przycisk znajdujący się tuż obok drzwi.
Od razu usłyszałem krzątanie się po mieszkaniu, krótką wymianę słów - zapewne pomiędzy Louisem i Liamem, i po kilkunastu sekundach ujrzałem przed oczami drobną postać.

- Wejdźcie – powiedział cicho, nieco piskliwym głosem i wpuścił nas, nawet nie zerkając w moją stronę.
Ostatni raz widziałem go pół roku temu. Niall spotykał się z nim niemal codziennie, więc pewnie nie zauważył po prostu takich rzeczy, jak spadek wagi.

A Louis schudł. Gruby sweter zwisał bezwiednie na jego ramionach, ukazując wystające obojczyki. Miał też na sobie dresowe spodnie, które całkowicie zniekształciły zazwyczaj umięśnione nogi.

Z dziesięć kilogramów jak nic.

- Cześć Lou! – Niall przytulił go mocno, gdy tylko tamten zamknął drzwi.

- Witaj Louis – powiedziałem, uśmiechając się delikatnie. Szatyn, który wciąż znajdywał się w objęciach Irlandczyka, tylko mruknął coś niezrozumiałego.

A spodziewałem się że spojrzy mi w oczy.

Błąd.

Chłopcy rozłączyli się wreszcie i Niall pokazał mi ręką, żebym wszedł do salonu. Sam natomiast został jeszcze w przedpokoju.

Louis był dużo bardziej zdenerwowany ode mnie. Bał się. Może to nie tak, że obawiał się mnie. Najbardziej stresował się tym, że ta sytuacja po prostu znowu wróci do jego głowy.

Przez ten krótki czas gdy rozmawiał z Niall’em i bodajże – z tego co usłyszałem – zamierzał przygotować coś do picia, miałem przynajmniej okazję rozejrzeć się dokładniej po mieszkaniu. W końcu coś takiego również dużo może powiedzieć o człowieku.

Salon był urządzony bardzo skromnie. Średniej wielkości telewizor, malutki stolik otoczony kanapą i dwoma fotelami. Poza tym dwa regały z książkami i dwa nieprzypominające nic obrazy. Pewnie pozostałość po poprzednim lokatorze.

- Cześć Harry – usłyszałem za sobą niski, dość poważny głos. Odwróciłem się na pięcie i ujrzałem Liama.

- Hej – odparłem szybko, czując wielką gulę tworzącą się w żołądku. Liam nie wyglądał na jakoś wrogo nastawionego, ale z jego oczu dało się wyczytać wszystko.

- Harry… Ja naprawdę wierzę, że ty się zmieniłeś. I jeśli tylko będziesz umiał pomóc Louisowi, to nie mam nic przeciwko abyś spędzał czas w naszym mieszkaniu. Ale uprzedzam cię. Jeśli chociaż raz podniesiesz na niego głos. Albo zbliżysz się do niego na zbyt małą odległość, w której on będzie czuł się choć trochę niekomfortowo, to uprzedzam cię. Wtedy opuścisz to mieszkanie w nieco innym stanie, niż przyszedłeś.

- Spokojnie. Nie mam zamiaru naruszać niczyjej przestrzeni osobistej ani tym bardziej na kogoś krzyczeć. Rozumiem że troszczysz się o przyjaciela. Ale ja naprawdę nie mam złych intencji. Z tego egoistycznego przestępcy którym byłem sześć lat temu, został mi chyba tylko wygląd – odparłem, zachowując spokojny ton. Takie ostrzeżenie ze strony Liama świadczyło bardzo dobrze. Przynajmniej wiedziałem, że jeśli Louis będzie potrzebował kogoś kto się nim zajmie jeśli mi się nie uda – nie zostanie sam.

- W takim razie powodzenia stary. Zrób coś z moim przyjacielem, bo nic innego nie pomogło. – Liam uśmiechnął się lekko i podszedł, pokrzepiająco klepiąc mnie po ramieniu.

- Zrobię wszystko co w mojej mocy – zapewniłem, po czym razem usiedliśmy na kanapie. Zapanowała nieco niezręczna cisza. Jednak po krótkim czasie do salonu wszedł Niall,a tuż za nim Lou. Trzymali w rękach cztery kubki z parującą cieczą.

- Zrobiliśmy herbatę – wydukał szatyn, stawiając kolorowe naczynia na stole.

- Dziękuję – odparłem spokojnie. Widziałem jak Louis zatrzymał się na chwilę, jakby oswajając się z moim głosem. Widocznie zawahał się w swoich ruchach, jednak szybko otrząsnął się i zajął miejsce w fotelu, siedząc najdalej ode mnie jak tylko mógł.

Nie chciałem tego przeciągać. Nie chciałem, aby Louis i nasi przyjaciele czuli się w tej sytuacji niekomfortowo. Wiedziałem czego się spodziewać, dlatego odchrząknąłem, i cichym ale pewnym głosem, zacząłem mówić.

- Wszyscy wiemy, jaki jest cel tej mojej wizyty w tym mieszkaniu. Wiem, że czujecie się nieco niekomfortowo w mojej obecności, dlatego nie chcę przeciągać startu tej rozmowy w czasie. Po prostu… Ja traktuję to spotkanie jako możliwość rehabilitacji. I mam nadzieję, że moje umiejętności z zakresu psychologii są na tyle wystarczające, że niedługo Louis nauczy się żyć normalnie.

- My też mamy taką nadzieję – wtrącił Liam. – Czy nie lepiej byłoby jednak, żebyśmy zostawili was samych? Ta rozmowa może być trochę krępująca… - zaproponował niepewnie. Zerknałem na Louisa. 

Ciągle bawił się swoimi palcami, nie odważając się spojrzeć nawet w okolicę miejsca w którym siedziałem. I tak moja obecność w tym mieszkaniu, oznaczała dla niego przełamanie olbrzymiej bariery. Dlatego na spojrzenie czy jakieś słowo z jego ust, muszę jeszcze trochę poczekać.

Po usłyszeniu propozycji Liama, szatyn nerwowo poprawił się w fotelu, biorąc w rękę kubek i przyciągając kolana do klatki piersiowej.

- Obawiam się, że Louis nie jest na to gotowy – odparłem szybko. – Dlatego na tym etapie jednak lepiej by było, gdybyście zostali w pokoju.

- Oczywiście, nie ma sprawy – Liam zgodził się bez oporów. – Lou, wszystko w porządku? Chcesz żebyśmy zostali? – zapytał, uspakajająco gładząc przyjaciela po ramieniu. Louis przytaknął. – Więc kontynuuj Harry.

Podziękowałem grzecznie uśmiechem, westchnąłem i zacząłem mój monolog ponownie.

- Louis… Ja wiem, że dla ciebie to jest trudne i nie oczekuję dzisiaj od ciebie żadnego słowa. Naprawdę, jeśli nie chcesz mówić to nie musisz, spokojnie, możemy poczekać. Ja jednak będę się ciągle do ciebie zwracał i jeśli będziesz chciał coś wtrącić, to nie wahaj się mi przerwać. Okej? – pokiwał twierdząco głową, zaciekle oglądając przy tym wzór na swoim kubku.

- Świetnie. Więc zacznijmy od tego, że tak jak już wiesz studiuję psychologię. Mimo, że jestem dopiero na pierwszym roku, to dowiedziałem się już sporo, poza tym dużo czytam. Dlatego nie myśl że przyszedłem tutaj bez żadnego przygotowania i będę gadał głupoty. Naprawdę, do tej rozmowy przygotowałem się chyba przez całe pół roku, kiedy oczekiwałem tego smsa. Chcę ci pomóc, tak jak umiem. – Zrobiłem małą przerwę. Wziąłem łyka herbaty i sprawdziłem reakcje chłopaków. Niall wydawał się być dumny z moich słów, a Liam uśmiechał się lekko, dodając mi otuchy.

- Z tego co mogę wywnioskować z twojego zachowania i z listu, który do mnie napisałeś, wciąż nie możesz się w żadnym stopniu pozbierać po tym, co stało się sześć lat temu. I w tym miejscy pragnę cię po raz kolejny przeprosić. W liście wyjawiłem już powód, którym kierowałem się podczas tamtej nocy i mam nadzieję, że tak jak mi napisałeś – masz chociaż trochę zrozumienia dla mojej sytuacji w tamtym czasie. Przepraszam cię jeszcze raz i pragnę podkreślić, że w mojej głowie teraz nie ma ani grama złych intencji. Przyszedłem, żeby pomóc ci zapomnieć. Żeby gwałt nie był jedyną rzeczą, z którą kojarzy ci się…

- Nie mogę  - przerwał mi drżący głos.  Tak wczułem się w słowa które mówiłem, że zamknąłem oczy, nie obserwując reakcji Louisa.

A ten już zaczął się trząść i wykonywać niepewne ruchy. Miał spuszczoną głowę, ale mimo tego widziałem jak usilnie zaciska powieki, próbując odgonić od siebie znowu powracające wspomnienia.

- Wyjdź! – pisnął i wstał z fotela. – W tej chwili wyjdź z mojego mieszkania, bo kurwa ciągłe przypominanie mi tej sytuacji nic nie da! Wyjdź natychmiast! – krzyknął, otarł kilka łez spływających po policzkach i natychmiastowo zniknął za drzwiami – swojego zapewne – pokoju.

Liam i Niall wpatrywali się w nie osłupieni. Nie spodziewali się zapewne aż tak gwałtownej reakcji. I całe szczęście, że siedzieli tutaj. Bo inaczej, mogliby pomyśleć że zrobiłem mu coś złego.

- Więc pójdę – powiedziałem spokojnie, wstając z kanapy jakby była to najbardziej oczywista rzecz na świecie. – Taka reakcja była do przewidzenia - wyjaśniłem - ale zrozumcie, że muszę ciągle o tym gwałcie wspominać, żeby on nauczył się traktować to jako przeszłość.

- Wiemy Harry, że to co robisz jest dobre – odparł Liam. – W twoim głosie słychać troskę i to, że wiesz o czym mówisz. Mam tylko nadzieję, że Louis nie zamknie się na tę pomoc.

- Myślę że jestem na dobrej drodze. Jeśli wszystko pójdzie tak, jak to zaplanowałem, to Louis powinien jeszcze jutro rano wysłać mi smsa z prośbą o ponowne spotkanie. Bądźcie dobrej myśli – uśmiechnąłem się lekko i skierowałem się do przedpokoju. Szybko wciągnąłem płaszcz i gdy już miałem wychodzić, przypomniałem sobie o bolących nadgarstkach Louisa, gdy nawrzeszczał na mnie kilka miesięcy temu.

- Liam! – zawołałem go, jednak niezbyt głośno, żeby głosem nie zdenerwować Louisa.

- Tak?

- Uważaj na niego. Posiedź z nim i zanim wpuścisz go do łazienki – lepiej sprawdź wszystkie szafki  i schowaj wszystkie żyletki w miejsce o którym on nie ma pojęcia.

_________________________________________________________________________________________________________

Hej Hej.
Kurcze przepraszam, ale to nie z mojej winy rozdział jest tak późno. Tata zaoferował że przyjedzie po mnie do szkoły, bo był akurat w pobliżu i czekałam na niego godzinę ech ;p
Dlatego proszę o wybaczenie :)
Rozdział kończyłam jeszcze przed chwilą. Czasu na pisanie mam coraz mniej, i jeszcze wydaje mi się, że jakoś zapomniałam jak się pisało rozmowy pomiędzy Louisem i Harry'm.
Naprawdę, to opowiadanie to spore wyzwanie dla mnie.
No a wam jak się podoba to spotkanie?
Chyba jedno z nielicznych opowiadań, w których pierwsza dłuższa rozmowa pomiędzy nimi ma miejsce w jedenastym rozdziale. Upss ;p
Dziękuję Wam za wszyystkie komentarze, naprawdę.
Chociaż po cichu tak sobie liczę, że niedługo doczekam się czterdziestu pod rozdziałem. Może tym razem?
Piszcie opinie, piszcie, krytyka mile widziana :)
Aaaaa, no i serdecznie dziekuję Wam, ze tak przejeliście się moją próbną maturą, te życzenia "powodzenia" są świetne, dodają wiary w umiejętności. Szczególnie gdy czyta się zadania  tak porąbane, że dochodzisz do wniosku że rośliny zabezpieczają się za pomocą foliówek a sumy mają blond włosy.
No, także ....
Następny rozdział będzie wyjątkowy bo.... URODZINOWY!
Tak, w następny czwartek są moje 18-ste urodziny :D 
Tak, jestem stara jak cholera.
No w każdym razie jest mi niezmiernie miło że będziemy je przeżywać razem, także na blogu :D
Do czwartku :*




40 komentarzy :

  1. świetny rozdział ♥ właśnie miałam brać się za biologię i czytać o replikacji DNA, RNA, krzyżówkach genetycznych i innych takich a tu nowy rozdział :) jak miło xx
    no więc czekam cierpliwie na nowy
    ily xx Ania - @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwykle genialny rozdział ;) jak napisałaś notkę pod rozdziałem "Chyba jedno z nielicznych opowiadań, w których pierwsza dłuższa rozmowa pomiędzy nimi ma miejsce w jedenastym rozdziale" to aż się cofnęłam i spojrzałam: to już 11 rozdział?! Wciągnęłaś mnie, dodajesz rozdziały szybko i regularnie, pewnie dlatego tak płynnie to leci. Czekam na następny <3 Asia xX

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział.Gdyby nie Ty i nowy rozdział chyba zanudziłabym się na śmierć. Czekam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie wiem co ci napisać, bo nie mogę znaleźć odpowiednich słów
    TO JEST NIESAMOWITE (użyłam Caps Locka by podkreślić głębię przekazu xd)
    Nie wiem czemu ale jakoś śmiać mi się chciało, że Hazz tyle się napracował i kurczę to urocze!
    I jak przewidział tego smsa i to, że Lou się może pociąć.. :"")
    Jestem ciekawa jak będzie wyglądać ich następne spotkanie i kiedy coś zacznie między nimi iskrzyć :)
    Wiesz, że gdyby to było inne opowiadanie a akcja byłaby taka ""rozwleczona"" to nie odniosłoby ono sukcesu. W Twoim przypadku jest inaczej...u Ciebie objawia się pewna cecha zwana talentem. Niesamowicie piszesz, a ja po każdym rozdziale chcę więcej!
    Więc czekam i życzę Ci duużo weny <3
    http://larrystylinson-stories.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. dfjdbghfbfnfj cudny rozdział zresztą jak zwykle :D kurde nie wiem co napisać *___* kurde wiem że to nie możliwe jak na razie,ale ja chce już te wszystkie romantyczne scenki aww <3 kurde czekam z niecierpliwością na następny *,* i jestem smutna że dodajesz tak rzadko co tydzień :( ale doceniam to że poświęcasz dla Nas czas,dziękujemy,kochamy Cię! :)

    /@Emily_Thoompson

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział! Szerze Ci powiem, że nie spodziewałam się takiej reakcji Lou i takiego opanowania Harrego! W tym rozdziale Harry jest taki szczery i widać, że naprawdę żałuje tego co zrobił 6 lat temu! I skąd on do cholery wiedział, że Louis się tnie? Tego nie wiem! To tak szybko leci! Już 11 rozdział! Tak samo lata szybko lecą, dopiero co się było w podstawówce, a teraz? Strasznie się ciesze, bo jutro z moja stara klasą spotykamy się w centrum handlowym! Tak bardzo za nimi tęsknie, ale ciesze się, że mimo iż nie jesteśmy już klasą 2 lata to nadal utrzymujemy ze sobą kontakt!
    Dziękuje Ci za ten rozdział!
    Kocham i pozdrawiam Marzena ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział jak zawsze :D niemoge sie odczekać <3
    Wennny ; p
    Wiki xd

    OdpowiedzUsuń
  8. Boże! Uwielbiam twoje opowiadanie! Jest takie inne (w pozytywnym sensie) Masz talent kochana <3 Czekam niecierpliwie na następny *_*

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekałam na to cały tydzień. I będę czekać następny i jeszcze jeden... Za każdym razem czekam, każdy rozdział mnie zaskakuje i tylko utwierdza w przekonaniu, że jesteś niesamowita. Masz wielki talent i bardzo doceniam to, że mimo licznych obowiązków znajdujesz czas na pisanie dla nas. Ja jestem dopiero w gimnazjum, a już tu trudno o trochę czasu, jeśli chce się mieć dobre oceny. Więc wiedz, że jesteś niesamowita i kocham, z całego shipperskiego serca kocham to opowiadanie
    http://komorkowe-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Aww... Dobra... Nie będę gadać, że rozdział świetny itp, bo to jest norma :D ale ty moje Słońce kończysz 18 latek w nast. Tygodniu :') to takie fajne :) pamiętaj! Jesteś pełnoletnia, ale niedorosła :D niedługo do mnie dołączysz. A! Życzenia za tydz. i oczywiście urodzinowa niespodzianka :) Kocham cię szkrabie :* <3

    @ania95_official

    OdpowiedzUsuń
  11. Naprawdę świetny rozdział.
    Da się wyczuć tą niezręczność i strach Louis'a. Jak opisywałaś go, to moja wyobraźnia działała 100 razy szybciej. Widziałam go takiego skulonego i wystraszonego wszystkim. Mam nadzieje, że będzie lepiej.
    A Harry....hmmm...można poczuć nawet obok siebie, że okropnie mu na tym zależy. Jest gotowy poświęcić wiele by pomóc Lou. Stara się, a to najważniejsze. Tu również mam nadzieje, że mu się uda ''ocalić'' Louis'a.
    I co do te rozmowy (że dopiero teraz) to nawet lepiej, bo opowiadanie nie jest monotonne, nudne, przewidywalne i takie same jak wszystkie. Jest w nim ta oryginalność.
    Ooooo będziesz mieć urodzinki i to 18...Szykuje się duża impreza? Hahaha. Wcale nie jesteś stara tylko już weszłaś w wiek imprez. To ten czas....haha jak to brzmi choćby ''Dlaczego ja'' hahaha.
    Czekam na nn z niecierpliwością ;***

    OdpowiedzUsuń
  12. O jezuuuuu zajebiste ;*** Czekam na dalszy <3 <3 <3 <3 <3 Kocham / @only_we_are

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspaniały!
    Boski!
    Zajebisty!
    Niesamowity!
    Świetny!
    No po prostu miodzio <3
    Z utęsknieniem czekam na czwartek ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. wlaczylem sobie amazing piano song i plakalem xd hahahahaha jak zawsze zajebiste chce juz 12 masakra jaks jaka ty masz wyobraznie haha chyba sie z tb ozenie xd

    OdpowiedzUsuń
  15. Boze, świetny! Serio, nie moge sie doczekać następnego:* . Naprawde wspaniale piszesz:33/ @Olkaa8591

    OdpowiedzUsuń
  16. mój komentarz będzie zupełnie bez sensu bo każdy rozdział jest zajebisty!

    OdpowiedzUsuń
  17. Jej, rozdzial genialny. Ich rozmowa WOW. Nie moge dojsc do siebie po tym rozdziale. Cudo. Na prawde cudo... Nie wiem nawet co napisać. Genialne. :)
    @_1D_Polska_

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny rozdział , czekam na nexta, ciekawe czy Harry będzie z Louisem ?

    OdpowiedzUsuń
  19. aaa jesteś wspaniała! <3
    /@mymoooment

    OdpowiedzUsuń
  20. to jest wspaniale!czekam na nastepny!:*

    OdpowiedzUsuń
  21. awwwwwwwww kdjdsdldlkdfsl
    wspaniały rozdział, dziękuję że piszesz
    czeka, na nexta, kochanie, ily
    życzę weny

    @Horan_Shawty

    OdpowiedzUsuń
  22. Bozeee !
    szkoda mi Hazzy, ale wyobrażam sobie co czuje Lou xdd
    musi mu się udać!
    cudowny, rozmowy między chłopakami są świetne, nawet jeśli nie ma ich często !
    nie wytrzymam do czwartkuuu ! noooo xd
    szalona impreza zaplanowana na 18-stkę? + na jakie studia chcesz iść ? ( takie małe moje pytanko ;d)
    czekam na następny xx
    @kika1613

    OdpowiedzUsuń
  23. Życzę ci tych 40 komentarzy i naprawde nie wiem co opisać... To było tqkie... mądrę jak cholera! Podziwiam, ż masz mature i jeszcze prowadzisz tak świetnego bloga.

    Ps: Życzenia urodzinowe ci w czwartek złożę. Kooocham <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Rozdział świetny jak zawsze, chyba najlepszy do tej pory. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału!!

    OdpowiedzUsuń
  25. jestem z Ciebie dumna jak cholera *-* pięknie to napisałaś, naprawdę cudownie *-* jejku, pierwsze (i mam nadzieję nie ostatnie) spotkanie między nimi *-* kurcze, ale Harry był dobrze przygotowany, normalnie jakby przyszłość przewidywał o.o Hazz medium xd no to co, życzę powodzenia z kolejnym rozdziałem, dużo czasu wolnego i równie dużo weny ;3
    kocham Cię <3
    // @ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  26. *0* Święta Mario łaskiś pełna Pan z Tobą... nie no, żartuję ale rozdział jak zwykle cudny i taki zapierający duch w piersiach :)
    Huh... nie umiem walić takich komentarzy jak inni powyżej ale skończę na tym swoją wypowiedź
    @koteczek1D :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Podziwiam Cię, że potrafisz napisac swoje pomysły (w tym wypadku nie mogę powiedziec 'przelac na papier' :P) i wychodzi z tego coś tak przemyślanego i świetnego :). Dużo razy próbowałam stworzyc swoje opowiadanie, ale kiedy kończyłam rozdział wszystko było tak bezsensowne, że usuwałam to i zapominałam :). Jestem tak ciekawa jak to sie dalej potoczy. JA JUŻ NIE MOGĘ CZEKAC :P. Jesteś najlepsza :* - Tuńczyk

    OdpowiedzUsuń
  28. Zaczelam czytac nie dawno twoje opowiadanie i wlasnie przeczytalam juz wszystkie rozdzialy do 11 wlacznie. Wczesniejsze rozdzialy byly naprawde wspaniale bardzo mnie wciagaly a ten rozdzial poprostu jest genialny, kocham jak piszesz bo naprawde masz duzy talent i czekam na nastepny rozdzial c:

    OdpowiedzUsuń
  29. Hej. /starsza młodzież/ Piszesz że to opowiadanie to dla Ciebie duże wyzwanie - a ja zdradzę Ci mały sekret! Niezle Ci to wyyyyyyyychooooodzi!!!!!!! Powtórzę raz jeszcze i będę powtarzać wciąż i wciąż piszesz świetnie, talentu u Ciebie dostatek kochana. Przez skromność możesz zaprzeczać! My i tak wiemy swoje. Co do rozdziału to strasznie mi się podobało jak Harry podchodzi do tematu jak się przygotował widac że chce z całego serca mu pomóc. Najważniejsze to jest że jest taki opanowany przynajmniej na zewnątrz - nie pokazuje emocji, chociaż wewnątrz też się pewnie denerwuje. Analizuje wszystkie możliwe sytuacje i mam nadzieję że nic go nie zaskoczy - oczywiście nic z czym on przyszły psycholog by sobie nie poradził. Coś tam go może zaskoczyć jak najbardziej na plus oczywiście a może go zaskoczy to że sie zakocha w Lou??? haha tak tylko głośno myśle a w zasadzie to piszę. Pierdoły bo pierdoły ale są. Naprawdę jestem zmartwiona Lou ale ciesze się że odwazył się napisać do Harrego to naprawde wielki krok czyli idzie ku lepszemu myslę obym sie nie myliła. Oby jego droga już przestała być tak wyboista i sie pomalutku prostowała - bo na jedą osobę to aż za wiele, teraz tylko powinno mu sie iść lżej a na końcu tej drogi no cóż ja bym mu powiedziała co go czeka ale niech jeszcze trochę poczeka!!! :) bedzie lepiej smakować myslę chyba ze go usmiercisz a tego to bym Ci nie wybaczyła wiec nawet o tym nie mysl bo i tak cie znajdę!!!!

    OdpowiedzUsuń
  30. Tak bardzo świetne :')
    Czekam na następny rozdział x
    @awmywhatever

    OdpowiedzUsuń
  31. Cześć! Przeczytałam Twoje poprzednie opowiadanie i muszę przyznać, że niejednokrotnie wstrząsnęły mną emocje. Teraz z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. Sprawiasz, że człowiek chce wciąż czytać i czytać. Niesamowita sprawa! Sama zaczęłam (w końcu) przygodę z opowiadaniem o Larrym i po cichu liczę na to, że może zechcesz zerknąć.
    larrystylinsonmyobssesion.blogspot.com
    +możesz być pewna, że dotrwam do końca Twojego opowiadania! :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Boże *-* Jak ty cudownie piszesz, naprawdę. Wszystko jest jak zwykle perfekcyjne. Nie dziwię się, że Louis tak zareagował, bo to całkiem naturalne. Jest mu bardzo ciężko gadać o przeszłości i na samą myśl o niej po prostu nie daje rady i to jest smutne. :( Mimo to mam nadzieje, że Harry się nie podda i jakoś pomoże mu zacząć normalnie żyć, bo Lou tak długo nie pociągnie. On musi pokazać mu, że życie jest piękne. Tylko jak skoro to właśnie on je zepsuł? No właśnie i tu jest problem. Nie mam pojęcia jak on będzie chciał mu pomóc, ale trzymam kciuki, żeby mu się to udało. I mam pewne obawy, co do Lou. Niech on się nie tnie ;__; To takie straszne czytać jak on sprawia sobie krzywdę i to jeszcze mu w jakiś sposób pomaga. Może i pomaga, ale to nie jest dobry sposób. Pomóc to powinien mu Hazz, a nie żyletka. Dobra, koniec tych rozmyślań xD Życzę dużo, dużo weny i pomysłów, a przede wszystkim chęci i czasu do pisania :D Z niecierpliwością czekam na next i przyznam, że już nie mogę się doczekać *.*

    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  33. Kocham tego bloga i to opowiadanie ! Wspaniale piszes. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdiału!

    OdpowiedzUsuń
  34. Cholera, z odcinka na odcinek coraz lepiej i bardziej interesująco!^^ Wciąga to opowiadanie niesamowicie, bo jest dość nieprzewidywalne. Bardzo podobało mi się, jak opisałaś reakcję Louisa na pierwsze spotkanie z Harrym oraz fakt, że Harry to przewidział. Dla Louisa musi to być podwójna trauma - nie dość, że staje twarzą w twarz z człowiekiem, który go zgwałcił, to jeszcze o wszystkim wiedzą Liam i Niall. Ofiara gwałtu zwykle przecież chce się zamknąć w swoim świecie, bo czuje się brudna i zdeptana, natomiast tutaj Louis musi siedzieć i słuchać, jak cała trójka wraca do tematu. Mimo że Liam i Niall są po jego stronie.
    Jeszcze słówko o bohaterach. Przyznam, że postać Harry'ego podoba mi się bardziej niż Lou - jest silniejsza, bardziej wielowymiarowa. Jego historia przemiany z degenerata w człowieka, który chce naprawić swoje winy (nie tylko względem Lou, ale też wobec ogółu) jest fajnie przedstawiona. Dobrze, że pobyt w więzieniu nie zdemoralizował go do końca, ale stał się przyczynkiem do przemyśleń i zmian.
    Pozdrawiam, życzę dużo weny i jeśli masz ochotę, zerknij do mnie: www.rains-of-castamere.blogspot.com :)
    Miria

    OdpowiedzUsuń
  35. Proszę powiadamiaj mnie na tt @beliveinlarry świetnie piszesz<3333

    OdpowiedzUsuń
  36. Świetnie piszesz :) z takimi umiejętnościami matura to dla Ciebie pryszcz :)
    nie mogę się doczekać rozdziału, już od rana w każdej wolnej chwili sprawdzam, czy jest :)
    No i najważniejsze:
    Oczywiście wszystkiego najlepszego w te wyjątkowe 18 urodziny ;*

    OdpowiedzUsuń
  37. Z niecierpliwością wyczekuję dzisiejszego rozdziału i liczę, że nie będzie żadnych komplikacji i rozdział pojawi się dzisiaj :3 Wiem że masz urodziny i do tego 18! Wszystkiego najlepszego! :* Ale mimo to mam skrytą nadzieję że rozdział pojawi się jeszcze dzisiaj <3

    OdpowiedzUsuń
  38. Specjalnie dla Ciebie 40 komentarz w dniu urodzin :) oby każdy następny rozdział tyle miał, bo wszystkie są fantastyczne :) NAJLEPSZEGO ;*

    OdpowiedzUsuń