środa, 4 grudnia 2013

015 - ROZDZIAŁ 15




Kolejny pierwszy raz

*10 maja 2014 *


~`LOUIS~`

Do : Harry Styles

Czemu nie ma Cię już piąty dzień?

Na początku stwierdziłem, że brak spotkań z Harry’m to coś normalnego. Nie umówiliśmy się wtedy po wizycie w klubie, bo ja byłem tak z siebie dumny i tak bardzo zafascynowany z powodu Luke’a, że nie miałem głowy do niczego. Pamiętam, że nawet chyba nie powiedziałem ‘dziękuję’ za odprowadzenie mnie do domu.

Byłem jednak pewien, że Harry pierwszy się odezwie i zaproponuje spotkanie. W końcu był moim terapeutą… A może to „chory” powinien bardziej dbać o kontakty? Cholera.

W każdym bądź razie cztery pełne dni bez widoku tych loków, wydawały się mi czymś dziwnym. Były tak kompletnie inne, czegoś w nich brakowało. Nie wiem, czy chodziło o to, że nie miałem przed kim się wygadać, czy po prostu już tak przyzwyczaiłem się do jego obecności, że chciałem sobie z nim pożartować. Nie mam pojęcia co to było.

Jedyne czego byłem pewien, to że Harry już odwalił kawał dobrej roboty. To jak beztroski byłem w tym klubie, jak spokojnie pochłonąłem całego siebie rozmową, jak bez problemu wymieniłem się z Luke’em numerami i bez żadnego wzdrygnięcia zareagowałem na pocałunek w policzek, było czymś nadzwyczajnym i niesamowitym.

Luke był… był fajny. Nie wiem czy mogłem na tym etapie powiedzieć coś więcej. Dobrze nam się rozmawiało, miał podobne zainteresowania i ogromne poczucie humoru. Był przystojny i miał wyczucie stylu, ale czy z tego urodzi się coś więcej nie miałem pojęcia.

Bo wciąż zastanawiałem się, czy przypadkiem nie byłem po tym spotkaniu tak szczęśliwy tylko z tego powodu, że rozmowa z nim była taką pierwszą normalną rozmową z nieznajomym od dłuższego czasu. Dręczyło mnie to, czy chodziło mi o niego czy po prostu o złamanie barier.

Wibracje telefonu zakłóciły moje rozmyślania. Nie wiem dlaczego, ale poczułem jakieś dziwne ciepło. W sumie… chyba to była ulga, że Harry się odezwał.

Od : Harry Styles

Wiesz, tak dobrze sobie poradziłeś, że stwierdziłem iż moja terapia jest już może niepotrzebna? :)

Te słowa mnie… zabolały.

Bo to nie powinno tak wyglądać. Harry mi pomógł, zobaczył że podziałało i myśli że jest już niepotrzebny? Nie powinien tak myśleć.

Bo bądź co bądź, już nie myśląc o tych wydarzeniach… o tych dawnych wydarzeniach, to Harry nauczył mnie żyć. Gdyby nie on… może już by mnie nie było?

I to wszystko dzięki kilku spotkaniom…

Dni bez Harry’ego były dziwne także z innego względu. Te spotkania z nim dodawały mi olbrzymiej wiary w siebie. Po nich bez problemu patrzyłem w oczy ludziom mijanych na ulicy. Nie szukałem wśród tłumu potencjalnego gwałciciela, tylko podziwiałem urodę niektórych mężczyzn. A w ciągu tych ostatnich dni… czułem że cofnąłem się kilka kroków do tyłu.

Do : Harry Styles

Nawet tak nie myśl! Z tego co pamiętam to kończysz dzisiaj o 15-stej,  tak jak ja. Widzimy się pod aulą?

Wysłałem smsa ze stuprocentową pewnością, że robię coś słusznego. Potrzebowałem tych rozmów z Harry’m. To one tak mi pomagały i jeżeli będzie tak dalej, jestem gotów spotykać się z nim codziennie do końca życia.

Mój telefon zawibrował ponownie.

Od : Harry Styles

W takim razie bardzo mi miło! Widzimy się za pół godziny. Do zobaczenia

No i tak ma być.

- Panie Tomlinson, mógłby pan chociaż udawać że słucha, a nie śmiać się do telefonu? – po sali ćwiczeniowej rozległo się moje nazwisko.

Od razu poczułem na sobie wzrok całej grupy. Liam zaśmiał się pod nosem i wrócił do poprawiania notatek, ja natomiast momentalnie stałem się czerwony.

- Przepraszam, to było… coś ważnego – wydukałem, szybko chowając telefon.

- A to, czego oznaką mogą być bóle brzucha, czyż nie jest czymś ważnym w kontekście pracy na izbie przyjęć? – zapytał wyraźnie zirytowany.

- Naprawdę bardzo przepraszam. To już się nie powtórzy – oznajmiłem spokojnie. Większość oczu już odwróciło się ode mnie, nie będąc zainteresowanym taką konwersacją.

- Mam nadzieję, panie Tomlinson – powiedział jeszcze i powrócił do omawiania tematu.

Odetchnąłem z ulgą i do końca zajęć, nie ośmieliłem się nawet spojrzeć w inną stronę, niż na doktora Thompsona. Dopiero gdy po Sali rozbrzmiało „Do zobaczenia za tydzień na kolokwium”, odważyłem się zerknąć na Liama.

- Z kim tam tak pisałeś? – zapytał zgryźliwie, trącając mój bok.

- Z kimś… fajnym – odparłem wymijająco, sprzątając z ławki swoje notatki.

- To ten z którym dzisiaj wychodzisz na randkę? – Liam wyraźnie się zaciekawił i wciąż wpatrywał się we mnie zainteresowanym wzrokiem.

- Nie. To ktoś inny, ale również się dzisiaj z nim spotykam – uśmiechnąłem się szeroko. Li nie lubił być tak zwodzony. A ja lubiłem go przedrzeźniać.

-  Dwóch w jeden dzień? Może jeszcze znaleźć ci kilku?

- Oj daj spokój. To tylko…. To tylko Harry – wycedziłem.

- I tak się śmiejesz, że z nim piszesz? Kurcze, ten chłopak zrobi fortunę jak już skończy te studia! – wykrzyknął, usatysfakcjonowany że poznał prawdę. – Dobra słońce, ja lecę po Danielle, bo obiecałem pomóc jej mamie w przeprowadzce. Będę w domu późno, ale masz nie spać tylko czekać na mnie i opowiedzieć jak było z Luke’em. Okay?

- Z największą przyjemnością – uśmiechnąłem się ponownie.

- No to na razie! – Liam ucałował mnie w policzek i pobiegł w stronę drzwi.

Szalony.

Ja natomiast spokojnym krokiem udałem się do wyjścia. Po drodze zamieniłem jeszcze słowo z kilkoma kolegami i dałem notatki do skserowania jednej z dziewczyn z roku. Chłopaki zaproponowali mi nawet wyjście na piwo, ale szybko wytłumaczyłem, że jestem umówiony. Puścili mi oczko i pożegnali się z głośnym : „Powodzenia z nim!”. Zaśmiałem się pod nosem. „To mój terapeuta, idioci”.

Harry nie czekał jeszcze przed uczelnią. Spojrzałem na zegarek. No tak, doktor wypuścił nas piętnaście minut wcześniej. Nie chcąc więc stać jak kołek, usiadłem na tej samej ławce co kilka dni temu i oddałem się brzmiącym w słuchawkach, spokojnym i intymnym melodiom.

Podczas delektowania się idealnym głosem Eda Sheerana, poczułem czyjąś rękę na ramieniu.

Co? Ktoś mnie dotyka? Kim jest i czego chce?

Szybko otworzyłem oczy i ujrzałem twarz Harry’ego. Jak rażony piorunem podskoczyłem, zbierając z ławki wszystkie rzeczy i stanąłem w odległości  przynajmniej dwóch metrów od niego. Moje serce biło w niesamowicie szybkim tempie. Łapałem szybkie i krótkie oddechy i za cholerę nie mogłem się uspokoić.

Te same palce trzymały mnie wtedy.

Zamknąłem oczy próbując się uspokoić. Nabrałem dużo powietrza i powoli wypuszczałem je z ust, tłumacząc sobie : „To tylko Harry. On jest twoim terapeutą i w znacznym już stopniu ci pomógł. Nie ma zamiaru ciebie skrzywdzić.”

- Louis ja… ja przepraszam bardzo, naprawdę nie chciałem – zmieszany brunet nie próbował się zbliżyć nawet o centymetr. Stał ze splecionymi za plecami rękoma i wyraźną skruchą na twarzy.

A ja wciąż starałem się uspokoić oddech.

- Od naszego spotkania minęło sporo czasu, cholera zapomniałem że mówiłeś o dotyku. Przepraszam, naprawdę przepraszam, nie powinienem robić czegoś takiego – wciąż mówił z zażenowaniem i smutkiem wydrukowanymi na twarzy.

„On jest twoim terapeutą i chce dla ciebie jak najlepiej”.

- Nie masz za co przepraszać – odezwałem się wreszcie. Harry uniósł głowę a jego twarz momentalnie zdawała się rozjaśnić. – Po prostu to pierwszy raz kiedy mnie dotknąłeś, tak z zamierzeniem, to dlatego moja reakcja była aż tak… dramatyczna. Ale jest okay, naprawdę. Muszę się po prostu przyzwyczaić – wytłumaczyłem, starając się lekkim uśmiechem dodać Harry’emu otuchy.

Jak w ogóle mogłeś przez moment pomyśleć, że on chce cię skrzywdzić? Jak głupi jesteś, Lou?

- I nie przejmuj się tymi moimi reakcjami. Po prostu wiesz… mój mózg czasami coś sobie wymyśla. – Po tych słowach zbliżyłem się do niego i tym razem to ja, z lekkim zawahaniem ale z drugiej strony zdecydowany w osiągnięciu celu, położyłem dłoń na jego ramieniu i z szerokim uśmiechem na ustach zaproponowałem: - To co, idziemy coś zjeść? Bo jeśli nie, to zaraz zaczniesz słuchać całych operetek, wydobywających się z mojego brzucha.

Harry zaśmiał się szeroko, a w jego policzkach pojawiły się urocze dołeczki. Przytaknął i obaj szeroko uśmiechnięci skierowaliśmy się w stronę przystanku.

Po drodze rozmawialiśmy wyłącznie na błahe tematy. Coś o muzyce, coś o piłce, coś o szkole. Harry był tak kontaktowy, że w żadnej chwili nie brakowało nam tematów. Płynnie przechodziliśmy z jednego wątku do drugiego, a ja czułem się podczas tej rozmowy wyjątkowo rozluźniony i wesoły.

Nawet nie wiem, kiedy minęła kilkunastominutowa podróż autobusem i znaleźliśmy się w moim mieszkaniu.
Czas leciał tak szybko.

- Czy to jest okay, że znowu będziesz mnie dokarmiał? – zapytał Harry gdy tylko weszliśmy do kuchni.

- Jeśli kiedyś to ty zaproponujesz mi coś do zjedzenia, to myślę że jest to w porządku – uśmiechnąłem się szeroko.

- Nie ma sprawy. Ale to dopiero jak dostanę stypendium, wtedy zabiorę cię gdzieś do restauracji. Bo moje umiejętności kucharskie…. No nie jestem przekonany czy chciałbyś spróbować jakiegokolwiek dania zrobionego przeze mnie – wyszczerzył zęby i bez żadnego pytania wyciągnął z szafki talerze i sztućce. Ułożył je na stole, po czym podszedł do wyjętego przeze mnie garnka i zamieszał jego zawartość – czyli kurczaka w sosie warzywnym.

- Aż tak źle ? – zapytałem, przecinając właśnie ugotowane rano dwie torebki ryżu.

- A chcesz się przekonać?

- Yyyy… nie no chyba jednak wolę restaurację. Może być nawet McDonald – odparłem z uśmiechem.

 Oboje wybuchnęliśmy śmiechem a po chwili byliśmy już pochłonięci jedzeniem.

**

- Było przepyszne! – krzyknął Harry składając naczynia. – Chyba musisz dać mi jakąś lekcję gotowania!

- Nie ma sprawy! Na jutro nie mam nic, więc jak spotkamy się po szkole to zapraszam cię na gotowanie z Louisem Tomlinsonem! – powiedziałem podekscytowany. Szybko starłem ze stołu, wziąłem w ręce karton soku i dwie szklanki i gestem pokazałem Harry’emu aby zostawił zmywanie i dołączył do mnie do salonu.

- Dzisiaj rewanż za poprzednie mecze? – zapytał uśmiechnięty.

- Ugh, obawiam się, że nie – zrobiłem smutną minkę. – O osiemnastej jestem umówiony z L… z tym chłopakiem, którego poznałem kilka dni temu w klubie.

Przez twarzy Harry’ego przemknął jakiś cień… bólu? Zazdrości? Smutku? Nie wiem co to było, ale przez moment jego twarz wydawało się że zgasła. A może to tylko złe światło?

- To wspaniale! Pisaliście ze sobą? – zapytał podekscytowany. Okay, to chyba jednak była wina odbijającego się od szklanej ławy światła.

- Tak tak, jest naprawdę fajny – uśmiechnąłem się szeroko. – Spotykamy się dzisiaj w tym barze naprzeciwko.

- Świetnie! Możemy chyba więc powiedzieć, że kolejny krok masz już za sobą?  - Harry spojrzał na mnie z widoczną dumą. Wlał do szklanek sok i podał mi jedną, mówiąc : - Wznieśmy toast, za kolejne kroki w normalnym życiu Louisa Tomlinsona!


- I za wspaniałego terapeutę Harry’ego Stylesa! – dodałem. Stuknęliśmy się szklankami, opróżniliśmy je do dna, po czym wybuchnęliśmy przeraźliwie głośnym śmiechem. Dwudziestokilkuletni mężczyźni, wznoszący toast sokiem pomarańczowym. Jak głupio to brzmi?

Gwałciciel i ofiara, wznoszący toast sokiem pomarańczowym. Jak nierealnie to brzmi?

_____________________________________________________________________________________________________

Jeeeej! 100 000 wyświetleń, dziękuję! <3
Macie prezent, tak jak obiecałam :)
Stwierdziłam i Wy stwierdziliście, że rozdział będzie bardziej odpowiedni. Nie chciałam Was rozdrabniać, wolę żebyście myśleli na razie tylko o tej historii :)
No i z tym się wyrobiłam, ALE
no musi być jakieś ale.
Następny rozdział jeszcze nie rozpoczęty. Naprawdę przepraszam, ale na 99% jutro się nie pojawi. Wiem, że to nie powinno tak wyglądać, bo niespodzianka swoją drogą ale następny powinien być jutro, powinnam się postarać.
Przepraszam.
W ogóle ostatnio... stałam się jakoś dziwnie apatyczna, to wszystko mnie przytłacza. Matury, sprawdziany, moja osiemnastka, niedługo mam zakładany aparat, pisanie, czytanie lektur.... cholera no nie daje rady.Te wydarzenia zamiast dawać jakąś motywację do działania, sprawiają że nie robię w końcu nic. Mam nadzieję, że szybko mi przejdzie.
Także następny rozdział pojawi się jak tylko zdążę go napisać, myślę że jakoś w weekend, a później wrócimy normalnie do czwartków.
Tak myślę.
Jeśli ktoś byłby ciekawy o matury, to dotychczas oddali nam matmę i chemię. Z matmy podstawy 74%, mało, ale sam facet przyznał że była trudna. Ja planuję na 80% zdać rozszerzenie, zobaczymy...
Z chemii rozszerzenia - 77% z całości, natomiast nasza pani oceniała tylko te działy które powtórzyliśmy już do matury, z tego 91% więc jestem bardzo zadowolona :)
To tyle na ten temat :)
A, jest jeszcze jedna sprawa, o której chciałam powiedzieć, ale to przy następnym rozdziale, bo to takie.. nie pasujące do tak wspaniałego dnia jak przekroczenie 100 000 wyświetleń. Muszę Wam po prostu coś wyjaśnić żeby nie było nieporozumień .
A teraz
JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ!
100 000 wyświetleń w nieco ponad pół roku. W życiu bym się nie spodziewała!
DZIĘKUJĘ KAŻDEMU Z WAS Z OSOBNA <3
No i cieszę się, że pod ostatnim rozdziałem było już 46 komentarzy. Tylko wiecie, marudzę.
Apetyt rośnie w miarę jedzenia.
I tak jak przy poprzednim opowiadaniu cieszyłam się jak dziecko z 20 komentarzy, tak teraz zastanawiam się, czy kiedyś ujrzę powyżej 50-ciu?
No ale to takie tam :P
Jeszcze raz dziękuję i przepraszam, że się nie wyrobiłam z tym następnym :(
Kocham Was <3
@lifetastegreat
Natalia

44 komentarze :

  1. Ile z matury?! to ja nie chce się przyznawać kujonko! Ja pierdole! Rozdział cudny...ale kurwa jaki Luke?! Mam nadzieję, że szybko on zniknie, a moja shipperskie serce będzie sie radować Larry'm ♥

    @ania95_official
    xx

    OdpowiedzUsuń
  2. wspanialy, czekam na Larry'ego! xx
    /@mymoooment

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem dopiero w 1 kl liceum a czuję się dokładnie tak jak ty. Wolę nie myśleć o maturalnej klasie :(
    To jest świetne ♥ nic się nie martw i pisz spokojnie xx
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  4. No i gratuluję świetnego wyniku z matury
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  5. Co chwila odświeżałam stronę, sprawdzając, czy przypadkiem nie dodałaś, albo kolejnego rozdziału, albo one-shota! Rozdział świetny! Rozumiem, że nie możesz się wyrobić, ja też, choć jutro mam tylko 3 lekcje i jedziemy z klasa do kina, a w piętek na wycieczkę do Krakowa, musimy być na peronie o 5:20! Jakaś masakra nie wiem czy wstanę:) Dobra koniec o mnie! Jesteś kochana, mimo, iż się nie wyrabiasz dodajesz tak stosunkowo często rozdziały! Dziękuje Ci za to!
    Strasznie szkoda mi Harrego, mam wrażenie, że czuje się odrzucony, a jednocześnie rozumie swoje błąd, jego mina, którą sobie wyobraziłam, kiedy Lou powiedział mu o spotkaniu z Lukiem wydawała mi się taka przygnębiona i smutna. Jednocześnie ciesze się, że Lou w końcu sobie o wiele lepiej radzi i w dodatku nawiązał nową znajomości! Już marzyłam by normalnie zareagował na dotyk Harrego, ale się odrobina przeliczyłam. Cóż musi minąć trochę czasu! Dziękuje Ci jeszcze raz ogromnie za ten rozdział! Jesteś kochana!
    Marzena ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle świetnie ;)
    Fajnie, że rozdział dzisiaj ^^ Co tydzień w czwartek czekam- jestem bardzo przywiązana do tego opowiadania ;p
    Boże kiedy Lou zobaczy, że Harry go kocha?!
    I ten cały koleś z klubu.. ale wiem, że nie może być tak kolorowo cały czas xd
    Życzę ci dużo weny i wolnego czasu oraz gratuluję wyniku z matury :D
    Zapraszam wszystkich do siebie, gdzie właśnie zbieram się do rozpoczęcia drugiego opowiadania o Larrym :)
    http://larrystylinson-stories.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Biedny Harry :( no i nie wiem co jeszcze napisac. Rozdzial bardzo fajny. I mam nadzieje ze matura pojdzie Ci wspaniale @ruszcyca

    OdpowiedzUsuń
  8. Matko, ten rozdział był taki cudowny ♥
    Szkoda mi Harry'ego :( Bardzo mi go szkoda :(
    My też Cię kochamy ^^ Do następnego xx Już nie mogę się doczekać <33 xx
    @_1D_Polska_

    OdpowiedzUsuń
  9. jeeej piękny :)
    z jednej strony się cieszę, że Lou idzie na 'randkę' z Lukiem, ( ładne imię btw ) ale z drugiej jest mi strasznie szkoda Harolda . nie mogę się doczekać rozdziału, w którym pierwszy raz się pocałują i bd ze sobą . mam nadzieję, że taki rozdział kiedyś wgl będzie . czeekam na nexta kc ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny *.*
    Szkoda mi trochę Harry'ego. Widać, że kocha Louis'a.Mam nadzieję, że Lou to zauważy :D
    Ja najbardziej nie potrafię doczekać się tego, ja Harry i Louis będą razem, jeżeli to kiedyś nastąpi, ale myślę, że tak :D
    Kocham ♥♥♥
    zapraszam: lovee-story-for-us.blogspot.com

    Dominika.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny!! *___* Czekam z niecierpliwością na Larrego :D Powodzenia na maturze :) @JuliaHolowacz

    OdpowiedzUsuń
  12. to jest świetne cały dzień czekałam na niego nie moge doczekać się larrego życze powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  13. OKEJ. Na początku wiesz jaki zawał połączony z motylkami w brzuchu przeżyłam przed chwilą? XD
    Siedze sobie na TT, paczę w interakcje... I NOWY ROZDZIAŁ *0* *0* *0*
    Więc tak.. Gdy Hazz przyszedł i Lou sie tak przestraszył myślałam że mi serce pęknie ;c Ale rozumiem ten szok .. Jezu.. No ale potem jak odważył się dotknąć Harry'ego to miałam takiego banana na ryju że se nie wyobrażasz XDDD
    Widać że oboje zaczynają powolutku coś do siebie czuć i nie mogę sie doczekać kiedy bedzie w końcu rozdział z takim PRAWDZIWYM LARRY'M .. If U Know What I Mean ^^
    Ale ten Luke.... To ten.. Cieszę się że LouLou się nie boi innych mężczyzn... Ale trochę mnie zasmucił fakt że idzie z nim na randke.. chociaz wiem że tak od razu nam nie dasz randki z Hazzą xD Bo to by było nudne..
    Ogólnie rozdział zajekurwawchujbisty, jeśli mogę tak to skromnie ująć. :D
    Bardzo mi się podoba i wywołuje różne ciekawe emocje.. I takie fajne uczucie jak '' motylki w brzuchu ''
    Ogólnie Niespodzianka udana. Szkoda ze nie będzie też jutro nexta. Ale rozumiem że masz zapierdziel.. I szanuję to :)
    Powodzenia na tych testach.. Ale boże..Chemia.. nie moje klimaty XD
    Sooł.. Nie mogę się doczekać weekendu, skoro wtedy ma być NEXTCIK *___*

    @HarveyIsMinee <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Jejuuuu dziewczyno to jest zajebiste *.* OMG Genialne ;** Czekam na next <3 / @only_we_are

    OdpowiedzUsuń
  15. h Ten rozdział był niesamowity , z resztą jak każdy :)... Nie mam pojęcia dlaczego, ale płakałam się na końcówce .
    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział i życzę dobrych wyników z matury .

    OdpowiedzUsuń
  16. no to dopiero niespodzianka :)
    chciałam wejść i napisać, że jako jedyna z blogerek, które czytam dotrzymujesz wyznaczonych przez siebie terminów, a tu taaka niespodzianka.
    Mam nadzieję, że na shota też się zdecydujesz. Było by miiło.
    Gratuluję wyników matur, bo są świetne :)
    @nala292

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny rozdział, podobał mi się :D
    Czekam na kolejny xx
    @awmywhatever

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny rozdział :) Zastanawiam sie tylko, czy terapie Harry'ego skończą się tak szybko? Czekam na nexta z niecierpliwością <3 Mam nadzieję, że oni będą razem

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej :) Nie musisz się obwiniać, że napiszesz dopiero w weekend, sama mam testy (tylko gimnazjalne, no ale jednak) i wiem, że ciężko się na czymś skupić jak ci co chwilę ktoś przypomina, że musisz się uczyć :/ Co do rozdziału to jak zwykle wspaniały *.* Szkoda mi Harry'ego :c a Lou idiota zwala na światło xD Jesteś coraz lepsza i podziwiam Cię za pisanie takich cudeniek <3 Czekam na następny ;)
    @Asia26805

    OdpowiedzUsuń
  20. Awww kolejny świetny rozdział! <3 Hmmm "doktora Thompsona" czy to jakaś aluzja? :D hahah
    Smutno Mi że nie będzie jutro rozdziału ;__; dzięki tej ;__; Znowu Ja niecierpliwiec chce więcej Larry'ego ^^ hahah nie no poczekam :D Doceniam to co dla Nas robisz kochamy Cię <3 Czekam na następny! :)

    /@Emily_Thoompson

    OdpowiedzUsuń
  21. super!! super!! super!! zajebisty!! :D czyżby Harry był zazdrosny?? :D @zaworos

    OdpowiedzUsuń
  22. Pisz dalej dalej dalej i daj tego LARRY'EGO WRESZCIE KURDE !!!!!!!!!!! XDD

    OdpowiedzUsuń
  23. ej nieeeee !
    tyle musze czekaać !?
    dam rade !!!
    omommo, zazdrosny Hazz, wyczuwa to już !!
    noo louu rwieesz ! ;dd

    szacuun ! za rozszerzoną chemię !! lool !
    BRAWOO !
    CZEKAM NA NASTĘPNY !!

    OdpowiedzUsuń
  24. podziwiam cię za rozszerzoną chemię, ja bym w życiu nie zdała ;-; i matma, jezu nigdy ;-; a będę musiała, bo chodzę do ekonomika xd ale ciii xd no w każdym razie chemii sobie nigdy nie wezmę ._. ale jestem z ciebie dumna, kurczę no opłacało się przysiąść nie? ;3 yaay gratuluję <3 no i nawet ten brak nexta mi tu nie przeszkadza ;p jestem w stanie poczekać, bo przynajmniej jest niespodzianka *-* swoją drogą idealna *-* wgl serce mi normalnie stanęło jak przeczytałam, że Lou jest w stanie spotykać się z Harry codziennie do końca życia *-* to takie oahdidbids *-* szkoda, że jeszcze nie wie, że serio tak będzie, ale Hazz nie będzie mu już robił za terapeutę ;p no i wgl ten Luke mnie wkurza, po co on tam? ;-; chociaż z drugiej strony to fajnie podbudowuje atmosferę i napięcie; kiedy wreszcie Harry mu powie, że się w nim zakochał?! *-* wgl nie żeby coś, ale Boom Bear też by mógł przejrzeć na oczy, a nie wymyślać jakieś szklane stoliki, idiota .-. dobra, mój komentarz powoli zmienia się w coś dziwnego, więc lepiej to skończyć xd w takim razie życzę dużo weny, wolnego czasu i wgl wszystkiego najlepszego ;3
    kocham Cię <3
    // @ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  25. Wspaniały rozdział! Już nie moge się doczekać następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Kocham jak piszes *-* to opowiadanie jest tak genialne ze chyba po skonczeniu go przeczytam je sb jeszcze raz po jakims czasie <3 jak sie ciesze ze relacje pomiedzy Harrym a Louisem tak wspaniale sie tocza i nie moge sie doczekac co bedzie dalej i czy randka Lou sie powiedzie jak dalej bedzie reagowal harry czy wkoncu powie mu co czuje. Tyle pytan i ja chyba nie wytrzymam do nastepnego rozdzialu. Zycze weny ily <3 / @lojumeow

    OdpowiedzUsuń
  27. Cudowny rozdział... Na jutro nie zdążysz? :c Szoooda. No ale poczekam.... Muszę.. Ale spręż się troszeczkę.. @_Anga__

    OdpowiedzUsuń
  28. No więc tak. Jeszcze wczoraj nie miałam pojęcia o istnieniu tego bloga. Widziałam Twojego tweeta odnośnie liczby wejść. Stwierdziłam, że skoro jest ich, aż tak wiele, to pewnie musi w tym coś być. Ostatnio nie mogę znaleźć nic co mnie zaciekawi, a jeśli nawet jest to ciekawe, to nie na tyle bym mogła zrobić takie 'wow'. Lubię jak coś jest konkretnie napisane, styl jest dobry i płynie się przez cało opowiadanie. Jestem strasznie przewrażliwiona jeśli o to chodzi i zazwyczaj już nie patrzę na fabułę, tylko na to, jak pisze autorka i czy po kilku zdaniach nie będzie trafiał mnie szlag. Wracając do Twojego bloga, weszłam tu i popatrzyłam co masz do zaoferowania. Muszę przyznać, że ta fabuła zainteresowała mnie troszkę bardziej, dlatego też postanowiłam zajrzeć do prologu. Ale nie twierdzę, że tamto jest złe. Nie jest i na pewno je też przeczytam, ale miałam ochotę na coś poważniejszego. Nie mam w zwyczaju również, czytać czegoś co nie jest skończone, ponieważ nienawidzę czekać, więc na palcach jednej ręki mogę wskazać ile ff czytam na bieżąco. No i wiesz co? Przy czytaniu tego prologu stwierdziłam, że na pewno złamię tę zasadę. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że jesteś niesamowita. Wcale nie dziwi mnie to, że Twój blog zdobył taką popularność i tyle osób chce czytać Twoją twórczość. Umiesz wspaniale oddać uczucia bohaterów, a dodatkowym plusem jest to, że rozdziały pojawiają się regularnie.
    Jeśli chodzi o samą historię. Na pewno wybrałaś dość ciężki temat. Louis zostaje zgwałcony przez jednego z prześladowców i przez wiele lat nie może sobie z tym poradzić. Potem nagle okazuje się, że jedyną osobą, która jest w stanie mu pomóc wrócić do normalności jest nie kto inny niż sam gwałciciel. Bałam się na początku, że akcja potoczy się zbyt szybko, że nie oddasz tej całej dramatyczności sytuacji. Ale to w jaki sposób to rozegrałaś sprawił, że nie mogłam przestać czytać. Jechałam dziś na zajęcia i czytałam rozdziały na telefonie, bo nie mogłam się doczekać co będzie dalej. Wszystkie spotkania Harry'ego z Lou podczas terapii sprawiały, że robiłam takie jedno wielkie 'awww'. Opanowanie Harry'ego i to jego podejście do Louisa... Zrobiłaś mielonkę z mojego starego serduszka :P No i oczywiście Louis i jego ataki, próba radzenia sobie za pomocą żyletek, to wszystko takie przemyślane i prawdziwe. Wszystko super, ale, gdy nagle akcja zaczęła rozwijać się w stronę zmian Louisa to co? Skończyło się. I dlatego lubię skończone historie xD Ale nie martw się, tera się mnie kochana nie pozbędziesz. Będę cierpliwie czekać na każdy kolejny rozdział, a jeszcze bardziej na pierwszy, prawdziwy pocałunek Larry'ego <3 Także nie rozpisuję się bardziej, bo mam jutro kolokwium i powinnam się uczyć, a wyszło jak zwykle. Mam taki słowotok z powodu tego opowiadania, że nie mogłam czekać do jutra i musiałam skomentować, żebyś wiedziała jak wspaniale piszesz. Jestem zakochana w tym opowiadaniu, wybacz za taką rozprawkę, ale chyba nie umiałam tego skrócić. Życzę weny i do następnego xx

    OdpowiedzUsuń
  29. żeby nie było 31 komentarz ,jestem tu zawsze punktualnie i zostawiam cząstkę siebie żebyś nigdy o mnie nie zapomniała <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Biedny Harry :c
    Ale po tęsknocie Louisa do Hazzy po tych czterech dniach widać, że on też coś do niego czuje ;)
    Masz dużo obowiązków, ale wierze, że dasz rade. Nie martw się, musisz tylko znaleźć w tym jakąś przyjemność. Jeśli planujesz już coś po liceum pomyśl sobie, że im więcej zrobisz, tym jesteś bliżej swoich życiowych planów ♥
    @_forceless_

    OdpowiedzUsuń
  31. Boskie, idealne, po prostu ajashkajlfshdgalksjdlfkhdkladk.
    Kocham Cię za to opowiadanie.
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału.
    Gratuluje wyników!
    No i weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  32. Cudowny rozdział, oczywiście jak zawsze <3 I nie musisz nas za nic przepraszać, rozumiemy Cię :-* Ja ledwo zdążę odrobić lekcje, a ty godzisz ze sobą tyle rzeczy, jesteś niesamowita ;p
    Do następnego <3
    @cheeky_me19

    OdpowiedzUsuń
  33. Cudowny rozdział, jak zawsze;). Biedny Harry :(. Mam nadzieję, że Lou da mu drugą szansę:). Widać, że Lou może coś do niego czuje<3. Czekam niecierpliwie na Larry'ego *.*. Kocham i pozdrawiam ^^
    Love ya<3

    OdpowiedzUsuń
  34. Wow.. ta końcówka wywyołała u mnie dziwne obrazy, ale już okey. A teraz nakazuję ci zrobiś coś takiego, żebu Lou znienawidzi tego gościa z klubu i wreszcie chcę Larryego!!!

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetny!! /starsza młodzież/ Znowu jestem pod wrażeniem twoje pisania jak zwykle zresztą, będę powtarzać to wciąż i wciąż masz kobieto talent i już. Tak w ogóle ty kujonie!!!! ha ha to tak na marginesie. Oj Lou Lou brakuje ci Harrego jak widać sam to już wiesz tylko jeszcze nie wiesz dlaczego i z jakiej przyczyny - czyli jesteś bliżej niż dalej do zakochania - tak myślę chociaż pewnie jeszcze troche upłynie zanim to zrozumiesz. Smutno tak troszkę mi się zrobiło jak zareagowałeś na dotyk Harrego- to wciąz nadal jednak w tobie siedzi ale widac że się starasz, próbujesz i nawet sie przemogłeś aby go dotknąć - jesteś wielki! Ciekawe czy coś będziesz czuć do tego chłopaka z którym sie umawiasz a może podświadomie będziesz w każdym szykał tych zielonych oczek i brązowych loczków bo chyba tak będzie haha, a może nie zobaczymy czas pokaże. Harry Harry żal mi Ciebie , twoja mina pewnie nie była wesoła /chciałabym ją zobaczyć / jak dowiedziałeś się że Lou ma randkę. Cierpisz i nic tego nie zmieni! Nie powiesz mu prawda - że coś do niego czujesz? Raczej nie przynajmniej w najbliższym czasie. Autorko kochana muszę ci powiedzieć że bardzo bym chciała żeby byli razem ale tak jakoś nie potrafię sobie wyobrazić ich razem / oczywiście w twoim opowiadani/ ofiara i oprawca razem , to takie dziwne chociaz zasługują na szczęście a Lou to już w szczególności. Trzymam za nich kciuki. Świeta za pasem, czas cudów uważam za otwarty !!! Więc licze na cud, może być nawet mały.!! :) Chcemy Larrego, Chcemy Larrego a oni chcą nas hahhahah.

    OdpowiedzUsuń
  36. Świetny! Świetny! I jeszcze raz świetny!! Piszesz świetnie, fabuła jest świetna, blog świetny, czego chcieć więcej?
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału!!! <3


    @Anonimowy Anonim <3

    OdpowiedzUsuń
  37. Czytam tego bloga już od jakiegoś czasu, aż wstyd się przyznać ;D Jakoś nigdy nie czułam potrzeby komentowania więc wybacz ;D Rozdział jak zawsze świetny, mam tylko nadzieję że Luke się gdzieś utopi, ewentualnie zadepczą go bracia Dalton ;P Louis jest tylko Hazzy i niech mi się tutaj żaden Lucky Luke nie miesza ;p

    OdpowiedzUsuń
  38. rozdział jak zawsze świetny! Po prostu ideał! Czekam na larryego x Mwah x

    OdpowiedzUsuń
  39. aaa świetny ! <3 kocham tego bloga i twój styl pisania <3

    OdpowiedzUsuń
  40. Ok po 1chyba nigdy nie komentowałam z aco cholernie przepraszam xc po drugie kocham twój blog. Po trzecie zdanis matury i spokojnie pisz rozdział xx

    OdpowiedzUsuń