wtorek, 10 grudnia 2013

016 - ROZDZIAŁ 16


ZA BLISKO



*11 maja 2014*
~`LOUIS~`

Coś było nie tak.

- Panie Tomlinson, widzę że błąka pan w obłokach. Mam rozumieć iż pana praca jest już skończona? – Profesor Thompson podszedł do mojej części ławki.

- Tak, myślę że tak – uśmiechnąłem się ciepło, wręczając cztery złączone ze sobą strony w jego ręce. – Mogę już wyjść?

- Oczywiście, proszę bardzo. – Profesor podejrzliwie obejrzał mnie w poszukiwaniu ściąg. Nie znajdując jednak nic interesującego, powrócił do pilnowania pozostałej części sali .

Ja natomiast zwinnie przemknąłem się pomiędzy kilkunastoma rzędami krzeseł i blatów i jako pierwszy opuściłem kolokwium.

Będę miał trochę czasu na przemyślenia.

Do : Harry Styles

Mam nadzieję, że nie zapomniałeś o dzisiejszej lekcji gotowania. Skończyłem wcześniej kolokwium, ale jako że pada, będę czekał w bibliotece : )

Na uczelni było strasznie pusto. W tej godzinie odbywało się chyba najwięcej ćwiczeń i wykładów. Z wyjątkiem kilku sprzątających pań, którym z uśmiechem powiedziałem „dzień dobry”, nie dojrzałem żywej duszy.

Tak samo było w bibliotece. Zaledwie kilka osób na pomieszczenie o przeogromnej powierzchni i wysokości – nieco przytłaczające.

Zdążyłem zająć miejsce przy stoliku, gdy z mojej kieszeni wydobył się głośny dźwięk  odbioru wiadomości.
- Cholera – mruknąłem pod nosem. Pisałem kolokwium z włączonym dźwiękiem?

- Panie Tomlinson! – zganiła mnie bibliotekarka. Krępa kobieta około sześćdziesiątki, dla której praca tutaj to było całe życie. – No po panu bym się tego nie spodziewała – rozczarowana pokręciła głową.

- Och, przepraszam pani Mills. Obiecuję że nigdy więcej to się nie powtórzy. Wie pani, te urządzenia elektroniczne z jednej strony tak ułatwiają życie, a z drugiej tak łatwo przez nie popełnić Faux Pas…  - uśmiechnąłem się przepraszająco. Mam nadzieję że mój nieskazitelny urok osobisty zadziała również na nią i nie będę musiał przez jakiś czas korzystać z innej biblioteki, tak jak Niall na przykład.

- No rzeczywiście kochaneczku, w stu procentach się z tobą zgadzam – kiwnęła głową z aprobatą. – Idź już, nie zatrzymuję, tylko następnym razem ścisz telefon – uśmiechnęła ciepło i odeszła.

Uff.

Sprawdziłem wiadomości.

Od : Harry Styles
Oczywiście że nie zapomniałem! No ale niestety, masz pół godziny czekania : (

Do: Harry Styles
Poczekam, spokojnie, ale w ramach rekompensaty oczekuję, że odwiedzisz mnie w bibliotece : )

Szybko odpisałem i pamiętając o tym żeby wyłączyć dźwięk odbioru wiadomości, odłożyłem telefon na stół. Wyjąłem kilka książek, jednak tylko dla pozoru. Nie miałem ochoty się uczyć.

Musiałem pomyśleć.

Wczorajsza randka z Luke’m była… normalna. Zjedliśmy coś, porozmawialiśmy. Jednak nie wyczuwałem między nami tej chemii. Mógł być moim kolejnym przyjacielem, ale chłopakiem? Niekoniecznie.

Luke był zabawny, ale z drugiej strony nieco się wydurniał. Lubię poczucie humoru, ale jak do kogoś ono pasuje, a nie jak ktoś robi to na siłę. A pasowało idealnie do Harry’ego.

Cholera. Naprawdę znowu o tym pomyślałem?

To był główny powód do rozmyślań – wczorajsza randka i Harry.

Bo każdą kolejną cechę – czy to charakteru czy wyglądu – którą wyłapywałem u Luke’a, porównywałem z cechami Harry’ego.

„O, Luke ma dołeczki w policzkach jak Harry”

„Nie jest tak inteligentny jak Harry”

„ Ten żart był bez sensu, nie ma to jak wkręcanie Harry’ego”

„Ech, niezręczny moment. W sumie to w obecności Harry’ego  dawno już taki się nie zdarzył”

I tak wyglądała cała „randka”.

Później powiedziałem Luke’owi, że mam ciężkie tygodnie więc nie wiem czy się odezwę w najbliższym czasie. Widziałem rozczarowanie na jego twarzy, no ale cóż. Przecież każda nowo poznana osoba nie zawsze staje się twoim partnerem, nie?

Ale wracając do tego, że wszystkie cechy charakteru porównywałem do Harry’ego, to nie było to chyba normalne, biorąc pod uwagę jakie są… jakie były kiedyś nasze relacje.

To znaczy byłoby normalne, gdybym porównywał wady, ale zalety?

Jak na razie znalazłem na to jedno wytłumaczenie. Byłem po prostu tak przyzwyczajony do jego obecności, jego towarzystwo dobrze na mnie wpływało – poza kilkoma nielicznymi incydentami – że poczułem z nim taką mocniejszą więź i coraz więcej rzeczy mi się z nim kojarzyło.

Chyba to tyle.

- Niespodzianka! – usłyszałem cichy szept. Podniosłem wzrok. Rozpromieniona twarz, ozdobiona ślicznymi dołeczkami i białymi zębami uśmiechała się do mnie szeroko.

- Hej! – odpowiedziałem takim samym tonem. – Co tak wcześnie? – zapytałem, zaczynając zbierać porozrzucane po stoliku książki.

- Wykładowca stwierdził, że i tak nikt go nie słucha i wypuścił nas wcześniej – odparł. – Wychodzimy, nie? Nie lubię mówić szeptem.

- Ja też nie! – zachichotałem i po chwili opuściliśmy to przytłaczające miejsce.

- No nareszcie! – Harry niemal krzyknął, tuż po zamknięciu drzwi.

- Co ty, nigdy tam nie chodzisz? Jakiś uraz masz czy coś? – zaśmiałem się pod nosem, ubierając kurtkę
.
-Hmm… Powiedzmy że pani Mills za mną nie przepada – odparł wymijająco. – Potrzymać ci torbę? Ubierzesz się spokojnie, nie będziesz musiał się tak gimnastykować.
- Ooo, świetny pomysł! – skinąłem głową. Szybko wciągnąłem na siebie płaszcz i dziękując, odebrałem od niego swoje rzeczy.

- Jesteś tego pewien, że chcesz mnie nauczyć gotować? – Harry zagadnął, otwierając drzwi od uczelni i przepuszczając mnie przodem.

Jaki gentelman.

- Tak! – krzyknąłem z entuzjazmem. – Uwielbiam gotować, a uczyć kogoś to już w ogóle – wyszczerzyłem zęby.

- Jeszcze nie wiesz z kim masz do czynienia – Harry uśmiechnął się szeroko.

- Podejmuję wyzwanie – odarłem szczerząc zęby. Brunet w tym czasie wyciągnął ze swojej torby parasol i zaprosił mnie pod niego.

I tym razem nawet to, że oddzielało nas raptem kilka centymetrów przestało mi przeszkadzać.

*****

HARRY

- Znaleźć ci jakiś fartuszek? – zapytał Louis uśmiechając się do mnie szeroko. Wyjął z szafki kilka fatałaszków i zaczął je do siebie przykładać, prezentując w całej okazałości. – Biały? Niebieski? Fioletowy?

- Hmm… Biały jest za bardzo nijaki. Niebieski załóż ty, bo będzie podkreślał twoje oczy, a fioletowy… nie, fioletowy postarza. Biorąc więc wszystkie za i przeciw, poproszę jednak o biały – powiedziałem poważnym, niemal naukowym tonem.

- Biały jest najdroższy… Czy będzie pana na niego stać, jeśli powiem, że kosztuje dwa obiady ugotowane dla mnie?  - Lou uśmiechnął się zadziornie.

- A to już zależy od tego, co wyniosę z dzisiejszej lekcji, panie Tomlinson…

- O nie, to nie dam go tak w ciemno, nie będący pewnym zapłaty. Chyba jednak będzie pan musiał ubrudzić te swoje piękne ciuszki, które ma pan na sobie… - Louis zaczął oglądać fartuch w rękach i z udawaną, nadętą miną zaczął już go chować do szafki, gdy wpadłem na pewien pomysł.


Szybko podszedłem do Louisa , mając w zamiarze wyciągnąć białe okrycie z jego rąk. Jednak zanim do niego dotarłem, on zdążył już je schować.

To właśnie przewidziałem.

Wyciągnąłem rękę, aby zdążyć przed tym jak Lou zamknie szafkę.

W tym czasie ten jednak szybko trzasnął drzwiczkami i pacnął mnie w dłoń.

- Niech pan uważa, bo zgłoszę napaść i kradzież! – krzyknął, nie mogąc już niemal powstrzymać uśmiechu.

- A co, jeśli nie będzie pan w stanie? – zapytałem, podchodząc jeszcze bliżej. Louis spojrzał na mnie tymi wspaniałymi, błękitnymi tęczówkami nieco niezrozumiale. Ale już po krótkim momencie widziałem, że doszło do niego co planuje i był gotowy do zabawy. Przez chwilę się wahał, dał to po sobie poznać, jednak biorąc głęboki oddech to on pierwszy mnie zaatakował.

Jego ręce złapały moje nadgarstki i popchnął mnie na ścianę. Delikatnie oczywiście. Kiedy zdołałem wyrwać z jego objąć jedną z moich dłoni, zaatakowałem jego brzuch. Zaczął się śmiać.

Miałem przewagę.

Wykorzystując to, że miał zdecydowanie bardziej wątłą sylwetkę i krótsze, bardziej delikatne ręce, bez problemu uwolniłem się z jego uścisku i napawając się jego szeroko uśmiechniętą twarzą, zacząłem go gilgotać. Louis nie był w stanie robić nic więcej, jak tylko głośno zanosić się śmiechem i krzyczeć :

- Harry przestań! O nie! Nie tu! Proszę! To łaskocze! HARRY! WEŹ SOBIE TEN FARTUCH!

Złapałem go za nadgarstki i przyparłem do ściany. Oparł o nią głowę, spojrzał w moje oczy i pełnym zduszonego śmiechu głosem, wydukał jeszcze raz :

- Możesz wziąć biały.

- Dziękuję, jaśnie panie – uśmiechnąłem się szeroko i puściłem jego ręce, od razu biegiem zbliżając się do szafki. Wciągnąłem na siebie fartuch, złapałem leżącą na blacie łyżkę, wyszczerzyłem zęby i wpierw odchrząkując oznajmiłem :

- Możemy zaczynać.

Louis jeszcze wciąż łapiąc większe oddechy, nieco zdyszany po tej „bitwie” podszedł do szafek i zaczął wyciągać naczynia.

-A więc dzisiaj, szanowny panie Styles, przygotujemy filet z kurczaka w panierce, z ziemniakami i surówką z kapusty pekińskiej – oznajmił profesjonalnym tonem. – Zlecam panu obranie ziemniaków.

- Co? – prychnąłem. – Mam się nauczyć gotować, a nie obierać ziemniaki! – zaprotestowałem.

- Niestety, każdy musi od czegoś zacząć. – Lou pokiwał bezradnie głową i postawił na stole duży garnek z wodą. Po chwili znalazła się tam też reklamówka ziemniaków i ostry nóż. – Jak skończysz to powiedz, ja w tym czasie zrobię panierkę do kurczaka – uśmiechnął się szeroko i stając tyłem do mnie, zaczął mieszać różne przyprawy.

- Ale ja wolałbym nauczyć się czegoś takiego, a nie obierać warzywa! – zaprotestowałem po raz kolejny, wrzucając ziemniaka do garnka. Wydobył się niego duży plusk, oblewając zarówno mnie, jak i część stołu.

- Yyy, proszę pana. – Louis przymrużył oczy i zaczął udawać ton jednego z szefów kuchni, występujących w  publicznej telewizji. – Jeśli jeszcze raz przeciwstawi się pan mojemu zdaniu, poproszę pana o oddanie fartucha.

- Ale –

- Jeszcze, nie, skończyłem. Jako karę za dzisiejsze wykroczenie, zostanie pan – przerwał, odwracając się na chwilę do tyłu – NAMASZCZONY JAJKIEM! – krzyknął natychmiast, po czym rozbił jajo na czubku mojej głowy.

Obślizgłe białko natychmiast zaczęło spływać po moich lokach aż do ust. Nawet nie wiedziałem jak się wytrzeć, żeby nie ubrudzić się całkowicie.

Ale nie, najpierw musiałem dopaść jego.

Louis dusił się właśnie ze śmiechu, siedząc na podłodze w kuchni. Złapał się za brzuch i wskazując na mnie palcem, niemal płakał.

- O nie, tak nie będzie – pokręciłem głową i podszedłem do blatu. Tuż pod moją ręką była torebka mąki. Bez zastanowienia wziąłem ją i wysypałem niemal całą zawartość, na idealnie ułożone włosy Louisa.

- STYLES! – krzyknął, krztusząc się od białego proszku. – CHCESZ WOJNY?! – poderwał się i zacięcie mrugając oczami aby pozbyć się tego, co – w na szczęście niewielkiej ilości – znalazło się pod jego powiekami, zaczął biegać po kuchni w poszukiwaniu innych produktów.

Ja nie pozostawałem dłużny. Gdy  Louis z uśmiechem na ustach wysypał na moje włosy pełno przypraw, które idealnie zgrały się z tkwiącym tam jajkiem, ja wyjąłem z lodówki ketchup i po kilkunastosekundowym gonieniu Louisa wokół stołu, w końcu dopadłem go i jego włosy przyjęły biało czerwoną barwę.

Podobała nam się ta zabawa.

Oboje biegaliśmy z zadziornymi minami, jednak co chwila jeden z nas wybuchał śmiechem. W końcu, gdy we włosach Louisa znajdywała się także bułka tarta, cukier i musztarda, a w moich kawałki kurczaka, woda do ziemniaków i trochę startej marchewki, oboje wylądowaliśmy na podłodze.

To miał być już ostatni cios. Louis trzymał w ręku otwarte pudełeczko z jogurtem, a ja słoiczek majonezu. Louis leżał, ja klęczałem nad nim. Oboje śmialiśmy się do rozpuku, co chwila starając się wytrzeć brudne twarze.

- Na trzy ! – krzyknął Louis.

- Okay. Raz… Dwa… Trzy! – I wspomniane wcześniej rzeczy wylądowały na naszych twarzach, a my ryknęliśmy śmiechem.

Dawno już tak się nie bawiłem. Mimo że oboje wyglądaliśmy jak idioci, a kuchnie pewnie będziemy sprzątać przynajmniej przez godzinę, wydawało mi się, że nasze twarze już dawno nie były tak rozpromienione.

- FU! Nienawidzę majonezu! – Louis starał się wypluć to, co wylądowało w jego ustach. Zdusiłem śmiech.

- Daj, wytrę ci te wargi – zaproponowałem i przysunąłem się bliżej. Louis zrobił dziubek, wiedząc że nie ma szans wytrzeć się tymi brudnymi rękoma. Moje były nieco bardziej czyste.

Nachyliłem się do niego i starannie, opuszkami palców wytarłem zalegający w pobliżu jego ust majonez. Po tym spojrzałem w jego oczy. Śmiały się, wyglądając jak oczy małego dziecka gdy dostaje prezent.

Nasze twarze dzieliło raptem kilkanaście centymetrów. Louis był tak brudny, a przy tym tak piękny…

Nie wiem co we mnie wstąpiło.

Przez moment zapomniałem, że jestem tylko jego terapeutą.

Nachyliłem się jeszcze bliżej, a widząc że Louis zamknął oczy, również i ja przymrużyłem swoje.

To wszystko było jak sen…

- Harry, brakuje mi przestrzeni, odsuń się, proszę – wydukał Louis , wysuwając się spod moich ramion.

I tak jak sen się skończyło.

Zmieszany szybko wstałem, wziąłem kurtkę i wycierając twarz rękawem i naciągając na brudne włosy czapkę, nie odważywszy się nawet spojrzeć na twarz Louisa, wyszedłem.

Zjebałem po całości.


__________________________________________________________________________________________________

Hej <3
Przepraszam, że tak późno, ale naprawdę nie mam czasu, ani weny, nic.
Mam nadzieję, że choć trochę się podoba.
Wytłumaczę się tylko, że 3 stycznia mam studniówkę, więc jest poszukiwanie ubrań itp. Mam już sukienkę, więc nie będę teraz spędzać milionów godzin szukajac jakiejś w internecie i może czasu trochę więcej będzie.
No a teraz sprawa taka jedna, o której mówiłam ostatnio.
Ja wiem, że osoba pisząca tamten komentarz nie miała na myśli nic złego, ale tak gwoli wyjaśnienia.
To, że w moim drugim opowiadaniu pojawia się gwałt, NIE OZNACZA, ŻE KIEDYKOLWIEK ZOSTAŁAM ZGWAŁCONA LUB MALTRETOWANA, OKEJ?
Staram się dopasować fabułę i wszystko do Was, a to, że taki miałam pomysł, to tylko i wyłącznie moje przypuszczenia co będzie się Wam podobać.
A to, że to Louis został w obu opowiadaniach zgwałcony, też o niczym nie świadczy! Po prostu on bardziej pasował mi do tej roli pokrzywdzonego, nie wiem dlaczego, ale stwierdziłam że tak łatwiej będzie mi się to pisać.
No, to tyle :)
A dalej - nie wiem kiedy będzie następny rozdział. Jutro na 99 % mam zakladany aparat, jak będę żyła to będę pisać a jak nie...
Postaram się do niedzieli dodać następny :)
Dziękuję za te wszystkie rozprawki które dla mnie piszecie :D Naprawdę, nie ma nic lepszego od czytania kilkunastolinijkowych komentarzy, kocham to <3
Kocham Was <3
Pojawiła się nowa muzyka, coś z MM, a także - to co polecam osobiście - sprawdźcie sobie cover "Same Love" wykonany przez Kodaline. Ja się zakochałam <3
No, jeszcze jak ktoś byłby ciekawy pozostałych wyników z matur, podstawowy polski - 80% ( babka tak mnie wychwaliła za wypracowanie, że chyba to dzięki temu pisaniu dla Was :D ) no i rozszerzony angielski - 77% :)
To tyle :))
Dzięki za wszystkie miłe słowa, za słowa zrozumienia :*
Do zobaczenia niedługo :*
Aaa i pojawił się nowy post na - zyciematurzystki.blogspot.com
Natalia
@lifetastegreat

46 komentarzy :

  1. Jedno wielkie awwww ♥
    Świetny rozdział
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  2. SZYBKO KOLEJNY ROZDZIAŁ, KOCHAM TWOJĄ TWÓRCZOŚĆ ♥
    /@mymoooment

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne *.* Nie mogę doczekać sie kolejnego.
    Przepraszam że tak krótko ale dzisiaj jestem załamana i... ciężko mi żyć. Następnym razem napiszę bardzo ale to bardzo długi komentarz więc się przygotuj :) Dziękuję za powiadomienie xx
    @ofl_angel

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialne ! <3 @Stans_16

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział!
    Kocham Cię po prostu.
    Może nie czytam długo twojego bloga, ale się zakochałam.
    Jak ty to robisz?
    Piszesz cudownie.
    Fabuła jest świetna. Sama bym lepszej nie wymyśliła.
    To jeden z moich ulubionych blogów :D
    To chyba na tyle.
    Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością.
    Gratuluję wyników z matury.

    zapraszam: lovee-story-for-us.blogspot.com

    Dominika.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej *.* Jak zwykle świetne, genialne, najlepsze, cudowne! Kocham to opowiadanie i twój styl pisania. Miałam się uczyć, ale wysłałaś mi powiadomienie, że jest nowy rozdział i nauka zeszła na dalszy plan :p A tobie życzę udanej studniówki i duuuuuzo weny ;)
    p.s. aparat trochę boli, ale mam nadzieję, że nam nie umrzesz i będziesz dalej pisać xxx
    @Asia26805

    OdpowiedzUsuń
  7. oj Hazza, Hazza... a co do twojego aparatu to powodzenia ja się z tym męcze prawie 2 lata :(

    OdpowiedzUsuń
  8. cudowny !
    A MIAŁO BYĆ TAK PIĘKNIE NOO ! :C
    Louis ty cipko :'D

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG KOCHAM TO <3 XAJEBISTY CZEKAM NA NASTEPNY KICIA <3 / @only_we_are

    OdpowiedzUsuń
  10. cuuudowne i w ogóle podziwiam cię, bo fantastycznie piszesz i masz jeszcze czas na to wszystko. Nie moge uwierzyć, że ktoś tak połączył wszystko i wyszło na to, że zostałaś zgwałcona. Nigdy bym tak nie pomyślała po tym jak przeczytałam twoje opowiadania. Dziwne. Życzę weny i oczywiście do następnego <3

    @ania95_official
    lovehatefriendshipfame.blogspot.com
    xx

    OdpowiedzUsuń
  11. jak możesz mówić, że nie masz weny?? Jak piszesz taki rozdział bez weny, to się nie mogę doczekać tego "wenowego" ;)
    Znowu chciałam zacząć komentarz od "o matko"... Ah te moje zdolności do wyrażania emocji^^
    Chciałam Cię poinformować, że nie wiem, czy do niedzieli nie pęknę z nerwów, bo taka jestem ciekawa co dalej :)
    Mam nadzieję, że aparat nie będzie Ci zbytnio przeszkadzał.
    Pozdrawiam xx
    @nala292

    OdpowiedzUsuń
  12. EJJJ NIE NO FOCHH... :c Weeź... Mam się popłakać?.. Ejj.. Mam takie dziwne uczucie w brzuchu.. Jakbym miała sie popłakać.. Bo już sie cieszyłam.. .A tu Hazz poszedł... NOSZ KUŹWA .... :C Weź.. W ogóle.. Nie odzywaj się
    .
    .
    XD
    .
    Chociaż bardzo mi się podobała ta ich zabawa XD Miałam beke... Już taka podnieta że coś ZAJDZIE... You Know What I Mean .... ALE NIC NIE BYŁO I JESZCZE HAZZ WSZYSTKO ZJEBAŁ...

    Chciałabym wiedzieć co teraz sobie myśli Louis... I jak się zachował po tym ciekawym '' zajściu '' ..
    I co Harry teraz zrobi... Normalnie zaraz się zjem z nerwów XD

    A tak wgl .. To co zrobił Niall że nie ma wstępy do biblioteki? LOL XD
    I co robią razem z Liamem. bo dawno ich nie było xd

    Więc tak... Rozdział very,very, VERY INTERESTING :D
    Dobrze wszystko opisujesz. I luźno i fajnie się czyta..

    Ale wiesz że..... NIE WYBACZE CI CHYBA TEGO LARRY'EGO?
    No.. chociaż.. jeszcze się zastanowie XD

    Bo ten rozdział wywołał DUŻO emocji..

    I WEŹ WGL wnxkcnelsnieicmox *0*
    Jak dodasz nexta w czwartek to chyba nie wyrobie XDD Lolz

    PODJAAARAAA KCKCKCK MAXXX <33333 xx

    @HarveyIsMinee

    OdpowiedzUsuń
  13. asdfghjkl tak bardzo świetny rozdział z resztą jak każdy inny :)) x
    Czekam na kolejny x
    @awmywhatever

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszystko było takie cudowne, a tu bam ta końcówka ;c

    Rozdział boski! <3
    @Little_Agnes1D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale miałam uśmiech na twarzy jak zobaczyłam, że dodałaś 16 <3 Rozdział cudowny, widać zmianę Lou. Cieszy mnie, że czuje się swobodnie przy Harry'm, to pierwszy krok by zaczęło się wszystko układać. Już Ci mówiłam, że Cię uwielbiam? Twoja twórczość jest cudowna, naprawdę. Harry jest taki cudowny dla Lou i to jak obrzucali się wszystkim co było w kuchni, wyobraziłam sobie jak może wyglądać kuchnia... I chyba się wystraszyłam. A ta sprawa z majonezem i jak Harry wytarł usta Lou, już się zaczęłam szczerzyć, że się pocałują, a tu nic. W sumie nie dziwię się Louisowi, że spanikował, to normalne. Może i weźmiesz mnie za wariatkę, ale powinnam czuć się zawiedziona, bo końcówka taka trochę niefajna, ale oczywiście ja to ja i pierwsze co mi przyszło do głowy 'on wyszedł na zewnątrz z jajkiem i bułką tartą na głowie? Serio?' Wybacz, ale wyobraziłam sobie to i dostałam ataku śmiechu. I nie, wcale nie czuję się na tyle lat ile mam... Zachowuję się jak 5 letni niedorozwój :P Cudowny rozdział, czekam na kolejny i życzę weny xx

    OdpowiedzUsuń
  16. abxievsgfis zajebiste *.* ta wojna na jedzenie była mega słodka :3 troche szkoda że sie tak skończyło ale i tak jest super :D nie moge sie doczekać następnego rozdziału :D @zaworos

    OdpowiedzUsuń
  17. Taaaak długo czekałam na ten rozdział no i nie zawiodłam się bo jak zawsze jest świetny :D kocham to opowiadanie tak samo jak kocham to poprzednie :D

    OdpowiedzUsuń
  18. wiesz co?! wkurwiłam się, nie przez opowiadanie tylko piszę komentarz, kurde opisałam się i mi się wyłączyło, mniejsza. Co do opowiadnia to było awwww mega wielkie aww i brawa dla ciebie, ciesze się ze się wtedy nie pocałowali, bo to ze się nie pocałowali, trochę dodaje takiego napięcia haahhaha. Ja sobie tego Hazze wyobraziłam, jak z mąką, ketchupem, majonezem, jajkami i bóg wie jeszcze z czym na głowie wychodzącego z domu Lou, to wybuchłam naprawdę niepochamowanym, spazmatycznym śmiechem ale to niby nie miało być takie.. zabawne? ale ja zawsze coś dowalę. Kocham to opowiadanie caaałym moim serduszkiem, czekam z ooooogromną niecierpliwością na następną część i nie mogę się doczegac, aż to się skończy, bo chciałabym już znać zakończenie. To było na prawdę niesamowitę, mogłam się wczuć w to, jakbym tam była. Bardzo podoba mi się twój styl pisarski, jest taki lekki. Ogólnie to miałam zamiar to drugie opowiadanie przeczytać ale zawsze na początku czytam ostanie wyrazy i boję się że w tamtym się źle wszystko skończy, a ja nie lubię czytać skończonych opowiadań z złymi zakończeniami. Ogólnie całe opowiadanie, i ten rozdział są mega-prze-zajebiste i chyba tyle mam do powiedzenia w tej sprawie, czekam z niecierpliwością na następny rozdział i powodzenia w szkole xx

    OdpowiedzUsuń
  19. i ten zawód na końcu !
    Hazz się zagalopował, ale matkoo sam Lou powiedział, ze całą randkę z Luke'iem porównywał go do niego, a to już coś znaczy LouLou i zaczęłabym sie zastanawiać nad tym na poważnie ! dlaczego kazałeś mu odejść BYŁO TAK BLISKO ;CCCCC
    HAZZ CZEMU SPITOLIŁEŚ?! w sumie to chciałabym Cię zobaczyć na mieście po tej bitwie xdd to musiało być dobre ;dd
    cała walka, cieszę się że lou się śmiał xx
    i ten jego urok, hahaha osz tyy też chcę być taka urocza :d


    +brawo za matury,naprawdę szacun! jak mi babka powiedziała że u mnie ustna będzie się zaliczać do rekrutacji na studia to stwierdziłam, że nie zdam ale tam taki wiesz.. xd
    +UDANEJ STUDNIÓWKI ! liczę na zdjęcie !! poważnieee ;dd
    +playlista świetnaa !! <33

    czekam na następny !

    @kika1613

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + muszę to przeczytać jeszcze raz ! *__*
      @kika1613

      Usuń
  20. z góry wybacz, ale ten komentarz będzie mega krótki, bo jestem na telefonie i przed chwilą miałam taki w chuj długi napisany, ale coś przypadkiem dotknęłam i cały poszedł w pizdu ;-; myślałam, że zwariuję ;-;
    dobra to lecimy w skrócie, bo trzeba iść spać xd
    jestem z Ciebie dumna, że mimo tylu obowiązków i tak masz czas dla nas pisać <3 gratuluję też świetnych wyników :3
    a co do rozdziału to jak zawsze świetny! *-* tak skrótem to Harry jest idiot, że wyszedł i zostawił Lou samego z tym syfem ;-; mógł chociaż posprzątać ._. a co do Lou to mam zacisz, że olał Luka :D może wreszcie weźmie Hazzę na poważnie ;3 #dream xd
    a i pytanko: czemu już tak długo nie było Li? ;c stęskniłam się ;c
    no i to by było na tyle, bo już poważnie nie chcę mi się na nowo pisać tego co poprzednio ;(
    powodzenia w szkole i dużo weny ;3
    kocham Cię <3
    // @ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  21. Czuję się trochę jak dałn bo zawsze prawie piszę to samo haha no ale to nie moja wina że zawsze piszesz tak zajebiście :D Jak zwykle super kiedy napiszesz jakiś głupi rozdział? :D hahah tak wiem nigdy ♥ Kurwa no bshfsdgvbf aghhh :( Mam nadzieje że Lou w końcu ogarnie dupsko hahhahaha.Nienawidzę czekać na następne rozdział :( eh to udręka haha :D przepraszam że taki krótki no ale te emocje === hhaha :D Jak zawsze super,spadaj zdolniacho ♥

    /@Emily_Thoompson

    OdpowiedzUsuń
  22. Dzisiaj Ci nie napiszę rozprawki bo mam dość po egzaminach soł...
    to było per-fect *_*

    OdpowiedzUsuń
  23. Znalazłam ten blog przypadkiem i od razu się w nim zakochałam!
    Ten blog jest boski!
    Czekam z niecierpliwością na następny rozdział
    Hdjidjdidjidjdjfhjskakowjeh
    @LiamAkaMyAir

    OdpowiedzUsuń
  24. Jezu rozdział jak zwykle świetny :') Jak ty to robisz ?
    Ten moment kiedy się obrzucali jedzeniem i jak się śmiali, tak dobrze się bawili, a do tego ta akcja z majonezem aww.
    Szkoda mi Harryego, biedaczek się zagalopował i się speszył.
    Ale jak wyobraziłam sobie go z bułką tartą i jajkiem na głowie idącym przez ulicę, wybuchnęłam śmiechem :D
    Kocham cię! Czekam z niecierpliwością na następny i życze tobie, miłej studniówki, tak już na zapas ! :):)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pięknie ;") Miałam taki wielki uśmiech na twarzy kiedy rzucali się tym wszystkim...
    A potem wszystko poszło się pieprzyć -.- xd
    Haha szkoda mi ich obu, pewnie będzie teraz niezręcznie
    Życzę ci dużo weny, czasu wolnego i czekam na następny :)

    http://larrystylinson-stories.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Zawalisty rozdział. Już od początku był bardzo wciągający, po prostu piękny, idealny. Nie mogę pisać komentarza, bo cięgla ktoś się do mnie dobija... ;c
    Jeśli zaś chodzi o to, co napisałaś pod spodem, to cóż... głupota ludzka nie zna granic. Czasem naprawdę ktoś potrafi wyskoczyć. Kiedyś w moim opowiadaniu główna bohaterka zaszła w ciążę w wieku czternastu lat i siostra poleciała z krzykiem do mamy, że niby i ja tak chcę.
    Znowu kolejne wiadomości....
    Wracając do opowiadania, jest świetne. Przepraszam, że długo nie komentowałam, nie miałam czasu, jutro olimpiada. Nawiasem mówiąc, gratuluje wyników ;) Ale deklaruję, że przeczytałam każdy rozdział
    http://komorkowe-one-direction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Nati jak zwykle zajebiste kurwa, ale można było tok zjebac heheszky w końcu pojawia się Larry <3 więc super,. co tu jeszcze pisać hmmmm wiesz co myślę i sądze kolejny rewelacyjny rozdział czytając miałem takiego banana jak na pierwszej randce xdd typowo, zabiję cię wiem że masz naukę ale ja przecież jebnę bez kolejnej dawki larrego omomomo kocham cię :***********

    OdpowiedzUsuń
  28. Wspanialy rozdzial. I ty mowisz ze nie mialas weny? To ja nie wyobrazam sobie jak swietny bylby rozdzial napisany z wena.
    .
    Bardzo podobalo mi sie jak opisalas bitwe hazzy i lou prawie caly czas sie snialam nie moglam tegi powstrzymac
    .
    Czytajac twoje opowiadanie caly czas roznosza mnie emocje, ono jest tak cudowne poprostu kocham je.
    .
    Zawiodlam sie tym ze hazze tak ponioslo po czym wyszedl. Ciekawi mnie jak teraz louis odniesie sie do tej sytuacji co zrobi czy cos sie zmieni.
    .
    Kocham cie jak i twoje opowiadanie i podziwiam ze znajdujesz czas na wszystko. Gratulujr dobrych wynikow z matury. Jestes wspaniala. Teraz tylko nie moge doczekac sie nastepnego rozdzialu. Jak to az do niedzieli byc moze mam wytrzymac ? Nie wiem czy to mozliwe bo ta sytuacja wymaga natychmiastiwego wytlumaczenia. zycze duuuzo weny <3 / @lojumeow

    OdpowiedzUsuń
  29. CO? NIE! Harry, gdzie ty kurwa idziesz? Wracaj tam! Przeproś go, czy coś!
    ~*~
    Tak poza tym to wspaniały rozdział ^^ Bitwa na jedzenie Larry'ego, umarłam 5 razy ^^ Pomijając fakt, że Hazza zjebał na końcu, to było totalnie uroczo <3 I gratuluję wyników na maturze :-* KOCHAM CIĘ, ale jeśli kiedykolwiek przestaniesz pisać, to pamiętaj, ZNAJDĘ CIĘ. Whatever, love u <3
    @cheeky_me19


    OdpowiedzUsuń
  30. Kocham to! To opowiadanie jest świetne! Biedny Lou jeszcze nie może się kapnąć, co Harry do niego czuje, a co on do niego, choć powiem Ci, że Harry to jak dotąd bardzo dobrze ukrywał! Rozumiem też Lou, czasem trudno wsłuchać się w swoje serce i podjąć dobra decyzje! Ciesze, że jak głupia, że oni tak wspaniale spędzili, tą lekcje gotowania! Miałam wielkiego banana na twarzy, kiedy czytałam o tej małej bitwie między nimi! Ale kiedy za bardzo się zbliżyli pod koniec, zaczęłam bać się o to jak na to zareaguje Louis, a reakcja Harrego, kiedy sobie uświadomił co robi , totalnie się tego nie spodziewałam!
    Czekam z utęsknieniem na następny, ale również rozumiem, że czas cie jak każdego nie rozpieszcza! Gratulacje wyników z matur, oby tak dalej!
    Marzena ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
  31. Ha ha ha /starsza młodzież/ ty nie masz weny Ty!!!!!???? i napisałaś coś takiego rewelacyjnego.... boje się pomysleć to co napiszesz jak cię wena najdzie.... :) hihi, strach pomysleć. Drugiego ,, Pana Tadeusza,, albo ,,Potop,,- mniejsz z tym i tak przeczytam bo w Twoim wydaniu na pewno będzie ciekawe i intrygujące! Podobało mi sie strasznie podobało jak chłopaki się zbliżyli i jaka wojne prowadzili w kuchniu , mysle ze była to świetna zabawa, trzeba by wypróbować i to jak najszybciej. Ta ich zabawa to wypadła tak naturalnie, spontanicznie bez żadnego przymusu aż do feralnego momentu czyli końcówki . Przyznam się że właśnie tak pomyślałam jak zaczeli tą zabawe że ona doprowadzi do prawie pocałunku że Harry nie wytrzyma niestety i nie byłam zaskoczona. Nie byłam tez zaskoczona gdy Lou tak postąpił - wręcz bym sie zdziwiła gdyby doszło do pocałunku, bo moim skromnym zdaniem to jest jeszcze za wcześniej. Widać że zaczyna sie coś dobrego dział z Lou ale to jeszcze nie jest to co powinno. Czas czas - to jest to. Ale to słodkie jak Lou bedąc na randce porównuje innych do Harrego aż sie mordka cieszy z tego jak o nim myśli jak sie zastanawia że przecież powinien porównywac jego wadu a tu dupa widzi same zalety haha słodziutko!!! LOU kochanie to się nazywa zakochanie - baranie!!! :) Niedługo pewnie to zrozumiesz a ty Haroldzie to już dawno zrozumiełeś - daj mu czas, tak myślę . Jest na dobrej drodze do szczęścia i to dzięki Tobie możesz byc z siebie dumny, teraz oczywiście, nie przedtem. Autorko kochana - bardzo jestem ciekawa ciągu dalszego, ciekawi mnie jak im sie ułoży, czy jakby byli razem to przeszłość by nie powróciła w najmniej odpowiednim momencie , strasznie mnie to ciekawi. Może sie dowiem. I czy wogóle taka miłośc jest możliwa. Jak juz kiedyś napisałam sezon na cuda rozpoczety wiec wiec...... a teraz kujonie gratulacje procentów / jakkolwiek to brzmi/ z próbnych testów. Na maturze prosze o więcej jesli sie da i tak jestem z ciebie dumna , tak trzymaj kobieto pierś do przodu, głowa do góry i naprzód do boju !!! Z Bogurodzicą na ustach! I to by było na tyle. Dobranoc / teraz kiwam głowa przed ekranem / przyłapałam sie na tym hahah , starośc nie radość młodośc nie wiecznośc.

    OdpowiedzUsuń
  32. Wiszę Ci komentarz do chyba dwóch czy trzech odcinków, muszę wszystko jeszcze raz przeczytać i ogarnąć. Dziś nie bardzo mam czas, postaram się napisać coś dłuższego jutro, bo mam kilka przemyśleń. Podziwiam Cię, że w całym zamęcie szkolno - maturalnym znajdujesz czas, by pisać to opowiadanie :) Co do aparatu, nie taki diabeł straszny, jak go malują:) Sama nosiłam przez dwa lata, z czasem człowiek w ogóle przestaje zawracać na niego uwagę i w niczym nie przeszkadza. Tylko na początku boli. Efekt wart niewygód:) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Oh Harry... a szybciej nie można było. Heh! Jestem bardzo ciekawa, jak na tą całą syyuację patrzył Lou. Pewnie było mu dziwnie, a ja się nie dziwię. Ale serio!? Ile jeszcze będziesz trzymać ich z dala od siebie. Mam nadzieję, że nic nie popsuje się w ich prawie przyjaźni i obydwoje wszystko sobie wyjaśnią, bo widać, ż są w sobie najmniej zauroczeni...

    Ps: Prosiła bym o informowanie na moim nowym blogu, tym razem o Larrym :) :
    http://larry-stylinson-and-angel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Jest to tłumaczenie fanfiction o Larrym mojej przyjaciółki i bardzo byłabym wdzięczna za przeczytanie jego i jeżeli będziecie mogli- na udostępnienie jego innym. Do niczego nie zmuszam, ale byłoby miło. Dopiero zaczyna i każde słowo wsparcia dla niej się będzie liczyło :) http://mylovelylarreh.tumblr.com/Dangerous-Temptation

    PS. Uwielbiam twoje opowiadania *O*

    OdpowiedzUsuń
  35. Uwielbiam to opowiadanie. Podoba mi się, że akcja nie rozgrywa się za szybko. Widać, że Louis i Harry zbliżają sie do siebie małymi kroczkami, a ich relacje są z każdą chwilą coraz lepsze. I właśnie w tym opowiadaniu takie drobne Larry Moments tak wiele znaczą. Chociaż bardzo chce, aby między Louisem a Harry'm zaczęło się coś dziać :D
    @_forceless_

    OdpowiedzUsuń
  36. Tak, jak obiecałam, jestem z komentarzem. Mam nadzieję, że nie obrazisz się o to, co napiszę, bo uwielbiam to opowiadanie i chyba nic tego nie zmieni. Ale chciałam odnieść się do tempa, w jakim Harry i Louis stają się sobie bliscy i zaczynają czuć się w swoim towarzystwie zupełnie na luzie. Jak dla mnie dzieje się to trochę za szybko i nie wiem, czy jest prawdopodobne z psychologicznego punktu widzenia.

    Po raz pierwszy spotykają się 30 kwietnia, a już 11 maja są ze sobą tak ‘blisko’, że niemal bez żadnej szkody mogą się dotykać, łaskotać itp.

    Początek terapii, jaką Harry funduje Louisowi opisałaś fantastycznie moim zdaniem; nie zmieniłabym tam ani jednego słowa, ani jednego zachowania. Strach Louisa, jego determinacja, by nie wziąć nóg za pas, panika, gdy tylko Harry wspomni o gwałcie, pierwsze postępy (spojrzenie Harry’emu w oczy, rozmowa) – wszystko super! Wtedy chyba napisałam Ci, że musisz nieźle znać się na psychologii, że potrafisz tak świetnie wczuć się w sytuację ich obu – zarówno ofiary, jak i terapeuty (a zarazem sprawcy).

    „Bo nawet najmniejszy dotyk z jego strony, gdy nasze ręce spotykały się ze sobą w zatłoczonym autobusie, powodował u mnie dreszcze i wzdrygnięcia.” (rozdział 14) – świetny fragment, bo pokazuje, że mimo, iż Louis potrafi już rozmawiać z Harrym, to jakikolwiek kontakt fizyczny nadal jest dla niego nie do zaakceptowania. Podobny wydźwięk ma scena w rozdziale 15, kiedy Harry dotyka ramienia Louisa w geście przywitania.
    I teraz następuje moim zdaniem zgrzyt, bo sceny z rozdziału 15 i 16 mają miejsce dzień po dniu, i w „szesnastce” Louis nie ma już żadnego problemu z kontaktem fizycznym z Harrym – wygłupiają się, łaskoczą, Harry dotyka jego ust (!) „Złapałem go za nadgarstki i przyparłem do ściany” – tutaj, według mnie, Louis powinien już zareagować paniką (zakładając, że w ogóle by dopuścił do takiej sytuacji), „Louis leżał, ja klęczałem nad nim.” – tutaj tym bardziej. To są zachowania przywodzące na myśl przemoc i takiej osobie jak Louis od razu powinna stanąć przed oczami scena sprzed lat. Zwłaszcza, że ma do czynienia z tą samą osobą. Tymczasem on reaguje dopiero przy próbie pocałunku (a i to nie od razu, bo najpierw przymyka oczy, niemal dając Harry’emu przyzwolenie). Reaguje zresztą dość spokojnie, gdyż prosi Harry’ego, by ten się odsunął. Już zachowanie Harry’ego jest dużo ‘mocniejsze’ – niemal w popłochu ucieka z mieszkania Lou.

    OdpowiedzUsuń
  37. Dlatego właśnie trochę mi zaczyna zgrzytać postać Louisa. Nie zapominajmy, że to jest człowiek, który przez ponad sześć lat żył w traumie. Nie pomagały mu ani wizyty u doświadczonych psychologów, ani wierny przyjaciel u boku. Bał się ludzi mijanych na ulicy, w każdym mężczyźnie poza Liamem widział potencjalnego gwałciciela, nie był w stanie znieść najmniejszego dotyku, choćby przypadkowych ludzi w autobusie, miał w sobie totalną blokadę jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie… Nie znam się na psychologii, ale moim zdaniem taki człowiek nie jest w stanie wyjść z traumy w ciągu niespełna dwóch tygodni; zwłaszcza nie jest w stanie zachowywać się tak swobodnie w stosunku do osoby, która go skrzywdziła.

    Dla równowagi powiem, że bardzo podoba mi się Harry:) Ach, te jego próby ukrywania coraz silniejszych uczuć w stosunku do Louisa! Smutno mi się robi, gdy czytam te fragmenty. Mam w stosunku do niego ciepłe emocje – owszem, popełnił w młodości fatalny błąd, ale odpokutował go, stara się naprawić krzywdy, stał się innym człowiekiem i do licha zasługuje na trochę szczęścia! A tu biedny jest przekonany, że ulokował uczucia najgorzej jak się dało. Ale na pewno dostanie swoją dawkę miłości – w końcu to opowiadanie o Larrym^^

    Aha, byłabym zapomniała! W ostatnim odcinku bardzo podobał mi się fragment, gdy Louis będąc na randce z Luke’em co chwilę porównuje go do Harry’ego. Świetnie to wyszło, bo pokazuje, że Harry nieźle wrył się w umysł Louisa ( w pozytywnym sensie!), nawet jeśli ten nie do końca chciałby się do tego przyznać.

    Uff, to chyba tyle :P Ale się nabazgrałam! Mam nadzieję, że nie masz mi za złe tych paru uwag. Absolutnie nie mam zamiaru ingerować w Twoje opowiadanie, bo zawsze uważałam, że autor ma prawo pisać, co i jak mu się żywnie podoba, bo przedstawia SWOJĄ wizję – a czytelnicy mogą się z nią co najwyżej zgadzać lub nie.

    Pozdrawiam serdecznie i nie mogę się doczekać kolejnego odcinka:)))

    [komentarz w dwóch częściach, bo był za długi i blog nie chciał go przepuścić :P ]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że nie mam za złe tych uwag. Wręcz przeciwnie - czytając takie długie komentarze, w których ktoś wyraża swoją opinie tak wyraźnie, zdaję sobie sprawę jak ludzie są zaangażowani w to opowiadanie :) Zwracając się jednak do Twojego 'zarzutu' ( tak to nazwę ;p ) to jednak będę się troszkę bronić, mam nadzieję że Ty nie masz tego mi za złe :) To znaczy powiem tylko, że ta sytuacja była opisana z perspektywy Harry'ego. I nikt ( oprócz mnie, haha ) nie może wiedzieć co w tym czasie czuł Louis. Ale wyprzedzając już i trochę zdradzając następny rozdział, uczucia Louisa będą opisane dokładnie :)
      No, to tyle na razie :D
      A na psychologii naprawdę się nie znam więc... ;d
      do następnego ;*

      Usuń
  38. Myślałam, że ''za blisko'' będzie dotyczyło Louis'a i Luke'a, a nie Larry'ego :(
    Strasznie mi szkoda Hazzy, tak się stara... Jednak wierzę, że to Lou zdobędzie się na kolejny, *prawdziwy* pocałunek :)
    Serdecznie gratuluję Ci świetnych wyników z matury, tak trzymaj :)
    Jak zawsze, z wielką niecierpliwością czekam do niedzieli ♥

    OdpowiedzUsuń
  39. Czytałam już wcześniej, tak na prawdę to od razu gdy ten rozdział się pojawił, ale dopiero teraz zabrałam się do napisania tych paru słów.:) Więc musze Ci powiedzieć, że niestety ten rozdział jest CUDOWNY... Jezu, przez caaały czas mnie trzymało i ciągle takie "Awwww, jakie to słodkie" Zabiłaś mnie końcówką.... CZEMU ON SIĘ ODSUNĄŁ? CZEMU? I dlaczego skończyłaś w tym momencie... Teraz myślę co będzie dalej, jak to się wszystko potoczy...
    Jak tam z aparatem? Bolą zęby? Pewnie tak i założę się, że w pierwszej dobie nie jesteś w stanie ugryźć coś twardego, bo ból rozchodzi się po całych zębach. Po paru dniach już będziesz mogła wszystko normalnie jeść.:)
    I tak na konie pisze, że nie moge doczekać się następnego rozdziału, ale powiem, że to jest dla mnie typowe.:D
    Czekam do niedzieli.:)
    @_Anga__

    OdpowiedzUsuń
  40. Hej. Muszę ci się przyznać, że twoje opowiadanie zrobiło na mnie spore wrażenie. Nie mogę doczekać się następnego rozdziału:-o

    OdpowiedzUsuń