czwartek, 30 stycznia 2014

025 - ROZDZIAŁ 25

UWAGA!

PONIŻSZY TEKST ZAWIERA OPISANY AKT SEKSUALNY POMIĘDZY DWOMA MĘŻCZYZNAMI I JEST NIEODPOWIEDNI DLA OSÓB PONIŻEJ OSIEMNASTEGO ROKU ŻYCIA. JEŚLI NIE MASZ WIĘC SKOŃCZONYCH OSIEMNASTU LAT LUB NIE CHCESZ TEGO CZYTAĆ,  OPUŚĆ STRONĘ.

+ przygotujcie troszkę więcej wolnego czasu, bo to najdłuższy rozdział opowiadania.



OSTATECZNY SUKCES


*20 MARCA 2015*

~`LOUIS~`

- Louis, tylko proszę Cię, jakbyś źle się poczuł czy coś to dzwoń, niezależnie od godziny. - Przygotowany do wyjścia Liam oczywiście nie mógł się obejść bez troskliwego pouczenia. Gdyby tego nie zrobił, nie uwierzyłbym że to on.

- Tak, wiem. -Zapewniłem znudzony. Powtarzał to przed każdym moim spotkaniem z Harry'm, niezmiennie już od prawie roku. - Idź już, Danielle pewnie czeka a i ja chciałbym mieć chwilę, aby wszystko przygotować.

- Już wychodzę, co ty taki niecierpliwy! - powiedział z wyrzutem. - Zadzwonię jeszcze tylko do Harry'ego, żeby...

- Nie! - zawołałem głośno. - Dla Harry'ego to jest niespodzianka, nie możesz mu o tym powiedzieć.

- O mój Boże, to nie ustaliliście tego razem? - Liam jęknął, robiąc krok do przodu. Czy on nie ma zamiaru dzisiaj wyjść?

- Rozmawialiśmy o tym dziesiątki razy, on zawsze mówił że na mnie poczeka. Dzisiaj, po dziewięciu najwspanialszych miesiącach w życiu, wreszcie czuję się gotowy. I wybacz, ale nie będę pytał o twoja zgodę- uśmiechnąłem się krzywo i nie zważając na protesty ze strony Liama, po prostu wyrzuciłem go za drzwi.

Nareszcie chwila spokoju. Pora wziąć się w garść.

Na początek jeszcze raz odwiedziłem swój pokój. W końcu to jest miejsce w którym odbędzie się kulminacyjny punkt wieczoru, więc wszystko musi być idealnie. Świeżo wyprana pościel, na szafkach dwie małe świeczki, a w szufladzie... pewne pomoce.

Na myśl o tym, co będzie się tu działo wieczorem, zrobiło mi się gorąco.

Z jednej strony czułem, że odpowiedniejszego momentu nie znajdę. Teraz, gdy jeszcze z Harry'm nie przeszliśmy w taką rutynę, gdy wciąż byliśmy po prostu zafascynowani swoimi osobowościami - była zdecydowanie najlepsza chwila, aby zrobić ten największy krok. Jednak mój umysł - mimo, że od tak dawna nie płatał mi już żadnych figli - w  każdej chwili mógł 'aktywować' tamte wspomnienia na nowo. I tego tak bardzo się bałem.

No ale - dopóki nie spróbujemy, to się nie przekonamy.

Podjąłem już decyzję i nie mam zamiaru się z niej wycofywać.

***

Zapalałem właśnie ostatnią świeczkę na stole, gdy głośny dźwięk domofonu rozległ sie po mieszkaniu, powodując u mnie lekkie wzdrygnięcie. Dokończyłem zajecie, zdmuchnąłem zapałkę i szybko podbiegłem do drzwi, otwierając je po uprzednim naciśnięciu przycisku odblokowującego wejście na klatkę schodową.

Serce podskoczyło mi już do gardła. Jeszcze rano byłem taki pewny siebie, a teraz? Kłębek nerwów to zdecydowanie za mało powiedziane.

Czekałem, przestępując z nogi na nogę, a moją głowę wciąż ogarniały coraz to czarniejsze myśli. Co jeśli spanikuję? Jeszcze w jakimś najbardziej nieodpowiedniej chwili? Jak zareaguje Harry, gdy okaże się, że musimy przerwać? To by było tak upokarzające...

- Cześć skarbie! - uroczo uśmiechnięta twarz Harry'ego pojawiła się w najlepszym momencie. Gdy poczułem jego silne ramiona oplatające się wokół mojej drobnej sylwetki, ogarnęły mnie spokój i poczucie bezpieczeństwa, a wszystkie złe demony natychmiast odeszły.

- Cześć kochanie - odpowiedziałem szeptem, mocniej wtulając się w jego tors. Harry pogładził ręką moje plecy, składając pieszczotliwy pocałunek w moich włosach.

- Wydaje mi sie, czy czymś się denerwujesz? - zapytał po chwili.

-  Twojemu sprawnemu oku nic nie umknie - zaśmiałem się cicho. - Chodź, przygotowałem kolację. Zjemy i porozmawiamy.

Harry'ego zaintrygowała i - chyba zdenerwowała ta odpowiedź, ale tylko skinął głową i podążył za mną do kuchni.

- Jak pięknie! - krzyknął zdumiony, gdy tylko ujrzał nakryty stół. - Zawsze się starałeś, ale dzisiaj przeszedłeś samego siebie! Obrus, świece... A gdy ty byłeś u mnie przedwczoraj, zamówiłem nam chińskie. Wiesz jak głupio sie teraz czuję?

Harry naprawdę się przejął. Widziałem, że nie czuje się zbyt komfortowo, robiąc sobie wyrzuty za nasz pobyt u niego w mieszkaniu.

- Nie przejmuj się tak! - zaprotestowałem, odsuwając mu krzesło i zmuszając go, aby na nim usiadł. Wtedy nachyliłem się nad nim i wyszeptałem mu do ucha : - To, że tak wszystko przygotowałem, oznacza, że mam do ciebie ważną sprawę.

Zostawiając Harry'ego z jeszcze bardziej zafrasowaną miną niż wcześniej, poszedłem do salonu po butelkę wina. Nie było mnie raptem kilka sekund, ale gdy wróciłem tamten gmerał coś przy naczyniach.

- Harry! Zostaw bo popsujesz! - krzyknąłem, szybko podbiegając do blatu. Na szczęście nie zdążył jeszcze niczego wymieszać - a taki miał zamiar. To zniweczyłoby całą moją pracę, włożoną w dekorację.

Złapałem Harry'ego za ręce i używając sporej siły, usadziłem go na krześle. On tylko uśmiechnął się łobuzersko i  rozkapryszonym głosem zawołał :

- Jestem głodny!

Lubiłem te momenty, w których Hazz przypominał małe dziecko. Miał naprawdę niebywałą umiejętność robienia zwyczajnych dla przedszkolaków min - i nie tylko. Potrafił na zawołanie płakać, złościć się i prosić tak, że nie byłem w stanie odmówić.

Uśmiechając się na wspomnienie tych - całkiem zabawnych momentów - wziąłem naczynia z jedzeniem i ustawiłem je na białym obrusie, samemu zajmując miejsce po drugiej stronie niewielkiego stolika.

- Smacznego, rozkapryszona księżniczko - dodałem tylko i nie zważając na powiewający grozą uśmiech Harry'ego, zabrałem się do jedzenia.

Konsumowaliśmy posiłek w ciszy. Harry widocznie nie chciał wymuszać na mnie rozpoczęcia tematu, a ja po prostu czekałem na odpowiedni moment.

- Zostajesz u mnie na noc? - zapytałem tylko, jakby od niechcenia, ale w głębi duszy po prostu musiałem się upewnić.

- Od dzisiejszego ranka, którego to mnie o to zapytałeś, nic się nie zmieniło - wyszczerzył zęby. Przytaknąłem tylko w geście zrozumienia i w spokoju dokończyliśmy kolację. I mimo tego, że przez około piętnaście minut panowała między nami cisza, nie była ona w najmniejszym stopniu krępująca.

- Było przepysznie! - westchnął w końcu Harry. Osunął się na krześle i zaczął klepać się po brzuchu. - Wiesz, że od kiedy tak często mi gotujesz, przytyłem już trzy kilogramy?

- I urosłeś chyba z dziesięć centymetrów, bo w moich oczach jesteś coraz szczuplejszy.

- Jeśli urosłem, to tylko w szerz - wyszczerzył zęby. - Pozmywać naczynia? - zaproponował.

- Powiedziałeś to tak przekonywująco, że mało brakło a uwierzyłbym, że chcesz to zrobić - uśmiechnąłem się szeroko. - A tak naprawdę, to zmywanie zostawimy na jutro.

-Więc teraz chcesz porozmawiać?

Przełknąłem głośno ślinę. Tak, chyba nadszedł ten moment.

~`HARRY~`

Trzymając się za ręce, udaliśmy się z Louisem do salonu. Czułem, że jest trochę zdenerwowany, ale nie chciałem żeby to wiedział. Dlatego uśmiechając się szeroko, zachowywałem się tak, jakbym niczego nie zauważył. Wygodnie usiadłem na kanapie, obejmując go ramieniem. Nasze dłonie wciąż były splecione, a Lou wtulił się we mnie powodując uczucie ogromnej bliskości.

- Włączę telewizor - zaproponowałem, sięgając wolną dłonią po pilota. Jednak Louis szybko złapał mnie za nią, uniemożliwiając ruch. Spojrzał na mnie spod swoich gęstych rzęs i niepewnie wyszeptał : - Dzisiaj nie będziemy oglądać telewizji.

W tym właśnie momencie zorientowałem się, o co chodzi.

- Harry... - Lou przytulił się do mnie mocniej, kciukiem gładząc wierzch mojej dłoni - myślę, że moglibyśmy dzisiaj spróbować. Naprawdę długo się zastanawiałem i stwierdziłem, że to najlepszy moment.

- Jesteś pewny? - zapytałem spokojnie, składając pocałunek w jego zmierzwionych włosach. W moim głosie nie było ani krzty zniecierpliwienia czy pożądania.  Przygotowałem tę rozmowę w głowie tak długo, że potrafiłem już perfekcyjnie się opanować. - Wiesz, że możemy poczekać.

- Harry... - Lou zaśmiał się cicho. - Jesteśmy młodymi facetami. To jasne, że tego potrzebujemy.

- No w naszym wypadku wygląda to nieco inaczej...

- A ja już nie chcę żeby wyglądało inaczej, nie chcę "naszego przypadku" - stwierdził stanowczym głosem. Uniósł głowę tak, że ponownie mogłem utopić spojrzenie w jego lazurowych tęczówkach. - Chcę się z tobą kochać. Chcę poczuć cię w swoim ciele. Ty... ty sprawiasz, że czuję się tak bezpiecznie i wiem, że nawet gdybym nie wytrzymał, ty zawsze będziesz przy mnie i nie odejdziesz. Kocham cię i... właśnie dlatego chcę spróbować.

- I rozważyłeś wszystkie za i przeciw? - zapytałem, wciąż delikatnie bawiąc się jego włosami.

- Wszystkie. Chcę, naprawdę chcę żebyśmy to zrobili.

W jego głosie nie było już żadnego zawahania. Nie mogłem zmarnować tej okazji. Kto wie, może to rzeczywiście najlepszy moment? Może już nigdy Louis nie będzie tak gotowy, jak jest teraz?

- Też cię kocham Louis - wyszeptałem mu do ucha. - Jeżeli będziesz chciał przestać, po prostu powiedz - dodałem, po czym wziąłem go na ręce.

- Zapowiada się wspaniale, mój rycerzu - zachichotał.

- Dopiero co nazwałeś mnie księżniczką.

Zwinnie otworzyłem drzwi od jego pokoju. Tam - kolejny szok. Louis wszystko tak ładnie przygotował - znowu pojawiły się świece i czysta, śnieżnobiała pościel. Delikatnie posadziłem go na skraju łóżka i miałem już zaczynać, gdy w mojej głowie zapaliła się kolejna czerwona lampka.

- Ta kolacja była świetna, ale obawiam się, że  jednak powinienem po niej umyć zęby - powiedziałem z lekkim zakłopotaniem. Nie wybaczyłbym sobie, gdyby nasz pierwszy raz miał smakować kurczakiem.

- O mój Boże, na śmierć zapomniałem! - Louis palnął się ręką w czoło. - Przy tobie o wszystkim zapominam! Chodź - i zaciągnął mnie do łazienki.

Nie była to najbardziej komfortowa sytuacja, w jakiej się znalazłem. To strasznie dziwne myć razem zęby, kiedy wiesz, że zaraz... No, w każdym razie dobrze, że Lou zaczął żartować i robić głupie miny do lustra.

Z każdą sekundą coraz bardziej obawiałem się tej niedalekiej przyszłości. Niby planowałem ją od dawna, przez dobre pół roku zastanawiając się co zrobić, aby wszystko odbyło się bardzo delikatnie i subtelnie. Ale teraz? Wszystko ze mnie uszło. Co jeśli dam się ponieść instynktowi? Co jeśli za mocno ścisnę jego rękę, albo zostawię na jego plecach jakieś zadrapanie? Nagle pojawiło się tyle spraw, że przez moment miałem nawet ochotę uciec. Gdyby nie Louis i jego poczucie humoru - kto wie, jak to by się skończyło

- Czy mój książę jest już gotowy? - zapytał zbliżając się do mnie, z łobuzerskim uśmiechem wymalowanym na twarzy.

- Jeśli moja księżniczka jest gotowa, - ponownie wziąłem go na ręce - to ja nie mam wyjścia.

Pokonując krótką drogę z łazienki do sypialni ciągle się śmialiśmy, jednak gdy tylko  Louis jedną ręką puścił moją szyję i zamknął za nami drzwi, udzielił nam się bijący wręcz od świec i białej pościeli romantyzm.

Najdelikatniej jak tylko umiałem, położyłem Louisa na łóżku. Uśmiechnął się lekko i wsparłszy się na łokciu złapał mój podbródek, skradając mi krótkiego całusa. Zachęcony tym, że to on zrobił pierwszy krok, również wdrapałem się na pościel. Ciągle badając emocje na jego twarzy, wolno okraczyłem go i - widząc iż wciąż się uśmiecha - zbliżyłem do siebie nasze ciała.

Byłem dużo  cięższy od Louisa, dlatego nie chcąc go obarczać całym swoim ciężarem wsparłem się na kolanach i przedramionach. Przysunąłem swoją twarz do jego i zacząłem obdarzać jego twarz subtelnymi pocałunkami, w tym samym czasie zbliżając do siebie także inne nasze części ciała - najpierw tors, a później bardzo wolnymi ruchami - brzuch i biodra. Gdy pieszczotliwie całowałem jego nos - między nami znajdywały się już tylko ubrania.

- Ten zarost to specjalnie dla mnie? - wymruczał Louis ocierając swój podbródek o moje policzki. O tym, że lubi mnie w tym 'bardziej męskim wydaniu' poinformował mnie już kilka miesięcy temu,  jednak często włoski rosły nieprzewidywalnie - albo szybko albo wolno - i w czasach naszych spotkań pojawiały się stosunkowo rzadko. Dzisiejszego wieczoru były jednak idealnej długości.

- Nie Lou, po prostu jestem leniwy - odparłem, przygryzając jego wargę. Zaśmiał się wprost w moje usta, powodując niekontrolowane, przebiegające przez całe ciało dreszcze.

- Czy ty kiedykolwiek mógłbyś powiedzieć mi to, co chciałbym usłyszeć, a nie ciągle się ze mną drażnić? - zaprotestował odsuwając ode mnie swoją twarz, jednak jego oczy wręcz same śmiały się do mnie. W odpowiedzi zbliżyłem swoje usta do - znajdującego się tuż przed nimi - lewego ucha i wyszeptałem, raz po raz muskając o nie swoimi wargami :

- Czy więc mój najwspanialszy na świecie LouLou pozwoli mi teraz złożyć na jego pięknych ustach długi pocałunek? Może być tak?

Ponownie zachichotał. Myślałem, że znowu zacznie robić jakieś wykłady, dotyczące mojego sarkazmu, jednak tym razem włożył w moje włosy swoje dłonie i sam przyciągnął moją twarz, łącząc nasze wargi. Podobało mi się to, jak bardzo zdecydowany jest w swoich działaniach. Tak pewne kroki podjęte przez niego, potęgowały także moją pewność siebie. Zachęcony więc zwinnymi ruchami ust Louisa, nie pozostałem dłużny i zacząłem czynniej uczestniczyć w tym idealnym pocałunku. I nie przeszkadzało mi to, jak wolne i subtelne są nasze działania. Tutaj każdy ruch - czy to warg, czy rąk - był po prostu przepełniony miłością.

Pocałunek trwał pewnie nawet około kilku minut. Zatraciliśmy się w nim całkowicie, jednak oboje czuliśmy, że napięcie rosło a my wciąż byliśmy na pierwszym etapie.

Chciałem przejąć inicjatywę. Przesuwając więc swoje usta o kilka milimetrów, małymi kroczkami zacząłem schodzić w dół twarzy Louisa. Jego dłonie, wciąż masujące moje włosy były dla mnie swoistym wyrazem aprobaty, więc - składając na każdym centymetrze jego delikatnej skóry kolejny pocałunek, w nieco szybszym tempie dotarłem do szyi.

Szyja to dość drażliwe miejsce na jego ciele. Dokładnie pamiętałem jak posiniaczoną zostawiłem ją kilka lat temu, dlatego musiałem teraz szczególnie uważać. Na początku nie robiłem nic innego, jak tylko ocierałem swoje wargi o jego skórę, próbując przyzwyczaić go do dotyku.

- Dalej Harreh - cichym westchnięciem Lou dał mi pozwolenie na więcej. Tylko na jak więcej?

Niezbyt pewny odpowiedzi na to pytanie, z lękiem w oczach ułożyłem swoje ręce na jego biodrach, wciąż nie odrywając ust od jego szyi. Pocałunki które na niej składałem stawały się coraz dłuższe, a moje dłonie zaczęły wędrować coraz wyżej, po umięśnionym i gorącym już torsie Louisa. Mruknął, gdy językiem zatoczyłem kółko na jego jabłku adama, co dało mi znak, że jest gotowy na następny krok.

Złapałem palcami jego t -shirt. Zdecydowanie podniosłem go do góry, a Lou uniósł tors, aby łatwiej było mi go zdjąć. Rzuciłem nim gdzieś w głąb pokoju a moim oczom po raz pierwszy ukazała się kolejna część jego pięknego ciała.

- Nie wiedziałem, że masz takie mięśnie - wyszeptałem, zbliżając usta do jego klatki piersiowej.

- Dużo rzeczy jeszcze nie wiesz - wymruczał, a jego ręce powędrowały na mój grzbiet, powodując kolejną falę dreszczy przebiegającą w dół kręgosłupa.

Badając ustami każdy skrawek jego ciała i składając na nich krótkie pocałunki, dotarłem w końcu do sutków i usłyszałem zduszony jęk, gdy zahaczyłem o jednego językiem. Pobudzony reakcją Louisa zacząłem zataczać nim kółka, od czasu do czasu na krótko zasysając sutki w swoje usta.

Serce Louisa zaczynało bić coraz szybciej, a i we mnie budziło się coraz większe pożądanie.

Delikatnie masowałem jego brzuch rękoma, a moje usta schodziły coraz większymi krokami na dół. Z ruchu na ruch musiałem coraz bardziej hamować myśli, które już natarczywie podpowiadały mi, abym ściągnął jego spodnie. Ciągle jednak panując nad sytuacją błądziłem językiem po jego mięśniach i ostrożnie dotykałem je palcami, czując, że nawet tymi spokojnymi ruchami spokojnie dotrę do celu.

- Harreh pocałuj mnie - nagle jęknął Louis. Nieco zdziwiłem się tą prośbą, ale szybko wsparłem się na przedramionach i  złączyłem nasze usta.

Szatyn  zaczął mnie całować bardzo namiętnie, a jednocześnie czułem, jak mocno napiera na moje ciało. Dopiero po chwili zorientowałem się, o co mu chodziło.

Ni stąd, ni zowąd nagle to ja znalazłem się na dole.

- Louis przecież jeszcze nie skończyłem! - mruknąłem w proteście, jednak nasze usta wciąż były wciąż złączone co spowodowało, że wszystko to brzmiało jak jeden zduszony jęk. Lou w końcu oderwał się ode mnie i z lekkim uśmiechem na ustach wyszeptał mi wprost do ucha :

- Przecież nie może być tak, że ty się patrzysz na moje mięśnie, a ja na twoje nie mogę. - Po czym przygryzł jego płatek, a rękoma ściągnął ze mnie koszulkę i powtarzając moje wcześniejsze ruchy, zaczął obsypywać moje ciało pocałunkami. Miękkie usta Louisa dotykające mojej skóry - w tym momencie nic lepszego nie mogło się dziać.

Ośmielony tym, jak pewny był swoich poczynań, odważyłem się objąć jego nagi tors swoimi dłońmi. Podczas gdy on zostawiał mokre plamy na moim brzuchu, ja błądziłem po jego plecach, od czasu do czasu wydając z siebie bliżej nie zidentyfikowane  dźwięki.

Jego usta schodziły już poniżej mojego pępka. Mimo tego jak bardzo chciałem, aby zaraz zaczął zdejmować ze mnie spodnie, jedyna działająca jeszcze racjonalnie wobec takich rozkoszy część mojego umysły przypominała mi, że to ja powinienem być pierwszy. Skutkiem tego delikatnie położyłem swoje dłonie na jego barkach, a gdy już spojrzał na mnie - szybkim, zwinnym ruchem wyczołgałem się spod niego i zmusiłem do położenia się na plecach.

Kilka kosmyków włosów niesfornie opadających na jego nieco spocone czoło, spuchnięte, malinowe usta i pełne miłości oczy podpowiedziały mi, że jak na razie wszystko idzie idealnie. Jednak kolejny ruch był już naprawdę znaczący i...

- Dalej Harry - wyszeptał Louis. Tego właśnie potrzebowałem.

Nachyliłem się jeszcze nad nim i czując jego dłonie na swoich policzkach, złączyłem nasze usta w krótkim pocałunku. Potem muskając jeszcze gdzieniegdzie jego ciało zbliżyłem się nareszcie  do rozporka czarnych, obcisłych spodni.

Nie spuszczałem wzroku z jego twarzy. Musiałem czuwać nad tym, czy czuje się komfortowo więc wciąż obserwując jego reakcje, powoli odpiąłem guzik i znajdujący się pod nim suwak. Louis zamknął oczy. Już miałem zapytać, czy wszystko jest w porządku, ale wtedy ponownie włożył swoje ręce w moje włosy, co uznałem za kolejny gest aprobaty. Z małą pomocą z jego strony, czarne rurki wkrótce wylądowały za łóżkiem, a moim oczom ukazał się mocno naciągnięty materiał jego bokserek.

Nachyliłem się niżej, składając na jego brzuchu kolejne pocałunki. Moje ręce niemal same powędrowały do wnętrza jego ud i zaczęły je masować, nieraz zahaczając o nabrzmiałe przyrodzenie i wywołując cichy jęk z ust Louisa. Nie mogłem dłużej czekać. I moje i jego ciało domagało się tego samego. W końcu złapałem więc go jedną ręką za pupę, a drugą ściągnąłem z niego obcisły materiał. Wtedy moim oczom ukazało się wszystko to, o czym jeszcze nie dawno nie mogłem nawet marzyć.

- Harry, pozwól mi też ściągnąć z ciebie spodnie - do moich nieco już zagłuszonych przez budzące się pożądanie zmysłów dotarł cichy głos Louisa.

- Teraz ? - zapytałem szeptem, w międzyczasie nachylając się jeszcze i składając na jego podbrzuszu pocałunek. Lou jednak nie odpowiedział, tylko nieco wysunął się spode mnie, aby mógł łatwiej usiąść. Szybko odpiął pasek po czym subtelnymi ruchami, przy okazji dotykając co nieco i wywołując u mnie ciche  westchnięcia, ściągnął ze mnie spodnie. I na tym nie poprzestał. Gdy uklęknąłem chcąc znowu położyć go na łóżku, on przybliżył swoje usta do moich bokserek i łapiąc mnie rękoma za pupę jak gdyby nigdy nic, zaczął całować mnie przez materiał. Moje podbrzusze już zaczęło szaleć, bo, o Boże, Louis naprawdę bez skrępowania dotyka mnie w tych miejscach.

Musiałem się opanować. To nie mogło tak podążać, bo jeszcze chwila a ja dojdę jeszcze przed jakimkolwiek rozpoczęciem. Ale Louis był taki gorący, a jego usta...

- Oooch - krzyknąłem, gdy bez uprzedzenia wsadził swoją dłoń w bokserki i złapał mojego członka. - Lou, najpierw... ja - wydukałem, nie mogąc opanować się z rozkoszy, gdy zacisnął palce. - Proszę.

Na szczęście nie musiałem prosić go dłużej. Ściągnął ze mnie majtki, ale posłusznie położył się na plecach, patrząc na mnie znowu tym przepełnionym miłości wzrokiem. Tylko że teraz widziałem tam też pożądanie.

Tak, on naprawdę tego chciał.

Wygodnie uklęknąłem na łóżku. Nachyliłem się nisko i zachęciłem Louisa, aby umieścił swoje dłonie na moich barkach. Ja swoje położyłem na wewnętrznej stronie jego ud i  - tak, Boże, nareszcie mogłem go wziąć.

Słyszałem, że Louis wydał z siebie głośny jęk, gdy tylko jego główka jego penisa dotknęła moich warg. Uśmiechnąłem się sam do siebie, bo wiedziałem, że wszystko jest okej a ta sytuacja zbliży nas do siebie już niebywale.

Delikatnie obdarzałem jego członka kolejnymi pocałunkami, od czasu do czasu przejeżdżając po nim dłonią. Louis zacisnął swoje palce na moich barkach i czułem to, czułem, że prosi o więcej. A ja dzisiaj nie mogłem zrobić nic innego jak tylko spełniać jego zachcianki. Dlatego pomogłem sobie dłońmi i po chwili jego członek zniknął  w moich ustach.

Najpierw poruszałem ustami powoli, chcąc go przyzwyczaić do sytuacji i upewnić się, że wszystko jest w porządku. Jednak czułem, jak Louis zaczyna wić się pode mną i głośniej oddychać, a jego ręce znalazły się już na moim karku, zmuszając do coraz szybszego stymulowania jego członka. W końcu Louis sam, swoimi rękoma nadał takie tempo, że nie mogłem nadążyć z łapaniem oddechów, a główka jego penisa zaczęła odbijać się od tylniej ścianki mojego gardła. Musiało mu być dobrze. Czułem, jak niespokojne jest jego ciało a do moich uszu dochodziły coraz to głębsze oddechy i pojękiwania. Jego członek nagle zaczął pulsować w moim gardle, a jego palce mocno zacisnęły się na moich włosach.

- O mój Boże, Harry, kurwa, Harry, nie mogę już, zaraz skończę ... - powtarzał bez przerwy, powodując że i moje serce, zaczęło bić już w niesamowicie szybkim tempie. Jego biodra unosiły się rytmicznie, powodując że moja twarz niemal odbijała się od nich. Już sami nie nadążaliśmy za sobą, nasze ciała były mokre od potu, aż w końcu usłyszałem bardzo donośne :

- TAAK, HARREH, TAAK, O BOŻE ! - i poczułem lepką ciecz, spływającą do mojego gardła.

Zrobiłem jeszcze dwa, wolne ruchy ustami, obserwując w tym czasie ciało Louisa. Jego klatka piersiowa unosiła się i opadała w niemiarowym tempie, a on próbował złapać jakiś głębszy oddech. Był zamroczony, co wywnioskowałem po błądzących oczach i niezbyt skoordynowanych ruchach kończyn.

Więc było dobrze.

- Harry, jak tak można, to było... nieziemskie! - wydukał, już ochrypłym od jęków głosem, uświadamiając mnie tym samym, że wysnułem dobry wniosek. Wspiąłem się wyżej na łóżko i zająłem miejsce tuż obok niego, zaczynając bawić się jego włosami.

Gdy Lou uspokoił nieco swój oddech, odwrócił się w moją stronę tak, że nasze twarze dzieliły raptem milimetry. Odgarnął z mojego czoła kilka opadających na nie loków i czule pogładził mój policzek.

- Dziękuję za wszystko Harry - powiedział cicho, wywołując na mojej twarzy uśmiech. - Nie tylko za to, co zrobiłeś przed chwilą. Dziękuję ci za to, że przywróciłeś mnie do życia. Gdybyś nie spróbował... Nie sądziłem że kiedyś będę tak szczęśliwy jak jestem teraz.

- Nie ma nic ważniejszego dla mnie, niż twoje szczęście Lou - wyszeptałem, muskając jego wargi. - Myślisz, że od dzisiaj seks będzie ci się kojarzył z przyjemnością?

- Po czymś takim, nie mógłby kojarzyć się z niczym innym. - odparł, patrząc wprost w moje oczy. - Kocham cię.

- Ja ciebie też skarbie. - zapewniłem, po czym nasze usta znowu złączyły się w namiętnym pocałunku.

W tym momencie byłem najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Udało się. Ten szalony plan, który wymyśliłem jeszcze w więzieniu, który miał tak nikłe szanse na powodzenie - okazał się skuteczny. Ba, a jaki dostałem jeszcze bonus?

Nie planowałem tego, że będziemy razem. Nie śmiałem nawet o tym myśleć. A wspólny seks? W życiu nie przypuściłbym, że będę kiedykolwiek z Louisem dzielił łóżko.

Ale nie to było najważniejsze. Najważniejsze było to, że obaj wróciliśmy do życia. Byliśmy już normalnymi ludźmi, z normalnymi problemami i potrzebami. Ja przestałem być facetem z więzienia, a Louis przestał być osobą z przeszłością. Liczyło się tylko to, co teraz. A teraz było wspaniale.

- Kochanie, a z czym tobie będzie się kojarzył od dzisiaj seks? - zachichotał Louis, drażniąc przy tym skórę na mojej szyi.

- Do czego zmierzasz? - zapytałem niepewnie.


- Do tego, że chyba najwyższy czas aby zająć się twoim małym przyjacielem. - zachichotał ponownie i oboje zniknęliśmy w skopanej, białej pościeli.

___________________________________________________________________________________________________

Ta daaam, tak oto ostatni rozdział LET  ME FIX WHAT I DESTROYED, oczywiście nie licząc epilogu, który będzie swoistym podsumowaniem całego opowiadania.
Powiem Wam szczerze, że fakt iż ostatnio +18 pisałam bardzo dawno temu plus jeszcze potrzeba opisania tego tak delikatnie i wyszły mi prawie dwa dni wyjęte z moich ferii! Dlatego już tutaj zachęcę Was do zostawienia opinii w komentarzu, jeżeli oczywiście zdecydowaliście się przeczytać :D
Boję się trochę, haha :D
No dobra, co tu będę się rozwodzić, podsumowanie będzie pod epilogiem ;d Nie będę już Was ganić za lenistwo przy dodawaniu komentarzy ani chwalić za to, ze jak już piszecie to takie, że albo mi sie ciepło na sercu robi, albo nie mogę wytrzymać ze śmiechu, na to czas jeszcze przyjdzie.
Zostawiam więc Was z tym rozdziałem, na trochę dłużej. Epilog pojawi się w piątek za tydzień, tak na rozpoczęcie weekendu. Mam nadzieję, że odpowiada :)
Także trzymajcie się cieplutko, pojawię się niebawem :))
Wasza Natalia :*
@lifetastegreat

PS. Moje pierwsze +18 pisane po osiemnastce, haha

60 komentarzy :

  1. Pierwsza ;)) Ide czytac !!
    Wiktoria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowity rozdział! Bedzie mi brakować tego opowiadania ;c
      Pozdrawiam Wiktoria ;)

      Usuń
  2. Druga aaaa idę czytać gdisbdoebdihdbf
    @Liamakamyair

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mój boże bdjjfofnfjrbrkehe to jest genialne!
      Pisnslenkejdbswjks chciałabym powiedzieć coś konkretnego ale jedyne co mogę w tej chwili powiedzieć to ndkdbdldndodjsojdbd
      Szczerze mówiąc nie jestem fanką scen &18 ale ta jest perfekcyjna!
      Szkoda że to ostatni rozdział i został już tylko epilog :(
      Ale mimo to czekam z niecierpliwością na epilog!!
      @Liamakamyair

      Usuń
  3. Rezerwuję 3 komentarz XD - Tuńczyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jest happy end! jeeej - ten rozdział jest aabshjldbhkasldbsa. Pozwolisz mi się nie rozpisywac tak jak zawsze starałam się to robic? :D Po prostu nie wiem co napisac XD Dzięki, wg powtarzam się, ale ta historia jest piękna i ciekawa. To był dobry pomysł. Z niecierpliwością czekam na epilog, szkoda, że już koniec :c KC nasza pisarko :*** - Tuńczyk

      Usuń
  4. IDEALNY, WSPANIAŁY, KOCHAM MOCNO ♡

    szkoda że to już koniec :(
    /@tbhidkandidcx

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham Cię ♥ Jak mijają ostatnie dni ferii? hahahaha U mnie jutro już się rozpoczynają, albo raczej w niedziele (po studniówce). Rozdział jest wspaniały i mimo tego, że dawno pisałaś scenę +18 wyszedł ci fenomenalnie. I tak! Znalazłam czas, bo dzisiaj się lenie... Ciesz się ostatnimi dniami ferii kochanie i życzę weny ♥

    @ania95_official
    lovehatefriendshipfame.blogspot.com
    xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak to ostatni rozdział? :( Nie rób mi tego :( rozdział jest świetny, specjalnie zrobiłam sobie herbatkę jak przeczytałam, że to ma być najdłuższy rozdział jednak potem tak się wciągnęłam, że zapomniałam o herbatce a tu nagle koniec rozdziału :p tak zapytam jeszcze czy masz zamiar zacząć kolejne opowiadanie czy może przerywasz pisanie i zajmujesz się nauką do matury? ;)
    @girl_lovesdraco

    OdpowiedzUsuń
  7. O MÓJ BOŻE O KURWA O M F G JDBFJEBFBDNE TO JEST TO JEST TO JEST PO PROSTU O BOZE TO JEST TAKIE TAKIE PIEKNE I PELNE UCZUC I JDBEJFJE I MATLO LOUIS I HARRY KTORY SIE TROSZCZY O NIEGO I MATKO BYL TAKI DELIKATNY I JEZU ROZPLYWAM SIE I PO PROSTU NIE UMIEM TEGO WYRAZIC. TEGO WSZYSTKIEGO CO SIEDZI MI W GLOWIE TO JEST PO PROSTU NIE DO OPISANIA I NIE CHODZI MI TYLKO O. +18 (KTORE BYLO NAJWSPANIALSZE NA ZIEMI) ALE O TO WSZYSTKO TE UCZUCIA TA MIŁOŚĆ. ICH HISTORIA. LOUIS TYLE PRZESZEDL I HARRY I WRESZCIE LOU SIE PRZELAMAL I TO WSZYSTKO JEST TAKIE CUDOWNE A TY MASZ TAK WIELKI TALENT ZE NAWET NIE WIEM JAKIMI KOMPLEMENTAMI MAM CIE OBSYPAĆ. JESTES F-E-N-O-M-E-N-A-L-N-A.
    Twoja największą fanka(:D) :
    @cutelarreh

    OdpowiedzUsuń
  8. Aww skarbie swietny rozdzial. Jednoczesnie nie moge sie doczekac nastepnego ale tez nie chce zeby to byl juz koniec ajdgajdhajgshs :( @ruszcyca

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow....
    Zdecydowanie to mój ulubiony rozdział (taa, ja zboczona :])
    Jakbyś mnie teraz widziała, jak się śmieję.
    Och, co Ty, a raczej Twoje opowiadanie ze mną robi? hahaha, oczywiście w pozytywnym sensie.
    Szkoda, że to już ostatni rozdział, ale wszystko co dobre, kiedyś się kończy.

    Rozdział +18 wyszedł Ci super, sama bym tego lepiej nie opisała :D
    Mam nadzieję, że ferie mijają Ci świetnie.
    Życzę weny i czekam na epilog.
    Kocham ♥

    Dominika.

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny rozdział, nic co dobre nie trwa wiecznie xd
    Czekam na epilog z niecierpliwością

    OdpowiedzUsuń
  11. omg! ten rozdział był taki....wspaniały...ten koniec mnie przeraża... nie chce końca....niech nwm...Liama porwie ksiądz i oni będą go szukać...głupoty pisze ale nie chce końca :(...a co do rozdziału...omomomom umieram ze szczęścia....krótki kom ale jaki pożyteczny! a jaki ambitny...więc....zacytuję Hazzę..... "jestem za leniwa" haha @niewidoczna_

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział jak zwykle cudowny <3 Szkoda, że to już koniec :c
    Mam nadzieję, że masz pomysł na kolejne ff ^^ Bo naprawdę masz talent. Idealnie wszystko opisujesz i co tu dużo mówić. Nie mogę się doczekać epilogu xx
    @Komandor_Horan

    OdpowiedzUsuń
  13. jejku cudownie! Harry tak się bał, a tu proszę jaki Louis chętny! haha :) Czekałam na ten rozdział z niecierpliwością, a tu taka miła niespodzianka. Zaspokoiłaś moje wyobrażenia o ich seksie XD. JESTEŚ NAJLEPSZA!xx
    @louiloveya

    OdpowiedzUsuń
  14. Haha czekałam na tą akcję odkąd dowiedziałam się o całej fabule opowiadania (nie, nie jestem jakaś niewyżyta xd) Bardzo chciałam wiedzieć, jak opiszesz intymność, między osobami po wielu przejściach. Nie zawiodłam się.
    Fajnie, że towarzyszyła temu delikatność i troska. No i spore zaskoczenie, że Louis szybko się przełamał :)
    Nie masz się co zadręczać wyszło ok :D
    Nie jestem w stanie napisać czegoś więcej- obiecuję, że napiszę jakiś kreatywny komentarz przy epilogu (swoją drogą szkoda, że już epilog :"( ehh..)
    Życzę ci duużo weny kochanie ;**
    http://larrystylinson-stories.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie wiem co mam powiedzieć ;c
    Kocham to opowiadanie i strasznie ciężko będzie mi się z nim rozstać ;c
    @Little_Agnes1D

    OdpowiedzUsuń
  16. Miałam taką nadzieję, że nie będzie tu +18 ale widzę, że nie można mieć wszystkiego niestety. Cóż, i tak to uwielbiam. hahs

    OdpowiedzUsuń
  17. Cudowne. Po prostu cudowne. Nic więcej nie mogę wydusić. Louis tak trochę... Zaskoczył mnie tą pewnością siebie. Zarówno teraz, jak i poprzednio Pocałunek, a teraz.. seks? Wow. Ale rozdział jest fenomenalny ;*
    Nie chcę końca tego opowiadania ;c
    "PS. Moje pierwsze +18 pisane po osiemnastce"
    Hahah, no to było szczere xD
    Mówiłam, że rozdział cudowny? ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. piękny rozdział tylko że ja jestem niewyżyta i wiesz myślałam że walniesz jeszcze ich taki wspólny seks ale nie przejmuj sie bo to ja jestm taka nienormalna :D

    OdpowiedzUsuń
  19. O moj boze ten rozdzial jest taki piekny awh. Czytalam go 20 min. Nie wiem od czego zaczac. Moze od tego, ze jestem mega szczesliwa, ze Lou w koncu sie przelamal i sprobowal seksu z Harrym? Tak, bardzo sie ciesze z tego powodu. Harold oczywiscie delikatny jak zawsze :) fajnie, ze Lou byl taki pewny siebie, a te mycie zebow? Haha juz zaraz maja uprawiac seks, a tu nagle sory, kochanie musze umyc zeby haha. Nie nic. Nie moge uwierzyc, ze to juz ostatni rozdzial... kiedy to tak szybko zlecialo? :c ugh no to do piatku, kocham cie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. :< jak to koniec? buuuu .. słyszysz mój płacz rozpaczy? takie to wszystko piękne .. delikatne i przepełnione miłością :) na takie larry moments czekałam cały czas :) dziękuję Ci za cały poświęcony czas temu opowiadaniu, za Twoją cierpliwość względem niecierpliwych ludzi :) za Twoją wyobraźnię :) umilałaś mi ostatnie kilka miesięcy swoją chęcią pisania i za to Ci dziękuję aniołku ♥ @zaynakamyhero

    OdpowiedzUsuń
  21. cudowne po prostu *____* kocham Cię dziewczyno:**
    będziesz pisała jeszcze jakies fanficton po tym?:)

    OdpowiedzUsuń
  22. cuajabhcuiwkvfjqbvsukx zajebiste zajebiste kooooocham too!!!! *.* <3 <3 <3 wreszcie to zrobili!! i po prostu super opisujesz ich uczucia!! :D smutno mi że to ostatni rozdział :,c co ja zrobie bez mojego ulubionego fanfiction?? so czekam jeszcze na epilog :) @loufucksh4rry

    OdpowiedzUsuń
  23. to, że rozdział jest świetny jest oczywiste. Najbardziej mi szkoda, że tak szybko się żegnamy z tym opowiadaniem, a niedawno był 10 rozdział... ehh...
    Cieszę się, że nie przeciągałaś tego w nieskończoność, ale ta wersja Larrego jest tak niesamowita, że mam niedosyt. Mam też nadzieję, że wpadnie Ci do głowy jakiś pomysł na ich dalsze perypetie... :)
    Tak ogólnie to traktuję ten rozdział jako moją nagrodę za zdobycie tytułu inżyniera ;p
    Pozdrawiam
    @nala292

    OdpowiedzUsuń
  24. Suuper rozdział +18 udał ci się bardzo!!
    Szkoda ze został tylko epilog zakochałam sie w tym opowiadaniu!!!
    Świetnie piszesz!! Pozdrawiam Karolina :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Idź się bujać! JAKI KURWA KONIEC. Jak to teraz piszę, to aż mi się chce płakać. Serio. Co z tego, że będzie epilog? Ja tak bardzo się zakochałam. POWIEDZ, ŻE MASZ ZAMIAR ROZPOCZĄĆ KOLEJNE OPOWIADANIE!! Jeśli tak, to kłanam się i zapewniam, że będę czytać!

    A teraz rozdział.
    Hm... To było tak bardzo zajebiste... że umarłam. (Wiem, pisałam to z pięć razy, alr każda informacja o nowym rozdziale sprawia, że zmartwychwstaje. A co? Nie tylko Jezus mógł!)
    To było naprawdę delikatne i te przemyślenia Harryego... normalnie widać, jak bardzo się kochają. Nie trzeba słów. To zdecydowanie Louisa też było urocze... Wszystko zaplanował i zacziągnął Harryego do łóżka. Rozpływam się.
    Niepokoi mnie tylko jedna rzecz. Dlaczego Louis powiedział 'chyba najwyższy czas zając się twoim małym przyjacielem'. Czyżby z Harrym było aż tak żle ;) lool

    Ps: Rozwaliło mnie to 'moje pierwsze +18 napisane po osiemnastne'. Zaliczyłam kolejny zgon...

    Koocham. Nigdy nir ppuszczę i będę czytać nawey setny raz z rzędu!! <3

    OdpowiedzUsuń
  26. O boże i the end, zakończyliśmy to wszyscy wspólnie, przeżyliśmy tyle dobrego, razem plakalismy, razem samialismy się będzie fest brakowało mi tego.opowiadania, liczę na.następne świetne opowiadanie bądź oneshota xd, Oh 18+ ty zboczuszku nie no Przeczytaniu kilkudziesięciu opowiadań opowiadań o larrym tym samym w każdym scenkę +18 mogę potwierdzić ze znam na.pamięć kamasutre xd

    OdpowiedzUsuń
  27. KOCHAM CIE ! TO JEST TAKIE EJXHWJCHWKCKE ALE NIENAWIDZE CIE ZE CHCESZ KONCZYC TO ZAJEBISCIE GENIALNE DZIELO. MYSLALAS O NAPISANIU KSIAZKI ? *PLACZE SB* NIE CHCE ZEBY TO JUZ BYL KONIEC...

    @larry16_stans

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie,nie,nie,nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
    jak to koniec ? :C
    Tyle śmiania się, płakania mjhcbjdhbc :C
    Rozdział cdmsjhfjhfd cudowny
    to całe opowiadanie cudowne i to poprzednie też cudowne i w ogóle wszystko cudowne *.*
    Czekam na epilog chociaż nie chce żeby to był koniec *płaczę, nie chce końca*
    Będziesz może pisać kolejne opowiadanie ?
    *-*
    Byłoby ekstra *o*


    @lourexx

    OdpowiedzUsuń
  29. Nie chcę końca. To opowiadanie jest tak niesamowite że aż brak mi słów. Na prawdę masz ogromny talent , nie , nie ty mssz dar dziewczyno !
    Rozdział przepełniony miłością , pożądaniem , pięknem....cudowny , na prawdę cudowny.
    Scena +18 wyszła mega ! Zaczytalam się i nie chcialan końca. Taki delikatny Harry i ten pewny siebie Louis...e końcu im się udało.
    Opowiadanie jest idealne jednym słowem , gratuluję ci !
    @SWAG_BITCHES

    OdpowiedzUsuń
  30. OMG!!! Babo, ty wiesz jaki ty masz talent?! Brakuje mi słów by opisać ten rozdział, ale spróbuje. Może tak rozdział jest taki... słodki, przepełniony miłością, opiekuńczością i czułością, a przede wszystkim subtelnością! ! Kochana nawet nie wiesz jak mi się podoba! Ale nie chce końca! A jak już koniec to wymyślaj następne! Ta ich miłość jest taka piękna! Harry niepewny w 'tych' sprawach to całkowite przeciwieństwo tego co było na samym początku! To piękne (naprawdę nie ma innego słowa by to opisać), jak ta znajomość ich obu zmieniła! Jak to wszystko się potoczyło! Możesz być z siebie dumna, że napisał taką piękna scenę +18 po 18! I oczywiście, że stworzyłaś takie cudowne (nie jedno) opowiadanie! DZIĘKUJE! Miałam wielkiego banana na twarzy w trakcie czytania i teraz też! Masz ogromny talent! I gratuluje Ci go ogromnie (i trochę zazdroszczę)! Kocham Cię i dziękuje za wszystkie twoje opowiadania (te już napisane i te, które dopiero, mam taka nadzieje powstaną)!
    Marzena ze Śląska

    OdpowiedzUsuń
  31. Japierdole to poprosty bylo genialne *0* Awwww ;3 Nie no ja niechce zeby sie juz konczyl <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 GENIALNE / @only_we_are

    OdpowiedzUsuń
  32. hehe wyobrażałam sobie kiedyś jak to będzie ale nie aż tak dokładnie :) nie skomentuję z mojego konta google bo nabijam wyświetlenia teledysku. Ally W. :)

    OdpowiedzUsuń
  33. genialne *..*
    haha. oczywiście czytałam całe ale scenke +18 już po ściągnięciu ubrań ominęłam do skończenia no wiesz..
    a pod koniec tak słodko *..*'
    jejku ostatni roz. przed epilogiem :<
    smitne ;<
    mam nadzieję że zaczniesz nowe opowiadanie o larrym bo twój 'umysł' jest genialny XDD
    <3
    haha
    jeju.
    to opowiadanie jest takie lakfnm *..*
    i wytrzymałam do końca [prawie ;p ale wytrzymam do końca]
    matko..
    <3

    OdpowiedzUsuń
  34. Matko! Ten rozdział jest genialny <3 Nawet nie wiesz jaka przyjemność sprawiłaś mi tym rozdziałem, zwłaszcza że ten tydzień to była jakaś masakra, ledwo żyję. Ale tylko jeszcze jeden egzamin i po sesji XD uff..

    OdpowiedzUsuń
  35. Niesamowite ^^ Cudo po prostu, Larry na którego czekam od początku ;p Fajnie, że pisałaś to z perspektywy Hazzy <3 No, co tu dużo mówić, uroczy Larry +18, czyli wszystko, czego pragnę ^^ Wielka szkoda, że to już końcówka, ale na łzy będzie czas pod epilogiem ;p Kocham :-*
    @fallensoul19

    OdpowiedzUsuń
  36. Po pierwsze przepraszam, że z anonimka, ale ciągle odświeżam Midnight Memories, więc jeśli zaloguję się na konto google, to automatycznie na YouTube, a tego bym nie chciała ;p
    Po drugie przepraszam, że komentuję tak późno, no ale jakoś tak samo wyszło.. W zasadzie nie mam zielonego pojęcia czemu.. Wybacz mi :c
    Po trzecie: hioghergheghoialhfwi omfg !!!!!! bhgurighuierghuihgwiohg Nie wierzę, że to się stało *^* Normalnie jestem w szoku <.< Powiem Ci szczerze, że idealnie Ci to wyszło, Kochana <3 Mimo przerwy to naprawdę pięknie :3 Najbardziej chyba urzekł mnie Harry, który tak bał się tego wszystkiego, nie wiedział dokładnie do jakiego stopnia mógł się posunąć..To było takie słodkie ;3 To wszystko wyszło tak delikatnie i subtelnie, no po prostu bosko *^* To nic, że nie mam 18 lat xD i tak przeczytałam wszystko :P Ej, no bo jak mogłabym coś takiego przegapić? No proszę Cię, to jest zbyt hioghreiogjldkgvn, żeby tego nie przeczytać, mam nadzieję, że mnie rozumiesz ^.^ Wielka szkoda, że to już końcówka ;c Strasznie się przywiązałam do tego opowiadania, z resztą jak i do poprzedniego, więc mam nadzieję, że powstanie i kolejny :3 Nie ukrywam, że mi się marzy :D
    Cóż by tu jeszcze dopisać? Aaa no tak, rozwalił mnie moment, gdy Harry mówi "Nie wybaczyłbym sobie, gdyby nasz pierwszy raz miał smakować kurczakiem." Jezu, myślałam, że padnę xD
    No a tak to chyba tyle... Więc czekam do epilogu, a potem już tylko łzy i nadzieja na następny piękny blog (o czym wspomniałam wcześniej).
    Kocham Cię <3
    //@ShipperMonte

    OdpowiedzUsuń
  37. Ojej, ojej, ojej :D Nie wyobrażałam sobie czegoś taak słoodziaśnego <3 To było po prostu genialne, słodkie, piękne, noo, czego tu chcieć więcej? Nie sądziłam, że Harry tak będzie to wszystko przeżywał, ojć Hazz -_- | Ale okey, martwił się, to dobrze, bo dobrze, prawda? No właśnie, też tak myślę :D Wszystko to, połączyłaś tak IDEALNIE, że słów mi brak! Ah, to takie aiofhoashofhsio, Kocham <333, Także czekam na Epilog, który, zapewne, będzie tak samo genialny, jak caałaa reszta :) Strasznie smutam, że to już koniec, wiesz? Nieee, ale opowiadanie, jest tak wspaniałe, że kjowahli ooo :' ) Okey, to ten..., się żegnać będę..Byeee :D

    Oczywiście, jakby ktoś chciał, to zapraszam do mniee!!
    http://harryeoandlouliet.blogspot.com/
    Opowiadanie o Larry'm, jest dopiero taki ''prolog'' Ale to by było tyle łode mnie :D Kocham Cię
    <3333

    OdpowiedzUsuń
  38. Hej. /starsza młodzież/ Nie no mistrzuniu!!!!!! Chylę czoła dla Twego talentu. Mistrzuniu i tyle nic dodac nic ująć. Jesteś wielka / oczywiście nie gabarytowa/ tak bardziej duchowo. Talent ogromny!!!! Śliczny rozdział, piękny, delikatny, pełen miłości , czułość, taki ... nie wiem jeszcze jak go opisać. Po prostu super. Podobała mi sie scena seksu - nie zawiodłam się. Przez każdy ruch Harrego przebijała delikatność. Potrafił się powstrzymać, dla niego najważniejszy był Lou i to jak on się czuje o rany, jego dobro! Swoje zepchnął na dalszy plan i to było wszystko czego mi osobiście było trzeba w tym rozdziale. Hazza po raz kolejny udowodnił że ponad wszystko kocha Lou. Ludwiczek jest dla niego na pierwszym planie i myslę że im wyjdzie.Taki własnie wyobrażałam sobie koniec, nie dopuszczałam do śiebie innej opcji. Scena seksu jak najbardziej na TAK - niezła, romantyczna. Haroldzie nie zawiodłeś mnie wciąz i nadal jestem z Ciebie dumna, już prawie zapomniałam o tym co zrobiłeś przedtem - cooooo toooo było???? no widzisz zapomniałam, stara jestem mam sklerozę!!! Tak trzymaj, dalej pokazuj Lou jak bardzo go kochasz - on tego potrzebuje!!! Zreszta każdy potrzebuje jak wiadomo. LOu słodziaku ty mój szacun za to jak z tego wyszedłeś, za to jaki jesteś. Nie przestawaj cieszyć się zyciem, nie przestawaj kochać Harrego i nie przestawaj wierzyć że jesteś jedyny, wyjątkowy, niepowtarzalny, bo dla Harrego taki jesteś!!!! Tylko to się liczy pamietaj! Autorko moja kochana opowiadanie cudne. Słowa powinny być zbędne, ilośc komentarzy świadczy o tym i wszystkie prawie są na Tak - pojedyncze coś tam maja jakieś zastrzeżenia ale i takie muszą być. Ogólnie to ja Ci wystawiam 6 na semestr!! Czekam na epilog i inne Twoje opowieści. Nie zmieniaj się, ja też się nie zmienię !!!!!!1 hahhahahhahhaha. Odmeldowuję się ! Czuwaj!

    OdpowiedzUsuń
  39. hej! hi! hello!
    więc na początku przepraszam Cię najmocniej za to że komentuje dopiero dziś, kiedy to rozdział był już w czwartek, o czym dobrze wiedziałam... ale ku mojemu niezadowoleniu musiała tego dnia przeczytać "Dziady" i jeszcze się uczyć... czas mnie strasznie ograniczył i chciałam to zrobić szybko bo nie mogłam się doczekać... ale po tym jak zobaczyłam czerwoną czcionkę na początku rozdziału nauka zajęła mi jeszcze więcej czasu więc rozdział przeczytałam dopiero w piątek na zastępstwie... potem w domu miałam do przerobienia ok 1000 zdjęć (w czego trakcie nadal jestem, ale postanowiłam zrobić sobie przerwę aby trzasnąć tu oto ten komencik) do tego wczoraj doszła premiera Midnight Memories i siedzenie przez jakąś godzinę i obserwowanie genialnej bardzooo anty hetero miny Louisa :3 i wyszukiwanie Larry Moments i tak trochę się zeszło, ale już komentuje. :D
    Zacznę od tego że jest mi go ciężko napisać nie tylko z braku czasu ale też dlatego że jest to ostatnio rozdział i zdawałoby się że im dłużej będę przekładała napisanie tu kilku słów tym później to wszystko się skończy... Ale tak nie jest. przecież nie będziesz czekała na mój komentarz xdd
    O-S-T-A-T-N-I. tak. bardzo. mi. szkoda. przykro. żal. smutno. źle. tęskno(już)
    Kurczę prawie nigdy tak nie było ale nie do końca .podoba mi się ten rozdział. Może rozdział to źle powiedziane. Bo napisany jest WOW(z resztą jak zawsze), pisałam w poprzednim komentarzu "trochę porno, trochę wysoka kultura"- zgadłam :D na przecież musiało tak być :D Miłość. Pożądanie. Namiętność. Romantyczność. Taki uczucia *.* Zauważyłam to że minęło sporo czasu. Jest marzec. Są ze sobą już z tego co dobrze ogarniam 9 miesięcy. Wiec, tak racja, mogą być gotowi na więcej. Jednak jeśli z rozdziału na rozdział mija tyle miesięcy czytelnik nie do końca jest w stanie pojąć że Lou chcę współżyć z Hazzą. Który tak go przecież skrzywdził, to wszystko jest zbyt blisko siebie z punktu widzenia odbiorcy... jednak dla nich jest to już zupełnie naturalne... i jakby głębiej na to popatrzeć rzeczywiście tak jest... nie wiem czy mnie rozumiesz?? Mam nadzieje że tak.
    czekaj! następna część xd @K_Plewinska

    OdpowiedzUsuń
  40. Z drugiej strony szkoda że tak to rozwinęłaś.. Liczyłam na coś więcej. Od czasu kiedy zaczęłam domyślać się że Harry czuje coś więcej a i Lou nie jest tak wcale obojętny. Zastanawiałam się czy nawet tworzyłam w głowie obrazy tego jak to Harry(tak tak bardzoooo zakochany, ten którego tak pokochałam w twoim opowiadaniu :3 ) "oswaja" Louisa ze światem. Wiem że nauczył go żyć na nowo, bo przecież gdyby nie Styles (z którego to winy było jak było)to Tomlinson nadal byłby tym zamkniętym w sobie, bojącym się kolesiem z przeszłością który płakałby za każdym razem "gdy zdawał sobie sprawę, że będzie do końca życie samotny przez swoją psychikę"(tak, to fragment bodajże z 10 rozdziału, i tak znam niektóre fragmenty tego ff na pamięć...) jejku jestem taka wielowątkowa... chyba mnie nie zrozumiesz... ale cóż może jednak będzie to możliwe. Mówiąc Harry oswajał Louisa ze światem mam na myśli to że w mojej głowie widziałam to że powoli małymi kroczkami mijają kolejne etapy do czasu aż będą gotowi do tego aby ich związek wkroczył na etap który właśnie w tym rozdziale przeczytałam. Widać że jest dobrze... Ale chciałabym dowiedzieć się jak to wszystko przechodzili.... (kilka miesięcy to spora luka w czasie. nie sądzisz? :D ) Nie przeczytałam też o tym jak po raz pierwszy mówią sobie "kocham"(bo nie powiedzieli, prawda? :) mogło mi umknąć, ale nie sądzę) ciekawi mnie to kto "przyznał się" pierwszy :D
    Po prostu są to rzeczy, które chciałabym przeczytać właśnie tu a ich nie było. Tyle co do zastrzeżeń. mam nadzieje że nie odbierzesz tego jako hejty. ostatnio dużo ludzi mówi mi że hejtuje a ja nawet nie zdaje sobie z tego sprawy, jeśli miało to miejsce, przepraszam nie o to chodziło. :D
    Jeśli chodzi o resztę to nie oczywiście cudownie że wszystko cały czas nie mogę pojąć tej zmiany Louisa. Jednak cuda się zdarzają. A ludzie zasługują na drugą szansę i stają się aniołami. (taka wzruszająca mnie moja refleksja- co ze mną nie tak?!)
    Czyli jak? Jak wejdę tu w piątek zobaczę Epilog? (wcale się z tego powodu nie uśmiecham a szczerze dołuje mnie to). Nie wiedziałam że można się tak związać z słowem pisanym. Żadna książka nie podziałała na mnie jak to ff. chociaż ostatnio myślałam że inaczej działająca na mnie książka to "niezbędnik obserwatorów gwiazd " jednak ty ją przebijasz. To opowiadanie jest o wiele głębsze! nawet mimo jak nazwa wskazuje gat. fiction... ;)
    Tak. może po piątku się pozbieram. Żyję tym opowiadaniem. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale jest mi ciężko... Pewnie nie tylko mi innym też. Będę strasznieee tęsknić z tą historią.... dobra nie żegnam się jeszcze xd
    Haha. miałam się nie rozpisywać a od jakiś 25 minut siedzę i piszę tego komenta. Wiec chyba jest taki trochę długi. Przepraszam ale nie mam siły sprawdzać błędów czy to ortograficznych czy składniowych. Jak się coś pojawi wybacz :*
    Kocham. Czekam. Pozdrawiam. <3

    @K_Plewinska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + z racji tego że Hazza ma dziś urodziny to życzyłabym mu tego aby był z Lou właśnie tak szczęśliwy jak w Twoim ff. :D

      Usuń
  41. Boże, scena miłosna była taka idealna... Aż brak mi słów... Cieszę się, że Harry i Lou są szczęśliwi. Z drugiej strony jestem smutna, bo to już prawie koniec ;c. Szkoda, będę strasznie tęsknić za tym opowiadaniem. Naprawdę cieszę się, że natknęłam się na nie w odmętach internetu ;). Kocham to fanfiction, było naprawdę przepiękne <3. Czekam na epilog, pozdrawiam i kocham <333333
    Love ya xxxxxxxxxx

    OdpowiedzUsuń
  42. Jesteś mistrzem delikatnosci bylo slodko

    OdpowiedzUsuń
  43. W końcu mam czas, aby skomentować. Trochę późno, ale ważne, że komentuję :)
    Nie moge uwierzyć, że to już koniec. Tak jak poprzednie, czytałam to opowiadanie na bieżąco, rozdział za rozdziałem. Zawsze ze zniecierpliwieniem wyczekiwałam na następny post. Te 25 rozdziałów tak szybko minęło, a ja każdym się przejmowałam. Przeżywałam wszystko razem z Louisem i Harrym - ich kryzysy, pomyłki, zbliżenia, szczęśliwe i smutne chwile. Cieszyłam się każdym, nawet niewielkim krokiem Louisa, który zbliżał go do Hazzy. Na dodatek muzyka na twoim blogu świetnie nadaje klimat do czytania. Nie mogę się doczekać epilogu, ale smuci mnie fakt, że to już będzie ostateczny koniec "Let me fix what I destroyed".
    Wspaniale piszesz i dziękuję, że podzieliłaś się z nami swoim talentem. ♥

    PS To że kończysz te opowiadanie nie oznacza, że możesz sobie odpocząć. Po epilogu czekam na prolog następnego !
    @_forceless_

    OdpowiedzUsuń
  44. CZekałam na ten rozdział tyle czasu awwwwwwwwwww poprostu jest afdhojionfgvsduhieskjtgweoihsew i disghesidhsghsho i wg super, śliczny <33333 przepraszam, że dodaje kom tak żadko, ale lekcje, szkoła i wg, a jak czytam to na komórce, gdzie nie mogę dodawac kom :/ ale rozdzaił śliczny jak zawsze xx i czkam na kolejny :3 tylko tak jakoś nie mogę ogarnąć tego czasu, bo dopiero co pamiętam, jak zaczynałaś :,) @EFlegiel

    OdpowiedzUsuń
  45. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  46. Nominuję Cię do Liebster Award! Więcej informacji na blogu: http://twobodies-onesoul-onedirection.blogspot.com/ . Gratulacje! :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Jezu jezu jezu cuudooo. Nie moglam wczesniej przeczytac a juz nie moglam wytrzymac. Swietnie piszesz !! Ten rozdzial niesamowity ♥ masz pomysl na jakies nowe opowoadanie ? Jejku nie jestem larry shipper ale to wciaga ♥♥♥ /paulina @PModzelewska

    OdpowiedzUsuń
  48. Z wyszczerzem godnym konia chcę cię powiadomić o nominowaniu cię do Libster Awards na moim blogu ;) Więcej informacji na:
    http://larry-stylinson-and-angel.blogspot.com/p/co-to-jest-liebster-awards-nominacja-do.html
    ♥_♥

    OdpowiedzUsuń
  49. Nawet nie wiesz, jak mi przykro, że to już koniec tego fanfiction! Czytałam od samego początku i najpierw byłam trochę sceptycznie nastawiona to tego. Wydawało mi się, że skoro taka fabuła, to raczej nie dla mnie. Ale po kilku rozdziałach się wciągnęłam i zakochałam. Nic nie działo się za szybko ani za wolno, było po prostu idealnie. I jeszcze chciałam napisać, że możesz czuć się wyjątkowo, bo ja NIGDY nie komentuję żadnych rozdziałów ŻADNYCH opowiadań. Ale to opowiadanie kocham tak bardzo, że musiałam. I świetnie piszesz, więc mam nadzieję, że to nie koniec twojej przygody z pisaniem, bo z chęcią dalej bym czytała Larry'ego twojego autorstwa! I na koniec chciałabym zaprosić do siebie: fanfiction, w którym są dwa główne wątki: Larry oraz Margaret&Zayn. Mam nadzieję, że się spodoba :) Z niecierpliwością czekam na epilog! <3 http://drugs-dont-help.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  50. Zostałaś nominowana do Liebster Awards przez mnie. Wszystkie informacje znajdziesz pod tym rozdziałem http://lovehatefriendshipfame.blogspot.com/2014/02/harry-styles-at-hogwarts-11.html

    OdpowiedzUsuń
  51. super rozdział a czy po tym będziesz pisać jakies nowe opowiadanie o larrym ;)?

    OdpowiedzUsuń
  52. No właśnie bedziesz coś po tym pisac ?

    OdpowiedzUsuń
  53. najlepiej opisany seks ever! Taki delikatny i w ogóle. Idealny <3

    OdpowiedzUsuń
  54. Nieeee to nie może być koniec tego opowiadania no nie no. :'( Rozdział bardzo fajny i uważam że opisałaś to wprost idealnie. Bedziesz pisała następne opowiadanie? pliska :*:) <3

    OdpowiedzUsuń