czwartek, 28 listopada 2013

014 - ROZDZIAŁ 14




Na Pół dobra niespodzianka

*5 maja 2014*
~`LOUIS`~

Dwa dni na uczelni minęły nadspodziewanie szybko. W czwartek zostałem jeszcze w laboratorium, więc wróciłem do mieszkania po dwudziestej. Zjadłem przygotowany przez Liama obiad, trochę posiedziałem nad książkami, obejrzałem wiadomości i około dwudziestej trzeciej już smacznie chrapałem. Dzisiaj wstałem rześki jak nigdy, wykład i ćwiczenia z histologii i jestem wolny.

Czternasta wybiła już piętnaście minut temu. Nieco zdenerwowany czekałem na Harry’ego, zastanawiając się co mogło go zatrzymać, ale nie dzwoniłem, bo wydawało mi się to jakąś oznaką… w sumie nie wiem czego, ale niczego fajnego.

Więc siedziałem sobie na ławeczce, słuchając muzyki i przeglądając twittera, gdy ujrzałem przed oczami brązowe buty.

Szybko wyjąłem z uszu słuchawki i mrużąc oczy w obronie przed rażącym słońcem zapytałem głośno :

- No ile można na ciebie czekać?

Harry widząc moją twarz uśmiechnął się szeroko i odparł, nieco zawstydzony :

- Przepraszam, ale zatrzymał mnie jeden z profesorów i…

- No już, daj spokój – zachichotałem, wziąłem leżącą obok torbę i wstałem, zarzucając ją przez ramię. – Każdemu się może zdarzyć, spokojnie.

- Uff, już myślałem że będziesz zły – odetchnął szczerząc zęby. To było mu głupio czy tak się ze mną droczył?

- A kto powiedział, że nie jestem? – zapytałem, unosząc brwi.

- Hmm… tak mi mówi twój uśmiech i oczy – odpowiedział bez chwili namysłu.

- Cholera, zawsze mnie zdradzą… - uśmiechnąłem się, po czym ramię w ramię poszliśmy na przystanek.
Cieszyłem się, że atmosfera pomiędzy nami aż tak się rozluźniła. Mogłem z nim normalnie rozmawiać i żartować. I ani przez chwilę nie myślałem o tym, co zaszło siedem lat temu. Ale było coś, do czego nie mogłem się jeszcze przełamać.

Bo nawet najmniejszy dotyk z jego strony, gdy nasze ręce spotykały się ze sobą w zatłoczonym autobusie, powodował u mnie dreszcze i wzdrygnięcia. I już nie wiedziałem, czy to chodzi o dotyk z jego strony, czy o to że po prostu od tamtego czasu nienawidzę gdy dotyka mnie ktoś inny niż Liam, ewentualnie Niall…
- O czym tak myślisz? – zagadnął Harry, gdy wysiedliśmy z pojazdu.

- Umm, o… no nieważne – odparłem szybko.

- Louis – Brunet gwałtownie się zatrzymał. – Jestem twoim terapeutą, tak? Nie możesz mnie okłamywać! – powiedział ciepłym, aczkolwiek bardzo stanowczym tonem.

- Ale to jest… to jest po prostu krępujące mówić o tym, co sobie wymyśla mój mózg… - próbowałem we wszelki sposób uniknąć odpowiedzi. Jednak Harry był nieustępliwy.

- Louis, musisz mi mówić o każdej chwili załamania. W środę potrafiłeś się przede mną otworzyć, dlaczego więc nie zrobisz tego też teraz? Coś nie tak? Zrobiłem coś nie tak? Zbliżyłem się do ciebie za bardzo? Spotkania ze mną już ci nie pomagają? Powiedz wszystko co myślisz, proszę.

- Może wejdźmy najpierw do mieszkania – zaproponowałem, aby trochę odwlec w czasie mój kolejny wywód. Mam mu powiedzieć, że zdenerwowałem się przez to, że nasze ręce się przez przypadek dotknęły? Przecież to śmieszne!

- Dobrze, niech tak będzie – westchnął i znowu zaczęliśmy iść. Po niecałych dwóch minutach znaleźliśmy się już pod drzwiami do klatki schodowej.

Bez słowa weszliśmy do środka i windą pojechaliśmy na górę. Dopiero jak zacząłem przeklinać na klucz od drzwi, bo odpiął się od reszty i ugrzęznął gdzieś w torbie, Harry zachichotał cicho, mówiąc przy tym że jestem nerwusem.

W końcu udało mi się utworzyć. Zdjęliśmy buty i skierowaliśmy się do kuchni. Nalałem Harry’emu soku i usiadłem naprzeciwko niego.

- To… Możesz już teraz mi powiedzieć? – zapytał upijając łyk ze szklanki.

- Umm… ale to głupie – machnąłem ręką.

- Nic o czym myślisz nie jest głupie. Każde, nawet najmniejsze zachowanie może okazać się istotne w czasie terapii – odparł spokojnie, wpatrując się we mnie intensywnie.

- Ugh, okay. Po prostu… No jak w autobusie na przykład ty mnie dotknąłeś przez przypadek, to… no przeszły mnie jakieś dreszcze… I ja nie wiem czy to chodzi tylko o ciebie, czy tak bym reagował na każdy dotyk. Dotychczas unikałem tak zatłoczonych miejsc – wytłumaczyłem zacinając się co chwilę, po czym moje policzki zrobiły się czerwone i z zawstydzeniem spuściłem wzrok na swoje dłonie.

- To nie jest głupie – Harry powiedział ciepłym tonem. – To całkiem normalne, tylko zastanawiam się właśnie czy to tylko ja, czy wszyscy tak na ciebie działają… - zamyślił się na chwilę, po czym dodał: - Jest tylko jeden sposób aby się przekonać.

- Jaki? – zapytałem zdezorientowany.

- A masz jakieś plany na wieczór?

- No.. to znaczy… nie wiedziałem jak długo będzie trwała twoja wizyta, więc nic specjalnego nie zaplanowałem…

- No to wspaniale. Posiedzimy troszkę u ciebie, bo myślę że dość już tych napiętych rozmów. Po prostu mów mi o wszystkim, a teraz nasza terapia będzie polegała na… na poznawaniu siebie. Musimy przekonać siebie wzajemnie, że jesteśmy silnymi ludźmi i żadne złe emocje nie pojawią się w najmniej oczekiwanym momencie, więc myślę że będziemy spokojnie spędzać czas – to brzmiało naprawdę interesująco. Bez niezręcznych rozmów i zawstydzania się, tylko normalne spotkanie jako terapia? Wchodzę w to. – Natomiast później, około dwudziestej, zabiorę cię w pewne miejsce. Chcę zobaczyć jakie postępy moja terapia w tobie wywołała. – Harry uśmiechnął się wesoło i nie spuszczając ze mnie wzroku, opróżnił szklankę.

- To znaczy gdzie? – zapytałem, będąc ciekawy i zarazem nieco wystraszony. A co jak sobie nie poradzę?

- Niespodzianka. Zaufaj mi. Powinno być dobrze.

- Trzymam cię za słowo – westchnąłem. – Zjesz trochę obiadu? Liam wczoraj ugotował jakąś zupę, nie mam nic innego.

- No! Już myślałem że nie zapytasz! – Harry wyszczerzył zęby. – Jestem głodny jak wilk i zjem wszystko co mi podasz – dodał. – Pomóc ci w czymś?

- Hmm.. możesz wyjąć z tamtej szafki naczynia – wskazałem palcem i wyjąłem z lodówki niewielki garnek. – Niestety nie nakarmię cię do syta, bo zupki trochę mało zostało…

- Najwyżej ty nie będziesz jadł – odparł szybko. Odwróciłem się w jego stronę, ze zdziwieniem widocznym na twarzy. – Że co? – zapytałem. Harry rozkładał właśnie sztućce, więc był odwrócony do mnie tyłem.

- No co, ja zjem więcej, jestem terapeutą. Twój organizm nie potrzebuje przecież jedzenia… - mruknął, poprawiając jeszcze talerze.

Stałem w osłupieniu, czekając na to, aż się odwróci. Co on do cholery wygaduje?

Harry powoli wyprostował jeszcze łyżki, przygładził obrus, po czym wreszcie stanął przodem do mnie.

- Coś nie tak? – zapytał poważnym tonem. Oparł się o stół, krzyżując na piersi ramiona.

- No co ty do cholery gadasz? Ja mam nie jeść tylko dać cały obiad tobie? Co to w ogóle za chory… - w tym właśnie momencie, w moim mieszkaniu rozległ się potężny wybuch śmiechu.

Harry niemal płakał. Odgłosy przez niego wywoływane były tak bardzo donośne… Jakby jakiejś histerii dostał!

- Bardzo śmieszny żart! – krzyknąłem, jednak na moje usta również wymknął się uśmieszek.

- Jakbyś… gdybyś tylko zobaczył swoją minę! – Harry ryknął i znowu zaczął niemal się dusić ze śmiechu. – Najzabawniejszy widok w moim życiu! – dodał, przecierając oczy z łez.

- No może byłem trochę zdziwiony… - broniłem się.

- Zdziwiony? Stary wyglądałeś jakbyś zobaczył jednorożca! – zaśmiał się jeszcze raz.

No tak, okej, moje zachowanie było naprawdę zabawne, a i żart niewybredny…

- Ech, co ja z tobą mam – pokręciłem z niedowierzaniem głową i zacząłem odgrzewać zupę.

~`HARRY~`

Po zjedzonym obiedzie zaoferowałem iż zmyję naczynia. Louis szybko stwierdził że nienawidzi tego robić, wiec przyjął moją propozycję bardzo wesoło. Jednak poleciłem mu, aby w czas kiedy ja będę zajęty sprzątaniem, przygotował dla nas jakąś rozgrywkę.

- No i jak, co wymyśliłeś? – zapytałem wchodząc do salonu, po drodze osuszając jeszcze ręcznikiem ręce.

- Coś pospolitego, ale najlepszego – odparł tajemniczo, w tym czasie gmerając coś przy telewizorze. – Przynieś tu tamte dwie pufy – polecił.

Zrobiłem jak mi kazał. Ustawiłem obie we wskazanej odległości i usiadłem, z ciekawością czekając co będziemy robić. Dopiero po kilkudziesięciu sekundach uświadomiłem sobie co to będzie.

- Tylko nie mów że masz FIFĘ 2014 – powiedziałem cicho.

- A co, nie lubisz grać? – zatrzymał na chwilę podłączanie kabli i spojrzał się na mnie zdziwiony.

- Żartujesz?! – krzyknąłem. – Ja uwielbiam grać w FIFĘ! A jeszcze nigdy nie miałem okazji grać w 14-stkę na playstation! Nareszcie, Hurra!

- Nie wiedziałem, że tak łatwo można cię uszczęśliwić – Louis wyszczerzył zęby, podał mi kontroler, sam wziął drugi i usiadł obok mnie na pufie. – Szykuj się na porażkę Styles! – krzyknął.

- Pff, chyba sobie żartujesz – prychnąłem i po chwili gra pochłonęła nas w całości.

Nie mam pojęcia ile czasu spędziliśmy przed telewizorem. Zagraliśmy kilkanaście spotkań, bardzo wyrównanych, raz wygrywałem ja, raz on. Były to jedne z najbardziej beztroskich chwil w ciągu mojego życia. Nie dbaliśmy o to, ile godzin mija. Żartowaliśmy, krzyczeliśmy, śmialiśmy się do rozpuku. Jakbyśmy znali się już przynajmniej kilkanaście dobrych lat.

Nie było dla mnie nic lepszego, niż ujrzenie Louisa w takim nastroju. Uśmiech na jego twarzy, był dla mnie znakiem, że wszystko idzie w dobrym kierunku. W końcu on przestanie się bać ludzi i znajdzie tego idealnego mężczyznę swojego życia. I w końcu ja, będąc móc powiedzieć, że chłopak którego skrzywdziłem ma się dobrze i mi przebaczył, znajdę też kogoś, kto pokocha mnie takim jakim jestem.
Taką przynajmniej miałem skrytą nadzieję.

Chociaż coraz częściej, wyobrażając sobie swoją przyszłość, widziałem siebie z tylko jedną osobą.

Z osobą której pokochanie było mi zabronione.

Z jedyną osobą na ziemi, z którą po prostu nie miałem żadnych szans, aby się udało.

- Ahahahahahahaha! – Louis rzucił kontroler i zaczął tarzać się po ziemi. – Strzeliłem ci gola bramkarzem! Hahaha – i znowu zaczął śmiać się do rozpuku.

Ta osoba leżała właśnie przede mną, z wyszczerzonymi zębami i trzymając się za bolący już brzuch.

Musiałem sobie to jak najszybciej wybić z głowy.

Bo to nie może się udać.

- Po prostu chciałem abyś się pośmiał – rzuciłem nonszalancko wstając z pufy, jednak także zaczałem się śmiać. Ten jego chichot był zaraźliwy.
Zerknąłem na zegarek. – Boże, już dwudziesta? Louis, musimy wychodzić Niedługo rewanż! – powiedziałem stanowczo. Louis przestał się śmiać, ale wciąż miał wyszczerzone zęby. Chciałem mu podać rękę, aby łatwiej było mu wstać, jednak w dobrej chwili przypomniałem sobie jego niedawną wypowiedź. 
Jeszcze nie czas.

Louis bez pytania ubrał się i wciąż w znakomitym nastroju po prostu maszerował obok mnie. Wsiedliśmy do niemal pustego autobusu i przejechaliśmy kilka przystanków. Bez żadnego skrępowania czy niezręczności. Rozmawialiśmy o grze, o piłce, trochę o muzyce.

Kto wie, co by było gdybyśmy poznali się dopiero teraz, bez tej cholernej przeszłości ?

- Wysiadamy – oznajmiłem, śmiejąc się jeszcze z wcześniej opowiedzianego przez Louisa żartu.

- Okay – szybko opuścił autobus i zaczął rozglądać się po okolicy. Jego wzrok utkwił w tym dokładnie miejscu, które miałem na myśli. – Klub dla gejów? – zapytał zdziwiony, aczkolwiek widziałem że jest tym faktem zainteresowany.

- Owszem – uśmiechnąłem się szerzej. – Nie chcę cię narażać na jakieś nieprzyjemne panienki. Wejdziemy do środka, wypijemy jakieś piwo. Chciałbym żebyś spróbował pogadać z jakimś chłopakiem, który ci się spodoba.

- Tak na sprawdzenie?

- To tylko przy okazji. A nuż rozwinie się z tego jakaś dłuższa znajomość? – spojrzałem na niego nieco dwuznacznie. – Po prostu dobrze się baw.

- A Ty? Co będziesz robił? – zapytał, ze szczerą troską w głosie.

- Nie zapominaj że ja też jestem gejem – puściłem mu oczko. – A tak naprawdę to pewnie wypiję jakieś piwo upewniając się, że wszystko z tobą w porządku.

- Dzięki – skinął głową i weszliśmy do środka.

Kluby dla gejów miały to do siebie, że nie śmierdziało w nimi tanimi perfumami. Były zazwyczaj eleganckie, bardziej gustowne od tych „normalnych”. Także i tutaj, tuż po wejściu dostrzegłem kilkunastu chłopaków mniej więcej w naszym wieku siedzących na kanapach i spokojnie sączących drinki. Niektórzy tańczyli, niektórzy siedzieli przy barze. Było bardziej przyjemnie. Żadnego smrodu papierosów i potu.

- I jak Louis? – uśmiechnąłem się, widząc zadowolenie na jego twarzy.

- No cóż, nie spodziewałem się że to tak wygląda – odparł z uznaniem.

- Nigdy nie byłeś w takim miejscu? – zapytałem zdziwiony. Ten tylko pokręcił przecząco głową.
Dobrnęliśmy do baru. Usiadłem wygodnie na stołku, Louis tuż obok mnie i zamówiłem dwa piwa. Jednak jeszcze przed tym jak kufle zostały nam wręczone, do szatyna podszedł jakiś chłopak.

Był mniej więcej w naszym wieku. Dobrze umięśniony, ale jednocześnie smukły. W dobrze dobranych spodniach i kolorowej marynarce.

Muzyka grała naprawdę głośno, dlatego nie byłem w stanie usłyszeć o czym gadają. Jednak widziałem wyraźne zadowolenie na jego twarzy, a i Louis wydawał się być bardzo rozluźniony. Nawet gdy tamten szepnął mu coś na ucho, nie widziałem w jego ruchach żadnego skrępowania.

Więc to tylko ja tak na niego działam.

I kolejne godziny spędziłem przy dwóch kuflach piwa, zastanawiając się co ze sobą zrobię, skoro Louis wydaje się być w jak najlepszym porządku. Towarzystwo tamtego chłopaka było dla niego naturalnością. Nie widziałem cienia strachu w jego zachowaniu. Około dwunastej tamten pocałował go w policzek i z szerokim uśmiechem na ustach odszedł, jeszcze machając na pożegnanie.

- Ta twoja terapia chyba działa! – Louis odwrócił się do mnie i z wypiekami na twarzy szeroko się uśmiechnął. Odpowiedziałem tym samym, dopijając ostatnie łyki piwa. – A ty… ty dobrze się bawiłeś? – zapytał po chwili nieco smutniejąc.

- Oczywiście! – krzyknąłem z wesołym uśmiechem. - Ale najważniejsze jest to, że to ty się przełamałeś! Dałeś radę! Gratuluję! – wyszczerzyłem zęby, w głębi duszy czując jednak dziwne uczucie, że gdyby nie tamten cholerny klub i park, mógłbym być teraz na miejscu tego szczęściarza.

________________________________________________________________________________________
HEJ! :) Uff, wyrobiłam się :D Jak podoba się rozdział? :)
Powiem Wam po prostu tak. Zbliżamy się do 100 000 wyświetleń bloga. Znając Was, to będzie to albo w tym, albo w następnym tygodniu, a ja nie mogę zostawić tego tak bez niczego!
Dlatego tuż po pojawieniu się 100 000 wyświetlenia na liczniku, wstawię Wam jakąś niespodziankę :)
Tylko tak.
Czy chcecie otrzymać kolejny, przyspieszony rozdział LMFWID ( haha, jak to wygląda ;d ) czy może jakiegoś shota o Larry'm? ( mam pomysł na dwa ) 
Dawajcie odpowiedź w komentarzach :)
Oczywiście, po dwóch rozdziałach pod którymi było ponad 40 komentarzy, tyle samo spodziewałam się tutaj, ale widać że szkoła pochłania zarówno pisarzy ( taa, ja pisarka ) i czytelników, więc nie mam oczywiście pretensji! :)
Dziękuję za wszystkie życzenia powodzenia na maturze <3
I muszę Wam powiedzieć, że UWIELBIAM czytać Wasze komentarze, wszyyściutkie <3
No i tak. Pojawiło się pytanie dotyczące ilości przewidzianych rozdziałów, początkowo miało być 22 , ale ostatnie jadąc PKS-em wpadłam na tak genialny pomysl, że nie mogłam go nie umieścić, więc chyba będzie troszkę więcej :D
No i ktoś tam napisał, że muszę mieć wiedzę dotyczącą psychologii. Haha. Nie wiem na ten temat nic, tak się wczuwam, mam nadzieję że to choć trochę jest prawdopodobne ;D
No i to chyba tyle :)
Do czwartku! Bądź 100 000 wyświetleń :D

46 komentarzy :

  1. Ugh, nie wiem co napisać, by w pełni wyrazić mój zachwyt...
    Kobieto jesteś niesamowita! To było takie piękne!
    I moje serce pękło, kiedy Hazz zabrał go do tego klubu i kiedy uświadomił sobie, że nie ma szans u Louisa. Mimo wszystko fajnie, że zaczyna dziać się coś więcej, mam nadzieję, że Lou nie będzie uciekał od miłości.
    Generalnie, rozdział fantastyczny. Nie wiem jak ty to robisz, ale "podbiłaś" moje serce tym opowiadaniem xd
    Co do tej niespodzianki, jest mi to obojętne (hahah wiem, pomocna jestem xd) Po prostu napisz, co wolisz :)
    Życzę weny i czekam na następny xx
    http://larrystylinson-stories.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. no więc powiem Ci tak : bgihgihgkwihjqwjhgkjsdgvbqugfwioghjbtwhgkb *-* (mam nadzieję, że rozumiesz xd)
    kurczę no jaki piękny rozdział! *-* na początku nie mogłam ze śmiechu, gdy Harry wyskoczył z tym obiadem xd potem zacieszałam, że wgl zaczęli tak swobodnie ze sobą rozmawiać :D a pod koniec miałam łzy w oczach, dokładnie wtedy, gdy czytałam " Z osobą której pokochanie było mi zabronione." no tak mnie wzięło, że się ogarnąć nie mogłam.. potem jeszcze w klubie ten chłopak ;-; myślałam, że moje shipperskie serducho zaraz mi pęknie ._.
    no a tak nawiązując do notki pod rozdziałem: ja wolę szybciej nowy rozdział! :P wiesz dobrze, że zawsze się niecierpliwię :p a i mam dla Ciebie propozycję :] bo ogółem to zrobiłaś zajebistą playlistę, więc tak mi przyszło na myśl, żebyś ją jeszcze ciut udoskonaliła dodają "You & I" z Midnight Memories, co Ty na to? :>
    no i chyba to by było na tyle, przynajmniej tak mi się wydaje :3 więc pozostaje mi jedno.. czekać na nn :3
    kocham Cię <3
    // @ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak mam wybrać między nowym rozdziałem a shotem? Nie wiem co chcę :( wszystko będzie świetne <3 cudowny rozdział
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  4. a jednak teraz. Nie powiem, ale co to kuźwa ma być?! Hę?! Jak to klub i jak to Lou nie podrywający Harry'ego?! Grrr... Co do 100000 wyświetleń to gratuluje skarbie i chyba wole przyspieszony rozdział :)
    @ania95_official
    xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział :D czekam na nexta z niecierpliwością

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku, jaki cudowny rozdział! :D Tego mi było trzeba tego dnia. Rozdział najcudowniejszego opowiadania pod słońcem, które piszesz <3333333 Pisałam już jak bardzo Cie kocham? :D
    Śmiałam się przy tym rozdziale, a uśmiech nie mógł po prostu zejść z mojej twarzy xD Szkoda mi Hazzy (jak to szybko można zmienić zdanie xD na początku za nim nie przepadałam, a teraz mi go szkoda)

    Co do następnego rozdziału i One Shota to nie potrafię wybrać. NIE WYOBRAŻASZ SOBIE JAK BARDZO CHCĘ JUŻ NOWY ROZDZIAŁ XD A z drugiej strony jestem ciekawa One Shota. Może mogłabyś wstawić szybciej rozdział, ale One Shota też? :D Takie 2 prezenciki: z okazji 100.000 wyświetleń i na mikołaja :D (który jest tuż tuż... Taki wczesny prezent bym chciała :D)

    Całuje i pozdrawiam xxxxxxxxxxxx ^^
    @_1D_Polska_

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział niesamowity :) Mam nadzieję że Louis przestanie ,,bać się" dotyku Harry'ego i będą razem szczęśliwi. A co do tych wyświetleń i niespodzianki. GRATULACJE!!! :) Jesteś świetna :D Według mnie lepszą niespodzianką byłoby gdybyś napisała tego shota :) Dziękuje i POZDRAWIAM.

    OdpowiedzUsuń
  8. OMG! *.* Świetny rozdział jak zwykle. Na początku się z nimi śmiałam i byłam szczęśliwa, że zachowują się przy sobie swobodnie, a potem ta akcja w klubie T^T Harry moje biedactwo, przytuliłabym cię gdybym była Lou :c Gratuluje ci 100 000 wyświetleń (zasłużyłaś sobie w 100%) i sądzę, że wolę szybciej rozdział ;) ale byłoby fajnie, jakbyś za jakiś czas wstawiła tego shota, bo wszystko co napiszesz jest świetne! To ja czekam :)
    Pozdrawiam i przesyłam 100 000 całusów xxxx
    @Asia26805
    P.S. nie podpisałam się pod ostatnim rozdziałem, ale wiedz, że go przeczytałam i skomentowałam :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Kobitko jesteś wspaniała :D Normalnie cały pieprzony tydzień czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :D Kolejny świetny (jak zawsze haha) jednak ja jestem niecierpliwcem i chce już Larry'ego! :D hahahah
    Hmm co do Twojego pytania to wolałabym szybciej rozdział ^^ ale zawsze możesz wstawić i to i to haha :D I gratuluje prawie 100 000 wyświetleń,ale dziwisz się? jesteś zajebista :D hahah więc w pełni na to zasłużyłaś :D Czyli podsumowując -
    1.Jesteś zajebista i Cię kocham.
    2.Ja niecierpliwiec chce już Larry'ego hahah :D
    Pozdrawiam i będę teraz z udręką czekać kolejny tydzień :(

    /@Emily_Thoompson

    OdpowiedzUsuń
  10. piekny aww♥ dodaj kolejny rozdzial i oneshota hahha
    /@mymoooment

    OdpowiedzUsuń
  11. piekny aww♥ dodaj kolejny rozdzial i oneshota hahha
    /@mymoooment

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział świetny jak zawsze ! Harry na prawdę się zmienił... Życze mu, aby Louis się do niego przełamał... tak bardzo chce juz larrego... <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Chce i shota i rozdział *.*

    Ten jest genialny, ale chce już Larry'ego ;c <3
    Jestem dumna z postępów Louisa! <3
    @Little_Agnes1D

    OdpowiedzUsuń
  14. Rozdział świetny, jak zwykle. Jak tam ci we wtorek poszła próbna z Polskiego, wczoraj z matmy, a dzisiaj z języków?

    OdpowiedzUsuń
  15. GENIALNE <3 <3 <3 Poprostu kocham ;**** Czekam z niecierpliwoscia na nastepny xoxoxoxo / @only_we_are

    OdpowiedzUsuń
  16. nie płacz Harry:) co do pytania to sama nie wiem co wybrać ale chyba bym wolała rozdział! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. geniusz, per-fekt, ideał, cudo nie kobieta! ♥ jesteś niesamowita x

    OdpowiedzUsuń
  18. afsdafgfhjghjfj cudowne. Jak ja uwielbiam to opowiadanie.
    Szczerze wolałabym kolejny rozdział, chociaż one shoty też mogą być.
    Tak czy inaczej czekam na następny post.
    Weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  19. Jej! Swietne jak zwykle *.* <3 nie moge sie doczekac juz Larrego ale powoli powoli sie zblizamy wiec sie bardzo ciesze :) do czwartku! :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Hej!
    Ten rozdział jest z Seri lekki, przyjemny i wesoły! Tak się ciesze, że oboje dobrze czują się w swoim towarzystwie, i jeszcze do tego się razem śmieją! Jest coraz lepiej! Ale z drugiej strony żal mi Harego! Na pewno żałuje, że popełnił ten błąd 7 lat temu, ale teraz nie tylko z tego powodu, że tak bardzo skrzywdziła Lou, ale i z tego, że się w nim zakochał! Pewnie boi si.ę mu o tym powiedzieć, bo boi się odrzucenia, albo załamani ze strony Louisa. Szczerze to jeśli mogłabyś ja chętnie przeczytam shota o Larrym. Może +18?
    Kocham i pozdrawiam Marzena ze Sląska

    OdpowiedzUsuń
  21. Matko matko matko, no ja się nie mogę doczekać takiego prawdziwego Larry moments. Dlatego stanowczo głosuję za shotem, albo nawet dwoma ;) Z twoimi umiejętnościami pisania shot będzie niesamowity :) Mam nadzieję, że kolejny rozdział będzie w czwartek, a shot szybciej :)
    Czekam z niecierpliwością :)
    @nala292

    OdpowiedzUsuń
  22. asdfghjkl rozdział :)
    Tak bardzo mi się podoba :D
    Czekam na kolejny x
    @awmywhatever

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja czekam na kolejny roździał :3

    OdpowiedzUsuń
  24. o matkooo !
    mareszcie !!
    zazdrosny hazz >>>>>>>>>>>>>>>
    mraał !
    noo szacun Lou, naprawdę sie otworzył. jestem dumna xxx
    czekam na czwarteek !!
    @kika1613

    OdpowiedzUsuń
  25. też chcę rozdział :D A W tym rozdziale Larrego :3
    Całusy Natka

    OdpowiedzUsuń
  26. rylly love you rylly RYLLY!!!!!! ale ....tak zawsze musi być jakieś ale ,jestem bardzo niecierpliwa osobą i nie zadowala mnie fakt że musze czekać tydzień (tak najlepiej by było gdybyś wstawiała co chwilę ) niestety jest to nie możliwe ale znowu jakieś ale ,sądzę iż będziesz nas zachwycała następnymi rozdziałami i utwierdzała w przekonaniu że warto czekać <3

    OdpowiedzUsuń
  27. vsjchshbshx kolejny zajebisty rozdział *.* nie mogłam sie doczekać zazdrosnego Harry'ego :D aa strasznie jestem ciekawa co będzie w następnum rozdziale!! :D @zaworos

    OdpowiedzUsuń
  28. Cudiwne cudo i raczej nowy rozdział i płakalam jak hazz powiedzial ze nie wolno mu louia kochac ale mam nadzieje ze dalej bedzie t

    OdpowiedzUsuń
  29. łohohohooho kolejny niesamowity ,
    kurwa kocham Cię , !
    no po prostu kocham :*
    czekam na nn xx

    OdpowiedzUsuń
  30. Wspaniały <3 Uwielbiam rozdziały z perspektywą Hazzy ^^ I bardzo chciałabym przeczytać jakiegoś twojego shota o Larry'm :-) Kocham cię całym sercem i cholera miłością wieczną :-*
    @cheeky_me19

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeju ! Cudowny *-* wolę next rozdzał niż shota.
    @SWAG_BITCHES

    OdpowiedzUsuń
  32. Cudowny! /starsza młodzież/ Jeszcze raz cudowny kochana jak zwykle zresztą . O rany jak ja uwielbiam czytać to co napiszesz... na i znowu słodzę ale zasługujesz i tyle . Książkę napisz!!! A ja ją przeczytam!!! Tak strasznie miło na początku rozdziału, tak beztrosko, najlepsi kumple na świecie, czytając ich wygłupy można zapomnieć o tym co się wydarzyło , niestety tylko na początku, końcówka no cóż - rozwala wszystko, smutnawa niestety. Zaczyna mi być żal Harrego / co za ironia losu żal gwałciciela - świat się kończy - haha/ Haroldzie jestem pod wrażeniem tego co wyznałeś nam że zakochujesz się w Lou, zakochujesz się w kimś z kim nie możesz być, w kimś kto raczej nie odwzajemni tego uczucia / raczej powtarzam/ tak myslisz ty oczywiście bo tak powinno być ale są na tym świecie dziwy o których nie śniło sie filozofom / a jak mówi Ferdek Kiepski - fizjologom!!!/ więc może spróbuj powalczyć , nie poddawaj się, niczego nie bierz za pewniaka - bo się rozczarujesz albo mile zaskoczysz. Życie ma mnóstwo niespodzianek i może Ci jakąś szykuje wiec głowa do góry. Cała przyjemność w próbowaniu :) Smutno wiadomo , że Lou tylko tak na Ciebie reaguje chociaż nie wiem czy tak jest na pewno jakoś zbyt szybko przestał bać się innych, powiedział kiedyś chyba że boi się dotyku wszystkich , nie wyobraża sobie żeby ktoś go dotykał - i nie miał na myśli tylko Ciebie, no nie wiem może to ta terapia, mam mieszane uczucia. Chociaż bardzo się cieszę oczywiście że jest zdecydowanie lepiej, idzie ku lepszemu. Jeśli się nie uda z Lou to może spotkasz kogoś takiego jak piszesz - kto pokocha cię bez względu na wszystko chociaż ja cieńko to widzę ty już go kochasz i każdego będziesz porównywać do niego niestety. Stworzeni jesteście dla siebie - to samo przezyliści ale czas pokaże , czas i oczywiście nasza cudna autorka która myślę nie da wam zrobić więcej krzywdy - chyba!!! :) Lou kochanie ciekawa jestem tego co czułeś gdy rozmawiałeś z tym nieznajomym w klubie - chciałabym to wiedzieć , jak się czułeś, czy było dobrze, czy czułeś strach, mam nadzieję że opowiesz w nastepnym rozdziale. Strasznie ciekawa jestem, czy zauwazyłeś sztuczną wesołość u Harolda pod koniec . Co o nim myślisz. Wiadomo że nie myslisz już tak zle, strasznie - ale co myslisz tak dogłebnie. A fajnie że może będzie trochę więcej niz 22 rozdziały! Moim skromnym zdaniem ja osobiście wolałabym jakiegoś shota oczywiście o Larrym! I rozdział tez i inne opowiadania też, i wogóle wszystko też!!!!! taka pazerna jestem! Ciesze się ze lubisz czytać wszystkie komentarze bo czasami mam wrażenie że pieprze bez sensu, wiec czytaj i sie usmiechaj!!! Po to własnie piszemy te nasze komentarze! jestesmy z Tobą. Moc też jest z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
  33. Twoje opowiadanie za każdym razem mnie zaskakuje. Wymyśliłaś piękną historię. Rozdział zawsze kończy się za szybko, bo chciałoby się czytac dalej. Puściłam sobie Kodaline - All I Want (kocham tę piosnekę dzięki Tobie :D) i to zwiekszyło emocje :P (wg, masz super playlistę, ale nie wiem czy zauważyłaś, czy tak ma byc specjalnie, They Don't Know About Us jest trochę dziwne xd jakaś wersja odrobinę Alvin i Wiewiórki :P) Osobiście wolę, żebys dodała rozdział szybciej, a nie pisała one - shota, bo nie chcę się rozdrabniac, ale to zależy od Ciebie :) Ja po prostu jestem strasznie ciekawa, co będzie dalej xd. Ślicznie to wszystko opisujesz. Na serio można się wczuc. Jesteśmy Twoimi fanami :P Życzę Ci weny i więcej wolnego czasu na pisanie (na inne rzeczy oczywiście też :P). Trzymaj się :* - Tuńczyk

    OdpowiedzUsuń
  34. Teraz z kolei jest mi tak bardzo przykro Harry'ego :( Jemu jest potrzebna miłość, ech. Ale dobrze, że Louis się przełamał, będzie bardziej ufał Hazzie :)
    100k wyświetleń? Gratuluję, już niedługo! To świadczy o Twoim talencie pisarskim i wspaniałej wyobraźni :)
    Ja chętnie przeczytałabym kolejny rozdział, w bliższym terminie, ale one-shot'ami też nie pogardzę - ba, uwielbiam wszystko, co piszesz!
    Zakochana w Twoich opowiadaniach ♥

    OdpowiedzUsuń
  35. Aaa! Kocham to w chuj bardzo!
    'Wyglądałeś jak byś zobaczył jednorożca" nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale tym zdzniem wywołałaś moje łzy... rozbawienia rzecz jasna. Ryłam się przez kilka minut a to przecież takie nic... co nie. Ale ja chyba wiem. Zawsze czytałam smutne i romantyczne opowiadania o Larrym, a w twoim jest wszystko... Rozpacz, pragnienie, łzy, miłość, humor.... chyba każde uczucie... i proszę pisz, pisz, pisz szyyybko!

    Co do 100 000 wyświetleń... ja wolała bym kolejny rozdział tego fenomenu. Nie wiem czy wspominałam, że kocham to opowiadanie, ale kooocham i zaczynam żyć od czwartku do czwartku. Możesz się cieszyć, że tak jakby zmieniłaś moje życie... hehe.
    Kooocham to i ciebie bardzo...

    Ps: przepraszam za nadużywanie słoa kocham, ale nie da się inaczej... i proszę o wybaczenie w związku niezbyt cenzuralnego słowa ;)

    Kooochająca to wszystko ja <3

    OdpowiedzUsuń
  36. Bozeee. Kocham. Kiedy nastepny juz nie moge sie doczekac. :*

    OdpowiedzUsuń
  37. heeej :* właśnie skończyłam czytać wszystkie rozdziały . zaczęłam wczoraj i nie zdążyłam w jeden dzień, bo w sumie był już wieczór . czytałam wcześniej twoje opowiadanie, tylko już nie pamiętam jak się nazywa . było mega zajebiste i myślę, że jesteś jakaś psychiczna . i w tamtym i w tym opowiadaniu biedny Lou został zgwałcony . miałaś jakieś zryte dzieciństwo, ktoś cię zgwałcił jak byłaś mała ? dlaczego akurat Louis ? okej, w tym pierwszym opowiadaniu to jeszcze jeszcze, bo Haz jest silniejszy, ale w tym też ? już mogłaś napisać, że Boo zgwałcił Harolda... co wcale nie zmienia faktu, że masz wielki talent do pisania bardzo ciekawych i zajebistych opowiadań może w przyszłości wydasz jakąś książkę o Larrym jak już się ujawnią :) . a teraz co do rozdziału to jestem mega dumna z Lou, że tak się przełamał, rozmawia z Hazzą i normalnie się zachowuje w jego obecności . pomijając to, że czuje się dziwnie jak go dotyka . z drugiej strony jest mi smutno, bo Loueh znalazł se kumpla w tym klubie dla gejów i jest mi szkoda Harry'ego, bo się w nim zakochał ;c nie mogę się już doczekać aż Lou się przełamie na tyle, że pozwoli Haroldowi się dotykać, a później nawet pocałować . czekam na ten moment aż Haz powie, że go kocha i będą razem . z tego co się orientuje, to jeszcze tylko kilka rozdziałów :( naprawdę świetne opowiadanie i czytałam tu w komentarzu wyżej, że dodajesz rozdziały w czwartki, więc nie mogę się już doczekać kolejnego . od dzisiaj kocham ciebie i opowiadanie . będę się podpisywała username z twittera jak coś :) @shiplarrybitchx lots of love ♥

    OdpowiedzUsuń
  38. Ja bym chciala przyspieszony rozdzial.
    Jak czytalam ten rozdzial to caly czas usmiechalam sie, smialam i poprostu nie moglam ogarnac moich emocji, strasznie mi sie ten rozdzial podoba jest genialny. Gdy harry ciagle mowil ze on moglby byc na miejscu chlopakow ktorzy beda z louisem to tak mi go szkoda bylo :c i to ze Louis caly czas usmiechal sie do Harrego to naprawde wspaniale. Nie moge sie doczekac co bedzie dalej i z rozdzialu na rozdzial z coraz wieksza niecierpliwoscia czekam na nowy. Weny zycze ily <3 / lojumeow

    OdpowiedzUsuń
  39. Dzisiaj przeczytałam wszystko :D
    Jestem pod wrażeniem.
    Jest to pierwszy blog, który czytam o Larry'm. i domagam się więcej :D
    Cudownie piszesz.
    Chciałabym bardzo przyśpieszony rozdział :D
    Harry zakochał się w Louis'ie ♥♥♥ Czuję, że akcja jeszcze bardziej się rozwinie.
    Czekam na kolejny rozdział.
    Życzę weny.
    Zapraszam: lovee-story-for-us.blogspot.com

    Dominika.

    OdpowiedzUsuń
  40. W końcu udało mi się znaleźć chwilkę, żeby trochę poczytać! Dlatego piszę, żebyś nie myślała że zapomniałam o twoim blogu :) Opowiadanie jest naprawdę świetnie i strasznie nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału, chociaż jakiegoś shota z Larrym tez bym sobie przeczytała XD

    OdpowiedzUsuń
  41. Jejciu chyba nigdy ci nie komentowałam XD pseplasam ;< A jak komentowałam to dawno. XD nie raczej nie ;< pseplasam =[ Okej ja szybko bo muszę gdzieś iść. KOcham twoje opowiadanie <3 jestem z nim chyba od 6 rozdziału i już je kocham. WENYYY <3

    OdpowiedzUsuń
  42. Dobrnęłam do końca.. Jezu, przecież to jest ZAJEBISTE.... Ta cała terapia, te spotkania ich... Świetnie piszesz.. Nie mogę doczekać się następnego rozdziału.:) @_Anga__

    OdpowiedzUsuń
  43. Jejku *.* Nie wiem, co napisać nawet. Po prostu wielkie WOW *o* Jak ty to robisz, że tak świetnie piszesz? xD Ciągle zmieniam zdanie, co do bohaterów. Najpierw cholernie mi było szkoda Louisa, no bo przecież naprawdę musiał przeżywać to, co się wtedy stało, a teraz smutno mi z powodu Harry'ego. :( Biedaczek ;c Mam nadzieje, że LouLou jakoś przekona się do niego, no nie wiem jak ale czekam niecierpliwie na Larry'ego :* Mimo to, że Hazz wcześniej zranił Lou, myślę, że zasługuje na drugą szansę. W końcu on też nie miał tak łatwo w życiu. Życzę duuużo weny i czekam na next!!!! :D

    Gabi

    OdpowiedzUsuń
  44. Boże, jaki cudowny rozdział<3. Normalnie duże WOW! Wspaniale piszesz, kochana. Czekam z niecierpliwością na Larry'ego. Na początku było mi szkoda Louis'a, ale po tym rozdziale zaczynam współczuć Harry'emu. Mam nadzieję, że Lou da mu drugą szansę:>. Kocham i czekam na kolejny rozdział, bejbe:***
    Love ya<3

    OdpowiedzUsuń
  45. Rozdział bardzo fajny. Z zapartym tchem czytałam wszystkie 14 rozdziałów i byłam w niektórych momentach mega wzruszona. Bardzo współczuję Lou, ale powiem ci że w 2 ostatnich jestem wreszcie dobrze nastawiona do Harrego. Wiem że to co zrobił Louiskowi(którego kocham odkąd powstał zespół) było straszne ale liczę że już niedługo przeczytamy o tym jak Lou jest z Hazzą. Życzę natchnienia i sorki za taki długi komentarz. Mam nadzieję że następne rozdziały pojawią siè jeszcze w tym tygodniu. Do zobaczenia!!!
    Wiki

    OdpowiedzUsuń
  46. Pisz dalej!!! Kocham twojego bloga i twój sposób pisania :3 Wiem że masz dużo nauki itp ale no wiesz, my czekamy <333 Czuje że będzie szybciej 100000 wyświetleń niż czwartek xD

    OdpowiedzUsuń