czwartek, 21 listopada 2013

013 - ROZDZIAŁ 13



W porządku, Harry


* 4 maja 2014*

~`LOUIS~`

Gdyby ktoś w ciągu ostatnich kilku miesięcy monitorował moje myśli a nie miałby pojęcia kim jestem, zapewne doszedłby do wniosku że ma do czynienia z jakimś niedojrzałym emocjonalnie dzieckiem.
Od nienawiści, przez neutralność aż do sympatii, w takim czasie to naprawdę nie lada sztuka, jeśli mówimy o tak mocnych uczuciach. Bo to nie była nienawiść piętnastoletnich dziewczynek. To było uczucie zbudowane z solidnego materiału.

Nienawiść którą czułem do Harry’ego zniknęła tuż po przeczytanym do końca liście. To w tamtym momencie uwierzyłem mu, że się zmienił i jego osoba nie wzbudzała we mnie negatywnych emocji. Oczywiście była impulsem do powrotu okropnych wspomnień, ale wtedy nienawiść budziłem do samego zdarzenia, a nie do jego osoby.

Do niego czułem nutkę współczucia, ale ogólnie, całe uczucie ze stuprocentową pewnością mogłem nazwać neutralnością.

I to niezmiennie trwało do dnia wczorajszego.

Bo właśnie wczoraj zauważyłem, jak bardzo zależy mu na pomocy dla mnie. To wczoraj ujrzałem w jego oczach ból tak wielki, jaki pewnie był widoczny w moich oczach te kilka lat temu.

Ja cierpię przez niego, on cierpi przez… przez siebie samego.

I choć teoretycznie powinienem czuć się usatysfakcjonowany tym, że ponosi także psychologiczną karę za to co mi zrobił, to nie czułem tego ani trochę.

Harry się zmienił. Stał się odpowiedzialną osobą za którą po prostu ciągną się błędy młodości. A tak nie powinno być. Każdy powinien móc wymazać jakąś część swojego życia, jeśli jest ona nieadekwatna do teraźniejszości.

Jednak ani ja, ani on nie mogliśmy tego zrobić.

I wydarzenie sprzed siedmiu lat zabijało zarówno mnie, jak i jego.

Tyle wywnioskowałem z wczorajszej rozmowy.

Dzisiejszy wieczór miał być inny. Do tej pory jedynym momentem w moim życiu, w którym znajdywałem się z Harry’m sam na sam, była… tamta noc. Dzisiaj, to spotkanie miało się powtórzyć, ale w zupełnie innej atmosferze.

Tak, wierzę w to całym sercem.

Szybko wypowiedziana przeze mnie wczorajszego dnia zgoda na spotkanie w cztery oczy, długo nie dawała mi zasnąć. Ciągle przechodziło mi przez myśl że słowa te były nieodpowiedzialne i zbyt pochopne, nieprzemyślane. Jednak równie często moją głowę nawiedzało stwierdzenie „kolejny krok”. I to właśnie nimi się kierując, utwierdziłem się w przekonaniu że ta szybka decyzja była kierowana zdrową intuicją.

Dzisiejszy wieczór będzie inny.

Skoro wczoraj odważyłem się porozmawiać z Harry’m, tak od serca, i skutki jakie ta rozmowa przyniosła były wyłącznie pozytywne, to czemu nie spróbować dzisiaj wykonać kolejnego kroku?

Oczywiście, już sama zgoda na to spotkanie było olbrzymim postępem, oczywiście jeśli wytrwam do końca, ale po mojej głowie chodziła myśl aby zrobić coś jeszcze bardziej „szalonego”.

Spojrzeć na niego bez cienia wspomnień. Jeszcze kilka dni temu byłoby to dla mnie wręcz śmiesznym pomysłem. Jednak skoro przyzwyczaiłem się już do jego głosu, i wypowiedziane przez niego „gwałt” nie wywołało u mnie ataku paniki, to może oswoję się też z jego twarzą? Może przed moje oczy nie wróci ten złośliwy uśmiech, który pamiętam sprzed… sprzed siedmiu już lat?

Z taką nadzieją, odłożyłem do regału książki które otworzyłem godzinę temu do tej pory nie przewracając nawet kartki.

Harry miał pojawić się za kilka minut. Miałem więc troszkę czasu, aby jeszcze chwilkę nad tym pomyśleć.
Bo czy wszystko jest ze mną okay? Czy to normalne, że po zaledwie dwóch rozmowach z facetem, który tak bardzo skrzywdził mnie siedem lat temu, zgodziłem się na spotkanie sam na sam? Czy nie ma nic dziwnego w tym, że wczoraj odezwałem się do niego i wsłuchując się w wypowiadane przez niego słowa nie czułem nic innego niż sympatia i współczucie? Czy to wszystko nie dzieje się zbyt szybko? Dlaczego odwiedziłem już tylu psychologów i nawet kilkumiesięczne sesje z nimi, nie dały przynajmniej w połowie tak dobrego efektu jak dwa spotkania z Harry’m?

Na te pytania nie umiałem znaleźć odpowiedzi. I mimo tego, że ciągle chodziły mi one po głowie, starałem się nie zwracać na nie zbytniej uwagi. Bo co to za różnica, czy to jest normalne czy nie. Najważniejsze, że pomaga.

Wstałem od stołu i starłem zalegający na nim kurz.

Dzwonek domofonu zabrzmiał wraz z zegarem, który wybił godzinę dziewiętnastą.

Moje serce jak zwykle w tym w momencie znacznie zwiększyło częstotliwość swojej pracy. Nacisnąłem guzik otwierający drzwi do klatki schodowej i ponownie usiadłem, łapiąc głębokie oddechy.

Będzie dobrze Lou, musi być dobrze, Harry jest fajny, chce ci pomóc, zrób dzisiaj kolejny krok.

Pukanie do drzwi.

Podszedłem do nich szybko i przez wizjer upewniłem się kto to.

Harry był zdenerwowany. Nerwowo przechylał się z nogi na nogę, oglądając w tym czasie swoje duże  dłonie.

Stresuje się tak samo jak ja.

No dawaj Louis.  Jesteś „przyszłym człowiekiem sukcesu”. Aby go osiągnąć, zrób kolejny krok.
Przekręciłem klucz i szeroko otworzyłem drzwi. Odruchowo spuściłem głowę w dół, jednak gdy do moich uszu dobiegło odchrząknięcie i wypowiedziane ciepłym głosem „Cześć Louis”, bez namysłu uniosłem wzrok.

- Hej Harry – uśmiechnąłem się delikatnie.

Twarz bruneta natychmiast rozjaśniała. Jego zielone oczy zabłysnęły ze szczęścia a w policzkach pojawiły się urocze dołeczki. Harry był naprawdę przystojnym mężczyzną. A w jego wyglądzie za wyjątkiem loków nie zostało nic, sprzed tych siedmiu lat.

Jego twarz nie była tak mroczna. Nie miał na sobie czarnych, podartych ubrań. Jeansowa koszula z krótkim rękawem opinała się na dobrze wykształconych bicepsach.

To nie był Harry sprzed siedmiu lat.

Jego usta były wykrzywione w radosnym uśmiechu. Radosnym, a nie złośliwym.

To był nowy Harry. Harry, którego wygląd nie wywołał u mnie ataku paniki.

Jasne że migała mi jego dawna twarz. Ale ta dzisiejsza różniła się w takim stopniu, że nie ujrzałem w niej żadnego z tych kilku szczegółów. Żadnych ciemnych oczu, żadnego grymasu, żadnych zmarszczek ukazujących się pod wpływem złości…

Poradziłem sobie. Harry mi  pomógł, a ja wykonałem po prostu kolejny krok.

- Wszystko w porządku? – zapytał brunet, a uśmiech nie schodził z jego twarzy.

- W jak największym porządku – uśmiechnąłem się nieco szerzej i gestem zaprosiłem go do kuchni.

- Więc dzisiaj siedzimy tutaj? – zagadnął, kładąc na krześle torbę. Usiadł na krzesełku i obserwował mnie, z wciąż widocznymi w policzkach dołeczkami, gdy wyjmowałem z lodówki sok.

- Tak, myślę że tak. A coś ci nie odpowiada? – moje wargi zmieniły położenie w bardziej zadziorną wersję uśmiechu. Wyciągnąłem z szafki dwie szklanki i postawiłem je na stole.

- Po prostu przyzwyczaiłem się do tej wygodnej kanapy – odparł szczerząc zęby.

I w tym momencie, z moich ust wydobył się śmiech.

Taki szczery, którego sam nie słyszałem już od dawna. Oczywiście nie raz żartowaliśmy z Liamem, bądź z Niall’em, bądź nawet z Joshem… ale chyba wieki temu, ostatni raz uśmiechnąłem się z taką beztroską.

Moje życie wygląda coraz lepiej.

- Niestety, dzisiaj salon jest zamknięty z powodu nadmiernej ilości prasowania – powiedziałem, wciąż uśmiechnięty od ucha do ucha i usiadłem naprzeciw niego.

- Jakoś przeżyję. Widzę Louis, że czujesz się dobrze? – zapytał, ze słyszalną troską w głosie.

- Umm… tak – odparłem po dłuższym zastanowieniu. Mój uśmiech nieco zbladł, chociaż wiedziałem, że przecież ten temat musi być głównym tematem naszych rozmów. Czy czuję się dobrze? Myślę że tak. Aczkolwiek jest kilka rzeczy, o których Harry musi wiedzieć. – To znaczy… Harry, dla mnie każdy malutki gest to jest olbrzymi krok. Dzisiaj dość długo walczyłem sam ze sobą, czy otworzyć ci drzwi. A później jakoś tak poszło, że nawet odważyłem się na ciebie spojrzeć. I jest dobrze. Ale ja jestem tak niestabilny, i nie musisz mi tego mówić bo sam to wiem, że jestem, że tak jak teraz mogę z tobą rozmawiać bez przeszkód, tak jutro mogę cię nie wpuścić do mieszkania – wydukałem. Czułem, że moje policzki zaczęły się czerwienić. Nie lubiłem takich wywodów, ale przecież muszę być z nim szczery. Spuściłem głowę. Może jednak powinniśmy przestać rozmawiać na ten temat?

- Louis, ja to wszystko rozumiem – Harry odparł ciepło. – Ja wiem, że to wszystko jest dla ciebie trudne, ale widzę jak olbrzymie postępy robisz. Obserwując cię mam przeczucie, że jeśli dalej będziesz się starał, będziesz walczył tak jak teraz, to już niedługo tamten gwałt przestanie cię nękać. Jesteś silny Louis. Uwierz w to. I nie bój się, że tamta sytuacja znowu wywoła w tobie jakiś atak. Bo im więcej o tym myślisz, tym bardziej prawdopodobne jest, że to się zdarzy. Musisz zacząć traktować każdy taki sukces jak choćby spojrzenie na mnie, jako coś wielkiego. I cieszyć się z tego, a nie bać się że niedługo to wszystko się skończy.

No lepiej bym tego nie ujął.

Harry jest naprawdę inteligentny i jestem pewien, że nie zasypia na wykładach.

- Łatwo powiedzieć, trochę trudniej wykonać – zaśmiałem się nerwowo.

- Dasz radę. Uwierz w to. I… - przerwał na chwilę, jakby nie będąc pewien czy coś powiedzieć czy nie – jeśli jedynym czynnikiem, który będzie powodował powrót tych okropnych wspomnień będę ja, nie ważne w jakim stopniu, to obiecuję ci że od razu znikam z twojego życia – dokończył. Nie wiedziałem co powiedzieć. Głos Harry’ego w tym momencie był smutny, ale nie jąkał się ani nic, co znaczyło że utwierdził się w przekonaniu iż to co mówi jest właściwe.

- Czyli chcesz pomóc mi żyć na nowo i zniknąć? – zapytałem z mieszanymi uczuciami. To tak… dziwnie zabrzmiało.

- Zniknę. Zniknę jeśli tylko stwierdzę że jesteś gotowy. Nie chcę narażać cię na niepotrzebne powroty wspomnień – odparł cicho.

W mieszkaniu zaczęła panować jakaś smutna, napięta atmosfera. Twarz Harry’ego straciła blask, którym była okryta jeszcze pięć minut temu. Spuścił głowę i bawił się swoimi palcami, z kącikami ust wyraźnie zwróconymi w stronę podbródka.

- Umm... może nie będzie takiej potrzeby, może przyzwyczaję się do ciebie w takim stopniu, że twoje zniknięcie nie będzie konieczne? – powiedziałem przerywając ciszę. Nie chciałem pozostawiać tamtej wypowiedzi Harry’ego bez żadnego odzewu z mojej strony.

Brunet otrząsnął się, jakby z jakiegoś transu. Uniósł głowę i uśmiechnął się, niemal tak radośnie jak na początku dzisiejszego spotkania.

- Zobaczymy – odpowiedział wesoło. – W każdym razie, chcę żebyś dzisiaj poznał pewną taktykę mojej terapii, jeśli można to tak nazwać.

- No chyba można tak nazwać, terapeuto – spojrzałem na niego zadowolony, że w kuchni znowu zaczęła unosić się zdrowa aura. – Słucham więc, chciałbym w sumie wiedzieć jakie masz zamiary.

- I nic w tym dziwnego. Otóż w twoim wyobrażeniu nadal to ja jestem twoim największym zagrożeniem. I chociaż ty mówisz, że boisz się mnie tak samo jak innych, to jednak jest w tym trochę niedopowiedzenia. Bo ty w takim stopniu w jakim boisz się mnie, w takim samym stopniu pozwalasz na dotarcie do siebie innym ludziom. Oczywiście tym, których nie znasz. Bo jeśli kogoś znasz, co najmniej z widzenia, to wtedy masz do niego większe zaufanie. Najgorzej traktujesz takich zupełnie obcych – których mijasz na ulicy i tym podobne. Zgadza się?

- Myślę… myślę że tak. Bo na przykład… Mogę opowiedzieć ci historię mojego związku z Joshem? Związku który miał miejsce jeszcze kilka miesięcy temu? – zapytałem nieśmiało.

- Tak, oczywiście. Niall opowiadał mi o tym nieco, gdy przygotowywałem się do naszego pierwszego spotkania ale chciał pozostać wobec ciebie lojalny, dlatego jedyne co wiem, to że byliście razem i rozstaliście się po niedługim czasie, nie mam pojęcia z jakiego powodu. Dlatego proszę, opowiedz mi o tym.

I w tym momencie zacząłem najdłuższy monolog, na jaki zdobyłem się chyba od kilku lat. Opowiedziałem Harry’emu wszystko – od spotkania w klubie, które potwierdziło jego tezę że gdy kogoś znam z widzenia jest mi łatwiej mu zaufać, po tę nieszczęsną kłótnię podczas której krzyk Josha doprowadził do powrotu okropnych wspomnień i zerwania kontaktu.

Harry cały czas uważnie słuchał, wpatrując się we mnie z zainteresowaniem. Od czasu do czasu przerwał, zadając jakieś pytanie ale robił to tak subtelnie, że nawet tego nie odczułem. Te jego pytania były tak związane z moim wywodem, że tak jak zawsze gwałtowne wchodzenie mi w głos powodowało nieprzyjemne uczucie i walkę ze sobą, bo przecież siedem lat temu też ‘ktoś’ mi przerywał, tak teraz wydawało mi się po prostu naturalne.

- Widzisz Louis, bo drugim powodem, który wywołuje u ciebie ataki histerii jest zachowanie, podobne do… uhh, to trochę trudne – zatrzymał się na chwilę i wziął głębszy oddech – podobne do tego obrzydliwego zachowania które pokazałem ja, siedem lat temu.

- Harry, jest w porządku – zapewniłem, będąc nieco zdenerwowany przez jego załamanie w głosie.

- Przepraszam za to, po prostu myśląc o tym, nie mogę na siebie patrzeć. Nie mogę sobie wybaczyć tego, że postąpiłem tak… tak nieludzko i … przepraszam. Louis, tak cholernie cię przepraszam jeszcze raz…

Twarz Harry’ego w tym momencie, była najgorszym widokiem od dłuższego czasu. Jego zielone soczewki zabłysnęły od łez. Był naprawdę wstrząśnięty.

- Spokojnie, Harry spokojnie! – niezbyt wiedziałem jak zareagować. – Już ci mówiłem, że wierzę że się zmieniłeś i naprawdę ci zaufałem. Nie musisz wciąż przepraszać. Jest dobrze, naprawdę już dawno nie czułem się tak dobrze jak dzisiaj.

- Umm, tak, przepraszam, to ja mam być tu terapeutą – zaśmiał się nerwowo, poprawiając pozycję na krześle i szybko przecierając oczy. – No więc chcę ci wytłumaczyć, jak wyobrażam sobie nasze przyszłe spotkania. Moja taktyka polega na tym, aby jak najbardziej otworzyć cię przede mną. Bo granica, jaką wyznaczasz między sobą i innymi ludźmi, opiera się na granicy którą wyznaczasz do mnie. Dzisiaj odważyłeś się spojrzeć mi w oczy? Jutro idąc na uczelnię spojrzysz w oczy mijającym cię ludziom. Na tym to polega. Dlatego chcę, abyś zaufał mi na tyle, aby ze mną żartować i zacząć traktować mnie niemal jak przyjaciela. Wtedy twoje problemy z kontaktami z obcymi przestaną być problemem.

- No dobrze, to przełamie mój strach do ludzi. A co ze strachem przed zachowaniami? Przed pocałunkiem na przykład? – zapytałem dociekliwie.

- Jeśli przestaniesz bać się ludzi, myślę że nie będziesz miał już problemu z pozwoleniem na kontakt cielesny. Po prostu będziesz im ufał, nie pomyślisz o tym że mogą cię skrzywdzić – Harry wytłumaczył dokładnie. 
Musiał być naprawdę inteligentny i pewny tego, co robi. Mówił wszystko z takim spokojem, jakby przewidywał każdy mój następny ruch. Aż tak dobrze mnie zna?

- Oby twój plan zadziałał – uśmiechnąłem się lekko.

- Też mam taką nadzieję. Dobrze Louis, myślę że na dzisiaj wystarczy. Chyba, że jest jeszcze coś, o czym chcesz mi powiedzieć? – zaczął powoli zbierać się z krzesła.

- Nie, myślę że nie… - powiedziałem, zastanawiając się czy chciałbym mu coś powiedzieć, ale nic takiego nie przychodziło mi do głowy.

Harry uśmiechnął się szerzej, złapał torbę stojącą na drugim krześle i wstał, powolnym krokiem kierując się do drzwi.

- Więc do zobaczenia jutro? – zapytałem niepewnie.

- Niestety przepraszam cię, ale jutro mam zajęcia do dwudziestej pierwszej więc chyba nie ma sensu spotykać się tak późno – odparł, nieco zmieszany. – Natomiast w piątek kończę zajęcia już o czternastej więc nie powinno być problemu. O której ty kończysz?

- O czternastej – odpowiedziałem wesoło. - To może… spotkamy się od razu po zajęciach? Liam spotyka się z Danielle, więc siedziałbym sam w domu, wiec może lepiej…

- Świetny pomysł! – Harry widocznie ucieszony przerwał moje niezręczne tłumaczenie. – Do zobaczenia w piątek – uśmiechnął się jeszcze raz i zniknął na klatce schodowej.


A w mieszkaniu zrobiło się tak… pusto?

____________________________________________________________________________________________________________________

Hej Hej!
Poprawiłam się, bo rozdział w terminie, hehe :D
Wiecie, postanowiłam, że na pytania z Waszych komentarzy odpowiedzi będę udzielać tutaj. Bo tam nie chcę tak sobie nabijać ich, więc musicie być cierpiliwi ( chyba że to jakieś pytanie nie cierpiące zwłoki ;p )
No więc tak. 
Dlaczego rozdziały są krótsze :)
Otóż plan na to opowiadanie mam opisany tak szczegółowo. Każdy rozdział w kilkunastu zdaniach. I wiecie, w tylu słowach i w ilu to zrealizuje, coś takiego publikuję. Staram się nie dodawać nic nowego ( chyba że jakiś nagły przypływ weny ;p ) żeby nie psuć całego planu :)
Kiedy pojawi się Larry?
Nie zdradzę ;d
Co się stało z muzyką?
Miałam mały problem z odtwarzaczem, ale naprawiłam, tylko nie pamiętałam co to za piosenki tu były;p Czegoś brakuje? To powiedzcie proszę :*
Co zdajesz na maturze?
Ekhem. polski - podstawa, matematyka - podstawa + rozszerzenie, angielski - podstawa + roszerzenie, biologia - rozszerzenie, chemia - rozszerzenie 
:)
Takie ambicje aby iść na medycynę, huehue :D
No, to by było na tyle :) Jeśli macie jakieś pytania do śmiało, czytam każdy komentarz, tak dla przypomnienia, bo niektórzy wątpią :D
A im dluższy tym lepiej mi się czyta, hehe :D
No i tak. DZIĘKUJĘ ZA 90 000 wyświetleń i ponad 40 komentarzy!
Jesteście niesamowici <3
No a pod tym rozdziałem, ktoś napisze 1000-cznego komentarza na blogu *.* 
Nie wiem co powiedzieć :P
I DZIĘKUJĘ ZA ŻYCZENIA WSZYSTKIE URODZINOWE <3
A teraz już stricte do rozdziału :
Mam nadzieję, że się podobał. Starałam się jak najlepiej opisać wszystko z perspektywy Louisa, bo stwierdziłam że wielu z Was może stwierdzić iż to trochę nieprawdopodobne, żeby tak szybko się przełamał co robi z tej historii trochę fantasy. Dlatego wytłumaczyłam, mam nadzieję że będzie okej :)
NASTĘPNY ROZDZIAŁ W CZWARTEK!
(o ile się wyrobie, bo próbne matury znowu w przyszłym tygodniu, rzygam tym wszystkim, szczególnie że nasi kochani nauczyciele wciaż przekonują nas że nic nie umiemy i będziemy zamiatać ulice)
Kocham Was, Natalia :*

38 komentarzy :

  1. uuuuuu jaka ambitna jesteś ;) nigdy nie zdecydowałabym się na biologię, chemię i matmę i to jeszcze rozszerzone :o niestety podstawowa matma mnie nie minie :c a teraz na temat. świetny rozdział. myślałaś kiedyś żeby zrobić z poprzedniego i z tego (kiedy skończysz) książkę? to by było cudne, a ja byłabym pierwszą, która to kupi :)
    nie mogę doczekać się nowego rozdziału ♥ @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehs wierz, że zawsze czekam kiedy dodasz nowy rozdział? Chyba się uzależniłam xd
    Cóż, rozdział był świetny jak każdy inny, ja nie wiem co moge ci pisać, bo to oczywiste :)
    Również zauważyłam, że są trochę krótkie, ale miło i lekko się je czyta, a o to chodzi :)
    Harry chce zniknąć? Mam jakieś dziwne wrażenie, że Lou nie da mu tak łatwo odejść ;p
    Heh czekam, na te "lekcje"- niech coś wreszcie zaiskrzy!
    Życzę weny i czekam na następny. Zapraszam również do siebie na
    http://larrystylinson-stories.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jak zwykle świetny :D coś czuję, że to opowiadanie zmierza do happy endu (oby długo zmierzało, bo jest genialne) :) rozdziały, nie są takie krótkie, jak dla mnie idealnie się je czyta! Chociaż nie starcza mi rozdziału na całą playliste, która jest świetna i pasuje do opowiadania <3 czekam na następny rozdział ^^ (nowe motto: "Byle do czwartku" ;D)

    OdpowiedzUsuń
  4. Awww świetny rozdział! Kocham Cię normalnie dhfdjgf świetny rozdział *.* Na prawdę to jedno z Moich ulubionych opowiadań ;) Nie wiem co napisać przepraszam haha więc napisze że jesteś zajebista :)

    /@Emily_Thoompson

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. boże powtórzyłam się jak debil ;__; haha sorry to przez emocje hahha

      Usuń
  5. Świetny rozdział, nie mogę sie doczekać kiedy Louis i Harry będą razem *.* naprawdę umiesz pisać i nie marnuj tego talentu *.* naprawdę, na pewno Louis nie da tak łatwo Harry'emu zniknąć :D czekam na nexta z niecierpliwością *.*
    Życzę weny i zapraszam do siebie :)
    http://zakazanamilosc1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Po prostu nie mogę przestać tego czytać , to wciąga i to bardzo. Piszesz niesamowicie i w taki piękny sposób odpisujesz jak Louis widzi Harrego...jak opisujesz uśmiech Hazzy i tą jego uroczą twarz...no po prostu nie mogę *-* to opowiadanie jest jednym z lepszych jakie czytałam i jeju nie mogę się doczekać nowego rozdziału i oczywiście z niecierpliwością czekam na Larrego *-* Jezusie z nazaretu kocham cię i to w jaki sposób piszesz , kocham każde słowo w tym opowiadaniu !!
    @SWAG_BITCHES

    OdpowiedzUsuń
  7. LOVIAM CIĘ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <3 nie będę pisać jakie to wspaniałe bo wszystko masz powyżej ok to pozdrawiam zycze weny i wiesz bla bla bla <3

    OdpowiedzUsuń
  8. uuu... Czekam na Larry'ego. A co do zamiatania ulic, to nasi mówią, że będziemy rowy kopać -.-' życzę weny i powodzenia na maturze próbnej. Kocham Cię <3

    @ania95_official
    lovehatefriendshipfame.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Co tu dużo pisać. Rozdzial cudowny jak zawsze :) Jesteś naprawdę wspaniałą pisarką. Masz ogromny talent. Wszystko spod twojej ręki czyta sie tak przyjemnie ^^ nie wiem jak to robisz. Całkowicie podbiłaś moje serce Kochana :) xxxx
    @_1D_Polska_

    OdpowiedzUsuń
  10. O mój BOOOŻE błagam cię, czemu mi to robisz, to jest takie uiefrgrsge przecież ja nie przeżyję do CZWARTKUUUUU, to jest 7 dni, 7 całeeee 7 dni! Twoje opowiadaniej aktualnie jest na 3 miejscu z opowiadać które czytałam, boooże powieszę się na bułce jak to się skończy nieszczęśliwie.Na szczęście nic na to nie wzkazuje.Pisz szybciutko, i powodzenia w szkole

    OdpowiedzUsuń
  11. to było PER_FECT! czwartek? musze przygotowywać się do przebojowego (jak zawsze) rozdziału! Wiesz co sobie uświadomiłam iż mój wujek też pisze mature niedługo XD ach no i ten Hazz płaczący prawie to az mi sie pojawił gif z nim przed oczyma! jakie to tró! heheszki umieram to jest sweet i takie emocjonalne! pozdro @gaba540.. sto! @niewidoczna_ ! ugh ciągle sie nieprzyzwyczaiłam grrrr

    OdpowiedzUsuń
  12. U, czyli całe życie to samo? Ciągle tylko starszą i straszą...
    Rozdział był po prostu Ś W I E T N Y! R E W E L A C Y J N Y !!!!!
    Kocham Twojego bloga, już nie mogę doczekać się czwartku ;D
    komorkowe-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. 1. Jak ja uwielbiam ten blog... z całego serca :)
    2. Dziękuję, za pokazanie perspektywy Lou - teraz dużo zrozumiałam.
    3. Kolejne spotkania Larry'ego są coraz bardziej szczere, słodkie. Nie mogę się do czekać ''piątku'' :))
    4. Życzę powodzenia w maturze! Dasz radę, przyszły lekarzu // weterynarzu :)
    5. Zaczynam żyć od czwartku do czwartku ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Do zamiatania ulic przekonują mnie rodzice, ale ja dopiero w gimnazjum ;)

    Co do rozdziału. Jak pisałam wcześniej, miałam nadzieję na to, że Loui się rozklei, a tu Harry prawie płakał. No ja nie mogę! Zabijesz mnie. Co za niepewność.

    PYTANIE NIE CIERPIĄCE ZWŁOKI: ZAJŻYSZ I BĘDZIESZ POWIADAMIEĆ MNIE NA MOIM BLOGU ??!:

    http://one-way-or-anither-one-direction.blogspot.com

    Z góry dziękuję i proszę o odpowiedź pod komentażem ;)
    Życzę (jak mój kolega mówi) 'w chuj dużo' weny i lepszych nauczycieli :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Czekam na kolejny rozdział, czekam na Larrego, czekam na muzykę, tylko na maturę nie czekam :)
    rozszerzona biologia, angielski i polski... przyszła pani oceanograf pozdrawia ^^
    Całusy Natka ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny rozdział! <3
    Wybacz, że nic więcej nie napisze, ale mam za dużo lekcji, a za mało czasu ;c
    @Little_Agnes1D

    OdpowiedzUsuń
  17. asdfghjkl tak bardzo świetny rozdział :)
    Czekam na kolejny :D
    @awmywhatever x

    OdpowiedzUsuń
  18. <3 od kiedy weszłam na kompa coś chciałam ale niewiedziałam co. a teraz wiem chciałam rozdziału! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. aww, piękny<3
    /@mymoooment

    OdpowiedzUsuń
  20. Ach, nikt tak nie zmotywuje jak nauczyciel xd. Mam takie pytanie, ktoś wg pamieta jeszcze to stare opowiadanie, które Natalia pisała przed The Sharp Knife Of A Short Life? Na innym blogu? :P Wow, pamietam jak napisałaś, ze zaczynasz coś nowego, jak zainteresowały mnie pierwsze rozdziały. Potem ostatnie opowiadanie się skończyło i teraz tworzysz TO. Tworzysz coraz lepsze dzieła :) Dziekuję. Nie można teraz za długo skomentowac, BO NADAL CZEKAMY NA LARRY'EGO, A TY JESTES OKRUTNA I KAŻESZ NAM CZEKAC xd (ale poczekamy, bo Cię uwielbiamy xd). Nie mogę się doczekac następnej częsci tej historii. Jak zawsze - Tuńczyk

    OdpowiedzUsuń
  21. zajebisty ! uwielbiam Twój styl pisania !
    dzięki za odpowiedź na jakie studia idziesz.! wysoko mierzysz, będe wiedziała do kogo dzwonic haha ;dd
    CZEKAM NA LARRY'EGO ! ile ma być wgl rozdziałów? ;D
    doczekam sięę !!
    Cieszę się, że Lou tak się otworzył. czuć to napiecie między nimi ! mraauł !
    kocham larry'ego xd
    czekam na czwartek !
    @kika1613

    OdpowiedzUsuń
  22. PER-FECT. Rozdział niesamowity brakuje mi słów na opisanie twojego rozdziału. Świetnie się spisałaś gdyż rozdział jest dość długi i wszystko jest dokładnie opisane. POZDRAWIAM.

    OdpowiedzUsuń
  23. Cudny rozdział <3 Wreszci chociaż troszeczkę Larry'ego ^^ Omg przez cały tydzień czekam na czwartek, a potem czytam rozdział z 5 razy, aż znam go na pamięć ;p Wspominałam już, że kocham cb i twoją twórczość? Nawet jeśli tak, to mogę ci przypomnieć: Kocham Ciebie i twoją twórczość <3
    @cheeky_me19




    OdpowiedzUsuń
  24. Kocham ten blog i Ciebie też! Wspaniale piszesz! I masz duże ambicje! Mam nadzieje, że moja gdy będę zdawać maturę też takie będą i ułatwia mi spełnienie marzeń! Życie Ci byś zdała je jak najlepiej! Dziękuje Ci za ten rozdział!
    Jestem ogromnie dumna z Lou! Otwiera się przed Harrym coraz bardziej! Zaś Harry opanował się i dziękuje mu z a to, że pomaga tak Lou! Czekam na pierwszy Larry moments!
    No cóż trzeba wracać do robienia zadania!
    Marzena ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
  25. Boże, kobieto, jesteś niesamowita! Kocham cię i twojego bloga<3. Piszesz naprawdę niesamowicie! Mam nadzieję, że próbne matury idą dobrze:D. Zdasz ją z palcem w tyłku, nie przejmuj się:). Rozdział jest niesamowity!!! Jestem strasznie dumna z Louis'a ^^. Czekam na Larry'ego, choć wiem, że może się długo nie pojawić, bo Lou musi się otworzyć przed Hazzą i muszą się zaprzyjaźnić:**
    Czekam z niecierpliwością na next'a >.<
    Love ya<3

    OdpowiedzUsuń
  26. Cześć! /starsza młodzież/ Widzę że od wieków w szkole nic się nie zmieniło wciąż i wciąż to samo czyli nauczyciele straszą straszą kopaniem rowów i zamiataniem ulic! haha trzeba im odpowiedzieć jak to kiedyś powiedział mój ówczesny kolega ,,żadna praca nie hańbi i tam też trzeba ludzi ulice czyste muszą być a rowy kopie tylko szlachta,, ryk był niesamowity. Co do rozdziału to jest jak zwykle cudny , Boziu ja już nie mam siły Ci ciągle tego pisać że jesteś super, świetne masz pióro , mądrą głowę , lekkość w pisaniu - no ale muszem muszem kobieto bo Ci to pisać bo to prawda jest najświętsza ! Jak kiedyś sie porzygasz od tego słodzenia to powiedz zmienię taktykę!!! Strasznie jestem dumna z Lou , naprawdę sobie świetnie radzi, zastanawiam się jak to jest że tylu psychologów mu pomagało i nic / zresztą on też sie nad tym zastanawia/ nic mu sie wtedy nie polepszyło. nie wiem może nie poznali Lou dobrze lecieli standartowo wg. schematów, no nie wiem. Przeczytałam to wszysko co było z perspektywy Lou i jestem po prostu pod wrażeniem jak on mysli i co zaczyna odczuwać i chyba tym razem trafił na dobrego terapeutę na takiego co potrafi wczuć się w jego sytuację kto sam przezył coś takiego i chce mu pomóc i traktuje go jak coś wartościowego , cennego, jedynego w swoim rodzaju / chociaż sam jeszcze nie zdaje sobie z tego sprawy/. Lou kochanie tak trzymaj i walcz , walcz dla samego siebie żebyś kiedyś ze spokojem popatrzył w lustro. Haroldzie Edwardzie z Ciebie też jestem dumna i ty także walcz o szczęscie Lou i swoje oczywiście, o to byś także kiedyś mógł spojrzeć w lustro bez obrzydzenia do siebie! Fajne , podoba mi się że Lou zaczyna odczuwać pustkę gdy Harry wyszedł, przeczuwam Larry momenty w niedalekiej przyszłości i to mi sie podoba i oj jak bardzo. jestem za a nawet i przeciw.. Harry bohatersko stwierdza ,, jak się wyleczysz to odejdę,, hahaha a LOu juz płacze . , oj Lou Lou serduszko pika w rytmie czaczy??? Słodziaki wy moje tylko n ie spieprzcie tego !!! Ciekawe czy to co wypociłam cie zadowoli, długie to może jest ale czy z sensem to mam małe wątpliwości ale pieprzyc to na konkurs nie piszę , Szymborską nie jestem , tylko taką sobie dziewczyną z czerwonymi włosami i czarną grzywką a i jeszcze zdrowo kopniętą. Na tym koniec.

    OdpowiedzUsuń
  27. witaj!
    jejku, niesamowity ten rozdział. um, nie wiem co powiedzieć. dziękuję, że to piszesz
    powodzenia w nauce i weny kochana
    x

    OdpowiedzUsuń
  28. Ten rozdzial byl cudowny poprostu gdy go czytalam caly czas usmiechalam sie do ekranu komorki , to jak louis szybko sie przelamal i zaczal rozmawiac z harrym i spojrzal mu wkoncu w oczy troszke mnie zdziwilo ale z drugiej strony bylam dumna ze tak szybko udalo mu sie to zrobic. Swietnie piszesz i zycze weny jestes cudowna tak jak to co tworzysz<3 / lojumeow

    OdpowiedzUsuń
  29. jejku jej, ale wspaniałe! *-* Ty tak cudownie wpisujesz emocje, a dzięki temu bardzo się wczuwam i czuję się jakbym tam była *-*
    przepraszam też, że tak późno komentuję, ale przepisałam się do innej szkoły i mam dwa miesiące do zaliczenia, niestety teraz jest tylko nauka i nauka, zero czasu dla siebie ;(
    no to w sumie byłoby na tyle ;p rozpisałabym się bardziej, ale już padam, bo byłam dziś na 18. x.x
    także dziękuję za wszystko, pozdrawiam i życzę weny ;3
    kocham Cię <3
    // @ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  30. Heeej. Dzis natknelam sie na Twojego bloga i baardzo mnie zaciekawil. Mam do Ciebie prozbe. Czy moglabys mnie informowac na tt o nastepnych rozdzialach? Blagaaam @Ruszcyca

    OdpowiedzUsuń
  31. Ajajajaj, nie skomentowałam poprzedniego rozdziału! Gapa ze mnie. Tak czy owak, oba bardzo dobre. Musisz mieć niezłą wiedzę z dziedziny psychologii, że tak interesująco opisujesz proces wyjścia Louisa z traumy i terapię, jaką funduje mu Harry. Podoba mi się to. Biednego Lou czeka pewnie jeszcze jeden wstrząs - gdy uświadomi sobie, że czuje coś do Harry'ego. Ale na ten moment chyba wszyscy czekamy^^
    Krótki komentarz dzisiaj, wena mnie opuściła :P Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów - zarówno w szkole i na studiach, jak i w pisaniu. Aha, i spóźnione życzenia wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! :)))

    OdpowiedzUsuń
  32. naprawde super , pisz next
    zapraszam do mnie http://stroyinmylife.blogspot.com/ <3

    OdpowiedzUsuń
  33. heej hej, rozdział absolutnie wspaniały :)
    nie mogę się doczekać pierwszego pocałunku, mam nadzieję, że to się w końcu wydarzy ;)
    @nala292

    OdpowiedzUsuń
  34. piszesz tak niesamowicie ;)
    opisujesz w tym opowiadaniu każde uczucie Louis'a czy też Harry'ego ;)
    czytając to, kurde, wydaje mi się jakbym stała tam obok nich, patrzyła na nich i słuchała o czym mówią . JESTEŚ NIE-SA-MO-WI-TA ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Fajne. Naprawdę fajne. Mam nadzieję że niedługo pojawią się wątki Harrego i Lou. Wiem że Louis jest pokrzywdzony ale widzę że zaczynasz coś kombinować mała. Kocham Lou i liczę na to że może mnie wysłuchasz i w następnych opowiadaniach przeczytamy:
    -Przebaczam ci Harry...-powiedział Lou ze łzami płynącymi po policzkach i musnął wargami usta Harrego.
    -Dziękuję Lou...Kocham cię-powiedział lecz bał się pierwszy pocałować chłopaka którego kilka lat temu tak okropnie skrzywdził
    -Ja ciebie też Haz-powiedział i przyssał się do Harrego w namiętnym odwzajemnionym pocałunku.
    Sorry może nie chcesz moich rad ale bardzo bym się ucieszyła czytając taką kolejność wydarzeń. Popłakała bym się wręcz. Z góry dziękuję. Pa!!!
    Wiki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z tobá Wi Wi-jeśli tak cię mogę nazywać-ja dokładnie to samo chciałabym przeczytać. Ty też masz niezły talent. Czytając twój komentarz poryczałam się. Powinnaś również założyć bloga o one direction. Byłby extra!!!! Odpisz mi jak możesz.

      Usuń