piątek, 15 listopada 2013

012 - ROZDZIAŁ 12




Przełom

* 1 MAJA 2014*


~`LOUIS~`

- Jesteś pewien, że mogę wyjść z Danielle? – zapytał Liam, poprawiając kołnierzyk świeżo wypranej i wyprasowanej koszuli.

- Tak, jestem pewien – odparłem zdecydowany, wkładając naczynia po kolacji do zmywarki. - Harry napisał, że Niall zaoferował spanie tutaj, gdybym znowu... gdyby mi się znowu przypomniało – dodałem z zawahaniem. Dlaczego do cholery to wciąż tak często do mnie wraca?

- Lou – Liam stanął przede mną, unosząc kąciki ust w delikatnym uśmiechu – jestem z ciebie bardzo dumny, że odważyłeś się na taki krok. I nie bój się tych wszystkich załamań, bo obiecuję ci, że Harry cię nie zostawi. On postanowił sobie za najważniejszy cel w życiu, abyś dzięki niemu wrócił do normalności. I choćbyś jeszcze przez miesiąc, w ten sam sposób reagował na to co on powie, to on przyjdzie znowu. Nawet jakbyś go pobił i wyrzucił na ulicę, on wróciłby i znowu zacząłby z tobą rozmawiać.

- Skąd to wiesz? – zapytałem niemal bezgłośnie.

- To widać, Lou. Zależy mu na tym, żebyś zaczął żyć normalnie. Zaufaj mu – odpowiedział cicho, po czym objął mnie swoimi długimi rękoma.

- A jeśli mu się nie uda? – wtuliłem się w jego szyję. Co wtedy będzie? Co, jeśli mimo wszystko nie będę umiał się przełamać? Jeśli mu nie zaufam? Jeśli odejdzie, bo stwierdzi że to nie ma sensu?

- Uda się – zapewnił szybko. – Tylko musisz w to uwierzyć.

- Staram się, staram Li – wyszeptałem, odrzucając wszystkie poprzednie myśli z mojej głowy.

Dzisiaj będzie lepiej. Dzisiaj go nie wyrzucę, dzisiaj wreszcie się odezwę. Tak, na pewno tak będzie.


**

Dźwięk domofonu wyrwał mnie z lekkiej drzemki. Otrząsnąłem się, nieco oszołomiony. Przecież oglądałem mecz! Jak można zasnąć podczas oglądania piłki nożnej?

Szybko zerwałem się z kanapy, poprawiłem włosy i nawet bez pytania kto to, otworzyłem drzwi. Moje serce znowu zaczynało wariować.

Jak będzie wyglądał dzisiejszy wieczór?

Po kilkunastu sekundach usłyszałem dzwonek do drzwi. Złapałem po drodze kilka głębokich wdechów i starając się zachować jak największy spokój – otworzyłem je.

- Cześć Lou! – krzyknął od razu Niall, rzucając się mi na szyję. Mimowolnie uśmiechnąłem się szeroko. Naprawdę, zachować kamienną twarz w towarzystwie tego chłopaka to nie lada sztuka.

- Hej Louis. – usłyszałem, wciąż będąc zatopiony w ramionach Irlandczyka. Moje ciało przeszedł delikatny dreszcz, ale postanowiłem przecież zrobić kolejny krok do przodu.

- Cześć Harry – odpowiedziałem cicho.

Niall puścił mnie powoli,  a gdy już odsunęliśmy się na pewną odległość, zauważyłem na jego ustach jeszcze większy uśmiech.

- Jestem z ciebie dumny – wyszeptał, tak cicho, że musiałem śledzić jego usta aby zrozumieć co chciał mi przekazać.

~`HARRY~`

Usiadłem na kanapie, splatając ze sobą ręce i opierając na nich głowę i zaśmiałem się bezgłośnie.

Louis odezwał się szybciej niż myślałem.

W moich notatkach, z drugiego dnia przeskoczyliśmy do szóstego.

Co to oznacza?

Silny z niego gość.

- Dzisiaj sok pomarańczowy. Może być, czy jaśnie pan życzy sobie coś innego? – usłyszałem wesoły głos Nialla. Zaśmiałem się pod nosem, pokręciłem głową – co było moją stałą reakcją na jego nienormalne zachowanie i szczerząc zęby odparłem : „Wystarczy sok, wierny sługo.”

Irlandczyk obdarzył mnie kolejną wesoła minką, po czym powiedział :

- Louis przyjdzie za chwilę, chciał jeszcze coś….

- Właściwie to już jestem – wtrącił się cichy głosik. Odruchowo odwróciłem głowę, co chyba nieco speszyło jego właściciela. Lou natychmiastowo złapał ostatni kęs kanapki, spuścił głowę i tak samo podkulony jak wczoraj, usiadł w fotelu.

To nadal nie cofa nas z dnia szóstego.

- Możemy już zaczynać? – zapytałem niepewnie, poprawiając nieco pozycję na kanapie.

- Tak – odparł cicho.

Kolejny sukces. Powiedział „tak”, a nie pokiwał głową.

- Świetnie. W takim razie zacznijmy od tego, że…

- A mogę ja dzisiaj zacząć? – zapytał słabym głosem, w którym doskonale czuć było zdenerwowanie. Ten dzisiejszy wieczór jest kolejnym z piekielnie trudnych wyzwań, stojących przed nim.

Nieco zdezorientowany, ale oczywiście stu procentowo szczęśliwy z tej walki Louisa  z przełamywaniem kolejnych barier, zachęcająco pokiwałem głową. Dopiero jak zorientowałem się że przecież on w ogóle na mnie nie patrzy, odchrząknąłem szybko i wydukałem :

- Oczywiście.

- Ja… - zaczął łamiącym się głosem – chciałbym cię przeprosić za wczoraj. Ten… To… To wszystko wraca do mnie w najmniej spodziewanych momentach, ja nie umiem nad… nad tym zapanować. Naprawdę nie chciałem cię wyrzucić, te słowa jakoś tak… tak same ze mnie wyszły. Ja wiem, że ty chcesz dla mnie jak najlepiej.

Byłem naprawdę pod wrażeniem tego monologu.

W ciszy i skupieniu, wysłuchałem tego, co Lou miał do powiedzenia. Kilka razy ugryzłem się w język, bo w tamtym momencie przerwanie mu wypowiedzi, mogło skończyć się kolejną utratą zaufania. Zwykłe „nie ma sprawy” mogłoby oznaczać cofnięcie się w naszych relacjach niemal do początku.

Dlatego w głębi duszy dziękowałem, że moje gardło zrobiło się tak suche i nie byłem w stanie nic powiedzieć, choćbym chciał.

Bo Louis mówił z takimi emocjami, że te zdarzenia sprzed sześciu lat – mimo że nie przywołane dosłownie – wróciły do mojej głowy, a wraz z nimi ogromne wyrzuty sumienia.

Nie Harry. Nie możesz teraz okazać słabości. Musisz być silny, bo inaczej Louis nie stanie się silny.
Przełknąłem więc ślinę, złapałem kilka głębszych oddechów i upewniwszy się, że skulony w fotelu chłopak nie chce na razie więcej mówić, zabrałem głos.

- Dziękuję za to, że obdarzyłeś mnie takim zaufaniem – powiedziałem najspokojniej jak umiałem. – Szczerze to spodziewałem się takiej reakcji, wiedziałem że pierwsze wspomnienie o tym co… co ci zrobiłem – w tym momencie Lou wzdrygnął się w fotelu, ale nie zauważyłem żeby zaczął płakać, więc kontynuowałem – może wywołać dość silną reakcję. Nie ma w tym nic dziwnego i nie masz za co przepraszać.

- Umm, okay – odparł cicho.

- Louis… wiesz że studiuję psychologię. Naprawdę dużo czasu spędziłem nad tym, aby opracować plan twojej terapii, jeśli mogę to tak nazwać. I w moich działaniach jest jeden cel. Chciałbym, żebyś już niedługo nauczył się mówić o gwałcie w inny sposób.

Lou zaczął ciężej i szybciej oddychać, ale widziałem, że zaciska oczy i próbuje się uspokoić. To dobry znak. Chce walczyć.

- Chciałbym, żebyś to co zdarzyło się sześć lat temu zaczął traktować jako odległą przeszłość. Żebyś nauczył się ponownie ufać światu i ludziom.

- A ... – głos szatyna uwiązł w gardle, jakby nie wiedział czy może się odezwać.

- Proszę, mów. Możesz mi przerywać w każdej chwili – powiedziałem ciepło.

- Uhm, dziękuję. W takim razie, Harry, naprawdę zostałeś zg… zgwałcony w wiezieniu? Jak ty sobie z tym poradziłeś? – zapytał, wciąż jednak na mnie nie patrząc. Bawił się rąbkiem koca, jakby coś 
powstrzymywało jego niebieskie tęczówki, przed spojrzeniem w górę.

- To prawda Lou. W więzieniu zostałem zgwałcony, nawet nie pamiętam jaką ilość razy – odpowiedziałem, czując bolesne ukłucie w klatce piersiowej. Jednak nie mogłem porównać tego bólu do tego uczucia, które pojawiało się na myśl o tym, jak to ja skrzywdziłem innego człowieka. – Ale wiesz, dużo ciężej jest mi pogodzić się z tym, że to ja tak bardzo zniszczyłem twoje życie, niż z tym że to ja zostałem skrzywdzony – przerwałem, oczekując jakiejś reakcji. Widziałem, że Louis słuchał w skupieniu, byłem pewien, że już niedługo usłyszę jakieś przejawy współczucia.

Ale ja nie zasługiwałem na współczucie.

- Jeśli chodzi o to, dlaczego mogę o tym swobodnie rozmawiać i nie wywołuje to u mnie takich reakcji jak u ciebie… To myślę że ja po prostu nie straciłem wiary w ludzkość. Ja wiem, że mężczyźni którzy mnie skrzywdzili dostali karę i jestem spokojny, wiedząc że już nigdy ich nie spotkam. Jestem pewien, że nie miałem wpływu na to co się stało, wiem że nie byłem żadnym prowokatorem, więc nie była to moja wina. I to mnie utrzymuje w przekonaniu, że jestem bezpieczny. Skoro wszyscy potencjalni napastnicy są zamknięci a ja nie robię nic, co mogłoby kogoś sprowokować do zrobienia mi krzywdy, to staram się czuć spokojny o swoje życie – wytłumaczyłem. Starałem się zrobić to jak najdokładniej, ale emocje w tym momencie były tak silne, że ciężko było mi nad nimi zapanować. Miałem tylko nadzieję, że Louis cokolwiek zrozumiał.

- Przykro mi, że ciebie też to spotkało. – Szatyn przyciągnął kolana bliżej klatki piersiowej i oparł na nich głowę. -  I podziwiam cię, że jesteś taki silny i umiesz sobie z tym poradzić. Ja… - wtulił się w rękawy swojej bluzy – To nie chodzi o to, że ja boję się ciebie. Do ciebie mam po prostu dystans, bo twoja twarz i nawet głos, bardzo przypominają mi o… gwałcie. Ale nie boję się, że zrobisz to znowu, tylko boję się kolejnej, niekontrolowanej reakcji z mojej strony. Tylko wiesz… Ja od tych sześciu lat, na każdego mężczyznę patrzę jak na potencjalnego gwałciciela. I to jest najgorsze.

Głos Louisa brzmiał spokojnie, wręcz monotonnie, jak na opowiadanie o czymś takim. Wiedziałem, że w głębi duszy wciąż przeżywa walkę, sam ze sobą i to był naprawdę olbrzymi krok, że zaczął mi się odkrywać.
On też był cholernie silny, nawet silniejszy ode mnie.

Musiał tylko sam w to uwierzyć.

- Wiesz… Ja miałem tak samo. Na początku, gdy zostałem zgwałcony pierwszy raz, bałem się nawet strażników i policjantów. I wiem, jakie to okropne uczucie. Ale później… później uświadomiłem sobie, że byłem wtedy bardziej narażony na zło, bo otaczali mnie sami źli ludzie. Natomiast na świecie… na świecie żyje bardzo mało ludzi tak złych, jak ci w więzieniu. Tak złych, jak ja te kilka lat temu. Louis. Gdy ludzie widzą cię na ulicy, mogę cię zapewnić że pierwszą myślą która przychodzi im do głowy jest : „ Jaki miły, przystojny chłopiec, pewnie student, schludny i  dbający o siebie. Przyszły człowiek sukcesu!”

- Skąd to wiesz? – zapytał, a przez jego twarz przemknął cień uśmiechu. Tak przynajmniej mi się wydawało.

 Może to światło?

Nie.

To na 100% był lekki uśmiech.

- Studiuję psychologię, Louis. A to co powiedziałem, to reakcja przeciętnego człowieka, gdy mijają na ulicy takich mężczyzn jak ty, ja, czy… Niall? Niall ty śpisz? – spojrzałem na niego zdziwiony. Mruknął coś pod nosem i jego głowa zsunęła się z oparcia kanapy. Zaśmiałem się pod nosem.

Po prostu zasnął.

- Myślę Louis, że na dzisiaj wystarczy – podniosłem się z fotela. Szatyn cały czas obserwował blondyna, zastanawiając się czy go budzić czy nie.

- Okay, więc… do zobaczenia jutro, tak? – zapytał, a moje oczy mówiły mi, że przez chwilę pomyślał o tym z… entuzjazmem?

- Tak oczywiście – odrzekłem zdecydowany. – Wiesz, tak się zastanawiam… Myślisz że jutro moglibyśmy się spotkać sami? Bez Nialla i Liama? Oczywiście jeśli nie jesteś gotowy, to możemy poczekać, naprawdę nie chcę…

- Przyjdź sam – przerwał. – A... Niall może dzisiaj przenocować u nas – dodał, nieco ciszej i mniej zdecydowanym głosem, jakby dopiero przemyślał to co powiedział. Ale nie zareagował gwałtownie.

Da sobie radę.

- Więc do zobaczenia jutro, Louis.

__________________________________________________________________________________________________
TAK! JESTEM NARESZCIE!
Kochani, przepraszam Was jeszcze raz. Naprawdę, nie spodziewałam się wczoraj najbliższej rodziny z tortem i szampanem, miałam inaczej zaplanowany dzień, a tu taka miła niespodzianka, z niekorzyścią jednak dla Was.
Dlatego wybaczcie, proszę <3
Zresztą, uważam że jak na pół roku prowadzenia bloga, pierwsze opóźnienie rozdziału ( i to tylko o jeden dzień ) to chyba nie tak wielkie przestępstwo, prawda? Proszę, powiedzcie że też tak myślicie! <333
No i tak.
Dziękuję za wszystkie życzenia osiemnastkowe <3 Za wyrozumiałość i oczywiście za 40 komentarzy pod ostatnim rozdziałem!
Nie będzie teraz gorzej, prawda? :D
Bo podoba się prawda? Powiedzcie że tak, bo moja opinia na temat mojego stylu pisania jakoś maleje, naprawdę nie wiem czy jest to podstawne czy nie, nie myślcie że oczekuję jakiś komplementów, broń Boże powiedzcie po prostu szczerze jeśli coś Wam się nie podoba, a jak nie to zignorujcie te moje - pożal się Boże przemyślenia.
Obiecuję że się poprawię, następny rozdział w czwartek :*
Do zobaczenia :*
Pełnoletnia Natalia.





41 komentarzy :

  1. Aaaawwwwww cudeńko *-*
    czekam na next ;)))
    @Lovely___Life

    OdpowiedzUsuń
  2. GRATULUJĘ PEŁNOLETNOŚCI HIHI
    Chciałam być pierwsza .___. Znowu nie wyszło hehs. xx
    Kocham Cię.

    OdpowiedzUsuń
  3. awww jak zawsze super <3 przepraszam ale muszę Cię opieprzyć hhaha czemu dopiero za tydzień kolejny? :( wiesz dobrze że My wszystkie nie wytrzymamy..błagaaaam dodaj szybcieej <3 Ja chce już pierwszy pocałunek Larry'ego czy coś *__* ndshsf ale spokojnie poczekam,haha dobra spadaj napiszę tylko że jesteś zajebista haha ily ♥

    /@Emily_Thoompson

    OdpowiedzUsuń
  4. To było ŚWIETNE!
    Bardzo podoba mi sie Twój styl pisania. Serio. Całość trzyma w takiej niepewności co sprawia, że nie masz pojęcia co się stanie w następnej części. A tak nawiasem mówiąc... Fajny pomysł na to opowiadanie miałaś :* ./ @Olkaa8591 Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham cie jak zawsze zajebisty omon i jak zajrzalas na mojego bloga www.prawdziwamilos-larry.blogspot.com :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Nic się nie stało, a rozdział jest cudowny, czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudo :D jak zawsze zresztą, czekam na nexta i weny życzę :*
    Wiki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. skndbsksbks jaki cudowny rozdział *-* między nimi wkoncu zaczyna powoli dziac się lepiej :')
    @imnothappyoops

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulacje osiągnięcia pełnoletności! Życze Ci również wszystkiego najlepszego i spełnienia wszystkich marzeń, nawet tych najtrudniejszych do spełnienia! Twoja wiara w twój talent maleje?! Jak może maleć po tak cudownym rozdziale!
    Uestem ogromnie dumna z Lou. Walczy i przełamuje się, a najważniejsze jest to, że się nie poddaje! Strasznie się zdziwiłam (pozytywnie oczywiście) gdy Lou tak dużo się odzywał do Harrego sam siebie i w miare pokojnie reagował na wspomnienie o gwałcie! Jestem również strasznie dumna z Harrego, strasznie dobrze sobie radzi i widać, że zależy mu na poprafie samopoczucia Lou. Jeszcze tak spokojnie opowiadał o gwałtach, których doświadczył w więzieniu! Dziękuje Ci za ten rozdział! Naprawde nie musisz przepraszać za to, że spóźniłaś się z dodaniem go! Przecież rozumiem, że miałaś urodziny i była mała impreza! Należało Ci się to!
    Marzena ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
  10. Wreszcie czytam rozdział w dzień dodania :D. Miłe rozpoczęcie weekendu :). Cieszę się, że wszystko w opowiadaniu toczy się we własciwą stronę. Nie powiem, trzymasz nas w napięciu z tą historią :P Często mówimy w żartach o tym, żebyś została pisarką itd. Może naprawdę rób coś w tym kierunku? W przyszłości, kiedy będziesz miała więcej czasu może pisac swoją książkę. Na luzie, bez presji. Nie można marnowac takiej umiejętności. Dziękujemy za to co robisz i czekamy na następny fragment Twojego dzieła :*** - Tuńczyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *możesz
      *takiego talentu
      - Tuńczyk

      Usuń
  11. Oczywiście piszesz świetnie, ale powinnaś to doskonale wiedzieć!!! ;)
    Nie wiem tylko dlaczego kolejne rozdziały są coraz krótsze? Brak weny, czy po prostu musimy poczekać na dłuższy kawałek, do lepszych relacji Larrego?
    Super, że następny rozdział w czwartek :):) Nie mogę się doczekać, oby był dłuższy ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem dumna z Louisa!
    W końcu się przełamał :)
    Zobaczymy co będzie z tym dalej
    Rozdział cudowny <3
    @Little_Agnes1D

    OdpowiedzUsuń
  13. Wczoraj troche sie wystraszyłam że nie ma rozdziału ;o już chcialam zapytac co sie stalo ale dodałas post więc sie uspokoiłam ;p
    Widzę ze mój komentarz sie nie dodał ;// więc
    Spóźnione
    Wszystkiego Najlepszego ! ;*
    Co do rozdziału - świetny
    Fajnie że Lou się przełamał i w miarę normalnie rozmawia z Harrym c:
    Czekam na następny ;3

    Xx

    @Oops_Hi_Larreh

    OdpowiedzUsuń
  14. Boski! Widzę, że Lou w końcu się przełamał :') Z niecierpliwością czekam na nexta! Naprawdę masz talent!

    OdpowiedzUsuń
  15. Awww cudowny ♥ podoba się i to bardzo :) to już pół roku? O(∩_∩)O życzenia pisałam wczoraj ale jeszcze raz wszystkiego najlepszego słońce :*
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  16. Awwww ;33 Cudo *-* Szkoda ze nie dodajesz czesciej ale na takie opowiadanie mozna czekac dlugo bo jest zajebiste <3 <3 <3 <3 <3 <3 / @only_we_are

    OdpowiedzUsuń
  17. Osiemnastka, jej! Pełnoletność, to jest to xD Wszystkiego najlepszego Kochana!! xxxx Spełnienia marzeń :)
    Co do rozdziału, jest genialny. Po prostu WOW.
    Według mnie Twój styl pisania jest bardzo, ale to bardzo dobry. Nie wiem skąd wzięłaś te wątpliwości.
    Do następnego Skarbie :) xxxxxx
    @_1D_Polska_

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeju świetny rozdział jak zresztą każdy. Super piszesz i prowadzisz tego bloga. Pozdrawiam i czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  19. nie przejmuj się opóźnieniem. rozdział jest świetny chociaż nie spodziewałam się że Lou tak szybko się otworzy przed Hazzą :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudowny rozdział Pełnoletnia Natalio :) Sweet 18 *-* Kocham Cię :* <3

    @ania95_official
    lovehatefriendshipfame.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Jak zwykle świetny rozdział. :) Piszesz naprawdę bardzo fajnie i nie obniżaj swojej samooceny pod kątem pisania. :] Wczoraj zapomniałam Ci coś napisać. WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO. SPEŁNIENIA MARZEŃ, GROMADY PREZENTÓW I CZEGO TAM JESZCZE ZAPRAGNIESZ. I pamiętaj WIEK TO TYLKO LICZBA. ^.^

    OdpowiedzUsuń
  22. He he ale Jesteś stara dupa hy xd dorosła nam dziewczyna :* będą życzenia WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, DUZO SZCZĘŚCIA I MIŁOŚCI!SPANIA NA KASIE I SPEŁNIENIA MARZEŃ!<3 bardzo dobry rozdział co Ty piszesz wg chyba za ddużo się na ta 18 procentów spozylo !? xD :> Heuh Heuh no i chyba wiadome jest to ze czekam na następny rozdział i uklony podziwu dla Lou i Harrego ^^ strasznie mi się jakoś te i rozmnaza o co tu chodzi ? ;D chciałam napisać coś mądrego i wartościowego ale nie wyszło Pffff ;P przynajmiej będziesz miała się z czego pośmiać :* :D pozdrawiam i NIE trać wiary Misiek ♡ Jak zawsze sorrka za błędy bo mój tel to lubi se rÓżne historie wymyślać ♥♥♥~Ola

    OdpowiedzUsuń
  23. ah ta pełnoletność :D się masz czym chwalić teraz :D a ja jeszcze dwa lata muszę czekać, buu :C eh no nie ważne, muszę wytrzymać :P
    dobra, przechodząc do bloga, naprawdę nie mam żadnych zażaleń i nie rozumiem, czemu ty tak nisko się oceniasz, skarbie? piszesz świetnie! to najlepszy blog, jaki czytam ;3 uwierz w siebie kochana! <3
    no i wgl gratulacje dla Lou, że jest taki silny! *-* nie spodziewałam się czegoś takiego w ogóle ;3 bardzo miła przemiana ;3 aż się nie mogę doczekać następnego rozdziału jak będą sami ;3 jejku jej, pisz szybciutko! <3
    kocham Cię <3
    //@ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  24. Pełnoletnio Natalioo !
    Rozdział genialny !
    Czemu taki krótki? ;cc
    Cieszę się, że lou się otworzy i Hazz tak mu pomaga !
    horan ciotoo !! hahaha ten to jak coś zrobi !
    4oczna sesja !! :>> nareszcie sam na sam !
    ale nie mogę się doczekać, aż wkońcu się w sobie zakochaja bhdsnnbdfjnh *___*

    ps. kocham tło bloga !! mogę ukraść?!
    @kika1613

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie dam rady tyle czekac na nastepny rozdzial :c to co piszesz jest fantastyczne poprostu genialne jestes zajebista<3 ily /lojumeow

    OdpowiedzUsuń
  26. aww jaki piękny! nie moge sie doczekac epizodu milosci miedzy Harry'm i Lou<3 jesli taki sie pojawi oczywiscie:/ jejku wspanialy piekny cudowny jejku! <33

    i spoznione zyczenia urodzinowe: wszystkiego najlepszego, spelnienia wszystkich marzen, zdania matury jak najlepiej, milosci, wspanialych przyjaciol i oczywiscie jak najwiecej weny na pisanie tak wspanialych opowiadan jak te! 100 lat:*

    /@mymoooment

    OdpowiedzUsuń
  27. Wow... to znów było cholernie mądre. Z czego piszesz maturę?? Jestam strasznie ciekawa.

    Cuuudne. Takie fajne. Znów zrobiło mni się żal Harryego. Jak ono mogli... no ale przeczytałam ze łzą w oku i niestety na tym się skończyło.

    Liczę, że rozdział pojawi się szybciej, bo strasznoe zafascynowało mnie to opowiadanie. Mam nadzieję, że Lou się jutro jakoś rozklei i ... no nie wiem. Przytuli do Hazzy czy coś! Strasznie się tym jaram.
    Weny i tych 40 komentarzy <3

    OdpowiedzUsuń
  28. Postęp totalny! Nie spodziewałam się, że Lou tak szybko zdecyduje się do spotkania sam na sam. Ja, myślałam, że może po dwóch tygodniach w ogóle się normalnie odezwie, a tu BUM! Nieoczekiwany (pozytywnie) zwrot akcji.
    Kocham to, jak piszesz. Pełno emocji, ciekawe wątki. Wszystko jest genialne!
    Pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
  29. 100 lat :D Przepraszam ze dzis ale dziś przeczytałam :o
    Mam więc pytanko.... Kiedy będzie taki Larry że Larry 100% albo chociaż 50% ale żeby był Larry :D

    OdpowiedzUsuń
  30. bozenko *3* nie mam polskich znakow bo teraz ucze sie hiszpanskiego i pisze referat i nie chce mi sie na kartce wiec wydrukuje xd
    co do rozdzialu boski *3* Jestem dumna z Louisa za taki krok c: huh... co wiecej napisac :çç kurde zapominam, ze znakow polskich nie ma i sie myle xd wiec moze zeby nie bylo az tyle bledow skoncze .c

    koteczek1D

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetny rozdział :D
    Wszyscy się tu tak rozpisują, a ja nie wiem co napisać x
    W każdym bądź razie czekam na kolejny :))
    @awmywhatever

    OdpowiedzUsuń
  32. Twój blog czyta mi się najlepiej ^^ Jeden dzień spóźnienia nic nie zmienia, niektórzy dodają rozdział co 2 miesiące, a ty tak szybko i jeszcze masz wyrzuty sumienia! Co do rozdziału to jak zwykle świetny :) Brawo Lou, jaki odważny jesteś ;3
    Czekam na następny :D
    Mogłabyś mnie powiadamiać na tt? @Asia26805

    OdpowiedzUsuń
  33. Cudo ^^ Kocham Ciebie i twój styl pisania, Pełnoletnia Natalio, skarbie <3 Jesteś świetna :-* Rozdział oczywiście niesamowity, jak zawsze :-) LouLou robi duże postępy i Hazza jest taki.. awww ^^ Czekam na następny <3 I nie martw się spóźnieniem, zdarza się najlepszym :-* Kocham <3
    @cheeky_me19

    OdpowiedzUsuń
  34. Wszystkiego najlepszego i samych sukcesów (przepraszam, że spóźnione życzenia, przepraszam!).
    Co do rozdziału to świetny jak zawsze i to chyba jedyny blog o Larrym, gdzie po takim czasie nie są jeszcze razem (co podoba mi się strasznie). Lou jest teraz taki słodki i Niall, który usnął <3
    Spóźniać się z rozdziałami możesz zawsze, o ile zawsze będą tak dobre jak poprzednie :)
    Więc, czekam na następny.
    Jeszcze raz wszystkiego naj
    Weny :*

    OdpowiedzUsuń
  35. Hej. /starsza młodzież / Wszystkie naj, naj staruszko. Spełnienia marzeń no i zdrówka bo bez niego marzenia się nie spełnią. Jesteś pełna obaw co do twojego pisania ale niepotrzebnie naprawdę. Piszesz cudnie , wiele razy już CI to pisałam , nie tylko zresztą ja, wiele nas wciąż powtarza jak niepowtarzalnie piszesz, ja Ci powiem że pomysł opowiadania jest orginalny, super się czyta , czeka z niecierpliwością na cd. wiec nic innego Ci nie pozostało jak tylko dalej pisać dla siebie dla nas i najważniejsze zebyś czerpała z tego jak najwięcej przyjemności i było by to pisanie dla Ciebie radościa a nie przykrym obowiązkiem . A teraz wracam do rozdziału: strasznie jestem dumna z LOu , jak czytałam jak on walczy jak chce zrozumieć , jak chce żeby Harry mu pomógł to taka duma mnie rozpierała jakbym wlazła na największy szczyt świata a nie tylko czytała opowiadanie, tak bardzo wczuwam sie w tą historię że prawie włażę w ekran tak się zapominam że to komp i moja wyobraznia podsuwa mi obrazy różne czyli prawie rzeczywiste. Widzę Lou zagubionego, onieśmielonego, wystraszonego ze łzami w oczach w oczach w których gdzieś tam przebijają sie iskierki jakiejś nadziei że może jednak będzie dobrze, że może będzie jeszcze szczęśliwy a to wszytko dzięki Harremu, temu aniołkowi z różkami!!! :) i cieszę sie też bardzo z tego jak Harry walczy o szczęście LOu, jak codziennie powtarza te same czynności, codiennie to samo praktyczne mówi aż któregoś dnia staje się cud - czyli malutki kroczek do przodu , małe kroczki a tak wiele znaczą, tak bardzo cieszą i to najważniejsze!! No i się rozpisała jak zwykle zresztą no ale cóż taka jestem gaduła i chyba raczej się nie zmienię. Jeśli chcesz to czytaj , jesli nie to omiń wypociny ale wiedz że ja z wielką chęcia czytam twoje opowiadanie i z wielka tesknotą i niecierpliwością zawsze czekam na cd. a tak wogóle to uwielbiam Horanka w tym opowiadaniu taki mały promyczek , taka małpeczka- jakoś tak mi na mysl przyszło. Cześć - jestem już stara ide spać! Pozdrawiam pełnoletnia od wieków - starsza młodzież.

    OdpowiedzUsuń
  36. Pełnoletnia Naralio, ja nie mam żadnych zastrzeżeń co do tego, że jesteś świetną pisarką :) Rozdział jak zwykle jest cudowny, nie mogę się doczekać spotkania samego Larry'ego ♥

    OdpowiedzUsuń
  37. Rozdział świetny, zresztą jak zawsze :3 Tylko ja się pytam co ty zrobiłaś z muzyką na tym blogu?! xD Wydaję mi się, że poprzednia muzyka bardziej pasowała do klimatu opowiadania :) Usunęłaś kilka naprawdę fajnych piosenek :c Te również są fajne ale dzięki tamtym bardziej można było wczuć się w klimat opowiadania :3

    OdpowiedzUsuń
  38. Oczywiście, że się podoba, jest piękny. Uwielbiam czytać Twoje opowiadanie, uwielbiam każde słowo, każda literę na tym blogu. I wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!
    komorkowe-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  39. BOŻEEEE NIE WIERZE JAK KOCHAM CIE! TO JEST CUDOWNE A TY MASZ PISAC MI TU SZYBCIUTKO KOLEJNY ROZDZIAŁ BO DOSTANE ZAWAŁU X

    OdpowiedzUsuń
  40. Kochana, masz za dużo samokrytyki do siebie, bo moim skromnym zdaniem piszesz zajebiście<3. Rozdział jest genialny, jestem dumna, że Lou się przełamuje:). Strasznie się cieszę, że dodałaś kolejny rozdział:D. Czekam z niecierpliwością na nexta:)
    Kocham cię i pozdrawiam<3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń