czwartek, 19 grudnia 2013

018 - ROZDZIAŁ 18




dŁUGO ODKŁADANA ROZMOWA

* 1 czerwca *

Louis tak jak zamierzał, spotkał się z Niall’em. Podczas rozmowy obaj wymienili się spostrzeżeniami i przysięgli informować drugiego, gdyby zauważyli coś niepokojącego.

Na szczęście powodu do niepokoju nie było. Blizny na rękach Harry’ego zaczęły blaknąć, co oznaczało iż nie okaleczał się w ostatnim czasie.

Louis odkładał tę rozmowę bardzo długo. Od owego dnia, w którym pierwszy raz je dostrzegł, minęły tygodnie. Chciał najpierw wybadać, czy to było chwilowe załamanie, czy to sposób radzenia sobie Harry’ego z każdym problemem. Wyszło na to, że albo Harry nie ma akurat teraz problemów, albo po prostu miał jednodniowy „spadek formy” i musiał sobie jakoś ulżyć.

Co nie zmieniło faktu, że Louis musiał o tym z Harry’m porozmawiać.

Tygodnie poprzedzające dzisiejszy dzień upłynęły w niemal sielankowej atmosferze. Chłopcy spotykali się niemal codziennie, nie wliczając tylko dni podczas których musieli dłużej zostać na uczelni. Jednak dzień bez kontaktu był niemożliwy. Nawet gdy nie byli w stanie spędzić razem czasu, wymieniali się telefonami lub smsami. Gdyby ktoś ich nie znał, mógłby pomyśleć, że są naprawdę zżytą parą.

Krok w tył, który zrobili podczas felernej zabawy w bitwę na jedzenie, został już nadrobiony. Louis poradził sobie z głosem, ciągle przypominającym mu, że ma do czynienia z gwałcicielem i ponownie, całkowicie otworzył się przed Harry’m. Ten oczywiście w ogromnym stopniu mu pomógł, tym razem nie przekraczając granicy, w relacji terapeuta – pacjent.

Harry nie miał już żadnych wątpliwości. Po przemyśleniu sobie ostatniego miesiąca, uświadomił sobie, że jest w Louisie zakochany. Nie wyrzucał tej myśli z głowy. Pogodził się z nią i z tym, że jego miłość najprawdopodobniej nie zostanie odwzajemniona. Z całych sił próbował zachowywać się w obecności Louisa jak najbardziej normalnie. A polepszający się psychiczny stan jego pacjenta dawał mu znak, że robił to całkiem udanie.

Jednak myśl o zakazanym uczuciu nie pomagała mu w życiu osobistym. Często chodził podenerwowany, a w obecności szatyna karcił się za zbyt długie spojrzenia czy niepotrzebny dotyk. Nie był dobry w udawaniu. A to, że Louis tego nie zauważył, było według niego kwestią przypadku.

Po którymś ze spotkań Harry stwierdził, że musi kiedyś Louisowi wyznać prawdę. Zdecydował się w niedalekim czasie powiedzieć mu, że często wbrew jego woli, jego myśli uciekają za daleko. Niepoinformowanie o tym Louisa, byłoby według niego naruszeniem jego wolności. Dlatego chciał niedługo to powiedzieć, aby szatyn mógł sam zadecydować o tym, czy wobec takich okoliczności nadal chce się z nim spotykać.

Harry bowiem nigdy dla egoistycznych pobudek, nie pozwoliłby zatruć życia Louisa po raz kolejny. Choćby nie wiem jak było to krzywdzące dla niego samego, nie wybrałby zamiast tego krzywdzenia drobnego szatyna.

Louis w ostatnim czasie czuł się zdecydowanie lepiej. Spotkania z Harry’m po raz kolejny stały się jedynie przyjemnością. Często łapał się na tym, że jego myśli w  różnych sytuacjach, uciekały jedynie do czasu spędzonego z brunetem. A po czymś takim, zawsze zastanawiał się czy to aby na pewno jest prawidłowa reakcja.

Teraz już nie bał się nazywać Harry’ego swoim przyjacielem. Zwierzał mu się z każdej rzeczy, wspólnie analizowali jego reakcje na zachowanie innych. Obaj doszli do wniosku, że w porównaniu z tym co było przed miesiącem, Louis zrobił niebywały postęp. Odzyskał wiarę w ludzi, a przerażenie które kiedyś towarzyszyło spotkaniom z nowo poznanymi mężczyznami, zniknęło niemal całkowicie. A to jak bał się Harry’ego? Myśl o tym przyprawiała go o rozbawienie.

Brunet był– oprócz Liama – najmilszą i najbardziej kochaną osobą jaką w życiu spotkał. Dbał o niego jak tylko mógł. Przynosił jedzenie, gdy Louis wysłał mu smsa że nie zdążył zjeść śniadania. Gdy tylko Louis wspomniał mu, że ma trochę przemoczone przez deszcz włosy, bez wahania pożyczył mu swoją Beanie a sam – mimo protestów szatyna zdecydował się na prysznic z nieba.

Czas, który spędzali ze sobą zawsze podzielony był na dwie części. Podczas pierwszej rozmawiali o problemach Louisa i postępach, które robi. Druga natomiast była całkowicie wypełniona zabawą, śmiechem i rozmowami na różnorakie tematy, które niemal zawsze prowadziły do żartobliwej sprzeczki.

Gdyby nie te cholerne wspomnienia. Gdyby nie obrazy, które wracały przed jego oczy i sprawiały, że czuł do Harry’ego pewien dystans, Louis nie miałby tyle wątpliwości, w jego głowie nie pojawiałoby się tyle pytań. Wspomnienia jesiennej nocy nie wzbudzały już u niego strachu. Powodowały jedynie, że Louis pamiętał, że to Harry go zgwałcił. I to broniło mu otworzenia się na tę znajomość jeszcze szerzej.
W głowie Tomlinsona niemal po każdym spotkaniu pojawiał się mętlik myśli. Zawsze po kolei analizował każdy okres spędzonego razem czasu. Wtedy szeroko się uśmiechał.

Wspomnienie twarzy Harry’ego, powodowało u niego uśmiech.

A później, zawsze w jego głowie pojawiały się właśnie te, wątpliwe pytania : Dlaczego ta terapia działa, a inne nie dawały rady? Co jest w Harry’m takiego, że jeszcze niedawno tak bardzo się go bał, a teraz gdyby mógł, spędzałby z nim każdą wolną chwilę? Jakim cudem Louis w ciągu miesiąca odrzucił wszystkie złe myśli i postawił swoje życie na nogi po tylu latach nieudolnych prób?

Louis nie znał odpowiedzi na te pytania. Albo znał, tylko bał się do tego przyznać.

~`LOUIS~`

- Poproszę butelkę jakiegoś dobrego, czerwonego wina – grzecznie zwróciłem się do sprzedawcy i wyciągnąłem z kieszeni portfel.

- Może być coś takiego? – mężczyzna w średnim wieku podał mi ciemną butelkę. Szybko przeczytałem krótki opis, spojrzałem na cenę i z uśmiechem przytaknąłem.

- A mógłbym prosić o dowód tożsamości?

Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej.

- Proszę pana, ja jestem już grubo po dwudziestce! – zaśmiałem się, wyciągając z portfela małą plakietkę.

- Nigdy nie dałbym panu tyle lat – odparł, oddając dowód w moje ręce. Wymieniliśmy się uśmiechami, dałem mu odpowiednią sumę pieniędzy i - oczywiście w pośpiechu – wyszedłem ze sklepu.

Ciepły wiaterek delikatnie łaskotał moją skórę, działając kojąco na moje myśli. Mimo tego jak blisko byliśmy z Harry’m, pierwsza wizyta w jego mieszkaniu wzbudzała we mnie dreszczyk emocji.

Nie bałem się. Nawet nie przyszło mi do głowy, że brunet mógłby mnie skrzywdzić. Po prostu denerwowałem się, bo pierwszy raz to ja miałem zajrzeć w głąb jego życia. Zawsze było odwrotnie.
Kolejnym powodem, dla którego miałem pewne obawy dotyczące tego spotkania, było moje 
postanowienie. Dzisiaj rano stwierdziłem, że rozmowy o bliznach na rękach Harry’ego nie mogę odwlekać w nieskończoność i zdecydowałem się przeprowadzić ją dzisiaj. Styles będzie w swoim otoczeniu, może dzięki temu łatwiej będzie mu o tym mówić.

Z taką też myślą udałem się do jego mieszkania.
Gdy tylko nacisnąłem na domofon, Harry bez pytania otworzył drzwi od klatki. Gdy po krótkiej przejażdżce windą chciałem zapukać do drzwi mieszkania, te otworzyły się przede mną a moim oczom ukazał się nie kto inny jak wysoki brunet, w czarnych rurkach i koszuli w kratę.

- Witam szanownego pana Tomlinsona w moich skromnych progach – ukłonił się nisko i gestem ręki zaprosił mnie do środka. Uśmiechnąłem się szeroko i kręcąc z niedowierzaniem głową, wymruczałem na głos :

- Idiota.

- Ja cię witam jak króla, a ty mnie jak parobka – Harry zrobił sztuczną smutną minę i z również udawanym grymasem na twarzy, odebrał ode mnie kurtkę.

- No już, nie gniewaj się – wyszczerzyłem zęby. – Przyniosłem coś do picia! –szepnąłem mu na ucho, po czym machnąłem przed jego oczami butelką z winem. Momentalnie jego twarz zmieniła wyraz na szczery uśmiech, zgarnął prezent i tłumacząc, ze musi jeszcze coś dokończyć, skinieniem ręki zaprowadził mnie do salonu.

Jego mieszkanie było skromne, znajdywały się w nim tylko najważniejsze rzeczy. Żadnych zbędnych  bibelotów. Tylko rzeczy, z których korzystali z Niall’em na co dzień.

- Teraz możesz już przyjść do kuchni! – usłyszałem krzyk zza ściany. Serio, na te dwie minuty nie mogłem już tam wejść?

Nie zadając jednak zbędnych pytań udałem się do niezbyt wielkiego pomieszczenia. Na małym, przykrytym jasnym obrusem stole, czekała na mnie niespodzianka.

- Mam nadzieję, że twoje lekcje gotowania nie poszły na marne – Harry wyszczerzył zęby, odsunął mi krzesło a sam usiadł po drugiej stronie.

- Smacznego! – powiedzieliśmy w tym samym momencie i uprzednio obdarzając siebie wzajemnie szerokimi uśmiechami, zabraliśmy się za konsumpcje.

Cały posiłek upłynął nam na błahych rozmowach i zachwalaniu przeze mnie jego potraw. Naprawdę, było przepysznie, wypiliśmy trochę wina. Idealny wieczór.

Louis, twoje postanowienie.

- Ekhem, Harry, chciałbym o czymś porozmawiać – zacząłem dość niepewnie, wycierając usta serwetką
.
- Śmiało, przecież wiesz, że od tego tu jestem – zachęcił mnie uśmiechem.

- Tylko że tym razem, chciałbym porozmawiać o… tobie.

- O mnie? – zapytał zdziwiony. Przytaknąłem.

Harry wyraźnie się zmieszał. Spuścił w dół głowę i zaczął ciężej oddychać. Przez moment  jakby zastanawiał się nad czymś, po czym prosił mnie o kontynuowanie.

- Bo… twoje blizny… widziałem na twoich nadgarstkach blizny, blizny po żyletkach – wydukałem.

- To nic takiego – Harry szybko odpowiedział. Za szybko. Jednak w jego twarzy było coś… coś dziwnego. Jakby niezbyt przejął się tym co powiedziałem, a wciąż zastanawiał się nad czymś innym.

- Harry wytłumacz mi, dlaczego się ciąłeś – powiedziałem stanowczym tonem. Brunet westchnął.

- Powinniśmy tu rozmawiać o twoich problemach…

- Harry! – niemal krzyknąłem. Uniósł ręce w obronnym geście i spojrzał mi w oczy.

- Okay – westchnął ponownie. Tym razem był już całkowicie zaangażowany w rozmowę. – Bo widzisz Louis, ty masz problem przez to co wydarzyło się te kilka lat temu, i ja też mam problem… I wtedy, jak zrobiłem ten niepotrzebny krok… Jak przeze mnie wróciły do ciebie wspomnienia... To do mnie wróciła ta trauma. Że jestem nikim. Że jestem gwałcicielem i na nic nie zasługuję. Że nikt już mnie nie pokocha, że do końca życia będę…

- Ale mam nadzieję, że teraz już tak nie myślisz? – przerwałem, z nadzieją w głosie. Harry zaśmiał się cicho.

- Chciałbym nie myśleć – odparł cicho. – Ale to jest prawda.

- Harry, jesteś wspaniałym człowiekiem. Naprawdę, to jak się mną opiekujesz, jak dbasz o mnie, jak bardzo zależy ci żebym wrócił do normalnego życia… to jest coś wspaniałego. Ty zasługujesz na miłość.
Harry zaśmiał się ponownie.

- Wiesz Louis, jednak inni tak nie myślą. Nie chcę nikogo okłamywać, dlatego już na początku znajomości zawsze mówie o tym, co zrobiłem. Wiesz jaka jest reakcja? – spojrzał na mnie przez zamglone oczy. Mówiły wszystko. Nie potrzebowałem odpowiedzi. – No widzisz. I wiesz, dzięki tym spotkaniom z tobą… Ja nabieram, mimo wszystko nabieram pewności siebie. Wtedy sobie myślę, że jeśli ty się do mnie przekonałeś, to może inni ludzie też zaczną traktować mnie normalnie.

- Na pewno tak będzie. Jesteś dobrym człowiekiem Harry. Inni też to zauważą – powiedziałem cicho. Przez twarz Harry’ego przemknął cień uśmiechu, jednak szybko zamienił on się w ponowne zawahanie.

- Mam nadzieję – odparł krótko, po czym złapał głęboki oddech i po krótkiej pauzie, podczas której złapał kilka głębszych oddechów, tym razem to on zaczął kolejny temat rozmowy, bardzo niepewnym tonem. - Louis… ja też muszę ci coś powiedzieć. Bo… ty to musisz wiedzieć, nie mogę tego odkładać w nieskończoność. Wiesz, przez ten miesiąc ja… my zbliżyliśmy się do siebie. I czasami… moje myśli… wiesz, czasami traktuję cię… czasami chciałbym… - Harry był kompletnie zakłopotany i zaplątany. Te zdania nie miały sensu, nie mogłem sobie poskładać tego w całość… - Czasami nie panuję nad tym, że moja głowa chciałabym, aby było pomiędzy nami coś więcej – wydusił z siebie.

Musiałem to przeanalizować jeszcze raz.

Coś wiecej?

To znaczy?

Chciałby, żebyśmy byli… razem?

W takim razie to było... szczere.

To wszystko co byłem w stanie racjonalnego pomyśleć. Reszta moich myśli była poplątana i tak zagmatwana, że nic z nich nie rozumiałem.

- Przepraszam, ja naprawdę… nie mogę nad tym zapanować… ale obiecuję, że w żadnym wypadku nie będę nic robił z tego powodu, ja tylko chciałem… stwierdziłem że to byłoby nie fair w stosunku do ciebie, gdybym to ukrywał – dopełnił. Spojrzałem na niego. Ukrył twarz w dłoniach, tak jakby czekał na wyrok. Oddychał szybko i płytko. Był bardzo zdenerwowany.

- Harry, ja… cieszę się, że mi o tym powiedziałeś. Dziękuję za to, że aż tak szanujesz moją… moją wolność. Ale teraz… po prostu chyba zdajesz sobie sprawę z tego, jak to jest szok dla mnie… Ja…

- Nie musisz nic mówić Louis, wiem że to dla ciebie coś… dziwnego – Harry przerwał, jednak wciąż nie wynurzył twarzy zatopionej w dłoniach. – Ja wiem, że po czymś takim może nie będziesz chciał się ze mną spotykać. Rozumiem, że to mogłaby być dla ciebie kolejna trauma, że osoba która kiedyś cię zgwałciła, zaczęła myśleć o tobie w realiach związku.

- Harry, ale… spotkania z tobą mi naprawdę pomagają…

- Jestem pewien, że poradziłbyś sobie bez nich – Harry wreszcie na mnie spojrzał. Jego wzrok był przepełniony bólem. Patrzył na mnie z nikłym uśmiechem, próbując dodać mi otuchy. Ale wyglądał tal, jakby dla siebie nie widział już żadnej nadziei.

- Ja… naprawdę nie wiem co powiedzieć…

Naprawdę nie wiedziałem. To wszystko wciąż do mnie nie dotarło.

- Louis, myślę że możemy zrobić taki… taki układ. Ty przez tydzień możesz o tym spokojnie pomyśleć. Tydzień bez spotkań. Za  tydzień, o dwudziestej, będę czekał na ciebie w restauracji, tej niedaleko twojego bloku. Wiesz której?

Przytaknąłem.

- Jeśli będziesz chciał się ze mną nadal spotykać, po prostu przyjdź. Jeśli nie – wszystko zrozumiem.

To nie bbyło głupie… Może przez tydzień moja głowa wróci do normalnej pracy i ułatwi mi decyzję.


- Jak dla mnie idealnie – uśmiechnąłem się ciepło. 

Pożegnaliśmy się w miarę normalnie.

No to przede mną ciężki tydzień.

Może warto wreszcie zrozumieć też siebie?

___________________________________________________________________________________________________
Kochani! Kompletnie nie mam czasu! Dziękuję za 50 komentarzy <3 Mam nadzieję że rozdział się podobał, następny w ... poniedziałek? :)
UPDATE : NOWY ROZDZIAŁ W WIGILIĘ JEDNAK
PRZEPRASZAM MISIE! <3

40 komentarzy :

  1. Ojej <333 Widzę, że wszystko nabiera tępa. Ten rozdział jest genialny, jak zawsze. Po prostu każdy rozdział jest idealny, nic dodać, nic ująć. Cudowne opowiadanie. Jedno z moich ulubionych :)
    Nie mogę doczekać się następnego ♥
    @_1D_Polska_

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuję się rozbita. Moje serce jest na skraju wytrzymałości- co ty ze mną robisz? xd
    To jak Harry dbał o Louisa, a on nie rozumiał swoich uczuć a potem jak rozmawiali- to wszystko było naprawdę świetnie napisane!
    Ta rozmowa omfg nie mam słów... Dobrze, że Hazz niczego nie ukrywał.
    Mam nadzieję, że Louis ogarnie sam siebie i przyzna, że go kocha
    Nie pozostaje mi nic innego jak czekac na dalszy ciąg i życzyć ci duużo weny :)
    Zapraszam wszystkich na http://larrystylinson-stories.blogspot.com/ gdzie zaczynam pisać 2 opowiadanie o Larrym :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jest świetny <3 a z jakież to okazji chcesz dodać w poniedziałek? :)
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny rozdział.
    Cieszę się, że Harry powiedział, co czuje do Louis'a.
    Rozmowa wiele dała mi do myślenia.
    Czekam na następny rozdział.

    Dominika.

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG *-* LARRY FEELINGS ! To jest piękne , piszesz wspaniale! Każdy rozdział jest przepełniony emocjami , jest idealny. To wsztstko jest fantastyczne ale przedstawione w tak niezwykły sposób że aż brak mi słów. Gratuluję i życzę weny do następnych rozdziałów ! x
    @SWAG_BITCHES

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne. Nie mogę się doczekać tego spotkania. Może w końcu będą momenty Larrego? :) Pozdrawiam, i Wesołych Świąt.

    OdpowiedzUsuń
  7. NO I NA TO CZEKAŁAM!
    widzę że coraz więcej się dzieję, aw.
    nie mogę się doczekać momentów z Larry', my feels.
    prawie się rozryczałam gdy czytałam ten rozdział. jest cudowny. x
    mam nadzieję, że no wiesz... lou tez będzie chciał być z harry'm kxfjfdhdfjdjk

    pozdrawiam i życze weny.

    OdpowiedzUsuń
  8. niesamowity, genialny, jejku chce juz nastepny aww ♡
    /@mymoooment

    OdpowiedzUsuń
  9. niesamowity, genialny, jejku chce juz nastepny aww ♡
    /@mymoooment

    OdpowiedzUsuń
  10. Jezuu kocham cie dziewczyno *.* Genialne zajebsite poprostu brak mi slow ;***** hsaiabhsjaks dawaj nastepny <33333 / @only_we_are

    OdpowiedzUsuń
  11. Aaaaaaaaaaaaaaaa! Harry wkońcu powiedział Lou co do niego czuje. Świetnie, że Tommo zrobił wielkie postępy :) A teraz przejdę do rzeczy: świetny rozdział i ze zniecierpliwieniem czekam na następny. Zawsze chce ci napisać długi komentarz o tym co myślę o opowiadaniu lecz przeważnie pisze tylko jedno zdanie :( Wybacz. Pozdrawiam i życzę weny. :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział :) Zastanawiam się, czy Louis będzie chciał być z Louisem jako chłopak? Z niecierpliwością czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie masz czasu, a chcesz dodać rozdział wcześniej?? Jesteś niesamowita :)
    Rozdział tak szybko mi się przeczytało, że nie wiem co o nim napisać :) Ale zdecydowanie wolę mniej wspomnień, a więcej akcji i mam nadzieję, że się niedługo doczekam.
    Pozdrawiam @nala292

    OdpowiedzUsuń
  14. OMG! Ale się dzieje ;o
    woooow! ;o
    Kocham ten rozdział! <3
    @Little_Agnes1D

    OdpowiedzUsuń
  15. Omg !! :oooo
    Co to za rozmowy to ja nie mam pytan !
    Hazz chyba teraz ty potrzebujesz terapeuty ! Tyczy sie to twoich blizn ! Mhmmm
    Lou haha to Hazz cie zszokowal ale nie udawaj ze ty nic do niego nie czujesz ! Moze jeszcze nie wprost to ogarniasz ale na juz wiem *_* i sie jaram !!
    Cudownyy rozdzial !
    Następny w poniedziałek TAAAK!!!!!
    pozdrawiam
    @kika1613

    OdpowiedzUsuń
  16. O świetnie... Znowu się popłakałam. Sama nie wiem czemu...
    Gdyby rozdział był już w poniedziałek byłoby cudownie, naprawdę.
    Nie mogę się już doczekać kolejnego,
    @Malinap_xd

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak zwykle wspaniale. Jedna uwaga... za krótkie. Ja mogłabym to czytać godzinami, a ty takie kilkuminutowe rozdziały dajesz!
    Będzie jakaś niespodzianka na święta? Np.... 3 rozdziały? :D
    @_forceless_

    OdpowiedzUsuń
  18. aaaa boże ale sie jaram!!! :D sgrasznie i nie moge doczekać następnego rozdziału <3 ale Lou też kocha Harry'ego!! napewno!! musi go kochać!! @zaworos

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie mogę się doczekać kolejnego <33 Mam nadzieje ,że Louis zdecyduje się coś w końcu poczuć do Harrego ;) /Gosia

    OdpowiedzUsuń
  20. niesamowicie piszesz <3 czekam na nn <3
    @justhappiness1D

    OdpowiedzUsuń
  21. Dużo czytam opowiadań o Larry'm i przyznam szczerze, że to opowiadanie wyróżnia się spośród innych. Jest wlaśnie ta takie jak powinno być, i nic tu nie trzeba zmieniać. Zawsze z niecierpliwością czekam na kolejną część. Gratuluję talentu.

    OdpowiedzUsuń
  22. tym razem nie pierwsza... Ehh... Przepraszam, że dopiero teraz, ale byłam do 18 na próbie, później zabrałam się za piczenie muffinek... Zabrakło mi foremek... Musiałam jechać do sklepu. Jeden był zamknięty i musiałam pędzić do drugiego i przed chwilą skończyłam przyozdabiać 116 muffinkę, więc wiesz nieciekawy dzień... Próba była spoko... A co do rozdziału (nie będę wspominać o mnie. Pogadamy jutro) jest genialny i mam nadzieję że niedługo dojdzie do czegoś głębszego... If you know what i mean... :D

    @ania95_official
    xx

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja juz nie mam co napisac, bo co rozdzial cie chwale co rozdzial sie zachwycam a teraz jeszcze to jezu aww jaki rozdzial na to czekalam.
    Hazz wkoncu powiedzial mu co czuje, a ja jestem ciekawa czy Lou przyjdzie sie z nim spotkac czy nie.
    Juz w poniedzialek? Jezu kocham cie i opowiadanie rowniez <3 weny zycze skarbie <3 / @lojumeow

    OdpowiedzUsuń
  24. Tak se paczam i paczam a tu nowy rozdział, nawet nie wiesz jaki miałam zaciesz

    OdpowiedzUsuń
  25. Świetny rozdział! Bosz jak nie mogę się doczekać następnego ^^

    OdpowiedzUsuń
  26. biedny Hazza :( mam nadzieje że Louis zjawi się na umówionym spotkaniu.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ogromnie się ciesze, że relacje Lou i Harrego się poprawiły! Oraz, że zdecydowali się poważnie porozmawiać, a właściwie Lou się zdecydował! I że tak szczerze o wszystkim rozmawiali! Harry się mu zwierzył i bardzo dobrze! Z jednej strony boje się co Lou postanowi, a z drugiej jestem dobrej myśli! Boje się o Harrego! Jak sobie coś jeszcze zrobi przez ten tydzień!? Dziękuje Ci za ten rozdział i nie mogę się doczekać następnego! Postrasz się dodać go w poniedziałek? Jeśli ci się uda to super, ale jak nie to spoko nic się nie stanie.
    Marzena ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
  28. jestem w stanie wydusić z siebie jedynie *zgon*, bo myślę, że to wszystko określa ...
    bgrwkgvbirgnhvelwoinbgvengkengvenreigkn *^* chyba rozumiesz? xd
    poniedziałek mi odpowiada, ależ oczywiście :3
    więc czekam na kolejny rozdział :D
    kocham Cię <3
    // @ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  29. yaay wreszcie będą razem. przynajmniej ma taką nadzieję. Lou zrozumie, że też kocha Harolda i wszystko będzie dobrze. nie mogę się już doczekać tego spotkania. chcę już kolejny rozdział. czekam do poniedziałku kc ♥

    OdpowiedzUsuń
  30. Hej, nominuję cię do Libster Award więcej informacji na http://blendne-kolo.blogspot.com/

    By the way świetne opowiadanie, naprawdę wciągnęłam się, nie mogę się doczekać kiedy następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  31. właśnie płaczę z radości, a makijaż po wigilii szkolnej wlaśnie mi sie rozmazał. A ty za! A tak serio. Naprawdę cieszę się, że Harry wyznał Louiemu swoje uczucia i mam szczera nadzieję, że Louis też wyzna mu swoją... miłość? Nie wiem, czy to dobre określenie... ale może?? No bo oni są w sobie zakochani jak cholera!!!! ♥

    OdpowiedzUsuń
  32. czy muszę komentować?!!!!!!! wiesz ze nie ,bo to nie ma sensu .To jest tak piękne że mój komentarz jest tu zbędny :D <3

    OdpowiedzUsuń
  33. Hej /starsza młodzież/ dziś postaram się o coś dłuższego niż poprzednio ale jak sama napisałaś brakuje Ci czasu i mi czasami też więc myślę że wybaczysz tamto. Wiadomo przed świętami jest gorąco ale może coś sensownego wypocę. No co tu dożo gadać jak zwykle świetnie, wszyscy się jak widze powtarzamy sie w zachwytach nad tym opowiadaniem ale myślę że warto było, jest i będzie Ci pisać jak swietnie piszesz i jak całe opowiadanie super sie czyta i czeka na to co będzie dalej. Bardzo dobrze sie stało że Lou pozwolił Harremu na kontynułowanie terapii bo chyba nic lepszego tzn. lepszej pomocy znikąd by nie otrzymał, skoro przez 6 lat nie udało się to innym niby profesjonalistą . Swoja drogą ciekawe jak to udaje się Harremu. Co w nim jest takiego że Lou małymi bo małymi kroczkami podąża do przodu. Wiadomo nie zawsze są sukcesy ale wszystko idzie w dobra stronę.. Lou zaczyna się przywiązywac do loczka, coraz swobodniej jest mu z nim przebywać nie ucieka z krzykiem, nawet małe zbliżenia nie zadają mu już takiego bólu , coraz rzadziej mysli o Harrym jak o kims kto wyrządził mu wielką krzywdę, to jest na prawdę świetne. Gdy Lou szedł do mieszkania Harrego to przez ułamek sekundy myślałam że zwieje - ale nie, jestem po prostu z niego dumna. Duzo go to kosztuje ale jak sam Harold stwierdził jest na prawde silny nawet bardzo, sam o tym nie wiedziąc . I jestem też dumna z Henryczka że odważył się mu powiedzieć co czuje , troszke sie przy tym jąkając / ale cóż wybaczymy mu jest w tym taki uroczy/ , że stara się być szczery, nie oszukuje Lou, chociaz wiedział że ta rozmowa i to spotkanie mogło być ostatnim - jesli by Lou uciekł z krzykiem. Na tym chyba polega przyjazń, miłośc chyba - liczy się tylko druga osoba żeby ona była szczęśliwa i właśnie Harry udowadnia man że może nazywać sie przyjacielem niebieskookiego. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie reakcja Lou , taka na prawde dorosła i jakby przemyslana, chociaz wiadomo że go to wyznanie zaskoczyło. jestem pod wrażeniem tego że postanowił to wszystko przemyśleć, rozważyć i zastanowić się nad tym a nie od razu uciekać, krzyczeć czy po prostu nie przyjmować do wiadomości. Ale jest dobrze ! Mam taką cichą nadzieję że Lou jednak przyjdzie na to spotkanie za tydzień i ciekawa jestem co powie , czy już zda sobie sprawę że jednak coś tam w jego serduchu drgnęło czy może jeszcze nie, jeszcze zostana na stopie przyjacielskiej. No bo jesli nie przyjdzie to znaczy że dupa blada. No i tym zdanie kończę to co napisałam ... czyli same bzdety jak mniemam, ale wiem że czytasz więc... dalej bede je produkować. A i jeszcze jedno strasznie fajne to Twoje opowiadnie, szósteczka odemnie! jesli możesz to ciepnij hahaha jakiś rozdzialik pod choinkę, taki mały prezencik dla nas . I napisz coś pod rozdziałem proszę, tez to lubię czytać!

    OdpowiedzUsuń
  34. Hmmm ostatniego rozdziału nie skomentowałam i bardzo Cię za to przepraszam! Nie wiem co się ze Mną stało hahaa :D Napiszę szczerze ok? :) Super rozdział,ale ty o tym wiesz haha :D jedyne do czego mogłabym się przyczepić to dialogi. Hmm nie chce być oczywiście nie miła,bo cię uwielbiam i mam nadzieje że nie weźmiesz tego jako hejt czy chamski komentarz :) A więc dialogi wydają się trochę takie hmm sztuczne,jakieś takie sztywne,mam nadzieje że rozumiesz o co Mi chodzi :p Tylko proszę nie bierz tego do siebie,napisałam to żeby jakoś Ci pomóc,żebyś może popracowała nad nimi :) Ale oprócz tego to rozdział zajebisty! :) Czekam na następny :)

    /@Emily_Thoompson

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetny rozdział :)
    Czekam na kolejny :3
    @awmywhatever

    OdpowiedzUsuń
  36. NOWY CZYTELNIK, DAM DAM DAM. >w<


    Etto... No... Yh... H-hej? >w<
    Przeczytałam już jedno opowiadanie, którego jesteś autorką i byłam pod wrażeniem! Rzadko widuję porządne opowiadania, które są przejrzyste i czytelne, nie tylko ze względu na poprawny styl, ortografię i interpunkcję, ale też wygląd bloga etc.
    Jestem naprawdę szczęśliwa, że nareszcie udało mi się trafić na takie opowiadanie, które czytam z zapartym tchem i chęcią. c:
    Wrażenia po rozdziałach są różne, od zdruzgotania, po piski radości, kończąc na "Esu, Esu, co dalej, co dalej?". W takim stanie czekam na twój poniedziałkowy rozdział, Nate-chan. c:

    Nowy czytelnik, czyli dziewczynka znana pod pseudonimem Ame-Nistrinn tudzież Tosia. c:

    Dobrajanoc.

    OdpowiedzUsuń
  37. O boże właśnie trafiłam na twojego bloga ( ave Twitter) no i powiem ci że jestem oczarowana, serio. Jestem bardzo zadowolna z tego że nic nie dzieje się za szybko, i to wszystko wychodzi tak naturalnie a nie tak jak w niektórych ff gdzie w pierwszy rozdziale się spotykają a w drugim już wyznają sobie miłość ughh. Powiem że przeczytałam już naprawdę miliony opowiadan i znam tyle klasyków, wszystkim znanych dziel że serio trudno na mnie zrobić wrażenie, ale tobie się udało. Jesteś genialna w pisaniu więc nie przestawaj tego robić. Trzymam za ciebie kciuki i powodzenia xxx
    A.

    OdpowiedzUsuń
  38. Hej hej hej ;*
    Czytam twojego bloga już bardzo długo i jakoś nie wiem czemu nigdy tego nie komentuje (nie mam weny po prostu). Ale do rzeczy... Tak bardzo spodobał mi sie ten rozdział że jdodhsidbdjddjdfiedh *-* xd .
    Jeśli nie miałabys nic przeciwko to mam pewien pomysł co do następnego rozdziału (wiem że pewnie już go napisalas, albo chociaż w połowie, ale dobra ;* ). Moglabys go napisać tak jak rozdział dziesiąty, w stylu "przemyślenia Louis'a dzień pierwszy / drugi " itp.
    Pozdrawiam i obiecuje że od teraz będę komentować każdy rozdział.
    Wiktoria ;*

    OdpowiedzUsuń